kejzi-mejzi
08.08.08, 01:19
Karmię piersią siedmiomiesięczne dziecko. Gdy miał ok 2 miesięcy pojawiła mu
się na twarzy wysypka więc przeszłam na dietę: Unikałam nabiału i głównych
alergenów. Synkowi się poprawiło, aczkolwiek co jakiś czas wychodziły
niewielkie zmiany. Coraz bardziej ograniczałam swoją dietę. W maju, po
trzeciej dawce Infanrixu zaczął się koszmarek. Na skórze całego ciała pojawiły
się zmiany, syn wyglądał okropnie, bardzo się drapał. Nie pomagało stopniowe
odrzucanie kolejnych produktów z mojej diety, raz było lepiej, raz gorzej, ale
nie wiedziałam dlaczego. Ostatnio ograniczyłam dietę do kaszy jaglanej,
wieprzowiny, indyka, oliwy z oliwek, oleju słonecznikowego, soli i glukozy.
Piję słabą herbatę. Skóra mojego dziecka zaczeła się ładnie goić, było prawie
idealnie, aż do momentu, gdy zjadłam kawałek królika, o którym nie wiedziałam,
że był moczony w maślance. Było to tydzień temu. Najpierw pojawiła się wysypka
na buzi, potem zaczerwienienia na klatce piersowej. Dziecko wygląda z dnia na
dzień coraz gorzej. Pojawiają się krosty i plamy, zaogniają się coraz
bardziej. Na wszelki wypadek przestałam jeść indyka. Zastanawiam się, czy to
możliwe, że ta niewielka ilość maślanki mogla tak nabroić. Jestem załamana,
ledwo żyję na tej diecie, wkoło tyle wspanialych warzyw i owoców, a ja jem
brejowatą kaszę i jakieś mdłe tłuste mięso, a dziecko i tak wysypane. Skąd
brać siły?