planer
07.02.07, 23:01
mam córeczkę 2 lata i 2 miesiące i nie wiem co jej jest. Po krótce historia
jej choroby jest następująca:
od samego właściwie początku moje dziecko miało nieustające kolki, darła się
całymi dniami, a czasami po płaczu dziennym następował płacz nocny.
Jak miała ok pół roku kolki stopniowo ustąpiły.
Niestety w międzyczasie tzn ok 3 msc (zaliczyłyśmy wtedy już szpital i
zapalenie oskrzeli=antybiotyki, wodóle na antybiotyku do tej pory była jakieś
3 może 4 razy bo miałyśmy powracające zapalenie dróg moczowych) pojawiły się
czerwone policzki. Długo próbowałam obejść się bez sterydów stosując różne
papki niestety doszło do sytuacji że policzki były potwornie czerwone i
sączyła się z nich woda. Wtedy już nie było wyboru wyleczyłyśmy policzki
sterydami a potem starałyśmy się utrzymać policzki w ładnym stanie posiłkując
się papkami. W międzyczasie przeszłyśmy z Bebika na Bebilon Pepti, ale nie
powiem żeby efekt był porażający. Następnie ok 1 roku problem z policzkami
się rozwiązał (już przestały być czerwone), za to pojawił się problem
rączek/dłoni. Zrobiły się szorstkie i czerwone głównie wew. ale i na zew.
Wewnątrz robiły się takie rany że aż pękały. Na ciele również pojawiały się
plany, jakby liszaje w różnych miejscach 9przy czym nie zawsze były one
czerwone). Nigdy za to nie miała w tamtym czasie zaatakowanych przegubów ani
na rękach ani na nogach.
W między czasie również przeżyliśmy coś strasznego dziecko od szyji w dół
zamieniło się w jeden wielki (nie czerwony ) liszaj. jedynie pod pieluchą i w
zgięciach skóra była czysta. Jej stan był tak straszny że jeden dermatolog
stwierdził nawet że to rybia łuska. Po dochodzeniu w domu okazało się że pani
która od czasu do czau pomagała nam w domu zaczeła dolewać do prania
dziecięcego - Lenora (oczywiście wbrew naszej wiedzy i woli, a przede
wszystkim naszym instrukcjom), który ją tak potwornie uczulił.
Co ciekawe w okresie letnim ( wiek ok 1,5 roku, było super, jadła dokładnie
wszystko i nic się nie działo miała ładną skórę i tak samo dłonie). Obecnie
mała ma głównie problem z dłońmi, ich zewnętrzną częścią. Na skórze miewa
takie małe czerwone krostki, jakby potówki (zarówno pojedyncze jak i całe
skupiska). Problemy pokazały się też w przegubach dłoni i pod kolanami. Jak
nam na chwilę odpóści zaraz wraca.
No i nie wiem co robić.
Konsultowałam jej stan z wieloma dermatologami - AZS
Byłam też z nią u alergologa, w podstawowych badaniach z krwi na alergeny nic
nie wyszło, nawet mleko (z tym że w tym wieku bardzo niewiele rzeczy można
testować).
Dziś byłam też chyba na biorezonansie na Łukowskiej w Warszawie i mam jednak
mocno sceptyczny stosunek do tego (jakoś nie potrafię dostrzec w tymbadaniu
elementu badania)i nie mogę uwierzyć w skuteczność ich odczulania.
Co to jeszcze może być???za paskudztwo które męczy moje dziecko???
Jak to sprawdzić, ajkie badania mogę wykonać?
Podkreślam że w okresie letnim mała jadła wszystko i nic jej nie szkodziło, a
teraz nie mogę sobie poradzić, a ją to tak strasznie swędzi. Bardzo proszę o
pomoc, wszelkie rady będą dla mnie cenne. Bardzo dziękuję!!1