Dodaj do ulubionych

mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elimin.

08.06.07, 12:14
Moj synek ma obecnie 21 miesiecy i AZS, ktory tu ( na wegrzech )nazywa sie
troche inaczej, ale mniejsza o to. Od poczatku walcze sama ze skora i
reakcjami alergicznymi mojego syna zasiegajac wiadomosci prawie wylacznie z
internetu. Długi czas moja pediatra w ogole ignorowała moje sugestie, ze tego
rodzaju silnie czerwona luskowata wysypka prawie na calej twarzy i szyji u
noworodka to nie moze byc rzecz zupelnie normalna. W koncu dermatolog
stwierdzil AZS i...kazal czekac az przejdzie ( dostalismy tez masc
natluszczajaca i tyle...)
Diete eliminacyjna dla siebie w czasie karmienia piersia wprowadziłam sama,
choc moja pediatra smiala mi sie w nos, ze to glupota, ze nalezy dziecko
uodparniac od alergenow, a nie przed nimi chronic...
moj maluch nadal co jakis czas pokrywa sie plamami, ale juz nie w takim
stopniu jak dawniej. Ma silna reakcje na jajko i mleko. Podaje mu mleko z
kartonu bez laktozy ( tu jest takie), po nim sie nic nie dzieje, choc moja
pediatra twierdzi, ze to jest dla dzieci uczulonych na gluten, a Cypis na
gluten uczulony nie jest.
Chciałam sie zapytac kiedy wprowadzaliscie rybe, pomarancze i miod? Czy w
ogole jest jakis harmonogram kiedy i co? Mój je masło ( rzadko ) jogurt lub
twaróg codziennie. Kiedys probowalam z ryba , ale reakcja byla
natychmiastowa, jednak to bylo dawno, wiec moze znow powtorzyc?
pozdrawiam...
Obserwuj wątek
    • jonkka Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 12:44
      Kurcze, dziwne to troche.Siostra mojego męża mieszka w Glasgow, 3 miesiące temu
      urodzoła córeczke, która też ma wysypki, ciemieniuche, a lekarze jej mówią że
      dziecko karmione piersią nie może mieć alergii. Czy tam alergia jest taką
      rzadkością czy co?
    • daggga Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 14:18

      Rzaczej rzadkoścą nie jest. Obiło mi się o uszy, że w GB połowa dzieci ma
      alerię. Może ignorancja to taka metoda? Mój bratanek, 1,5 roku mieszka w
      Glasgow, ma AZS i nikt tam się nie przejmuje tak skórnymi pryzpadłościami, w
      ogóle ich nie wiążą z dietą, nikt nie zaleca diety eliminacyjnej u
      matki/dziecka. Raczej wiążą ASZ z psychiką. Ale o co chodzi - dlaczego tak
      jest,nie wiem. Jakieś interpretacje?
      • olle2 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 15:11
        tu jest wlasciwie podobnie. Cypis mial swego czasu takie wykwity, ze wygladal
        jak po oparzeniu 2 stopnia, a lekarka miala tylko jedno pytanie...jest na mleku
        twoim, czy sztucznym...jak twoim to nic mu nie jest...( jak probowałam zglebiac
        temat mleka, dla mnie jednoznaczny, to babka kwitowala haslem, ze 'masz MOCNE
        mleko...?! )
        AZS to tutaj zespol nadwrazliwosci a nie alergia...alergia z AZS rozwija sie
        podobno dopiero po 3 roku, wtedy maja malucha zbadac na co dokladnie jest
        uczulony, ale nawet jesli mialby alergie, to tu kazdy macha na to reka. Dziecko
        musialoby chyba miec dwie glowy, zeby ktos zaczal zauwazac, ze moze jest jakies
        inne. Nie wiem czy to dobrze, czy zle...
        Dawniej jak maly drapal sie do krwi i nie umial spac, to bylam wkurzona, ze
        maja to gdzes. Teraz wydaje mi sie, ze moze to i lepiej, ze nie chucha sie jak
        na kacze jajo. AZS to na prawde choroba psychiczna i atmosfera w jakiej zyje
        maluch udziela sie nie tylko rodzicom, ale przede wszystkim jemu.... Moze on
        wie, ze o niego tak dygoce ta biedna mama nad łóżeczkiem...?
        pozdrawiam... no i jak z ta lista pokarmow?
        • walczakowa3 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 15:18
          ja jestem na tzw diecie ortomolekulernej( córa ma nietoloerncje pokarmowa na 24
          produkty( robilismy testy przywiecione z Anglii z Cambridge). I ja jem duzo
          ryb, masło równiez( ale te powyzej 82% tłuszczu lub Irllandzkie, miód nie jest
          zakazany ale jęsc w małych ilosciach. i jem duzo orzechów...stosuje diete
          tydzien czasu i juz widac poprawy. Z tym ze jest to dieta dobieranie
          idywidulanie
          • walczakowa3 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 15:19
            a pomarańcze, pamelo, melona, avocado...jem na sniadane
        • szeniaa Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 17:16

          > AZS to tutaj zespol nadwrazliwosci a nie alergia...alergia z AZS rozwija sie
          > podobno dopiero po 3 roku, wtedy maja malucha zbadac na co dokladnie jest
          > uczulony, ale nawet jesli mialby alergie, to tu kazdy macha na to reka.


          jako ciekawostka

          mieszkam w Polsce
          i sądząc po artykułach w gazetach i nie tylko wydawałoby się że temat ALERGIA
          mamy obcykany
          a jednak

          moja starsza córka miała kolkę, ciemieniuszkę beż zmian skórnych typu AZS czy
          choćby wysypka
          lakarka wypisywała receptę na esputikon, kazała zczesywać z główki ciemieniuszkę
          (posmarowaną wcześniej oliwką) i tyle
          kolka że sama przejdzie i już
          nie mówiła nic o diecie ani mojej ani o zmianie mleka jak przeszłam na sztuczne
          nie miałam wtedy dostępu do internetu ani nie znałam nikogo kto by mi
          podpowiedział co robić
          kolka faktycznie po pół roku przeszła
          jak skończyła córka rok zaczęła chorować
          niby nic strasznego katar i kaszel tzw zwykłe przeziębienie
          jak miała 2 latka zapytałam pediatrę (inną już)
          czy to moze być alergia i czy można to jakoś sprawdzić
          na to ona:

          niemożliwe
          alergie w tak wczesnym wieku objawiają się zmianami skórnymi - wysypki albo taie
          plamy
          jeżeli chodzi o układ oddechowy to nie jest on jeszcze do końca wykształcony
          i nie można wiązać kataru jeszcze z alergią
          można się zastanawiać tylko jak dziecko 4, 5 razy w roku ma zapalenie płuc albo
          silne zapalenie oskrzeli
          no a pani córka jest tylko przeziębiona

          ciekawe nie?
          po roku trafiłam do laryngologa który podjął się leczyć trzeciego migdała mojej
          córki miast go usówać i to on dopiero zlecił IgE całkowite i opiekę alergologiczną

          dzisiaj moja córka ma 7 lat i astmę oskrzelową
          • onion75 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 20:23
            otoz to. nasza alergolog (ktora jest tez pulmunologiem) powiedziala nam, ze
            wlasnie u dzieci, ktore maja alergie a nie maja zmian skornych czesto dochodzi
            do zmian w drogach oddechowych prowadzacych do astmy.

            a co do glownego tematu watku, bylam na wykladzie na ktorym alergolog (tym
            razem inna) powiedziala, ze wlasnie w krajach w ktorych sie lekcewazy
            profilaktyke alergii, po prostu leczy sie pozniej astme. Dlatego w usa, anglii
            jest tylu astmatykowsad
    • kind27 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 16:43
      Jajko napewno dla alergikow po drugim roku ,miod nie wolno wczesniej niz 12m-cy
      z cytrusami ?ja podalam po 8m-c bylo ok.Rybe tez probowalam po12 m-c ale nic z
      tego.Musisz dany alergen probowac min.po 4tygodniach od ostatniej proby.Mam
      jeszcze do ciebie pytanie skoro jest uczulony na mleko jakim cudem podajesz mu
      jogurt???
    • kind27 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 08.06.07, 16:43
      Jajko napewno dla alergikow po drugim roku ,miod nie wolno wczesniej niz 12m-cy
      z cytrusami ?ja podalam po 8m-c bylo ok.Rybe tez probowalam po12 m-c ale nic z
      tego.Musisz dany alergen probowac min.po 4tygodniach od ostatniej proby.Mam
      jeszcze do ciebie pytanie skoro jest uczulony na mleko jakim cudem podajesz mu
      jogurt???
      • olle2 Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 10.06.07, 14:28
        dzieki za posty...
        jak mozliwe, ze po jogutcie mu nic nie jest, a po odrobinie zwyklego mleka od
        razu obsypany? Nie wiem... ale tak jest. Własnie przedwczoraj probowałam miodu
        i dziś na basenie wygladał jak muchomor...
        Jak na razie nie obserwuje jakis wiekszych problemow oddechowych, wiec mam
        nadzieje, ze AZS zatrzyma sie ( oby ) na fazie skornej. Obydwoje z mezem
        jestesmy alergikami, wiec specjalnie sie nie dziwie...
        A te testy, o któtych pisała jedna forumowiczka to jak mozna zdobyć?
        • kruffa Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 10.06.07, 16:10
          W jogurcie białka mleka mają są zmienione przez bakterie. Zwykłego mleka,
          alergicy pić w sumie nigdy nie powinni - tym bardziej że wcale ono zdrowe dla
          człowieka jako gatunku nie jest.

          Kruffa
    • kerstink Re: mieszkam w kraju, gdzie nie uznaja diety elim 11.06.07, 08:41
      Musisz sie uodpornic na niewiedze lekarzy, problem taki tez istnieje w Polsce -
      nie kazdy lekarz zaleca diete, sporo lekarzy nie ma wlasnych przemyslen na ten
      temat. Gdy moj syn mial problemy to w Niemczech przepisali mi Elidel - zamiast
      sie pytac o moja diete !
      Pomorancze i miod bym nie wprowadzala, ryba - muszis probowac. Zaczelabym na
      twoim miejscu od analizy jadlospisu twojego dziecka, za nim wprowadzisz cos
      nowego.
    • malpka_z ja też... w Polsce 11.06.07, 09:41
      Moja pediatra przychodniana i prywatna, którą cenię za sporą wiedzę i
      doświadczenie (praktyka szpitalna i prywatna, 2 specjalizacje i ogólnie widać,
      że babka ma wiedzę) obie uważają, że przy karmieniu piersią i AZS/alergia na
      białko? nie należy pić jedynie mleka a wszelkie jego przetwory można. Owszem
      dziecko ma nie najlepszą skórę, czasem mamy też w kupkach dużo śluzu i pasemka
      krwi, ale obie uważają, że nie jest to powód by przejść na jakieś restrykcyjne
      diety, zarówno ze względu na dobro dziecka jak i matki. Byłam przez miesiąc na
      restrykcyjnej diecie i nie zauważyłam żadnej reweleacyjnej poprawy. Teraz
      codziennie na śniadanie jem trochę nabiału a wszelkie problemy alergiczne wciąż
      są, ale widać stopniową poprawę.
      Ja uznaję też zdanie się na własną intuicję, co już mi wiele pomogło w
      problemach karmienia piersią - myślę, że jedzenie przeze mnie wszystkiego
      przyzwyczai dziecko do jedzenia wszystkiego, bo w przeciwnym wypadku jak
      przejdzie na stałe pokarmy to wszystko co bedzie dla niego nowe bedzie go
      uczulac. Mam wrażenie, że mój synek do tego podjadanego przeze mnie nabiału
      przyzywyczaja się i uczy go tolerować.
      Ale oczywiście każde dziecko jest inne i może u Waszych dzieci to by się nie
      sprawdziło.
      • malgorzatka76 Re: ja też... w Polsce 11.06.07, 23:23
        Hm... mnie by jednak trochę niepokoiło, że przy śluzowatych i krwistych kupach
        obie panie podchodzą do sprawy tak beztrosko. Jak by na to nie patrzeć - nie są
        to objawy zdrowia, i coś w tych jelitach nie gra, czy to alergia to inna
        kwestia, ale może warto byłoby zrobić badania kału i profilaktycznie
        przystopować trochę z nabiałem i innymi alergeneami, choćby na próbę, czy się
        jednak nie poprawi... Ale może mają rację i dziecko wyrośnie. Oby.
        Co do tego, że da się przyzwyczaić dziecko do alergenów dzięk temu, że matka je
        wszystko - wierutna bzurda, nic poza tym. To, co matka je, nie ma wpływu na to,
        czy dziecko będzie w przyszłości miało jakąś alergię pokarmową (a przynajmniej
        taki związek przyczynowo skutkowy nie został jeszcze zaobserwowany i opisany, co
        się zresztą dziwić, trochę za dużo zmiennych). Ja jadłam wszystko, bo moje
        dziecko nie miało alergii, potem wprowadzałam nowe produkty do diety dziecka i
        wszystko grało, aż nagle grać przestało (w wieku 19 miesięcy).
        Jeśli chodzi o dietę eliminacyjną, to można o tym przeczytać na amerykańskich
        serwisach medycznych poświęconych alergii, że jest to jedyny naprawdę skuteczny
        sposób pozbycia się jej. Nie zawsze się udaje, ale często bywa tak, że po
        miesiącach (a czasem latach) eliminowania alergenu organizm się uodparnia,
        podaje się alergen, pomalutku, i nic się nie dzieje, i hulaj dusza... Ale
        nigdzie nie jest napisane, że z alergenem można się oswoić czy uodpornić poprzez
        stykanie się z nim - przynajmniej ja nigdy się dotąd z tym nie spotkałam...
        raczej niebezpieczna praktyka.
        Inna sprawa, że w Polsce rzeczywiście trochę się z tą dietą eliminacyjną
        przegina i szaleje. Wystarczy, że dziecku dwie krostki na buzi wyskoczą, już
        rozmaite położne, pielęgniarki i lekarze mają zakusy na udręczenie matki,
        poprzez zalecenie jej odstawienia nabiału, ryb, wszelkich owoców i tak dalej.
        Nie zapomnę, jak mój syn miał miesiąc, był upalny czerwiec i jego buźka pokryła
        się potówkami. W przychodni grobowe miny i wyrok "skaza białkowa". "Co mama
        dzisiaj jadła?" - "Kanapkę z serem" - "To nie wie pani, że jak się karmi to nie
        można nabiału? A owoce pani je?" "Jabłka i banany" "Banany odstawić. Jabłka
        tylko gotowane". W duchu poradziłam pani, żeby samo sobie gotowała jabłka... Obłęd.
        Za kilka dni skóra mojego dziecka wróciła do normy i potem aż do feralnego
        grudnia 2005 było OK. A od grudnia - raz gorzej, raz lepiej, czasem fatalnie, a
        nigdy całkiem dobrze... Męczymy się z dietą eliminacyjną gdzieś od lutego, raz
        została przerwana za radą tu i ówdzie polecanej pani doktor (która uznała, że to
        tylko uczulenie na konserwanty, więc niech nie je nic sztucznego, a poza tym
        wszystko wolno) i wtedy nastąpił fatalny wysyp, po którym leczyliśmy się długo i
        już niestety z użyciem maści antybiotykowej, elidelu, i antyhistamin. Może gdyby
        dieta była wtedy utrzymana, to obeszłby się bez tych środków?
        Ale jeśli na diecie nie obserwuje się poprawy, to raczej należy ją stopniowo
        odpuszczać... o ile nie będzie wtedy pogorszenia. Bo choć to bolesne, to jednak
        bywa i tak, że choć nie robi się lepiej, to przynajmniej nie robi się gorzej...
      • kruffa Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 05:52
        Łomatko, i ty jeszcze chodzisz do takiego lekarza? Nie wiem co bym zrobiła takie
        babie. Dziecko ma krew w kupie i dla niej jest to ok !!!??? Koszmar.
        A ty nie przyzwyczaisz dziecka a jedynie fundujesz mu pewną astmę za kilka lat
        jak nie szybciej.

        Kruffa
        • szeniaa Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 07:00
          przypadek z mojego bliskiego otoczenia

          mały ma zatwardzenia, bądź śluz,różnokolorowy stolec,obszczypany i wysypany tyłek
          mama twierdzi że jest ok, bo koleżanki jej powiedziały że skoro dziecko je
          więcej niż mleko , to tak musi być
          to co ja jej mówiłam nie było wygodne, bo niosło ze sobą konieczność
          przygotowywanie potraw specjalnie dla dziecka
          i przyzwyczajan ie go
          łatwiej przecież dać to co samemu się je
          albo danonki ze 2 dziennie - bo lubi (9 miesięcy i dalej)

          na astmę czekała około pół roku
          a i tak uważa że to pyłki są przyczyną - bo ona też ma astmę

          znam ich bardzo dobrze
          mały jest moim chrześnikiem i mama często przychodzi po "radę"
          jedna przyjmuje tylko takie rady które nie niosą za sobą wyrzeczeń

          później jest lament bo kolejna nie przespana noc
          bądź kolejna wizyta w szpitalu z dusznościami
          • malpka_z Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 10:31
            Prawdę mówiąc, neurolog dziecięcy na wizycie też się rozgadała na temat jego
            skóry i też mówiła o niejedzeniu mleka; położna środowiskowa miesiąc temu
            zachęcała mnie do rozszerzenia diety, bo z jej praktyki i własnego
            doświadczenia wynika, że dzieci z tego i tak wyrastają. O diecie tak ścisłej
            dowiedziałam się z Internetu.

            Śluz jest normalny przy karmieniu piersią, ale czasem jest go więcej i trudno
            mi powiedzieć gdzie jest granica, że jest już za dużo. Pasemka krwi pojawiają
            się i znikają bez żadnych zmian w diecie.

            Odkąd wróciłam do nabiału nie widzę zmian na gorsze, nawet jest powoli lepiej.

            Tak naprawdę nie wiadomo czy to alergia na nabiał inny składnik pokarmu czy
            kontaktowa, może w tym jest sęk. Ostatnio odstawiłam szampon Oilatum i głowa
            zaczęla się robić lepsza (bez ciemieniuchy).

            Nie widzę powodu, żebym miała podważać zdanie 3 naszych lekrzy i położnej, bo
            Wasi mówią inaczej. Nie wiem kto ma rację, może to zależy od rozważanego
            indywidualnego przypadku. Ostatnio zjadłam naleśnika na mleku, bo tak mi w
            gościach podali a ja byłam wściekle głodna, i co... nic, żadnej reakcji, a
            przecież to było mleko...
            • szeniaa Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 10:54
              Pasemka krwi pojawiają
              > się i znikają bez żadnych zmian w diecie.
              >
              to akurat nie jest normalne niezależnie od tego jak niezwykle dobrym jest wasz
              pediatra to czy ta twoja intuicja nie podpowiada ci że jeśli są pasemka krwi to
              coś krwawi?
              nie krytykuję cie ale skłaniam do przemyśleń
              nie skończyłyśmy studiów medycznych ze specjalizacjami takimi czy innymi
              więc ufamy naszym wykształconym i doświadczonym lekarzom
              jednak oni tak samo jak my mają słabsze i mocniejsze strony
              ideał nie istnieje

              > Tak naprawdę nie wiadomo czy to alergia na nabiał inny składnik pokarmu czy
              > kontaktowa, może w tym jest sęk. Ostatnio odstawiłam szampon Oilatum i głowa
              > zaczęla się robić lepsza (bez ciemieniuchy).

              być może cudowne ojlatum wam akurat szkodzi

              > Nie widzę powodu, żebym miała podważać zdanie 3 naszych lekrzy i położnej, bo
              > Wasi mówią inaczej. Nie wiem kto ma rację, może to zależy od rozważanego
              > indywidualnego przypadku. Ostatnio zjadłam naleśnika na mleku, bo tak mi w
              > gościach podali a ja byłam wściekle głodna, i co... nic, żadnej reakcji, a
              > przecież to było mleko...

              przemyśl sobie taką wersję
              ze np twojemuy dziecku mleko nie szkodzi
              i wspaniale
              ale to wcale nie musi być mleko!
              to może być cokolwiek innego
              nawet przegotowane jabłko
              albo np odrobina papryki żeby poprawić smak potrawy jakiejkolwiek
              mnożyć można

              w zasadzie z chorobami to trochę jak ze wszystkim
              istnieją te troszkę modniejsze i te mniej
              teraz mamy modę na alergię i na sepsę i coś by można jeszcze dopisać

              a np 20 lat temu szalenie rzadko alergię wogóle brano pod uwagę

              pozdrawiam
              • malpka_z Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 11:46
                Ten mój pediatra któremu najbardziej ufam to gastroenterolog i pediatra
                pracujący w szpitalu dziecięcym w mieście wojewódzkim, polecany przez innych
                znajomych. Czyli jest specjalistą od spraw układu pokarmowego, wiec skoro ona
                nie wszczyna alarmu, to czemu z zalożenia mam podważać jej zdanie? Tak,
                martwiłam się bardzo kupką, kazała zrobić posiew kupki, nic nie wyszło,
                powiedziała, żeby nie martwić się, tak bywa przy alergii, dziecko z tego
                wyrasta. Tym bardziej, ze pasemka pojawiają sie i znikają. Dziecko pogodne,
                żadnych bóli brzuszka, zaparć itp.

                Jeśli ja podważałabym zdanie Twojego lekarza, bo mój leczy inaczej, to
                zaczęłabyś postępować według terapii mojego lekarza?

                Chyba jest uczulony na owoce drobnopestkowe i soję i tego nie jem. Jeśli
                upewnię się że na coś jeszcze to odstawię, mimo iż moja pediatra nie uważa tego
                za konieczne.

                Jeśli chodzi o terapie to chyba nie ma jedynej słusznej bo jak widac i w Polsce
                jest różnie i za granicą jest różne podejście. Jakoś te dzieci leczone według
                metody "nie odstawiać" nie chorują i nie mają w 100% astmy.
                Przykładem jest mój mąż i jego rodzeństwo - 30 lat tamu teściowa usłyszała, że
                dzieci mają skazę (też jakieś wysypki, sucha skóra) i tyle, nikt nie mówił
                wówczas o żadnych dietach dla matki, potem nie dawała żadnych mlek dla dzieci
                alergicznych. Cała trójka w ciągu paru miesięcy wyrosła z tego, żadnych astm,
                uczuleń na pyłki czy cokolwiek takiego, problemów skórnych. To jest dla mnie
                argument, a nie to ze są alternatywne metody leczenia.

                Skonsultowałam leczenie z drugim pediatrą i on uważa tak samo, zrobiłam
                zalecone badania. I obserwuje dziecko sprawdzając co go może uczulać.

                Pozdrawiam
                • malpka_z Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 12:15
                  Jeszcze taki argument na alternatywne metody postepowania w medycynie:
                  na początku ciąży stwierdzono mi krwiaka przy zarodku. Moj lekarz nie kazał mi
                  leżeć, jedynie oszczędzać się (podobnie zalecali lekarze w szpitalu - leżałam
                  tam 2 tyg. na obserwacji). Większość dziewczyn z forum mających ten sam problem
                  miała zalecenie leżeć plackiem przez parę miesięcy (straszone przez lekarza, że
                  stracą dziecko jak wstaną). Wszystkie wyszłyśmy z tego - i te co leżały i te co
                  chodziły. Nie można powiedzieć, że te co chodziły miały szczęście, i
                  zastanawiać się czy na pewno kierowały się dobrem dziecka, bo myslę, że tak. Do
                  celu dochodzi sie różnymi drogami. Zaufałam mojemu lekarzowi i jestem mu
                  wdzięczna, bo dzięki niemu w te upały w zeszłym roku nie leżałam niepotrzebnie
                  w łóżku. A żałuje, że mój mąż pokazał mi tamte wątki o krwiakach, bo przez to
                  ciągle chodziłam zestresowana czy aby na pewno dobrze robię, bo lekarze
                  dziewczyn z forum mówią co innego. Nie podważam zdania ich lekarzy, każdy z
                  nich mógł mieć inne doświadczenie czy mieć inną wiedzę ze studiów odnośnie
                  postępowania w takim przypadku. Najważniejsze, że wszystkim się udało, a tamte
                  dziewczyny wierzą, że dzięki ich leżeniu, co przyznaję, nie jest wykluczone smile

                  Pozdrawiam
                • kruffa Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 13:31
                  Wygodnie jest tak postępować. A ciekawa jestem czy gdyby dziecku np. co jakiś
                  czas otwierała się rana w oku lub na np. na ustach uważałabyś że jest ok.
                  Co do krwi w kupie przerabiałam to z synem i nikt mi nie powie, że to normalne.
                  Na szczęście mam lekarkę, która jest tego samego zdania. Winowajca znaleziony, 8
                  m-cy abstynencji i dzieciak może jeść ten produkt do woli.

                  A już koronny argument - bo 30 lat temu.... Wtedy było inne jedzenie, inne
                  powietrze, dzieci rodziły się silniejsze itp itd

                  Kruffa

                • szeniaa Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 14:23
                  nie no pewnie
                  i ja wyrosłam i moja siostra wyrosła i całe mnówstwo innych ludzi
                  wielu z nich do tej pory nie zdaje sobie sprawy że są lub byli alegikami
                  a przeważnie wyglądało to tak:

                  dziecko ma kolkę
                  normalne jedno ma drugie nie
                  jedno jest rozdarte drugie nie
                  chodzi ze śpikiem do pasa
                  normalne wyrośnie z tego
                  to przez migdały wytniemy i po kłopocie
                  poszło do przedszkola a tam dzieci chorują
                  kaszel , zapalenie płuc , oskrzeli?
                  no a kto nie choruje?
                  musi się uodpornić

                  30 lat temu : pożywienie nie było tak nawożone
                  pieluchy tetrowe
                  mydło najłatwiej mozna było dostać szare
                  proszek cypisek albo płatki mydlane z szrego mydła
                  mnie np kąpali w krochmalu" bo babki tak robiły"

                  pewnie że wyrosłam
                  jednak nie musiałam tyle cierpieć
                  chorować,
                  leczyli mnie z anemi , liszajów , angin, oskrzeli, płuc
                  ponoć nawet koklusz miałam
                  wyciszyło się przy okazji dorastania
                  tak wyrosłam

                  dzisiaj mam 33 lata i od jakichś 5 lat smarkam się kiedy trawy kwitną
                  i puchnę na twarzy jak mam więcej wilgoci w domu
                  z roku na rok jest gorzej
                  choruję na anginy mimo usunietych dwóch migdałów

                  mój mąż też wyrósł
                  nonstopem kaszle i łapie anginy

                  wyrośnie dziecko które nie ma styczności z alergenem
                  drugiemu albo alergia wyciszy się na jakiś czas
                  albo przejdzie właśnie w tą nieszczęsną astmę

                  nie podważam zdania twojego cudownego lekarza
                  skłaniam cię tylko do przemyśleń
                  uważam że to duza różnica
                  • olle2 Re: ja też... w Polsce 12.06.07, 19:38
                    Ja mam tez dokladnie 33 wieki i uwazam, ze masz swieta racje!
                    swoja droga to dziekuje za posty, choc wiele z nich troche zjechało z tematu,
                    ale nieszkodzi...
                    Ja czytałam kiedys bardzo ciekawy artykuł jednej babki o tym, jak to madrzy
                    lekarze leczyli i leczyli, nie tylko jej dzieciaka, ale i paru
                    zaprzyjaznionych, wywracali je przawie do góry nagami i na dwie zdrowaski do
                    pieca, zeby sie z alergii wyleczyło ( albo odczuliło ), a one miały pasozyty
                    lub grzybice przewodu pokarmowego ( jedną dziewczynkę tak obsypywało, ze ze
                    swedzenia nie potrafiła reagowac na zadne impulsy z zewnatrz...zatem
                    stwierdzono porazenie mózgowe..., wyleczono grzybice, dziecko cudownie
                    ozdrowiało i zadnym outsiderem nie jest...)
                    Moja pediatra swego czasu - Cypis miał wtedy pare miesiecy zaledwie-
                    stwierdziła ciemieniuche i kazała zczesywac ( skóra całej gł.owy pokryra
                    czerwona wysypka, czesciowo w bąblach z woda....) Baba sie pewnie nie
                    przyjrzała, ze to nie sucha skorupa, wiec heja czesać... Ja nie miałam sie kogo
                    zapytac, wtedy nie miałam internetu, do zalecen lekarza sie zastosowałam...
                    Nie musze pisac co było dalej... Tego babonowi nigdy nie zapomne... Skóra
                    saczyła sie potem tygodniami, a babon zupełnie sie nie przejął...
                    Tak to jest z tymi niedouczonymi, bo jak sami wiecie wszedzie sa prymusi i ci
                    przepychani...MojA pewnie przepychali...
                    pozdrawiam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka