czarna_artmag
28.08.12, 10:45
dziś o świcie byłam świadkiem "interwencji" policji
mieszkam na chęcińskiej w wieżowcu..okolica nieciekawa, mnóstwo pijaczków i młodych ludzi kombinuących pijących i zażywających..
blok 99 mieszkań a w jednym z nich impreza, kończy się jakąś awanturą, grupa młodych ludzi budzi po 4 rano pół bloku z hukiem zbiegając ze schodów
ktoś dzowni na policję, ci podjeżdżają pod blok i mijają 3 młodych ludzi którzy wybiegli z bloku - w sumie to nie dziwne że o tej porze grupka spaceruje po osiedlu- zatem nie zostają nawet zapytani co robią, policja robi nawijkę pod blokiem a do grupy dochodzi dwójka innych młodych ludzi, którzy również wyszli z bloku, do którego do interwencji została wezwanapolicja. Wszyscy młodzi ochodzą w stronę centrum. Policja robi objazd wokół bloku i dopiero podjeżdża pod klatkę i wchodzi na górę sprawdzić wezwanie...
Policjalnci to mężczyzna i kobieta. Pani policjantce wyraźnie się spieszy bo pogania kolegę, który zainteresował się płaczącą dziewczyną na ławce. ten jej nie słucha, choć ta mówi: no chodź wreszcie...po chwili odjeżdżają , dziewczyna zostaje sama...
parę dni wcześniej w tym samym bloku nad ranem również ktoś powybijał szyby na klatce... choć jest monitoring i na zewnątrz i wewnątrz wejscia do klatki.
I jak młodzi ludzie mają nie czuć się bezkarni.
Czy Ci policjanci ich bali i nie zareagowali. ?..bo chyba przecież nie dlatego, ze nie chciało im się "zaczepiać" młodych ludzi.. ???
Tak oto policja dba o łąd i porządek. Mam nadzieję, ze nigdy nie bede w sytuacji aby ich wzywać bo teraz już wiem, ze są w stanie ominąć potencjalnego bandytę/złodzieja/gwałciciela tylko po to, aby nie robić sobie dodatkowej roboty.