13 MAJA urodzilam sliczna dziewczynke,niestety po 10 dnich wystapila u niej
wysypka,czerwone plamki,najpierw na szyjce potem pod paszkami ,pod
kolankami.Wysypka nie znikala,choc probowalwm ja zbic.W szpitalu pani od
pogadanki laktacyjnej przekonywujaco zapewnila ze mozemy wszystko jesc a ja
glupia sie jej posluchalam.W koncu lekarz powiedzial mi o skazie
bialkowej,choc mam juz jedego szkraba to nie spotkalam sie z tym
wczesniej.Oczywiscie nie jem nabialu i innych uczulajacych rzeczy(od 3 dni)
ale troszke sie martwie czy to wogole minie i jesli tak to w przeciagu
jakiego czasu? moze wy wiecie..Kolezanka ma 6 letnigo chlopca,dzis cierpi na
powazne alergie,uczulony jest prawie na wszystko i tez jako dzidzius mial
skaze bialkowa.jak na razie zaczelam samrowac ranki i zaczynaja
znikac.Maluszek jest niespokojny choc plamek na szyjce i pod paszkami juz nie
ma.Czytalam wczesniej co pisalyscie o tym czym smarowac itp.ale nie wiem ile
dzieci z tego ma szanse wogole wyjsc.Dziekuje za wszelkie informacje i
pozdrawiam cieplutko dzieciaczki