Jestem w trakcie badań mojego dziecka. Dziś od tyg. zaniosłam już 7 próbkę do
badania na pasożyty (lamblie i robaki)- narazie nic nie wyszło, odebrałam też
wynik badania mykologicznego (w moim labie grzyby hodują niestety tylko przez
48h) i wyszło to dziadoastwo- CANDIDA KRUSEI (++), oporna na flukonazol. Mam
zamiar zbadać jeszcze kilka próbek w kierunku lambli i pasożytów a jeśli nic
nie wyjdzie to zrobie mimo wszystko antygen lambli.
Wiem, że czasami mamy pytają o koszty takich badań- bo oczywiście lekarze nie
dają skierowań- więc już piszę ile mnie kosztowały badania do tej pory: 65,50
+ koszty pojemniczków na kał, narazie to nie wszystko bo jeszcze mam zamiar
zrobić kilka badań.
Teraz o objawach. Moje dziecko robi kwaśno śmierdzące kupy, czasami z krwią,
czasami ze śluzem, ma dopiero 15 mies. a mimo to kwaśno śmierdzi mu z bużki,
ma lekko szorstkie policzki (być może to skaza ale być może nie), budzi się w
nocy- wierci się, kręci, popłakuje, coś nie pozwala mu spokojnie spać, ma
podkrążone oczy, ma anemię mimo podawania żelaza przez 8 mies.
To chyba wszystkie objawy.
Teraz moje pytania.
1. Do jakiego lekarza iść? Czy wystarczy pediatra?
2. Czy konieczna jest dieta, czy wystarczą same leki? Może wystarczy poprostu
ograniczyć niektóre produkty tj. mleko, cukier, mąke, drożdże,... i dłuższy
okres podawać leki?
3. Kiedy po zakończeniu leczenia powtórzyć badania?
4. Czy domownicy też powinni się przebadać?
5. Co z karmieniem piersią- karmię w tej chwili tylko raz dziennie, jem już
wszystko, choć prze kilka mies. byłam na diecie- w tym przez 8 na bezmlecznej-
nie chciałabym znów rozpoczynać diety, może lepiej zakończyć karmienie?
Synek 2 razy dziennie dostaje kaszkę owocową na Bebilonie Pepti, jeśli nię
będzie mógł jeść cukru to co wtedy- kaszki są słodzone, on nie zje
bezsmakowej?
To chyba tyle
SIGVARIS, GDYBY NIE TY MOJE DZIECKO CHODZIŁOBY JESZCZE Z TYM PASKUDZTWEM
NIEWIADOMO ILE BO LEKARZE PROBLEMU NIE WIDZIELI. BARDZO,BARDZO CI DZIĘKUJĘ,
GDYBYM MOGŁA TO BYM CIĘ UCAŁOWAŁA
P.S mam ochote powiedzieć coś niemiłego klekarce, która na brzydki zapach z
buzi zaleciła picie mięty- pewnie się nie opanuję, kiedy ją spotkam.