Poszłam dziś z moim trzylatkiem na rutynową wizytę do naszego alergologa.
Fakt, że nie byliśmy dość dawno. Lekarka wysłała nas na testy - tak z marszu.
Byłam tak zaskoczona, że zapomniałam na śmierć, że Młody od kilkunastu dni
jest na Claritinie (zalecenie laryngologa). Przypomniało mi się dopiero w
domu, jak zobaczyłam syrop.
Czy ktoś z Was orientuje się, czy to, że syn zażył wczoraj wieczorem
standardową dawkę (5 ml) Claritine, ma ZNACZĄCY wpływ na wynik testów? W
necie znalazłam informację, że lek należy odstawić na dwa dni przed
wykonaniem testów.
Dziś była pierwsza część, zareagował tylko na roztocza.
W przyszłym tygodniu tak czy siak powiem o tym lekarce, no ale chciałabym
wiedzieć wczesniej. Zła jestem na siebie z powodu tego zaćmienia.
Wiem, że zawaliłam - ale może ktoś potrafi mi powiedzieć, jak bardzo?
I czy tą część testów trzeba będzie powtarzać? Czy skoro mały jednak
zareagował na te roztocza, to nie trzeba?