Gość: Oswald
IP: 213.17.198.*
15.10.02, 21:14
Chodzę do kina dość regularnie od kiedy skończyłem lat 6 i ani
razu nie wyszedłem w trakcie seansu, do wczoraj. Nie wytrzymałem
a widziałem w życiu rożne śmieci.Okropieństwo. nie dziwie
sie ,że aktorzy wytoczyli proces reżyserowi (jak mozna cos
takiego pokazywać). Za brak jakiego kolwiek dobrego smaku
powinien dostać krzesło, a conajmniej dożywocie. Natomiast
operator powinien za zdjecia byc przez miesiac łamany kołem, tak
przejaranych zdjeć nigdy nie widzałem. Film o niczym , nic nie
wnosi, do niczego nie zacheca a już napewno do myślenia , juz po
15 min. staje sie meczący wręcz nie do zniesienia. jeśli chodzi
o motaż i ogołno pojęte walory wizualne to czułem sie jak by mi
ktoś sypał pieprz w oczy. Może fim broni sie końcówką, nie wiem
bowiem kazda minuta była cierpieniem i tak uwarzam sie za
wytrwałego.Nawet chwile sie zastanawiałem czemu taki obraz
służy, to jakis experyment antropologiczny- zdecydowanie
nieudany, kieścizna nawet nie zasługuje na miano amatorszczyzny
bowiem dogma dogma ale nie można ale to poprostu (nie boje sie
tego stwierdzenia) gniot. Nie polecił bym wrogowi...
Oswald