Gość: gkaminski
IP: *.si.net.pl
09.03.04, 19:38
Chciałbym przypomnieć małego wielkiego człowieka, twórcy Akademii Pana Jana -
malarza Jan Korcza z Gorzowa. Znałem Go osobiście jak i moja rodzina.
Piszę książkę poetycką o Gorzowie. Mam nadzieję nią zainteresować władzem
miasta.
Pierwszym tekstem z cyklu "Gorzowskie Spotkania" jest właśnie wiersz o Janie
Korczu z Gorzowa - autentycznym prawdziwym twórcy, świetnym gawędziarzu.
Dla mnie dalej o niepodważalnej randze dla tego miasta, w którym się urodziłem
1.09.1957r...
Gabriel Leonard Kamiński z tomu: Gorzów miasto ze snów
Ballada o Janie Korczu z Gorzowa
Przekroczyłem zakole Warty i jak żońca idąc po śladach robaczków
świętojańskich sierpem księżyca ścinałem czubki morw w letnim czasie pełni;
sok tryskał na skały tak, iż ponad przęsłami mgła
uczyniła słodką tęczę, by sycić nasze małomiasteczkowe głody.
Wracaliśmy tu pojedynczo śniąc na jawie ponad napiętym blejtramem pamięci.
Jan z Gorzowa kładł farby grubo zmęczony powrotami w krainę utraconego
dzieciństwa.
Uporczywa pamięć wywoływała zapomniane plenery na jawie ni to we śnie,
a łono pierworodnego czasu wywołane imieniem Jana z Gorzowa
tocząc krąg niczym zaręczynowa obrączka
pojmowało malowane topole w objęcia śmiertelności.
Tanathos wycięty z teatru cieni topił żale w studni, kiedy
Jaśko przykładając pędzel do zbocza góry przy Szopena
zakładał niezmienność perspektywy, a młyńskie koła
odgrywały rolę bezdomnych marzeń.
Wówczas Księżyc napełniwszy światłem bramy rzeźni na tle brunatnego
nieba wypuścił zwierzęta niczym z Arki Noego, a te płacząc
wzywały Pasterza nadaremno. Staliśmy w oknie w piżamach
jak zaczarowani a obraz ten płynął jak papierowy chiński wachlarz
na tle deszczowej poświaty.
Jaśko pochylony lekko do przodu szurając stopami ściągał nadmiar farby
z otwartej blizny świtu ostrożnie jak ranny gdy odwijając
po latach z bandaży zapomnianą ranę
widzi w niej własne oswojone ze śmiercią lęki.
Te jak ślepe i ufne szczenięta
będą mu jadły z ręki na przemian - to szczyptę prawdy to kęs fałszu.
Jego bunt odwieczny pewny jak grunt bo Ostateczny,
uczyniony z drobin błota krwi i deszczu
na podobieństwo boskiego aktu Stworzenia.
Wrocław 20.12.2003