Jestem mamą 8 miesięcznej Inki. Dzieciak ma poważne problemy ze
skórą. A wszystko zaczęło się jak mała miała 2,5 miesiąca. Dostała
kilka niedużych suchych plam, w kolorze skóry (nie były czerwone),
właściwie były niezauważalne, dopiero można było je wyczuć przez
dotyk. Te plamy umiejscowiły się na dekolcie i na łydkach i
przedramionach. Pediatra stwierdziła że to atopia i zamiast zwykłego
mleka zaleciła HA. Po kilku dniach zmiany zniknęły. 2 miesiące
później Inka dostała pleśniawek (strasznych!). Jednocześnie na
sromie dziecka pojawiły się mocno czerwone i suche zmiany (lek.
stwierdził że to „grzybek”

. Lekarka zaleciła na pleśniawki
Nystatynę a na srom Pimafucin. Oba leki pomogły, z tym że jak
skończył mi się Pimafucin to smarowałam Clotrimazolem. Po ok. 1-2
tyg. mała dostała znowu takich samych zmian na skórze jak wtedy gdy
miała 2,5 mies. z tym że było ich znacznie więcej i zrobiły się
bardzo czerwone. Poszliśmy do alergologa, który stwierdził że
najprawdopodobniej to AZS, ale kazała zrobić morfologię i badanie w
kierunku lambli. Zapisała też Zyrtec. Z morfologii wynika że mała ma
5% granulocytów kwasochłonnych (norma laboratorium od 0,5 do 11).
Lamblia wyszła negatywna, zrobiliśmy też pasożyty – brak. Oba
badanie zrobiliśmy tylko raz, a z tego co wyczytałam na forum to
trzeba powtarzać. Skóra dziecka wygląda źle co zresztą widać na
zdjęciu. Mała zaczęła się drapać, ma sine obwódki dookoła oczu i
chrapliwy oddech. Wygląd kupki wg mnie ok., brak krwi, śluzu. Acha
może to ważne – Inka miała kolki i w pierwszych 10 dniach życia
dostawała antybiotyk, bo jest wcześniakiem z ciąży bliźniaczej (z
drugim dzieckiem wszystko jest ok.). Obecnie jest na Bebilonie
Pepti, smarujemy ją maścią robioną w aptece – poprawy brak.
Co mam robić? Co to według Was może być?
Koncepcję mam taką:
Wysłać kupkę do dr K,
Zrobić posiew kału.
A dalej? Im więcej czytam tym mnie wiem, a łeb mam 6 na 9.