niedobory żelaza

03.09.06, 14:13
Witajcie

Tym razem piszę mniej w związku z alergią córki. Mała skończyła 2 latka, na
bilansie dwulatka doktor obejrzał wyniki morfologii i kazał podawać żelazo.
Poniewaz to juz nie pierwszy raz podaje jej żelazo zaczynam się zastanawiać po
pierwsze o co jeszcze wzbogacać dietę (z tych bogatszych w żelazo jemu mięso,
buraki, w sezonie groszek słodki, szpinak i natka pietruszki nie uczula ale
jest feee brokuły uczulały).
Poza tym zastanawiam się nad zrobieniem jej dodatkowych badań, bo ona
generalnie je sporo (a przy tym jest zdecydowanym mięsożerem), a przy tym jest
filigranowa (2 latka 10 kg wagi i 83 wzost) - być może ma problemy z
wchłanianiem żelaza.
    • malika5 Re: niedobory żelaza 03.09.06, 22:51
      Mój 2-latek też dostaje żelazo, pierwszy raz w życiu. I nawet nie wiem jaki ma
      poziom tego żelaza, bo przy pierwszym badaniu anemia wyszła całkiem
      przypadkowo, a teraz przy kontroli pielęgniarka się pomyliła (!) i zrobiła OB
      zamiast poziomu żelaza. Na razie nie chcę go znowu kłuć, zwłaszcza że wyniki
      idą w górę.
      Jak długo twoja córcia brała wcześniej żelazo? Moja lekarka kazała co najmniej
      3 miesiące po 5ml dziennie. A widziałam na ulotce, że należy kontynuować
      jeszcze przez następne 3-4 miesiące po osiągnięciu dobrych wyników, by
      uzupełnić rezerwy tkankowe. Czyli przy dobrych wiatrach będziemy brać żelazo
      przez pół roku. Martwi mnie to trochę bo mały ma od tego zatwardzeniasad(
    • jadrom Re: niedobory żelaza 04.09.06, 08:52
      Moja mała ma 9 miesięcy i od trzech miesięcy (z jednomiesięczną przerwą) bierze
      Ferrum Lek. Początkowo wyniki były w miarę dobre, ale przy "trzydniówce" małej
      inna lekarka ("nieprowadząca" dziecko)jak zobaczyła wyniki to powiedziała, że
      musi brać 5 ml dziennie żelaza (córcia waży 9,5 kg), 1 tabletkę witaminy B6,
      jedną tabletkę kwasu foliowego (5 mg) i 20 kropli witaminy C (dla lepszego
      wchłaniania żelaza). Niestety Cebion (wit C) uczula małą, zatem pewnie żelazo
      będzie się gorzej wchłaniało. W diecie na razie niewiele poszaleję, bo nie
      wszystko może jeść i np. brokuły ją uczulają. Je mięso, ale na razie tylko
      indyka i buraki - z tych produktów bogatych w żelazo. Co tydzień wprowadzam jej
      coś nowego - z różnym skutkiem. Lekarka powiedziała, że najwięcej żelaza ma
      żółtko jaja kurzego, ale ja na razie boję się małej podać. Zatem dziewczyny
      skoro Wasze dzieciaczki są większe i mogą jeśc żółtko, to podawajcie im żółtko.
    • patyska Re: niedobory żelaza 04.09.06, 09:28
      ja bede nudna jak zawsze: ekologiczna melasa z buraka - bomba zelazowa wink
      • sweet.joan Re: niedobory żelaza 04.09.06, 09:46
        Nio, ja zakupiłam melasę za radą Patyski. Niestety mój syn zwietrzył podstęp,
        "miodek" niesmaczny i już. I na kanapce, i w piciu. Na razie dałam mu spokój i
        tak w końcu leczymy lamblie. Mam nadzieję, że po pokonaniu drania i żelazo wróci
        do normy. Ferrum lek wyjątkowo nam nie służył, więc i ten odstawiłam.
        A w sklepie Eko pani doradzała oprócz melasy też amarantus i pyłek pszczeli.
        Może ktoś to już wypróbował?
    • 100krotka9 Re: niedobory żelaza 04.09.06, 10:06
      My też mamy ten problem ale jeszcze na szczęście leków nie dostajemy. Za
      niedługo mamy bilans dwulata i zobaczymy co powie lekarza.
      Co do diety to kiedyś czytałam, że aby żelazo było przyswajalne to potrzebuje
      do tego różnych witamin i mikroelementów, które je zatrzyma w organiźmie i w
      taką dietę trzeba dziecko zaopatrzyć. W przeciwnym wypadku podwane żelazo
      będzie poprostu wydalane. Nie wiem dlczego na ten temat nie mówią nic lekarze
      tylko od razu przepisują receptę.
      Pozdrawiam 100krotka
      • karotka11 Re: niedobory żelaza 04.09.06, 10:39
        A w jakiej postaci podaje się melasę? Szczerze mówiąc, nie wiem nawet jak
        wygląda...
        • mkusiciel Re: niedobory żelaza 05.09.06, 08:03
          no właśnie co z tą melasą ja też jestem zainteresowana
        • sweet.joan Re: niedobory żelaza 05.09.06, 08:45
          Melasa wygląda jak płynny miód albo syrop. Na etykietce napisane jest, że można
          ją dodawać np. do twarożku, napoju. Jest słodka.
          • malika5 Re: niedobory żelaza- melasa 05.09.06, 09:26
            Ja też kupiłam melasę, tylko że trzcinową, bo buraczanej akurat nie było w
            naszym sklepiku. Ale mały nie chce jej wcale jeść, jest słodka, moim zdaniem
            smaczna, ale ma bardzo charakterystyczny smak i to utrudnia sprawę. Oczywiście
            udaje mi się ją przemycić w różnych potrawach, ale nie na tyle żeby uzupełnić
            niedobory żelaza. Od dwóch miesięcy nie zjedliśmy jeszcze połowy z 500gr
            puszki. A ona ma 14mg żelaza na 100 gr, czyli stanowczo za mało (Ferrum lek ma
            50mg na 5 ml). Ale warto kupić melasę bo ma mnóstwo innych składników i
            wspaniale smakuje odrobina melasy w kawie z mlekiem, albo dodana do drinka Cuba
            Libre (Coca cola z rumem)- to nie propozycje dla dzieciwink
    • patyska o melasie 05.09.06, 09:25
      melasa jest pyszna i slodka (ale nie bardzo), w dodatku zdrowa, mozna ja stosowac jak sie chce - na
      kanapke, do kaszki, a nawet po prostu na lyzeczce. ja daje lyzke plaska co drugi dzien.
      • alohaa Re: o melasie 06.09.06, 21:50
        no u nas melasa świetnie sie spisuje, tylko, że musze dawkować z umieraem, bo
        jak mała tylko zweszy gdzie stoi opakowanie to zaczynaja się nasicki na więcej i
        więcej.
        Grzebiac w sieci w poszukiwaniu dobrych źródeł zelaza natrafiłam na wypowiedx
        ciężarnej, która wyleczyła się z anemii w ciąży jedząc sproszkowaną pokrzywę smile
        Może to jest jakas myśl !!smile
        • malika5 Re: o melasie i pokrzywie:) 07.09.06, 08:46
          W moim rodzinnym domu całą zimę piło się sok z pokrzywy. Jesienią zbieraliśmy
          pokrzywę (mieszkam tuż przy górach, gdzie czyste powietrze, woda itd.smile i mama
          robiła sok. Nie pamiętam jak- chyba ją mieliła, potem wyciskała. Potem chyba
          mroziła i odmrażała porcjami. Piliśmy po łyżce dziennie i mieliśmy piękne włosy
          i paznokcie. Smak miało to obrzydliwy, ale działało. Piliśmy też herbatkę z
          dodatkiem lipy, którą znowu bardzo lubiłam i robiliśmy dżem z dzikiej róży
          (mnóstwo wit. C). Potem przyszły czasy gdy rodzice zaczęli rozwijać własny
          interes, a w sklepach poprawiło się zaopatrzenie i te tradycje rodzinne poszły
          w zapomnienie.
          A co do melasy, gdy powiedziałam o nich moim dziadkom, to okazało się, że dla
          nich jest to rzecz bardzo dobrze znana i stosowana dawno temu. Moja prababka od
          dziadka robiła to tak: buraka cukrowego kroiła na kawałki, dolewała odrobinę
          wody i gotowała do miękkości. Potem żeby to zagęścić dodawała jeszcze dynię i
          dalej gotowała aż wyszły z tego takie powidła. U mojej babci- jej matka tarła
          buraka na tarce i gotowała do miękkości. Potem przecedzała wszystko przez gęstą
          ściereczkę i powstały sok wygotowywała aż do uzyskania gęstego syropu. Było to
          bardzo powszechne na wsiach i jedzono tego dużo. Zastanawiam się czy się nie
          pokusić o zrobienie czegoś takiego, tylko nie wiem kiedy dojrzewają buraki
          cukrowe, no i nie zlokalizowałam jeszcze żadnego rolnikasmile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja