Dodaj do ulubionych

chodzik pchacz czy jeżdzidełko?

05.07.05, 09:53
Drogie mamy doradżcie, czy opłaca się kupić tzw. chodzik- pchacz, czy może
lepiej jeżdzidełko? i w ktorym momencie rozwoju dziecka? Moja corcia 9 m-cy
zaczęła wlaśnie stać w łóżeczku i stawiać pierwsze kroczki oczywiście
trzymając się poręczy . Z góry dziękuję za rady.
Obserwuj wątek
    • izia30 Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 05.07.05, 11:28
      jest tez jeszce jedna opcja. Fisher Price robi takie cos. moze byc
      pchaczem-chodzikiem lub jezdzidelkiem jak sie tam cos rozlozy.
      polecam.
    • bea975 Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 05.07.05, 13:49
      Jest jeszcze coś podobnego z Playschool. Kupiliśmy go synkowi na roczek, kiedy
      zorientowaliśmy się, że totalnie odmawia współpracy w temacie "nauka
      chodzenia". Tak więc na pytanie "kiedy?" musisz sobie odpowiedzieć sama na
      podstawie obserwacji rozwoju własnego dziecka - ale chyba już czas smile
      • pomme Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 05.07.05, 14:08
        Nie mam co prawda jeszcze doswiadczenia ale słyszałam wypowiedzi lekarzy w TV
        bardzo niepochlebnie wyrażających sie o wszelkiego rodzaju chodzikach. Podobno
        dzicko samo wie kiedy chce zacząc chodzić i nie nalezy go w tym wspomagać bo
        można mu jedynie zaszkodzić...
        • izia30 Re:pomme 06.07.05, 13:38
          tak zgoda ale ty mowisz o chodzikach czyli urzadzenie do ktorego wklada sie
          dziecko i ono na siodelku ma pupe i "chodzi" krawedziamo nozek odpychajac sie.
          my tu mowimy o takim jakby samochodziku za ktorym dziecko chodzi popychajac go,
          lub siada okrakiem o odpycha sie ale to potrafi zrobic dopiero starszy szkrab.
    • jolakl Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 05.07.05, 15:35
      My rozważalismy jeździk/pchacz Fisher Price, ale po pierwsze odstraszyła mnie
      cena, po drugie, te wszelkie grajki/melodyjki, po trzecie gdzies wyczytałam, że
      najlepiej to jeździc nim po dywanie, bo po panelach czy np. kostce brukowej
      jeździ za szybko. Nastepnie rozważalismy Hipcia też z FP, ale uznałam, że
      wygląda na zbyt mało stabilny aby utrzymac opartego na nim malucha uczącego sie
      chodzić, i znowu dodatki w postaci połykacza klocków też uznałam za
      niepotrzebnie zwiększające cenę. W końcu nie kupilsmy żadnego z tych wynalazków
      i chyba dobrze bo czas ich uzytkowania jest raczej krótki, później chyba
      wiekszośc dzieci korzysta z "klasycznych" jeździków w postaci samochodów itp. A
      te są na pewno tańsze no i zdecydowanie dłużej uzytkowane.
      • lgosia1 Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 05.07.05, 21:25
        pomme - to co słyszałaś tyczy się tradycyjnych chodzików - czyli takich, gdzie
        dziecko się wkłada w takie majty, z których zwisają mu nóżki i może przebierać
        tymi nóżkami. Chodziki- pchacze, o których tu mowa nie są szkodliwesmile
        Przynajmniej w tych czasach nie mówi się o ich szkodliwości, a już jeśli
        rozpatrywać ich ewentualną szkodliwość, to na pewno są mniej szkodliwe niż
        prowadzanie dziecka za rączki lub pod paszki
        • pomme Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 06.07.05, 22:27
          to sorry mówiłam,że ja jeszcze niedoświadczonasmile nie słyszałam o takich
          pchaczach więc nie przyszło mi nic takiego do głowysmile
          dzieki za wyjasnieniasmile
    • lenka8 Re: chodzik pchacz czy jeżdzidełko? 06.07.05, 23:01
      Mogę poradzić jak to było u nas i jest nadal, gdy mlody zbierał się do
      chodzenia postanowilismi zakupic coś co mu pomoze i bedzie stabilne. A
      jednoczesnie da możliwość posadzenia i przewiezienia :o). Przerażały mnie
      chybotliwe wywrotne autka z marketów, postawiłam na coś przetestowanego dla
      dzieciaka. i tak jesteśmy posiadaczami autka-samolotu firmy Chicco.Rewelacja
      auto tak stabilne że nie zdażyło sie by przewróciło się razem z młodym, a
      testował go i testuje na różne sposoby, początkowo chodził za nim prowadząc w
      poprzek :o) dopiero później tak jak należy chodził za nim,teraz siedzi,
      odpycha, czasem wozi mamę:o) crash testy przeprowadzone w różnych sytuacjach
      dowiodły niebywałej wytrzymałośći plastiku... no i nie ma tych straszliwych
      melodyjek... jedynie miękko brzmiący klakson, Polecam z czystym sumieniem...
      nie zamieniłabym na nic innego... ale to facet... dziewczynki może wolą inne
      zabawki :o). Pozdrawiam M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka