slawek_wieczorek
04.01.10, 00:18
Książę Poetów w grobie się przewraca... Absolwent trzech fakultetów
imał się prac fizycznych, byle tylko nie dać się zaprząc
komunistycznej władzy.
9 maja 1945 roku Romuald Kukołowicz, późniejszy doradca Prymasa
Tysiąclecia, znalazł się w Krakowie. Podawaną przez „szczekaczki”
informację o zakończeniu wojny i kapitulacji Niemiec przechodnie
przyjęli bez entuzjazmu. W sierpniu 1945 roku uczestniczył w
Częstochowie w spotkaniu intelektualistów katolickich z prymasem
Augustem Hlondem. W dyskusji zaprezentowano skrajne stanowiska. Obok
głosów, by włączyć się w życie polityczne i poprzeć komunistów,
pojawiały się opinie o całkowitym odrzuceniu nowych rządów. Po
przeszło trzygodzinnych dyskusjach prymas musiał opuścić zebranie.
Jego podsumowanie obrad stało się dla młodego Kukołowicza
drogowskazem na całe życie. Prymas zwrócił uwagę, że dla katolików
nie ma problemu, gdzie mają żyć. Jeżeli nawet Bóg każe nam być w
piekle, to musimy tam być, ale to wcale nie oznacza, że dla piekła
mamy pracować. Wskazał, że powojenna rzeczywistość została nam
narzucona. Prymas dostrzegł w tym zamysł Boży wystawienia na próbę i
doświadczenia. Uznał, że musimy żyć w ustroju komunistycznym,
jesteśmy do tego przeznaczeni, ale to nie oznacza, że mamy dla niego
pracować.
Leszek Balcerowicz, były wykładowca w Instytucie Podstawowych
Problemów Marksizmu-Leninizmu przy Komitecie Centralnym Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej, wziął ślub z komunistycznym piekłem.
Pamiętają Państwo plakaty Ligii Republikańskiej z lat 90. z
wizerunkiem Leszka Balcerowicza? - Mutacja czerwonej hieny. Służyłem
Moskwie, służę Brukseli.