Dodaj do ulubionych

do mam które leczyły Sanum

23.10.05, 14:09
Proszę o pomoc. Czy u Was też tak było, że od pierwszych dni podawania Sanum
(Exmykhel, Albicansan) pojawiła się wysypka na pośladkach, udach i generalnie
szorstkość skóry na całym ciele? My już miesiąc temu odstawiliśmy leki a
wszystkie objawy, o których piszę utrzymują się. W DODATKU PRZED KURACJĄ TEGO
NIE BYŁO. Co to może być i jak to zlikwidować? Może ktoś mi pomoże. W dodatku
dziecko jest płaczliwe, blade, drapie się i ma "wilgotne" kupki.
Dziewczyny, którym Sanum zaszkodziło, odezwijcie się!
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: do mam które leczyły Sanum 23.10.05, 19:13
      Nam nie zaszkodziło, tylko pomogło, ale piszę mimo to
      Jutro jest poniedziałek, dzwoń natychnmiast do lekarza, który Wam to zlecił.
      Jeśli to M. wiedz, że w takim przypadku ta Pani z recepcji mam obowiązek wpisać
      Was na wizyte - NATYCHMIAST, i bez czekania.
      Tylko lekarz może rozwiać watpliwości, czy to okresowe pogorszenie przy
      leczeniu pasożytow (grzyby to też pasożyty), czy inna reakcja organizmu na
      którą musi zareagować w określony sposób. Jesli to nie M., a inny lekarz z
      listy lekarzy sanum, też musi Cię przyjąć NIEZWŁOCZNIE. Takie są zasady
      producenta tych preparatów i lekarzy, którzy je stosują.
      Pozdrawiam.
      • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 09:46
        Dzięki Sigvaris. Tak, zadzwoniłam do dr. M, choć już mam jej serdecznie dosyć. Niestety problem w
        tym, że ona umywa ręce od problemu. Twierdzi, że to nie od leków etc. A to się zaczęło od pierwszych
        dni podawania Sanum. Do kogo mam się udać, jeśli lekarz, który to zlecił nie potrafi nas wyprowadzić z
        tego stanu. Powiedziała, że mieliśmy pecha. Smutne...
        • sigvaris Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 09:52
          Widziała dziecko? Byłaś u niej?
          Aż mi trudno uwierzyć.
          Czy jest jakaś zmiana od tych kilku dni, czy bez zmian?
          • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 11:15
            Tu nie chodzi o kilka dni, ale o ponad miesiąc. Wtedy odstawiliśmy Sanum bo było gorzej i gorzej. Dr.
            Mikołajewicz jest tym faktem poirytowana, właściwie nie wie o co chodzi i nie przypisuje tego działaniu
            leków. A związek ewidentnie istnieje. Dzwoniłam do niej parę razy, relacjonowałam co się działo, ale
            nic te rozmowy nie wnosiły. Dr. M zrzuca z siebie odpowiedzialność. Muszę szukać pomocy gdzie
            indziej. Ale gdzie?
            • sigvaris Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 11:35
              Dziwi mnie ta sytuacja, bo wiem, że przyjmuje dzieci z "mniejszymi" problemami
              i to bez kolejki.... Z dnia na dzień.
              Zapytam jeszcze o wyniki. Rozpoznanie to tylko przerost candidy albicans?
              Innych grzybów nie było? Innych pasożytów tez nie?
              Objawy pierwotne to rozumiem problemy z alergią?
              Dietę stosujecie (bezcukrową, bezmleczną)?
              Nie wiem nan teraz co Wam radzić, w sensie do kogo iść...
              Ale jeśli możesz odpowiedz mi jeszcze na te pytania.
              • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 12:00
                Rozpoznanie to candida 1+. Dziecko było w bardzo dobrym stanie, właściwie nie wiem po co dr. M
                podała leki. Jadła wszystko oprócz mleka krowiego. I od chwili podania Sanum zaczęły się schody.
                Wytrzymałam 1 miesiąc diety i podawania leków po czym nie wytrzymałam i odstawiłam leki . Dr. M
                byla wtedy na urlopie. Jakiś lekarz z Vega medica, u którego szukałam wtedy pomocy poradził, żeby
                odstawić leki i zobaczyć co będzie. Podejżewał podrażnienie trzustki, albo woreczka żółciowego już nie
                pamiętam. Koniec końców odsawiłam Sanum i codzienne wypróżnienia wróciły, ale pozostałe
                symptomy nie ustąpiły. Już miesiąc jest podobna sytuacja. Wydaje mi się, że jest to straszne nasilenie
                alergii, ale może być i coś innego. Jakaś toksemia czy Bóg wie co jeszcze. Ma obłożony język, jest blada
                (nie ma rumieńców), wysypana, drapie się, szorstka skóra, niestabilna emocjonalnie, gorszy apetyt.
                Przed leczeniem naprawdę wyglądała na okaz zdrowia. Dr. M powiedziała, że to neurodermizm!
                Reakcja skórna na moje nerwy. Sorry, nie dam się na to nabrać. Wiem, że przyjmuje pacjentów z dnia
                na dzień, ale zdaje się, że "niewygodnych" nie chce widzieć. Ciężko przyznać się do błędu.
                • kerstink Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 12:10
                  W zasadzie moge tylko radzic, bys poszla do alergologa. Niech potwierdzi, ze to
                  AZS (neurodermitis), bo chyba o to chodzi z neurodermizmem. Moze podajac te leki
                  wyzwolilo sie cos, co i tak was czekalo. A moze i nie. Nie moge zrozumiec,
                  dlaczego lekarka sie nie przejmuje tym.

                  K.
                • sigvaris Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 12:13
                  Czy jest możliwość, żeby w ciągu tego miesiąca coś się przyplątało? Np.
                  lamblia? Nie chcę Cię irytowac takim pytaniem, ale spokojnie przemyśl. W sumie
                  to co piszesz o ostatnim miesiącu to są jakieś nowe objawy dla stanu córki.
                  Wallis, widzę tylko jedno wyjście. Zaciśnij zęby. Umów sie na wizytę i to w
                  terminie JUŻ. Patrząc komuś w oczy nie łatwo go zbyć "neuroczymśtam".
                  Lekarz musi zobaczyć dziecko.
                  Musi.
                  Alternatywa jest w postaci lekarza pediatry-gastroenterologa. Inne podejście do
                  leczenia (bardziej tradycyjne od M.), lekarka o której myślę to gastroenterolog
                  z Działdowskiej. Jeśli chcesz mogę wysłać Ci namiary na priva. Jednak sądze, że
                  M. musi zobaczyć dziecko i bez ściemy z Tobą porozmawiać.
                  Spróbuj jeszcze ten ostatni raz. Albo wysyłam Ci namiary na dr K. Jak
                  postanowisz.
                  • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 13:40
                    Jesteśmy pod opieką gastroenterokoga z IMiDz. On od początku przyjmował taką postawę CZEKAĆ
                    CZEKAĆ aż dziecko samo sie upora (w sensie grzyby, bakterie, wysypka). Wszelkie leki i ingerencja z
                    zewnątrz mogą tylko zaszkodzić. Ja ne potrafiłam czekać bezczynnie i szukałam pomocy gdzie indziej
                    (homeopatia, izopatia). A jak mu wspomniałam o Sanum i diecie to skwitowal to stwierdzeniem
                    "Odważna Pani jest..." Teraz też żałuję.
                    Wiem, że powinnam z dr. M porozmawiac w cztery oczy, ale boję się nieprzyjemnej rozmowy. W sumie
                    co ona może mi poradzić. Nic, ona tylko zapisuje Sanum wszystkim jak leci. Nam nie powinna ich
                    przepisać tylko się wstrzymać, bo candida 1+ to nic strasznego, to nie przerost grzyba w organizmie,
                    poza tym dziecko wyglądało o.k. Więc po co nam to wszystko było. Lamblie badałam ponownie. Nic.
                    • sigvaris Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 14:23
                      Wallis, nawet jak będzie to ostatnia Twoja rozmowa z M. i tak warto wiedzieć,
                      co ona sądzi o tym pogorszeniu. Jak już powiedziałaś A, dobrnij do Z.
                      Ona nie zapisuje wszystkim sanum (u nas osoby dorosłe dostały zupełnie inne
                      leki). Z maili od eMam też wiem, że dzieci dostają w zależności od "potrzeby"
                      bardzo różne leki, także takie z aptek. Czasami stosuje kuracje ziołowe. Różne.
                      Dziecko koleżanki z wadą serca wyciągnęła lekami medycyny zachodniej, uniknęli
                      w ten sposób ciężkiej operacji serca (dziecko ma teraz 8 lat i wszystko jest
                      OK, żyje, rośnie, rozwija się bez opóźnień).
                      Jesteś wkurzona i masz prawo.
                      Musisz jednak ustalić, co w tej chwili dolega dziecku. I to jest jednak jakiś
                      trop, który powinien zostać "dokończony".
                      Nie chcę Ci się tu narzucać z takim zdaniem, ale może jeszcze możesz to jakoś
                      przemyśleć.
    • mamma13 Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 14:45
      Mojemu dziecku dr M. przepisała leki sanum (albicansan i exmykehl) mimo ze
      badania kalu w ogóle nie wykazały obecności candidy, nawet sladowych) Glupia
      nie przeczytałam nawet na początku na co są, myslałam ze na alergię, (dzieciak
      mial plamki na skórze, stwierdziła ze grzybiczne) leki podałam kilka razy,
      potem przejrzałam ulotki bo coś mnie tknęlo. Zadzwonilam, zapytałam czemu takie
      specyfiki skoro badania kału nie wykazały obecności grzyba (skóra tez się nie
      poprawiła). Dr M powiedziała ze to nie szkodzi, bo to takie leki ze nawet
      zdrowym je można dawać. Kilka dni po odstawieniu Sanum pojawiły się na pupie
      odparzenia, z którymi do dziś mam problemy. No i w kupie pojawiły się candida.
      Dr M nie łaczy tych dwóch spraw ze sobąsad(((
      • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 15:19
        Właśnie o taki głos jak Twój mi chodziło. Dzięki, że się odezwałaś. Czyli u Was wydarzyło się dokładnie
        to samo co i u nas. Napisz proszę kiedy to było, ile czasu podawałaś Sanum, jakie kupki dziecko miało
        przed podaniem leków, jakie w trakcie, jakie obecnie robi. Czy oprócz tego odparzenia na pupie (u nas
        jest to samo) mieliście takie kropki, krostki, plamki na podudziach? Czy zauważylaś bardziej szorstką
        skórę? Drapanie czy coś w tym stylu, zmianę zachowania? To dla mnie bardzo ważne. Co robicie z tym
        odparzeniem teraz?
        Jestem pewna, że takich przypadków bylo więcej. Może jeszcze ktoś się odezwie?
        • beba2 Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 15:35
          Dziewczyny nie mogę czasowo wyrobić z czytaniem wszystkiego, ale powiem tylko
          tyle, ze po preparatach izopatycznych, homeopatycznych istnieje możliwość
          wystąpienia reakcji skórnych ( m.in.). jest to reakcja organizmu na lek, ale
          wcale nie negatywna - to oznacza, ze organzim ruszył do ataku z tym co go męczy
          ( bakterie, wirusy, alergeny, grzyby...)i wywala to przez skórę.
          To oczyszczanie organizmu.
          A już z całą pewnoscią tak jest, jesli dziecko ma przy tym dobre samopoczucie,
          a wysypka nie rozprzestrzenia się. Pozdrawiam.
        • utila1 Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 17:18
          Wallis!
          Wyjęłaś mi z ust ten temat! Właśnie sama miałam coś takiego napisać!
          No więc i ja się dołączę - trafiłam do dr M. z Synkiem (2,3l.) z candidą 2+ i
          objawami: totalny brak apetytu (tylko na słodkie), nadpobudliwość - NIC więcej,
          żadnych drapań, wysypek, krost, białego języka, nie daj Boże alergii. Jak na
          obfitą candidę - dość mało objawów. Cieszyłam się, że spotkałam mądrego
          lekarza, dostaliśmy Albicansan, Sankobi i Citrokhel + ścisła dieta. Po 2
          miesiącach zrobiłam badania w Bakterze i Sanepidzie - zero grzyba, zero innych
          bakterii i pasożytów (po drodze wyleczyliśmy owsiki). Wrócił apetyt, Mały się
          uspokoił, nie jest już nadpobudliwy, ruszyła mowa i wiele innych samych dobrych
          rzeczy. Nadal trzymałam dietę, ale chciałam wprowadzić nabiał, usłyszałam od dr
          M. że nie bo "założę się, że dziecko ma mnóstwo uczuleń" i usłyszałam zalecenie
          dot. odczulania. Odczulania ? - od czego? Nie mieściło mi się to w głowie -
          Synek nie miał ŻADNYCH uczuleń przed chorobą, a już na pewno nie na nabiał,
          kóry wcinał w dużych ilościach i bardzo lubił. Po 3 miesiącach od rozpoczęcia
          leczenia, podałam nabiał kozi - i tu niespodzianka - czerwone policzki, sucha
          skóra na buziaku - to dla mnie szok, pomyślałam, że może dlatego, że kozi -
          dałam zwykłego Bielucha (którego wcinał kiedyś bez problomu) - jeszcze gorzej.
          Gruszka, dynia - to samo. To dla mnie nowość - moje dziecko nie miało nigdy
          alergii, a teraz widzę cały czas czerwone policzki.
          Badanie w kierunku grzybów w VMedica dało wynk "malutki 1+", kobieta wykonująca
          badanie stwierdziła, że zobaczyła jeden czy dwa strzępki grzybni w polu
          widzenia, powiedziała, że może to oznaczać, że stary grzyb odrywa się od jelita
          i jest wydalany z kałem.
          W tym samym czasie badania robione w Bakterze i Sanepidzie nic nie wykazały.
          Dietę trzymam w zasadzie dalej, choć od czasu do czasu podaję zwykłą bułkę
          grahamkę i np. rogale francuskie. Minęły 3 miesiące od rozpoczęcia leczenia,
          zostaliśmy po tym wszystkim z alergią na nie wiadomo co jeszcze oprócz nabiału
          i znowu mniejszym apetytem.
          Wg mnie leki Sanum nie są obojętne dla zdrowia i przyczyniają się do zaniku
          odporności jelit co objawia się alergią.
          Co mam zrobić z tą nabytą w spadku po candidzie alergią?
          Utila
    • mamma13 Re: do mam które leczyły Sanum 24.10.05, 17:51
      Wallis - preparaty Sanum podawalam jakieś 3 mies. temu. Ile dni to robilam?
      Myśle ze gdzies 4. Nie wiem co mnie tknęlo zeby sprawdzić co to jest, zadzwonić
      do M.i przerwać?? Intuicja?
      Do dziś są problemy z zaparciami, mimo ze wczesniej córka ich nie miala. Na
      odparzenia probowałąm wszystkiego chyba - nie pomaga nic. Ostatnio na jakis
      czas pomógł clotrimazol i przemywanie delikatnym roztworem nadmanganianu
      potasu, ale odparzenia wracają ciągle. Kupki są, tak jak u Was, wilgotne,
      śliskie ale sądziłam ze to skutek podawania siemienia lnianego do zupek, zeby
      ulatwić wypróżnianie. A może nie?
      Skóra, poza pupcią się wygoiła (zmieniłąm lekarza) córka juz ma apetyt, ale do
      niedawna było ciężko. Ciągle drapie się po pampersie, teraz doszły jeszcze uszy
      (czasem boję się ze sobie wyrwie), główka.
      Zapytalam M. czy moze jakies probiotyki na jelita zażywać to powiedziala ze nie
      potrzeba, bo flora bakteryjna jest po Sanum w najlepszym porządku.
      To skąd te candida??
      Córka ma 8 miesiecy, nie daję jej owoców, marchwi, dostaje bebilon pepti. Nie
      wiem czy ta dieta wystarczy?? A jak grzyb się rozrosnie??
      Zobaczymy co będzie za kilka tygodni, po stosowaniu diety. Zrobię badania..
      Myslalam o probiotykach, kilka dni temu nawet jakaś e-mama zadała na ich temat
      tutaj pytanie. Spróbowalabym beneflory ale nie wiem czy dla takich malutkich
      dzieci można ją podawać...
      Szkoda ze M traktuje Sanum jak niegroźne witaminki, które nie są w stanie
      zaszkodzić.. Jak widać, nie jest to prawdą.
      Pewnie firma produkująca te leki odpala jej niezłą prowizję.....

      • wallis Re: do mamma13 24.10.05, 19:45
        Niesamowite, tylko 4 dni podawałaś te leki a tyle szkody. U nas też dosłownie po paru dniach
        podawania dziecko zaczęło się zmieniać. Widzę to po zdjęciach. Straszne. zaczęło wyglądać na chore.
        No i kupki też się zmieniły. W pewnym momencie córka w ogóle przestała się wypróżniać. Wtedy
        podjęłam decyzję o odstawieniu Sanum. Pozatym wyskoczyły krosty na pupie, których nie bylo. Dziecko
        zaczęło szaleć dosłownie. Język z każdym dniem był coraz bardziej obłożony. Ale mówiłam sobie byle
        wytrwać do końca byle wytrwać. Oczekiwałam, że później będzie lepiej. A tu wręcz odwrotnie. Powiedz,
        jak wyleczylaś skórę córeczki, piszesz, że zmieniłaś lekarza.
        • mamma13 Re: do wallis 24.10.05, 20:07
          jutro raniutko napiszę do Ciebie na priva
          pozdrawiam
        • mamma13 Re: do mamma13 25.10.05, 10:32
          Czesc,
          u nas bylo tak, ze udało mi się dorwac Mikołajewicz chociaz w Vega medica
          powiedzieli ze jest chora. Wydobylam spod ziemi jej domowy nr telefonu.
          Szczesliwi pojechaliśmy. Mąz od razu powiedział ze szarlataństwem od niej
          zalatuje. Tak bardzo cieszylam się, głupia, ze mogę się do niej wybrać z
          córeczką, ze coś poradzi. Poradziła Sanum. To juz wiesz..
          Potem od dziewczyny z forum dowiedzialam sie ze jej córeczka miala straszne
          plamy, nie wiadomo co ją uczulało. Leczyla swoje dziecko u Magdaleny Cubały -
          Kucharskiej. Ta im (a potem nam) przepisała ampułki Cutis Compositum (na
          poprawę skóry)oraz Mucosa compositum (na poprawę fukkcjonowania całego układu
          pokarmowego) oraz granulki China CH9 na podniesienie "kondycji" organizmu. Te
          ampulki to są zastrzyki, ale córcia je po prostu piła na łyżeczce, tak podobno
          można. Ampułki podawałam codziennie - jednego dnia cutis, drugiego mucosa.
          Granulki co dwa dni - raz dziennie po trzy. Jak i u tej dziewczyny z forum
          tak i u nas plamy zniknely w ciągu kilku dni. Teraz córka wszystko je, nie ma
          wysypek, zostalo tylko swędzenie pod papmersem i lapanie się za uszka i te
          odparzenia. Gdzies na forum, chyba "pielęgnacja skóry dziecka" konsultant
          radzil przemywanie pupki solą fizjologiczną i posypywanie mąką ziemniaczaną.
          Spróbuj naprzemiennie ze smarowaniem clotrimazolem (clotrimazol niszczy
          drożdzaki i niektóre grzyby, więc powinno pomóc) U nas na jakiś czas pomoglo,
          moze u Was na dłużej?
          Nie wiem gdzie ta Cubała Kucharska przyjmuje, bo my zamawialiśmy wizytę domową,
          a wczesniej miałą gabinet niedaleko nas, na Ursynowie. Wiem ze przez jakiś czas
          przyjmowała też w Vega Medica ale czy teraz - nie wiem. Jesli chcesz do niej
          nr - 501 75 69 71.
          A jak masz alergię smile na Vega Medica to zajrzyj moze na forum Homeopatia, tam
          polecają sporo homeopatów, sporo dobrego czytałam o pediatrze - homeopatce
          Ostojskiej nr do domu 840 43 09, o Oczkowskim tez niektórzy dobrze mówią, ale
          na przykład córci kolezanki nie pomógł (pomogły jej te "nasze" Cutis i mucosa)
          Cubała Kucharska jest lekarzem medycyny rodzinnej i homeopatą, jakaś strasznie
          utytulowana i zajmuje różne wazne stanowiska, ale w kontakcie z pacjentem
          spoko. Najpierw przestaszyłam się tej homeopatii, w obawie przed podobnymi
          skutkami jak po Sanum. Ale poczytałam o zasadzie działania izopatii (sanum) i
          homeopatii i stwierdziłam ze tej drugiej obawiam się znacznie mniej. No i mniej
          niz antybiotyków, sterydów itp... No i z duszą na ramieniu zaryzykowałam
          homeopatię.
          U nas te leki pomogły błyskawicznie. Koleżanka z która rodziłam tez miała
          problemy ze skórą córeczki, poradziłam jej te same srodki, brała rzecz jasna
          pod okiem lekarza, ale rzadziej dawkowanie, bo u nas skóra byłą koszmarna u
          niej nie az tak bardzo - pomogły równie szybko. Moze i Wy spróbujcie??
          Dodam ze mikołajewicz chciałą nam wcisnąć jakies odczulanie, jakiś biorezonans,
          oczywiście w Vega Medica, mimo ze wczesniej stwierdziła ze jak patrzy na nasze
          dziecko to widzi ze nie jest alergikiem (rentgen w oczach???). Ręce mi opadły,
          ale od razu wiedzialam zeby to szarlataństwo biorezonansowe olac, tym bardziej
          ze to traktowanie układu nerwowego dziecka jakimiś prądami, falami. Zapytałam
          czy nie za wczesnie - córeczka miala 5 miesiecy. Oczywiscie M powiedziala ze
          nie. Dla mnie - nawet na chlopski rozum - organizm jest tak młody, układ
          nerwowy nieuksztaltowany - po co to zakłócać, po co ingerować????????
          Jak córcia ma problemy z zaparciami spróbuj moze - u nas zaczyna pomagać -
          siemie lniane, takie mielone, odtłuszczone, płaską łyżeczkę zalewam niewielką
          ilością wrzątku, mieszam i wlewam to do zupki.
          Jesli masz jeszcze jakies pytania - pisz smiało.
          Pozdrawiam
          Sylwia




          wallis napisała:

          > Niesamowite, tylko 4 dni podawałaś te leki a tyle szkody. U nas też dosłownie
          p
          > o paru dniach
          > podawania dziecko zaczęło się zmieniać. Widzę to po zdjęciach. Straszne.
          zaczęł
          > o wyglądać na chore.
          > No i kupki też się zmieniły. W pewnym momencie córka w ogóle przestała się
          wypr
          > óżniać. Wtedy
          > podjęłam decyzję o odstawieniu Sanum. Pozatym wyskoczyły krosty na pupie,
          który
          > ch nie bylo. Dziecko
          > zaczęło szaleć dosłownie. Język z każdym dniem był coraz bardziej obłożony.
          Ale
          > mówiłam sobie byle
          > wytrwać do końca byle wytrwać. Oczekiwałam, że później będzie lepiej. A tu
          wręc
          > z odwrotnie. Powiedz,
          > jak wyleczylaś skórę córeczki, piszesz, że zmieniłaś lekarza.
          • wallis Re: do mamma13 25.10.05, 11:58
            U nas było tak samo. Tekże wydobylam spod ziemi nr tel. do dr.M (była wtedy rzekomo chora) i
            pojechałam na wizytę do niej do domu. Szczęśliwa, a jakże. Pamiętam dokładnie ten dzień. Mówiła, że
            przesadzam, że to ja się powinnam leczyć, że dziecko jest zdrowe, że jest za grube (!?), ale dała leki i
            to 4 na raz. Z zaleceń dietetycznych kazala ograniczyć zarówno białko jak i węglowodany (!) małemu
            dziecku... Oczywiście zero mleka, zero cukru, zero owoców, zero drożdży etc. czyli ostra dieta i ostre
            leczenie. Nawet nie spytała o wynik badania kału. Wszystko "na gębe". Ale nie będę już się rozpisywać.
            Znam dr. Cubałę-Kucharską. Zdaje sie ma prywatny gabinet na Kabatach. Też mi kiedyś poleciła
            Mucosę i bardzo wtedy pomogła.
            Jesteśmy teraz pod opieką dobrego pediatry homeopaty. Braliśmy Mucosę, Anagallis, Salix Rhuss i
            Graphites. Ale coś nam nie pomaga specjalnie. Tzn. Nie ma już problemów z zaparciami, kupka jest
            codziennie, ale niestety ta wysypka. Dziś zauważylam wręcz czerwone krosty (!) na nogach, łydkach i
            pupie. Już nie czerwone kropki, ale regularne krosty. Co to jest? czy to wciąż to "oczyszczanie? Ile to
            jeszcze potrwa? Poza tym kupka znowu jest papkowata i nieuformowana. Dziecko niespokojne, budzi
            się z płaczem.
            • mamma13 Re: do wallis 25.10.05, 16:04
              Córcia tez niespokojnie sypia, mimo ze noce zaczeła przesypiać jak skonczyła 3
              miesiace. Nie wiem dlaczego - moze ze względu na swędzenie?
              Podobno oczyszczanie moze trwac duzo czasu, u nas po tych wszystkich historiach
              corka zaczeła bardzo nieprzyjemnie pachnieć, przeszło to po kilku tygodniach -
              lekarz powiedział ze to oczyszczenie z toksyn właśnie. Moze poczekaj jeszcze
              troszkę. Z doświadczenia wiem zeby za bardzo nie smarować dzieciaka - drapie
              się wtedy 100 razy bardziej. Ja w pewnym momencie zaprzestalam smarowania w
              ogóle i było dużo lepiej. A znasz moze homeopatyczną maść Bardanae? Swietna,
              jak córcia miala najgorsze zmiany to uzywałam właśnie jej i bardzo pomogła.
              pozdro
    • ladiwa Re: do mam które leczyły Sanum 25.10.05, 10:20
      Dziewczyny, a może ważną sprawą przy leczeniu Sanum ma wiek dziecka. Nie wiem,
      tylko tak się zastanawiam. My leczymy naszego synka lekami Sanum (na początku
      Citrokehl, teraz Fortakehl - jak dobrze pamiętam nazwę), tyle, że nasz mały ma
      3 lata i 8 miesięcy. Skóra jest idealna i co jeszcze ważne skończyło się
      drapanie, z wypróznianiem nie ma problemów i synek zaczyna jeść coraz więcej
      rzeczy.
      • wallis Re: do mam które leczyły Sanum 28.10.05, 22:52
        A czy uczulenia, które pojawiły się (zaostrzyły) podczas kuracji kiedyś ustępują? Czy tak już pozostanie
        na dłużej? U nas kupka niestety znowu jest papkowata, nieuformowana jakby "rozmrożony szpinak
        siekany" ale jest pomarańczowa. Niestety znów jest co 2 dni. Kurcze, co to jest. Strasznie się martwię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka