Witam wszystkich zmagających się z alergiami wszelkiego typu,
ze względu na Wasze, drodzy rodzice, doświadczenie,proszę o radę.
Mój synek ma 16 miesięcy-jak miał około 4mies. pojawiła się na nóżce taka
plamka-skupisko jakby krostek 0.5cmx0.5cm - lekarze mówili że to
nic-natłuszczać.Plamka ta się przemieszczała-była na udzie potem łokciu,
plecach, szyi i zginęła.Od porodu byłam na diecie (profilaktyka zalecana w
szkole rodzenia).W dalszym ciągu karmię smyka piersią (2xdziennie). Jakieś
może pół roku temu, może wcześniej- zauważyłam że Hubert ma krostki na
buzi,takie jak potówki. Lekarze, w tym alergolog twierdzą że to nic takiego,
może jakaś nietolerancja o czym świadczy ta plamka i język jak to określiła
"geograficzny" (białawy nalot-a już myślałam że to pleśniawki), ale nabiał
można podawać.Wybrałam się do alergologa w "wielkim mieście" sławy nawiasem
mówiąc.On zalecił natychmiastowe odstawienie piersi (mały miał wtedy
13mies.),kurczaki, kury-sio, pietruszki, pory, selery, kaszki smakowe-sio i
zapisał BebilonPepti2. Oczywiście nabiały i takie tam też-sio.W czasie kiedy
byliśmy u tego alergologa krostek nie było, głównym problemem była ta ruchoma
plamka. Tak więc ciągle jesteśmy na diecie, a swego czasu, jak Hubert miał
11mies jadł jogurt naturalny i ser żółty.Buzia była dobra, duuużo lepsza niże
teraz, po całkowitym odstawieniu mleka i w/w pokarmów. Apetyt kawaler ma
bardzo dobry, zmiata to co mu się poda, kupy bez śluzu, krwi itp.
Piersi nie odstawiłam-czytam forum i wszyscy tam zalecają jak najdłuższe
ssanie, zwłaszcza przy alergii. Policzki smarujemy maścią cholesterolową
robioną na receptę w aptece. W nocy buzia niemal gładka, w dzień i po
drzemkach gorzej.Buzia nie jest za bardzo szorstka, widać te krostki czasem
zakończone białą kropką,no wypisz-wymaluj jak potówki.Hubert rwie się do sera
żółtego i całej gamy nabiału,ale któregoś razu, po imieninach podbiegł do
stołu i zgarnął kawałek ciasta-z kremem,kokosami,orzechami i zmiany nie
było.Postanowiliśmy więc (ku uciesze babci-bo Hubert taki biedny nie je serka

.....) podać jogurt naturalny.Wczoraj minęło 6 dni w ciągu których
"wciągnął" w sumie 15łyżeczek przysmaku.I nic-zero zmiany-policzki jakie były
takie są. Czytając na forum o alergiach i pasożytach tudzież innych obłych
zaniosłam kupę młodego do badań-czysto.
Jeżeli ktoś doczytał do tego miejsca-co radzicie??co może jeszcze
odstawić??mąż zasadził się na wędliny(czasem robię sama, ale kupne też podaję
synkowi) i marchew (swoja z działki). Może ktoś z Was przeżył coś takiego??nie
ukrywam-marzę o jogurcie dla smyka i dla mnie, o serku waniliowym nie
wspominając.Zawsze byłam "mlekolubna" a od tylu miesięcy z niewielkimi
przerwami-nic w buzi.Ile można jeść gofry czy placki na Bebilonie??
Będę wdzięczna za jakieś uwagi, sugestie, rady.