04.11.07, 15:45
Napisałaś:
My jesteśmy u progu kolejnego etapu - po wizycie u dr M
przystępujemy do leczenia - zobaczymy co będzie - walka zapowiada
się długa - też czasami wydaje mi się, że nie dam rady ale potem
gdzieś, jakoś znajduję siły - trzymam kciuki za Was dzielne kobiety.

Pafryk jesli dobrze zrozumiałam to jesteś w końcówce ciąży - oj
dobrze Cie rozumiem - też w ogóle nie spałam - całymi nocami
klęczałam i drapałam i smarowałam synka i też myslalam, że nie
wyrobię ale wyrobilamsmile)) i najważniejsze, że córkę mam nie-
alergiczkęsmile)))) czego i Tobie życzęsmile)))))

Chciałam zapytać czy Twój syn miał rzeczywiście jakąś alergię czy to też były
pasożyty ??
Obserwuj wątek
    • luty71 Re: do luty71 08.11.07, 00:51
      Przepraszam, że tak późno ale ostatnio nie mam czasu na dokładne
      śledzenie forum

      W naszym przpypadku było tak:
      etap I od 2 miesiąca życia do 2 lat
      skaza białkowa - swędzące wysypki głównie na twarzy, suchość w
      zgięciach nóg i rąk, ciemieniucha do 5 miesiąca, kwaśne i
      odparzające kupki, dieta eliminacyjna najpierw moja (9miesięcy),
      później syna - Zyrtec, Elocom, maść cholesterelowa i inne sposoby
      pielęgnacyjne atopowej skóry. W wieku 2 lat stwierdzone wyciszanie
      się alergii - lekarz zalecił powolne odstawianie leków i
      rozszerzanie diety - to był październik 2005

      etap II listopad 2005 - 30 czerwca 2006
      mega wybuch alergii - zmiany skórne wszelkiego typu pokrywające
      praktycznie całe ciało, potworna suchość skóry i świąd nonstop na
      granicy obłędu. Wizyta u alergologa - testy z krwi - uczulenie na
      prawie wszystko pokarmówka i wziewne - leki plus powrót do głodowej
      diety eliminacyjnej - wywalenie wszystkiego z domu (bo roztocza),
      usunięcie moich ukochanych kwiatków (bo pleśnie i grzyby),
      sprzątanie, mycie, wycieranie i pranie ( z wielkim brzuchem
      zaawansowanej ciąży) i ZERO poprawy. Wizyty u kolejnych lekarzy -
      zero efektu. Przyszedł moment, kiedy myślałam, że dziecko albo mi
      umrze albo zwariuje od ciągłego świądu, bólu rozwalonej skóry i
      niewyspania - uczulało go wszystko łącznie z moim dotykiem.
      30.06.2006 - wynik badania kału - jaja glisty ludzkiej

      etap III 30.06.06 - marzec 2007
      walka z glistą - pierwsze odrobaczenie dało spektakularny efekt -
      dla nas to był CUD - dziecko przestało sie drapać, skóra zaczęła się
      goić, ustapiły inne objawy jak ślinotok, poty nocne, choroba
      lokomocyjna - dziecko wróciło do żywych. Mieliśmy kilka nawrotów
      glistnicy - zawsze ten sam schemat - narastanie wysypek - Zentel -
      pogorszenie - cudowne uzdrowienie

      etap IV maj 2007 - sierpien 2007
      Cały czas coś jednak trapiło naszego synka - wydawało się, że glista
      to nie wszystko dlatego spróbowaliśmy homeopatii - uzdrawianie przez
      pogorszenie w sumie nic nie dalo, sprobowaliśmy diety pani
      Ciesielskiej - bez rezultatu, spróbowaliśmy terapii antygronkowcowej
      dr Śpiewaka - poprawa skóry cudowna niestety na krótko

      etap V wrzesień 2007 do teraz
      We wrześniu zapalenie płuc i powolne pogarszanie stanu skóry, wrócił
      koszmar świądów, zaczęła się równia pochyła dlatego zdecydowaliśmy
      się na wizytę u dr M w Warszawie - mamy rozpisaną terapię (znów
      pasożyty) na 2,5 miesiąca - jest ciutek lepiej ale nie chcę
      zapeszać. Myślę, że za jakiś czas wszystko dokładnie opiszę.

      Podsumowując: Syn urodził się z dużym obciążeniem genetycznym (wielu
      alergików w rodzinie) - ja nieświadoma zagrożenia po porodzie piłam
      litrami słodkie mleko, czym wywołalam alergię u Wojtusia - dzięki
      lekom i diecie eliminacjnej w okolicy 2 lat nastąpiło wyciszanie się
      choroby, niestety synek miał pecha i zaraził się glistą, a jeszcze
      wiekszego pecha miał do lekarzy ignorantów, którzy 7 miesięcy
      leczyli go na alergię, kiedy to 40 cm robal zjadał go od środka,
      zrujnował mu jelita, co przyczynilo się do ponownego wybuchu
      alergii. W naszym przypadku można śmiało stwierdzić, że pasożyty
      miały ogormny wpływ na rozwój choroby.
    • pafryk Re: do luty71 10.11.07, 13:42
      Dziękuję za odpowiedź. My jesteśmy po pierwszej dawce Zentelu jest tragicznie,
      syn dostał jakiś takich dziwnych krost z dziurami na brzuchu i pachwinach, nadal
      się drapie, nie śpi, ma bóle brzucha dzisiaj miał gorączkę w nocy. U nas
      pasożyty nie wyszyły w badaniach ale wszelkie objawy zasugerowały mi że są.
      Owsiki widziałam w kupie, ale podejrzewam że coś tam jeszcze siedzi ale nie
      wiem. Sił już mam coraz mniej a za miesiąc spodziewam się drugiego dziecka.
      Jeszce raz dziękuję za odpowiedź.
      • luty71 Re: do luty71 11.11.07, 00:09
        Bądź dzielna - my tez znowu tłuczemy obcych i znowu są wysypki
        świądy i drapania i ja też przyznam, że jestem na granicy
        wytrzymałości ale musimy sie trzymać.
        Wszystkie Wasze objawy to prawdopodobnie reakcja na toksyny, które
        powstaja w dużej ilości przy odrobaczaniu - za parę dni powinno być
        lepiej - podawaj dzieciątku dużo płynów niech wypłukuje trucizny z
        organizmu, byłoby dobrze gdyby częściej się załatwiał - nam lekarz
        zasugerował lewatywę lub olej rycynowy (ale nie namawiam, bo sama
        nie jestem lekarzem), podawaj jakieś leki przeciwświądowe Fenistil w
        kropelkach lub Clemastine, ja też podaje synkowi Hydroksyzynę -
        wszystko na przetrwanie. Pozdrawiam serdecznie i dokładnie wiem jak
        się czujesz - przechodzilam podobne "akcje" w końcówce mojej drugiej
        ciąży.
    • maman3 Re: do luty71 11.11.07, 09:18
      luty 71- chylę czoła, jesteś wielka
      • luty71 Re: do luty71 11.11.07, 22:28
        Tak jak wiele mam na tym forumsmile))) Serdecznie pozdrawiamsmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka