Dodaj do ulubionych

Adjeu Uniwersytet

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 17:20
No, więc 27 czerwca odpadl ostatni argument. Komisja negatywnie zaopiniowała
wniosek o nadanie praw doktoryzowania na pedagogice. Biologia upadła już w
grudniu, bezpardonowo. Nie były to wcale bledy formalne, ale naukowa ndęza
środowiska naukowego. Ocena jest dostępna w Internecie. Massalski jeszcze
przez pół roku okłamywał społeczeństwo Kielc. Chiał zyskać mieszkania dla
naukowców. Komisja wyraźnie stwierdzila na brak publikacji z listy
filadelfijskiej. Gdyby Massalskiemu nawet udało się zatrudnić wielu
profesorów ;) to na publikacje w tych czasopismach z afiliacją Akademi
musiliby czekać jakies 8 miesięcy do 2 lat., co i tak niewiele by nie pomogło
przy staraniach.
Fikcję nauczania i nauki podkreślało już wiele osób w tym pracownicy
Alademii. nNiejaki Korczyński pisał nawet na lamach Słowa, wszystko się
ziściło, nawet dla innych kierunków. Pretensje chyba skierowanano nie pod ten
adres.
W piatkowym echu pisano o nowym nazewnictwie dzielnic mieszkaniowych
min. o blokach przy Jesionowej zamieszkującej przez naukowców - jest to
Mądralnia. Jak nazwać apartament przy Żeromskiego? W niektórych szkolach
technicznych spotkać można hamownię. Z naszymi autorytetami nie ma to nic
wspólnego.
Obserwuj wątek
    • Gość: bromba Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 17:59
      Aleś się zmęczył. Najbardziej mnie wkurzają twoje uogólnienia. Jeśli twoj
      sąsiad jest bezrobotny, a ty pracujesz, to czy jesteście obydwaj zatrudnieni na
      pół etatu? Nie obrażaj więc środowiska, z którym - sądząc po twoim stylu - nie
      masz nic wspólnego. Sam widzisz, bloki przy Jesionowej są świadectwem tego, jak
      poprzednie władze dbały o powstanie szkół wyższych w naszym mieście. Szkoda, że
      po obecnej wladzy żaden Mądralin nie zostanie.
      • sowizdzal6 Re: Adjeu Uniwersytet 03.07.05, 17:13
        Gość portalu: bromba napisał(a):

        > Aleś się zmęczył. Najbardziej mnie wkurzają twoje uogólnienia. Jeśli twoj
        > sąsiad jest bezrobotny, a ty pracujesz, to czy jesteście obydwaj zatrudnieni
        na
        >
        > pół etatu? Nie obrażaj więc środowiska, z którym - sądząc po twoim stylu -
        nie
        > masz nic wspólnego. Sam widzisz, bloki przy Jesionowej są świadectwem tego,
        jak
        >
        > poprzednie władze dbały o powstanie szkół wyższych w naszym mieście. Szkoda,
        że
        >
        > po obecnej wladzy żaden Mądralin nie zostanie.

        Nie wiem co wspólnego zkieleckimi uczelniami maja bloki przy Jesionowej, ale
        wiem, ze za Exbudem Akademia miała spory teren, na którym rozpoczęła juz budowe
        domków dla kadry profesorskiej. I nici z tego wyszły. Ja się tej
        kieleckiej "władzy" nie dziwię, że jest dzis ostrożna. Szkoda, ze wczesniej nie
        zapytała Massalskiego na jakich to podstawach opierał te swoje obietnice o
        uniwersytecie. Jak wynika z tej uchwały RGSW z 16 grudnia 2006, juz co najmniej
        od pól roku wiadomo wbyło, że nic z tego nie będzie. Po co było zwodzic ludzi
        pustosłowiem o tym jak to jest dobrze i blisko uniwerku?

        PS. O co chodzi z tymi sąsiadami i praca na pól etatu?
        • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 21:16
          Te domki to chyba w zamierzchłej przeszłości mialy powstac? Bo jakoś nic nie
          słyszałam na ten temat. Za Massalskiego odpowiadać nie mogę, zostanie
          senatorem, to będziesz go prześladował pytaniami, prawda?
          Dla mnie prawda jest jednak taka: Massalski został wpuszczony w maliny,
          wyobrażam sobie, jak się musiano cieszyć, że każda, nawet najbardziej bzdurna i
          nieopłacalna dla uczelni umowa może byc podpisana (patrz: umowa dotyczaca
          Podklasztornej i Mickiewicza), jeśli sie odpowiednio rektora podpuści, miasto
          zaś w ogóle nie dba o rozwój największej uczelni w regionie, wręcz przeciwnie -
          ostatnie działania pokazują mi, że prezydent działa na szkodę uczelni. Czyżby
          był sponsorowany przez uczelnie prywatne?
          Moja uwaga o sasiadach była dosyć prosta do zrozumienia. Nie można wszystkich
          oczerniać i traktować tak samo. Ostatnio fizyka uzyskała prawo doktoryzowania,
          przybyło uczelni profesorów zwyczajnych. Czyli nie wszystko chyba jest takie
          złe? Ludzie pracuja!
          Zeby nie było zbyt optymistycznie: niektórym rzeczywiście należy się
          spuszczenie batów za niegospodarność i działanie przeciwko interesom uczelni.
          Do tych osób zaliczam te, które podpisały kulawe umowy o użyczenie budynków, a
          także te, które wyremontowały te budynki za uczelniane pieniądze. Wszystko po
          to, by teraz dowiedzieć się, że miasto zauważyło i doceniło te remonty:))). Bo
          wycena budynków przeprowadzona przez miasto uwzględniła podniesienie standardu,
          a to musiało znaleźć odbicie w wycenie. Sorki, ale trzeba być prawdziwym
          idiotą, żeby coś takiego zrobić.
          • Gość: as Re: Adieu Uniwersytet IP: *.pu.kielce.pl 04.07.05, 16:13
            a Ty uważasz, że prezydent i jego urzędnicy to na czyją szkodę działali?
            Oni to nie marnują publicznych pieniędzy? Bo uczelniane to jakie - może nie
            publiczne? A co do zasadności remontów - nie dało się prowadzić zajęć w
            budynkach w takim stanie, w jakim były "użyczone". Może nie wszystkie inwestycje
            były zasadne, niemniej ewentualna wycena budynków przez miasto nie
            uwzględniająca wzrostu wartości po remontach za publiczne przecież pieniądze
            jest ordynarnym złodziejstwem!
            • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 17:01
              A co ja napisałam? To, jak nasze władze miejskie wspomagają Akademię, woła o
              pomstę do nieba. Pewnie teraz cała rzesza miejskich prawników sprawdza, co by
              tu jeszcze na Akademie wynaleźć. Jaką umowę jeszcze schrzaniono i co da się
              jeszcze ugrać. Jest to po prostu SKANDAL! Panie Lubawski, powinien pan się
              zapaść pod ziemię ze wstydu. Pan wie, jak w innych miastach wspierano
              przekształcanie wwyższych szkół pedagogicznych w uniwersytety? Teraz pan chce
              wykazac, że pan bardzo chciał uniwersytetu, ale to ta straszna Akademia
              wszystko spierd...ła. Pan mi przypomina impotenta. Który przecież chciał, ale
              mu się widocznie kobieta nie podobała (i sam sobie takie wytłumaczenie
              wymyslił, żeby się lepiej poczuć i następnej partnerce wciskać kit, że "tamta -
              to zła kobieta była").
              Jest dla mnie jasne, że już pan prowadzi kampanię wyborczą. Mnie pan już drugi
              raz nie nabierze. Bo przez pana zostałam komunistą. I pomyśleć, że mnie kiedyś
              na tyle zaćmiło umysłowo, że na pana głosowałam.
              Wierzę, że pan czyta wypowiedzi na forum. Jeśli pan jest chory, to na pewno
              czyta je Maryjan:). I panu doniesie.
              • Gość: laluś Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 19:40
                pozdrowienia dla Maryjana
              • Gość: Student1 Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 20:41
                To nie wina Lubawskiego ale Massalskiego:

                PROTOKÓŁ XXI posiedzenia plenarnego Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego w dniu 17 marca 2005 r.

                I
                Prof. J. Błażejowski otworzył posiedzenie i powitał członków RG oraz zaproszonych gości.

                (….)

                X.
                Prof. W. Mitkowski omówił sprawę poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Profesor poinformował, że Zespół RG przeanalizował dostępne informacje, z których wynika, że w chwili obecnej Akademia Świętokrzyska nie spełnia wymagań określonych przez RG w kryteriach powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego, uchwalonych w dn. 16.06.1992 r., w związku z czym nie może być przekształcona w uniwersytet.

                RG jednomyślnie podjęła decyzję o przekazaniu dokumentacji senatom trzech uczelni (UW, UMCS, UAM) w celu zasięgnięcia ich opinii we wnioskowanej sprawie. Uchwała Nr 165/2005 RG stanowi załącznik do oryginału protokołu (RG druk Nr 282).

                (…..)


                Prof. J. Błażejowski podziękował obecnym za udział w obradach, złożył życzenia świąteczne, a następnie zamknął posiedzenie RG.
                Przewodniczący Rady Głównej
                Jerzy Błażejowski
                Opracowała:
                Agnieszka Niekludow


                • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 21:12
                  Bo trzeba było coś robić już od kilku lat, a nie wszystko w ostatniej chwili.
                  Dało miasto pieniądze na mieszkania dla profesorów? Nie. Wszystkie nabytki
                  (profesorsko-mieszkaniowe:))) były finansowane przez samą uczelnię. A czasy
                  (niestety) są takie, że zapotrzebowanie na profesorów jest wysokie. Jeśli
                  istnieje popyt, a podaż jest okrutnie skromna, trzeba się chyba jakoś
                  zmobilizować i czymś ludzi zachęcić. Tak zrobiły władze miejskie w Rzeszowie i
                  Bydgoszczy. A u nas co? Lubawski zabiera siedziby dwóch instytutów. Przy czym
                  bezczelnie szantażuje uczelnię. Swietna pomoc. Pozazdrościć metod działania.
                  Parę lat temu Lubawski był przeciwko utworzeniu województwa z siedziba w
                  Kielcach i "na wszelki wypadek" namiętnie jeździł do Krakowa (nie
                  przymierzając...jak Gierek do Moskwy). Do tej pory ceni tylko ludzi z Krakowa.
                  nawet kulturę w naszym mieście podobno tworzą tylko ludzie stamtąd, miejscowych
                  jakoś prezydent prawie nie dostrzega. Mnie też Kraków się bardzo podoba, ale
                  mieszkam tutaj i zależy mi na MOIM mieście. A Lubawskiemu najwyraźniej Kielce
                  zwisają i powiewają.
                  O blędach popełnionych przez Massalskiego nie dyskutuję, są ewidentne. Ale
                  przeciez to władze miejskie powinny za cel stawiać sobie stworzenie silnego
                  ośrodka akademickiego w Kielcach. Bo jego istnienie świadczy o rozwoju i
                  pozycji miasta. I to dużo bardziej niż parking przed UM i plac targowy na
                  Plantach. Mylę się?
                  • Gość: Student1 Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 21:45
                    Masz rację. Czasami plac targowy jest milszy sercu niż jakaś tam szkółka z bracią profesorską. Nie wolno jednak zapominać, że chyba już ze czterech profesorów z WSP (AŚ) była w ministrach (R.Czarny był naczelnym, a Pastuszko, a Olesiński ....). I co? Ano nic, to im powiewało, ale jak trwoga to do Kielc na AŚ (WSP) bo RP III ich wyżywi. Trzeba pamiętać, że Massalski taki układ zaakceptował i to on ponosi tego wszystkie konsekwencje. A to, że nie potrafił stworzyć uniwerka to trzeba być po WZiA a nie po historii!!!
                  • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 05.07.05, 19:21
                    Uniwersytet nie powstał w Kielcach, bo AŚ nie spełnia wymogów. Koniec i bomba,
                    kto czytał, ten trąba :)))

                    I nie szukajcie winy wszędzie tylko poza AŚ, bo to wina leży głównie (jeżeli nie
                    tylko i wyłącznie) po stronie tej uczelni. To nie sprowadzani na siłę profesorzy
                    tworzą uczelnię uniwersytecką, ale profil kształcenia uczelni, a ten na AŚ jest
                    typowo pedagogiczny. Co więcej - AŚ ma niezmiernie wielu profesorów, zważywszy
                    jej osiągnięcia...

                    A swoją drogą mam nadzieję, że "szantaż", jak to nazwaliście na forum, wypali.
                    Dlaczego? O tym już kiedyś pisałem i nie będę się powtarzał.

                    Pora popracować nad kształceniem i skupić się na profilu uczenia, a nie
                    rozbudową kampusu przy Świętokrzyskiej, czy sprzedażą spodni na Plantach. Jak AŚ
                    stworzy odpowiednią markę, to nikomu ze studentów nie będzie przeszkadzać, że
                    studiuje na akademii, ani też, że nie siedzi w nowym szklanym gmachu (albo
                    przynajmniej te niedogodności nie będą tak bolesne).

                    Pozdrawiam
                    • sowizdzal6 Re: Adieu Uniwersytet 05.07.05, 19:37
                      Badzo dobra wypowiedz Crux-a. Niech AŚ wpierw pokaze, ze ją na cos sensownego
                      stać. Niech stanie sie znana przez cytowania jej pracowników, przez stworzone
                      teorie naukowe, czy chocby jakies "dzieła". Niech ludzie dowiedza się cos o
                      OSIĄGNIĘCIACH Akademii Świetokrzyskiej, a nie o przerosnietych ambicjach i
                      żenujacych dyskusjach na tym forum. I wtedy można próbowac zmieniac nazwe.
                      Jeskli naprawde bedzie to takie ważne. Warto jednak pamietać, że wiele bardzo
                      dobrych uczelni na swiecie nie ma w nazwie słowa "uniwersytet". Dobrym
                      przykładem jest tu MIT, który jest "tylko instytutem".
                    • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:29
                      Ale jesteś konsekwentny! Czasami cenię to w facetach:)))). Oj, Crux, co Ci
                      powiem, czasami jesteś SEdnem, a czasami tylko DNEM... to tak, żeby nam się
                      początek dyskusji zrymował:))).Bo chyba to ze mną chciałeś rozmawiac?:))))
                      A teraz takie sobie luźne uwagi:). Rzeszów nie sprowadzał (na siłę) profesorów?
                      Dawał im domy. Bydgoszcz nie sprowadzała (na siłę) profesorów? Dawała im domy.
                      Nie wiem, czy profesorowie byli sprowadzani na siłę ... fizyczną. Bo ta siła
                      była głównie finansowa. Lub mieszkaniowa. Bo erotyczna to chyba już nie?:))) A
                      sprowadzani jakoś nigdy się nie skarżyli na forum:). Nie pytaj, czy to
                      pochwalam. Bo ludzie są różni. Jak wszędzie.
                      Profil kształcenia WSP musiał być pedagogiczny, bo przecież, do k.... nędzy, to
                      pedagogiczna szkoła jest. Nie zauważyłeś tego jeszcze? :)))Ja uważam to za
                      wielką zaletę Akademii. Dzięki temu mamy dobrych nauczycieli w całym regionie.
                      Zauważyłeś, jakie dobre wyniki osiąga województwo w egzaminach gimnazjalnych i
                      maturalnych? Myślisz, że to się wzięło z kosmicznego oddziaływania gwiazd na
                      umysły śpiących Kielczan?
                      Naprawdę tego nie widzisz? TY???? Rozczarowałeś mnie.
                      Jeśli szantaż prezydenta wypali, pokaże mi to jedno. Że tak naprawdę nic się
                      nie zmieniło. Że można nadal wszystko. Nawet największe nadużycia i głupota są
                      do przyjęcia. I nie ponosi się żadnej odpowiedzialności. Bo to normalne w
                      Polsce. I bardzo przykre.
                      Mnie naprawdę dziwi, że władzom miejskim (Kochany Cruxie, znasz chyba
                      angielski, więc chyba Ci mogę mówić: Arturze;)))) jest obojętne, czy jest u nas
                      uniwersytet, czy może jest to akademia, czy wyższa szkoła pedagogiczna.
                      Przecież duże ośrodki akademickie przyciągają ludzi. Akademia Świętokrzyska
                      daje wam prawie 30000 ludzi rocznie. Tylko głupiec może zlekceważyć taką siłę
                      i taki potencjał.
                      Problem polega na tym , że już się zaczęła kampania wyborcza. I dlatego musisz
                      się czepiać trąby i bomby:)))). Ale co z tego tak naprawdę wynika? Chcesz
                      miasta bez Akademii? Naprawdę???????
                      Szantaż jest tylko szantażem. Cieszę się, że człowiek tak inteligentny jak Ty
                      użył tego właśnie słowa. Raduje mnie to bardzo. Niezależnie bowiem od
                      definicji "szantażu",na którą możesz się powołać- jest to coś złego. Coś, co
                      jest godne potępienia. I w tym się chyba zgadzamy? To, "co wypali", będzie więc
                      wielkim nadużyciem. Może kiedyś to zrozumiesz.
                      • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.07.05, 11:07
                        Udam taktownie, że nie zrozumiałem tego o sednie i dnie i uznam, że był to
                        jedynie zabieg czysto formalny, aby "nam się początek dyskusji zrymował".

                        Czy Bydgoszcz i Rzeszów sprowadzała profesorów? Nie wiem, być może tak było, ale
                        nie zmienia to faktu, że obecna liczba profesorów na tych (już uniwersyteckich
                        uczelniach) jest porównywalna do obecnej liczby profesorów zatrudnionych na AŚ.
                        W Bydgoszczy pracuje około 120 samodzielnych pracowników nauki, w tym 45 osób z
                        tytułem naukowym profesora, gdy w Kielcach na Akademii Świętokrzyskiej
                        zatrudnionych jest 1032 nauczycieli akademickich, w tym 260 profesorów i
                        doktorów habilitowanych.

                        Nie mam niestety danych na temat Opola, Rzeszowa i Zielonej Góry, bo się nie
                        chwalą tak otwarcie na swoich stronach internetowcyh liczbą profesorów. Być może
                        gdybym poszukał dokładniej, to bym znalazł, ale sytuacja jest najprawdopodobniej
                        analogiczna (albo nawet mniej korzystna dla tych ośrodków).

                        Jak widzisz więc Twój argument o palącej potrzebie AŚ pozyskania nowych
                        profesorów bierze w łeb, bo akurat w tym względzie AŚ już dawno przekroczyła
                        wszystkie minimalne wymagania. Problem tkwi w czymś innym, czego Ty udajesz się
                        nie zauważać, czego przykładem jest cytat z Twojego listu:

                        > Profil kształcenia WSP musiał być pedagogiczny, bo przecież, do k.... nędzy, >
                        to pedagogiczna szkoła jest. Nie zauważyłeś tego jeszcze? :)))Ja uważam to
                        > za wielką zaletę Akademii. Dzięki temu mamy dobrych nauczycieli w całym
                        > regionie. Zauważyłeś, jakie dobre wyniki osiąga województwo w egzaminach
                        gimnazjalnych i
                        > maturalnych? Myślisz, że to się wzięło z kosmicznego oddziaływania gwiazd na
                        > umysły śpiących Kielczan?

                        I w tym cały jest ambaras. AŚ to typowo pedagogiczna szkoła i powinna się
                        nazywać szkołą pedagogiczną. Już zmiana nazwy na akademię była nieporozumieniem.
                        Nie uważam też wcale, że to jest jej wada. Ja w przeciwieństwie do niektórych
                        naszych genialnych pismaków i polityków nie uważam, aby uniwersytet był lepszą
                        uczelnią od szkoły pedagogicznej (choć tu można się z pewnych względów spierać),
                        politechniki, akademii medycznej, akademii ekonomicznej, akademii wychowania
                        fizycznego czy szkoły oficerskiej, bo dla mnie te uczulenie nie mają wspólnego
                        poziomu odniesienia. Są to inne uczelnie i już. A my natomiast chcemy przerobić
                        szkołę pedagogiczną na uniwersytet. I słusznie, bo nauczycieli kształcimy w
                        Kielcach zdecydowanie za dużo, ale ta zmiana nie może polegać tylko i wyłącznie
                        na zmianie kilku tabliczek na rektoracie i kilku dziekanatach oraz wymianie
                        pieczątek, papierów i indeksów. Bo to są właśnie działania pozorowane, które
                        sprawiają, że taka uczelnia, choćby i nazywała się Uniwersytetem Widzy
                        Wszelakiej jest nadal szkołą pedagogiczną!

                        Należy dążyć do przekształcenie AŚ w uniwersytet, ale nie na zasadzie zmiany
                        nazwy, ale na zasadzie zmiany profilu kształcenia. Trzeba zerwać z patologią,
                        gdy w mieście, w którym największy odsetek wykształconych ludzi stanowią
                        nauczyciele, co roku największa państwowa uczelnia wypuszcza kolejnych 5 tysięcy
                        pedagogów (!). Cały ruch na rzecz utworzenia uniwersytetu ma tylko sens, jeżeli
                        chcemy osiągnąć właśnie to, a nie tylko i wyłącznie zmianę nazwy. Ale widzę, że
                        dla wielu kielczan zmiana tabliczek byłaby wystarczającym sukcesem. Dla mnie
                        absolutnie nie, bo ja życzę sobie w Kielcach nowoczesnych i uczciwych uczelni,
                        które niezależnie od swojej nazwy, będą kształcić specjalistów, którzy będą
                        mieli szansę na uczciwy zarobek po 5 latach studiów. Jak AŚ zmieni swój profil
                        kształcenia i dostosuje go do obecnych realiów rynku pracy, to już będzie
                        wystarczające osiągnięcie, a do tego nie potrzeba zmiany nazwy uczelni...

                        Pozdrawiam

                        PS. A słowo "szantaż" ująłem w cudzysłów. Dla mnie to próba pogodzenia interesów
                        dwóch stron i tyle. Nie może być tak, że tylko jedna strona ciągle jest
                        beneficjentem, bo ona potrzebuje. Miasto tez musi się zmieniać i rozwijać.
                        • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 11:55
                          Cóż, Twój nick mnie sprowokował rymotwórczo:))). I ta trąba, która zrymowała Ci
                          się z moim nickiem... jestem najwyraźniej mniej taktowna niz Ty:). Poza tym
                          wiem, że mi wybaczasz:).
                          A wracając do przedmiotu naszej wymiany zdań... W wielu wypadkach masz rację,
                          też myślę, że na bazie istniejącej grupy samodzielnych pracowników nauki można
                          było stworzyć uniwersytet spełniający wszelkie wymogi. Ale widzisz, trzeba było
                          trochę pomyśleć i stworzyć konkretny plan działania. I tego planu się trzymać!
                          Przecież nawet laik wie, że nie wszystkie kierunki mogą uzyskać pełnie praw
                          akademickich. Trzeba więc rozwijać w pierwszej kolejności te, które mają na to
                          realne szanse.
                          Zrozum mnie dobrze, doceniam artystów. Wierzę, że studia plastyczne i muzyczne
                          są ciekawe, widzę prężne działanie zarządzających tymi jednostkami (organizacja
                          wielu wystaw, świetny chór Akademii).Ale...ile osób tam studiuje? Jak drogie są
                          to studia (wymagają indywidualnych zajęć)? Czy opłaciło się remontowanie i
                          urządzanie budynków, które i tak są własnością miasta? W tym samym czasie był
                          do sprzedania kompletnie odremontowany budynek na Mielczarskiego, podobno
                          Akademia nie mogła znaleźć na niego kupca. Dlaczego tam nie urzadzono Instytutu
                          dla plastyków? Wszystko by sie odbyło wewnątrz uczelni i zaoszczędzono by kupę
                          pieniędzy. Pieniądze można zaś było przeznaczyć na zakup mieszkań
                          profesorskich. By wzmocnić kierunki, którym do praw doktoryzowania jest blisko.
                          Nie wymagaj ode mnie zrozumienia az tak irracjonalnych działań. Wiem jedno,
                          przeciez rektor nie działa w próżni, jest też urzędnikiem publicznym. Dlaczego
                          władze miejskie i uczelniane nie utworzyły jakiejś wspólnej strategii działań?
                          I to nie działań pozorowanych. A rzeczywistych. Przecież jest to gra warta
                          świeczki (a nawet gromnicy:).
                          Zgadzam się również z uwagami na temat "nasycenia rynku" nauczycielami.
                          Zapominasz jednak, że już nie wszystkie kierunki kształcą nauczycieli i
                          sytuacja prędzej czy później się w tym zakresie unormuje. Taką mam nadzieję.
                          Ciekawostką jest jednak to, że Instytut Nauk o Zdrowiu jako najbardziej otwarty
                          na "klienta nienauczycielskiego" generuje ogromne długi. Przypominam Ci
                          jednak, że bazą Akademii była jednak szkoła pedagogiczna, nie wymagaj więc,
                          żeby zmiana, o której mówisz, dokonała się natychmiast.
                          Też mi zależy, by istniał w naszym mieście dobry uniwersytet. Zaczęliśmy jednak
                          żyć w realiach europejskich, czasami nazwa się też liczy:))). Nie zapominaj
                          również, że w wypadku wszystkich ostatnio powstałych uniwersytetów były jakieś
                          niedociągnięcia. Ale władzy lokalnej bardzo zależało na powołaniu
                          uniwersytetów. Bardziej niż to widać w Kielcach. Co z przykrością stwierdzam.
                          Jeśli zaś chodzi o kwestię beneficjenta.... To prawda, nie może być tak, że to
                          miasto jest jedynym beneficjentem;P. Bo nie dość, że chce podstępnie zdobyć
                          duży plac w centrum (podobno wartość przekracza 9 mln złotych), to jeszcze ma
                          wyremontowane budynki na Mickiewicza i Podklasztornej:)). I kto tu został
                          prawdziwym beneficjentem? Oto jest pytanie:).
                          Pozdrawiam również.
                          • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.07.05, 15:13
                            Na wstępie wyjaśnijmy jedno nieporozumienie. Nigdy nie uzurpowałem sobie
                            autorstwa słów "koniec i bomba, kto czytał ten trąba", a zacytowanie Gombrowicza
                            w kontekście Twojego pseudonimy rzeczywiście okazało się zabiegiem dość
                            niezręcznym, ale w żadnym wypadku nie był to zabieg zamierzony...

                            Nie będę dalej ciągnął wywodu, dla którego AŚ nie ma prawa nadal nosić tytułu
                            uniwersytetu, bo chyba w zdecydowanej większości wyłożyłem swoje racje w sposób
                            dość oczywisty. Powodów, dla których to jest głównie wina AŚ, chyba też nie
                            trzeba wykazywać. Wystarczy popatrzeć na inną państwową uczelnię w naszym
                            mieście - PŚk, żeby się przekonać, że czasem wystarczy właściwie zainwestować
                            własne środki. Nieśmiało zauważam, że PŚk nie otrzymała żadnego lokalu od miasta
                            (przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo), a obecnie ma prawa do nadawania tytułu
                            doktora w większej liczbie dyscyplin niż AŚ. Więc kompletną bzdurą jest
                            twierdzenie, że powodem trudności w uzyskaniu statusu uniwersyteckiego AŚ są
                            problemy lokalowe. Tym śmieszniejszy jest to argument zważywszy, że AŚ lada
                            dzień rozpocznie prace budowlane związane z nowym kampusem przy ulicy
                            Świętokrzyskiej. Nie przewidziano w nim jednak mieszkań dla pracowników
                            naukowych. Wnioskować z tego należy wyciągnąć, że AŚ pewnie ich nie potrzebuje!
                            Statystycznie bez wątpienia nie potrzebuje, gorzej jeżeli chodzi o sprawy
                            merytoryczne :(

                            Wbrew Twojemu przekonaniu beneficjentem na układzie AŚ z Kielcami jest w głównej
                            mierze AŚ. Oczywiście można przytaczać liczby 30000 studentów, co jest tak na
                            marginesie lekkim przegięciem zważywszy, że duża część tych studentów, jeżeli
                            nie większość, studiuje w innym systemie niż dzienny. Można... Tylko trzeba
                            sobie zdać sprawę z faktu, że w Kielcach, i dotyczy to zarówno AŚ, jak i PŚk, w
                            głównej mierze studiują osoby z Kielc i okolic, których po prostu nie stać na
                            studia w innych ośrodkach akademickich, albo nigdzie indziej się nie dostali.
                            Niestety taka jest prawda. Dlatego w sumie to niewielka zasługa AŚ. Po prostu ci
                            ludzie wybierają jedyny wariant, jaki mają.

                            Aby mówić rzeczywiście o partnerskich stosunkach, to oczekiwałbym, jako
                            mieszkaniec Kielc, aby AŚ dążyła do stworzenia rzeczywiście porządnej
                            rozpoznawalnej marki, która będzie na tyle atrakcyjna, aby ludzie także z innych
                            regionów chcieli rozpocząć studia w Kielcach, by ich wykształcenie, jakie
                            otrzymują w przeciągu 5 lat było atrakcyjne dla pracodawców, a kadra naukowa
                            mogła stanowić chociażby zaplecze doradcze dla potencjalnych inwestorów.

                            W obecnej sytuacji, to Kielce wpompowały pieniądze w bzdurny, moim zdaniem,
                            komitet na rzecz utworzenia uniwersytetu (ciekawe, co się stało z tymi
                            pieniędzmi?), przeznaczyły budynki dla AŚ, które korzystniej byłoby wynajmować
                            innym podmiotom na zasadach rynkowych. Z kolei co otrzymaliśmy od AŚ?
                            Oczekiwanie z założonymi rękami na cud ze strony Rady Głównej Szkolnictwa
                            Wyższego, chory, niezreformowany profil kształcenia i projekt nowego kampusu
                            uczelnianego. No i cud się nie zdarzył, bo zdarzyć się nie mógł...

                            Pozdrawiam
                            • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 16:56
                              Czy ja Ci kiedykolwiek przypisywałam autorstwo tych słów?:))) Chyba jednak
                              jesteś trochę zarozumiały:P. Natomiast śmiało mogę powiedzieć, że skojarzenia
                              SEdna i dna (w kontekście Twojego nicka) są mojego niepowtarzalnego
                              autorstwa:))). Skromność - skarb dziewczęcia:)))).
                              Nie chcę Ci burzyć tak udanego wywodu, ale - o ile mnie pamięć nie myli -
                              kiedyś znacznie zasponsorowano Politechnikę środkami, które miały być
                              przeznaczone na Akademię (wtedy jeszcze WSP). Miał z tym coś wspólnego Stępień.
                              A więc mylisz się i jeszcze mi wmawiasz, że Politechnika nigdy niczego nie
                              dostała. Masz rację, nie dostała ruder (z lokatorami), których chce się pozbyć
                              miasto. Ale dostała pieniądze. I to znaczne. Dlatego Politechnika ma piękną
                              bibliotekę. Jesli więc musisz dobierać jakieś przykłady do ilustrowania swych
                              racji, lepiej je przemyśl.
                              Weź też pod uwagę, że PŚ jest uczelnią techniczną i ma duże możliwości
                              pozyskiwania środków (ekspertyzy, wyceny, doświadczenia etc.). Humanistyka
                              zawsze jest w tym zakresie biedniejsza.
                              O kampusie mi nie wspominaj, bo zbliża się moment jedzenia przeze mnie obiadu.
                              I mogę się nabawić niestrawności:).
                              Nie chcę się wypowiadać o komitecie:) na rzecz utworzenia uniwersytetu. Bo
                              jakoś nic o tej konspiracyjnej organizacji nie wiem. Widocznie efekty działania
                              komitetu też są w dużej mierze konspiracyjne:).
                              Powody, dla których ludzie studiują w Kielcach, a nie np. w Oksfordzie;), są
                              dla wszystkich oczywiste. Nie możesz jednak zaprzeczyć, że studenci są znaczną
                              grupą wśród mieszkańców naszego miasta. I to studenci utrzymują przy życiu
                              wiele instytucji. Nie można ich lekceważyć.
                              Przerzucanie piłeczki i wskazywanie palcem: "winien" - "niewinien", niewiele w
                              tej chwili da. Mleko już się rozlało. Teraz najważniejsze jest, by nie
                              popełniać tych samych błedów w przyszłości. Czego życzę Akademii i władzom
                              miasta, z którymi tak bardzo się utożsamiasz.
                              Pozdrawiam raz jeszcze:).
                              • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 17:03
                                Miało byc "winien - nie winien":)))
                              • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.07.05, 18:51
                                > Natomiast śmiało mogę powiedzieć, że skojarzenia
                                > SEdna i dna (w kontekście Twojego nicka) są mojego niepowtarzalnego
                                > autorstwa:))). Skromność - skarb dziewczęcia:)))).

                                Równie abstrakcyjnych konstrukcji myślowych nie powstydziłby się sam Gombrowicz.
                                Ja jestem prostym człowiekiem i nie rozumiem tego kontekstu, ale chyba nie muszę.

                                > Nie chcę Ci burzyć tak udanego wywodu, ale - o ile mnie pamięć nie myli -
                                > kiedyś znacznie zasponsorowano Politechnikę środkami, które miały być
                                > przeznaczone na Akademię (wtedy jeszcze WSP). Miał z tym coś wspólnego
                                > Stępień.
                                > A więc mylisz się i jeszcze mi wmawiasz, że Politechnika nigdy niczego nie
                                > dostała. Masz rację, nie dostała ruder (z lokatorami), których chce się pozbyć
                                > miasto. Ale dostała pieniądze. I to znaczne. Dlatego Politechnika ma piękną
                                > bibliotekę. Jesli więc musisz dobierać jakieś przykłady do ilustrowania swych
                                > racji, lepiej je przemyśl.

                                Oj i nie zburzyłaś :))) Gdybym był złośliwy, to poprosiłbym o jakiś dowód, jak
                                chociażby cytat z budżetu miasta, ale tego nie zrobię. Nawet, jeżeli taka pomoc
                                była, choć ja sobie czegoś takiego nie przypominam, to nie mogła być to duża
                                pomoc. Powód? Bo w zdecydowanej większości był to projekt realizowany ze środków
                                MEN i zaciągniętego przez PŚk kredytu.

                                Może coś Ci się pomyliło, bo właśnie w tamtym okresie powstał tajemny komitet na
                                rzecz utworzenia uniwersytetu. Władze miejskie zarezerwowały pieniądze nawet na
                                jego cel statutowy, ale co z nimi się stało - nie wiem.

                                Co więcej - nigdy nie uważałem, że Kielce nie mają wpierać naszych kieleckich
                                uczelni. Niech to robią i to jak najczęściej zamiast wydawać pieniądze na
                                przysłowiowe i dosłowne pomniki! I jeżeli miasto przyczyniło się do powstania
                                biblioteki PŚk (w co szczerze wątpię), to chwała mu za to. Co więcej jest to
                                budynek, który służy nie tylko studentom tej uczelni, ale także wszystkim
                                mieszkańcom Kielc, a nawet studentom AŚ (jeżeli wyrażą taką ochotę).

                                Zauważam jednak nieśmiało, że ten Twój przykład z PŚk to do naszej dyskusji ma
                                się jak przysłowiowa pięść do nosa. Bo chyba nie stwierdzisz, że powstanie
                                nowego budynku biblioteki przy Tysiąclecia Państwa Polskiego przyczyniło się do
                                tego, że obecnie Politechnika Świętokrzyska może nadawać tytuł doktora w
                                większej liczbie dyscyplin niż Akademia Świętokrzyska. Podążając Twoim tokiem
                                rozumowanie, to pewnie po skończeniu budowy pięknego nowego kampusu na polach za
                                Exbudem Akademii Świętokrzyskiej od razu przybędzie z trzy prawa do doktoryzacji.

                                > Weź też pod uwagę, że PŚ jest uczelnią techniczną i ma duże możliwości
                                > pozyskiwania środków (ekspertyzy, wyceny, doświadczenia etc.). Humanistyka
                                > zawsze jest w tym zakresie biedniejsza.

                                Wydaje się, że nie tylko w tym względzie jest biedniejsza :))) A swoją drogą, to
                                po co nam taka uczelnia, która nie jest w stanie zadbać nawet o swoje interesy?
                                Czy ona będzie w stanie wykształcić młodych ludzi, którzy to będą potrafili?

                                Pomijając sporą część Twojego listu, w którym w dość pokrętny sposób, ale wydaje
                                się przyznajesz mi rację, przejdźmy do końca:

                                > Mleko już się rozlało. Teraz najważniejsze jest, by nie
                                > popełniać tych samych błedów w przyszłości. Czego życzę Akademii i władzom
                                > miasta, z którymi tak bardzo się utożsamiasz.

                                Mleko się rozlało i to już ładnych klika lat temu. A teraz władze AŚ nie tylko
                                nie chcą słyszeć o wyciąganiu wniosków, ale także i posprzątaniu tego całego
                                bałaganu. I w tym cały problem :(

                                Pozdrawiam
                                • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 19:45
                                  Jak ja się cieszę, że zgadzasz się ze mną choć w skromnym zakresie:))). I
                                  również myślisz, że lepiej sponsorować szkoły niż stawiać pomniki:). Czy też -
                                  nie daj Bóg!- szantażować uczelnie odebraniem budynków, w których funkcjonują:).
                                  Nie jestem urzędnikiem miejskim, więc nie mogę przytoczyć stosownych fragmentow
                                  z ustaleń rady miasta. Ale gdzieś te dokumenty muszą być:).
                                  To Ty przywołałeś w naszej dyskusji przykład Politechniki, ja w ogóle bym na to
                                  nie wpadła:). Politechnika miała po prostu szczęście do dobrych menedżerów.
                                  Bardziej skoncentrowanych na problemach szkoły i ich rozwiązywaniu. Tak myślę.
                                  Nie podoba mi się, że widzisz Politechnikę i Akademię jako dwie opozycyjne
                                  uczelnie. Dla mnie są to dwie najważniejsze szkoły wyższe w Kielcach. I obydwu
                                  tym szkołom należy się wszechstronna pomoc miasta. I już.
                                  Muszę Ci jednak (moje ulubione dzisiaj słowo:)))zwrócić uwagę, że biblioteka
                                  Akademii dużo bardziej służy mieszkańcom miasta. I to z prostego powodu: nie
                                  każdego interesują więźby dachowe czy -za przeproszeniem- hydratacja
                                  cementu:))). O symulacji turbulentnego przepływu z wymianą ciepła nie
                                  wspominając:))). Zaznaczam, że nikogo nie obrażam:))). Sorki, Cruxie, ale
                                  książki o takiej tematyce mogę czytać tylko za karę:))).
                                  Na koniec... ja Cię proszę, prosty człowieku:), nie idź moim tokiem
                                  rozumowania, bo się możesz zagubić:))). Znasz jakiegoś faceta, który za kobietą
                                  trafi?:)))
                                  I wcale nie myślę, że jesteś złośliwy:))). Skąd w ogóle takie
                                  przypuszczenie?:))))
                                  Pozdrawiam po raz kolejny:)
                                  • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.07.05, 20:30
                                    > Jak ja się cieszę, że zgadzasz się ze mną choć w skromnym zakresie:))). I
                                    > również myślisz, że lepiej sponsorować szkoły niż stawiać pomniki:). Czy też -
                                    > nie daj Bóg!- szantażować uczelnie odebraniem budynków, w których funkcjonują:)

                                    Szantażować? Broń Boże, ale "szantaż" jest wskazany.

                                    Nie zapomnijmy, że w całej tej dyskusji chodzi o to, czego zabrakło AŚ do bycia
                                    uniwersytetem. Ty ciągle upierasz się, że zawiodła pomoc ze strony miasta, co
                                    jest oczywistą nieprawdą! Bo do powstania uniwersytetu potrzebna jest przede
                                    wszystkim determinacja i dobra wola władz uczelni. I takie zganianie na
                                    wszystkich dookoła ma chyba jedynie na celu wybielenie nieporadnych działań AŚ
                                    przez ostatnich kilka ładnych lat. Co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że
                                    działalność AŚ w jej obecnym kształcie jest dla miasta szkodliwa. Przecież
                                    wypuszczanie rocznie 5 tysięcy wykształconych frustratów bez perspektywy
                                    znalezienia pracy w ich wyuczonym zawodzie, która zaspokoiłaby finansowo ich
                                    trud 5-letniej nauki jest właśnie działalnością szkodliwą, a kto wie, czy nie
                                    zbrodniczą. Dla mnie to jest po prostu skandal, ale widzę, że Ty nie dostrzegasz
                                    w tym nic złego i z wielką ochotą przypięłabyś od razu AŚ etykietkę
                                    uniwersytetu. Rozumiem, że ludzie wybierający kierunek studiów powinni być już
                                    na tyle "duzi", aby podejmować swoje decyzje z pełną odpowiedzialnością, co
                                    jednak nie zwalnia władz AŚ od przystosowywania programu nauczania do panujących
                                    realiów rynku pracy.

                                    Co zaś się tyczy książek, które czytujesz za karę :), to różne są gusta i nie
                                    nam je kwestionować.

                                    > Na koniec... ja Cię proszę, prosty człowieku:), nie idź moim tokiem
                                    > rozumowania, bo się możesz zagubić:))). Znasz jakiegoś faceta, który za
                                    > kobietą trafi?:)))

                                    Kiedyś próbowałem, ale szybko się zgubiłem i dawno dałem sobie z tym spokój :)))
                                    Dlatego też nie pojmuję skąd przyszła Ci myśl w następnym zdaniu, że ja mógłbym
                                    być złośliwy (albo, żeby być dokładniejszym: że ja myślę, że Ty myślisz, że
                                    jestem złośliwy :))) ). Jestem prostym człowiekiem i nie w głowie mi jakieś tam
                                    ekwilibrystyczne uszczypliwości językowe.

                                    I ja również pozdrawiam
                                    • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 21:01
                                      Cruxie Drogi, pozwól innym mieć swoje zdanie, dobrze? Przecież wiesz, że mnie
                                      nie przekonasz. Ja Ciebie też nie. Ale nie po to z Tobą dyskutuję:). Podziwiam
                                      Twoją zdolność zwracania uwagi na rzeczy, które dla mnie są mniej istotne, a
                                      wyolbrzymiania zjawisk, które służą Twojej argumentacji:))). Idąc twoim tokiem
                                      myślenia, nie ma potrzeby istnienia większości szkół wyższych w Polsce.
                                      Zwłaszcza szkół prywatnych. To są dopiero zbrodnicze instytucje! Nieprawdaż? Za
                                      ich rektorami/kanclerzami powinny być wysyłane listy gończe!:)))
                                      Nie przypisuj mi własnych sądów. Nigdy nie powiedziałam, że od razu
                                      przypięłabym Akademii etykietkę uniwersytetu. W przeciwieństwie jednak do
                                      Ciebie - dostrzegam wagę takiej przemiany. W poprzednich postach napisałam Ci
                                      też (może zbyt małymi literami:P), że taka zmiana była możliwa i w zasięgu
                                      Akademii. Popełniono jednak bardzo poważne błędy strategiczne. Działano
                                      chaotycznie i bez żadnego przemyślanego planu. Tak to oceniam.
                                      Cruxie, stwierdzam, że jesteś jednak bardziej zarozumiały niż złośliwy. Czy Ty
                                      nie przesadzasz? Czy ja Cię kiedyś nazwałam ekwilibrystą językowym? Przecież to
                                      publiczne forum jest!:))))
                                      Przykro mi, że się już dawno zagubiłeś... i teraz taki zagubiony jesteś:))).
                                      Cóż, pamiętaj, że zawsze można liczyć na to, że ktoś się nad takim zagubionym i
                                      prostym człowiekiem ulituje:))).
                                      Pozdrawiam niezmiennie

                                      • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 08.07.05, 14:51
                                        > Cruxie Drogi, pozwól innym mieć swoje zdanie, dobrze? Przecież wiesz, że mnie
                                        > nie przekonasz. Ja Ciebie też nie. Ale nie po to z Tobą dyskutuję:).

                                        Pozwalam, choć nie pochwalam :)))

                                        > Podziwiam
                                        > Twoją zdolność zwracania uwagi na rzeczy, które dla mnie są mniej istotne, a
                                        > wyolbrzymiania zjawisk, które służą Twojej argumentacji:))).

                                        Ach dziękuję, bardzo miło z Twojej strony :)))

                                        > Idąc twoim tokiem
                                        > myślenia, nie ma potrzeby istnienia większości szkół wyższych w Polsce.
                                        > Zwłaszcza szkół prywatnych. To są dopiero zbrodnicze instytucje! Nieprawdaż?
                                        > Za ich rektorami/kanclerzami powinny być wysyłane listy gończe!:)))

                                        Oczywiście, że tak! Tylko jest mały problem, którego Ty zdajesz się nie
                                        dostrzegać. To są PRYWATNE uczelnie, a nie państwowe, na rozwój których płacą
                                        wszyscy czy chcą czy nie chcą. Żądam, aby uczelnia utrzymywana z pieniędzy
                                        pochodzących z naszych podatków tak kierowała swoi profilem kształcenia, aby
                                        było to korzystne dla całego państwa, a więc, żeby nie produkowała ciągle
                                        bezrobotnych, albo bardzo słabych fachowców. A tak się niestety właśnie teraz
                                        dzieje na skutek niereformowanych od lat programów nauczania, przyjmowania coraz
                                        to większej rzeszy studentów, co siłą rzeczy musi odbić się na jakości
                                        kształcenia, kształcenie głównie w systemie wieczorowym i zaocznym.

                                        Poza tym te mniejsze, prywatne uczelnie szybciej zauważają potrzeby rynku i
                                        zmieniają swój profil kształcenia. AŚ chyba jednak rynku i praw nimi rządzącymi
                                        chyba jednak nie dostrzega...

                                        Widzę, że znalazłaś w końcu właściwe miejsce w szeregu dla Akademii - wśród
                                        podrzędnych szkół prywatnych. Niemniej jednak ja nie jestem z takiej sytuacji
                                        zadowolony. Bo chciałbym, aby AŚ mogła bez wstydu stanąć w jednym szeregu z
                                        najlepszymi uniwersytetami w Polsce. :(((

                                        > Nie przypisuj mi własnych sądów. Nigdy nie powiedziałam, że od razu
                                        > przypięłabym Akademii etykietkę uniwersytetu. W przeciwieństwie jednak do
                                        > Ciebie - dostrzegam wagę takiej przemiany. W poprzednich postach napisałam Ci
                                        > też (może zbyt małymi literami:P), że taka zmiana była możliwa i w zasięgu
                                        > Akademii.

                                        To może ja napisałem to zbyt małymi literami. Uniwersytet NIGDY nie był z
                                        zasięgu Akademii Świętokrzyskiej. I nie wynika to wcale z liczby profesorów,
                                        albo zbyt słabej pomocy ze strony miasta, ale z całej chorej struktury uczelni.
                                        Przyczyny leżą w impotencji umysłowej co poniektórych profesorów, którzy tyle,
                                        że są na tej uczelni, pychy i buty decydentów, kompletnego braku pomysłu i
                                        strategii rozwoju AŚ systematycznie i konsekwentnie wdrażanej w życie i
                                        traktowanie studentów jako zło konieczne.

                                        Resztę Twojej wypowiedzi, o dość dwuznacznym charakterze :))), pozostawię bez
                                        komentarza.

                                        Mimo pasjonującej dyskusji z Tobą, obawiam się, że muszę to skończyć. Niestety
                                        czeka szara codzienność i obowiązki :((( Skończę więc tę moją batalię, tak jak
                                        zacząłem:

                                        Akademia Świętokrzyska nie została przekształcona w uniwersytet, bo na to nie
                                        zasługiwała. "Koniec i bomba, kto czytał ten trąba!"

                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 16:58
                                          Pozwól, że jeszcze raz wykażę nieścisłości w Twoich informacjach. Piszesz
                                          bowiem coś, co nie jest prawdą:

                                          "Oczywiście, że tak! Tylko jest mały problem, którego Ty zdajesz się nie
                                          > dostrzegać. To są PRYWATNE uczelnie, a nie państwowe, na rozwój których płacą
                                          > wszyscy czy chcą czy nie chcą. Żądam, aby uczelnia utrzymywana z pieniędzy
                                          > pochodzących z naszych podatków tak kierowała swoi profilem kształcenia, aby
                                          > było to korzystne dla całego państwa, a więc, żeby nie produkowała ciągle
                                          > bezrobotnych, albo bardzo słabych fachowców. A tak się niestety właśnie teraz
                                          > dzieje na skutek niereformowanych od lat programów nauczania, przyjmowania
                                          cora
                                          > z
                                          > to większej rzeszy studentów, co siłą rzeczy musi odbić się na jakości
                                          > kształcenia, kształcenie głównie w systemie wieczorowym i zaocznym."

                                          Od ubiegłego roku wszyscy podatnicy finansują szkolnictwo prywatne. Uczelnie
                                          prywatne są dotowane, a studenci zaoczni i wieczorowi mają prawo do
                                          otrzymywania stypendiów. Zgadnij skąd idą na to pieniądze? Tak, Cruxie, z
                                          Twojej i mojej kieszeni też. A przecież wiesz, jaki jest poziom kształcenia na
                                          prywatnych studiach zaocznych. Studenci studiują tam bez przeszkód, mimo ze np.
                                          pracują przez cały rok w Londynie. Taka polska odmiana "distance learning":)))-
                                          jeszcze nieopatentowana chyba?:))

                                          Też uważam, że uczelnie (niezależnie od ich statusu) powinny dostosować profil
                                          kształcenia do wymogów rynkowych.To jest chyba oczywiste.

                                          A skąd Ty tak dobrze znasz profesorów Akademii? Cruxie, uważaj, bo jak to w
                                          Polsce mówią: "z kim przestajesz, takim się stajesz". Ja znam kilku sensownych
                                          ludzi, którzy nie traktują studentów jako zło konieczne. Nie uogólniaj znowu,
                                          proszę!

                                          > To może ja napisałem to zbyt małymi literami. Uniwersytet NIGDY nie był z
                                          > zasięgu Akademii Świętokrzyskiej. I nie wynika to wcale z liczby profesorów,
                                          > albo zbyt słabej pomocy ze strony miasta, ale z całej chorej struktury
                                          uczelni.
                                          > Przyczyny leżą w impotencji umysłowej co poniektórych profesorów, którzy tyle,
                                          > że są na tej uczelni, pychy i buty decydentów, kompletnego braku pomysłu i
                                          > strategii rozwoju AŚ systematycznie i konsekwentnie wdrażanej w życie i
                                          > traktowanie studentów jako zło konieczne.

                                          A skąd Ty tak dobrze znasz profesorów Akademii? I tyle wiesz na temat chorej
                                          struktury? Cruxie, uważaj, bo jak to w Polsce mówią: "z kim przestajesz, takim
                                          się stajesz". Ja znam kilku sensownych ludzi, którzy nie traktują studentów
                                          jako zło konieczne. Naprawdę! Nie uogólniaj więc znowu (masz do tego wyraźne
                                          tendencje), proszę!

                                          > Mimo pasjonującej dyskusji z Tobą, obawiam się, że muszę to skończyć. Niestety
                                          > czeka szara codzienność i obowiązki :((( Skończę więc tę moją batalię, tak jak
                                          > zacząłem:
                                          >
                                          > Akademia Świętokrzyska nie została przekształcona w uniwersytet, bo na to nie
                                          > zasługiwała. "Koniec i bomba, kto czytał ten trąba!"

                                          Przykro mi bardzo, że mnie porzucasz:))). Chyba się nie przestraszyłeś?:))) A
                                          może Ci się już argumenty wyczerpały?
                                          Życzę i Tobie i sobie, byśmy za kilka lat uczcili powstanie uniwersytetu w
                                          Kielcach, np. wzniesieniem toastu na forum. Wierzę, że tak będzie.

                                          Pozdrowienia od bromby, przestraszonej od widoku takiej....


                                          • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 08.07.05, 17:27
                                            Oj tak ładnie skończyłaś swój ostatni list, że nie miałem serca nie odpisać :)))

                                            > Od ubiegłego roku wszyscy podatnicy finansują szkolnictwo prywatne. Uczelnie
                                            > prywatne są dotowane, a studenci zaoczni i wieczorowi mają prawo do
                                            > otrzymywania stypendiów. Zgadnij skąd idą na to pieniądze?

                                            Ale zauważam nieśmiało, że pieniądze te idą tylko i wyłącznie na stypendia
                                            socjalne i naukowe (chyba teraz też naukowe - prawda?), a nie chociażby na
                                            pensję pracowników dydaktycznych, czy wyposażenie laboratoriów. Zresztą nie o to
                                            w tym całym wątku chodzi. Chyba, że nadal utrzymujesz, że słabe uczelnie
                                            prywatne to właściwy poziom odniesienia dla uczelni mającej aspiracje
                                            uniwersyteckie.

                                            > A skąd Ty tak dobrze znasz profesorów Akademii? Cruxie, uważaj, bo jak to w
                                            > Polsce mówią: "z kim przestajesz, takim się stajesz". Ja znam kilku sensownych
                                            > ludzi, którzy nie traktują studentów jako zło konieczne. Nie uogólniaj znowu,
                                            > proszę!

                                            A może właśnie w tym sęk, że ich nie znam? :))) Czym zasłużyli się dla nauki
                                            polskiej profesorzy AŚ? A o tych co poznałem nie mam zbyt wysokiego mniemania.
                                            Niestety :(

                                            > Przykro mi bardzo, że mnie porzucasz:))). Chyba się nie przestraszyłeś?:))) A
                                            > może Ci się już argumenty wyczerpały?

                                            Oj gdzieżbym ja się przestraszył bromby... Po prostu widzę, że nie ma sensu
                                            dalej ciągnąć tego tematu.

                                            > Życzę i Tobie i sobie, byśmy za kilka lat uczcili powstanie uniwersytetu w
                                            > Kielcach, np. wzniesieniem toastu na forum. Wierzę, że tak będzie.

                                            Ja powiedziałem, co wiedziałem i czym prędzej odleciałem. A co się zaś tyczy
                                            tego toastu, to możemy go wznieść tylko wówczas, gdy w Kielcach powstanie
                                            rzeczywiście przyzwoita uczelnia. W przeciwnym wypadku trzeba będzie przyjąć
                                            inny sposób picia i wybrać specyficzny trunek...

                                            Pozdrawiam raz jeszcze
                                            • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 18:10
                                              Nie mów, że odebrałeś moje pożegnanie bardzo osobiście:). Nadal podziwiam Twoją
                                              zdolność manipulowania faktami:). Nie ustepujesz Behemotowi:P.
                                              Wyboru trunku dokonamy, gdy będzie stosowna okazja. I czas właściwy, bo - jak
                                              wiesz najlepiej:) -droga do gwiazd nie jest łatwa z ziemi, Cruxie:). Ale
                                              trzymam Cię za słowo:).
                                              Dzięki za miłą dyskusję.
                                              • Gość: Laluś Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 18:33
                                                Po co te dyskusje, które nic nie zmienią. Lepiej powiedzcie co zrobić aby powstał uniwersytet, a teraz płaczcie:

                                                PROTOKÓŁ XXI posiedzenia plenarnego Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego w dniu 17 marca 2005 r.

                                                I
                                                Prof. J. Błażejowski otworzył posiedzenie i powitał członków RG oraz zaproszonych gości.

                                                (….)

                                                X.
                                                Prof. W. Mitkowski omówił sprawę poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Profesor poinformował, że Zespół RG przeanalizował dostępne informacje, z których wynika, że w chwili obecnej Akademia Świętokrzyska nie spełnia wymagań określonych przez RG w kryteriach powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego, uchwalonych w dn. 16.06.1992 r., w związku z czym nie może być przekształcona w uniwersytet.

                                                RG jednomyślnie podjęła decyzję o przekazaniu dokumentacji senatom trzech uczelni (UW, UMCS, UAM) w celu zasięgnięcia ich opinii we wnioskowanej sprawie. Uchwała Nr 165/2005 RG stanowi załącznik do oryginału protokołu (RG druk Nr 282).

                                                (…..)


                                                Prof. J. Błażejowski podziękował obecnym za udział w obradach, złożył życzenia świąteczne, a następnie zamknął posiedzenie RG.
                                                Przewodniczący Rady Głównej
                                                Jerzy Błażejowski
                                                Opracowała:
                                                Agnieszka Niekludow

                                                • Gość: Crux Re: Adieu Uniwersytet IP: *.kom / *.kom-net.pl 08.07.05, 21:19
                                                  > Po co te dyskusje, które nic nie zmienią. Lepiej powiedzcie co zrobić aby
                                                  > powstał uniwersytet,

                                                  Gdybym podał Ci proste rozwiązanie, to siłą rzeczy byłoby ono demagogiczne, a ja
                                                  musiałbym być politykiem :) A teraz idą wybory, to pewnie takich prostych
                                                  rozwiązań otrzymasz na pęczki :)))

                                                  > a teraz płaczcie:

                                                  Oj rozpaczać nie będę...

                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: zosieńka Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 11:37
                                                    Moja naciupka cnotliwość pyta się: Czy prawdą jest, że RGWS nie zatwierdziła możliwości dokotoryzowania na biologi, ponieważ brak jest tam podstawowego wyposażenia do prowadzeni prac naukowcy takich jak zwierzętarnia, ogród botaniczny i inne? Czy prawdą jest, że naukowcy z biologii podglądali roślinki na polach by stwierdzic, że rosną zielonym do góry? Czy prawdą jest, że habilitację z zakresu medycyny zrobiono na myszach jak w przypadku Prof.Król? Czy prawdą jest, że na molach hodowanych w archiwum, o które dopominał się JMR A.Massalski, można prowadzić badania z zakresu genetyki człowieka?
                                                  • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 22:22
                                                    Znowu muszę się odezwać, chociaż już myślałam, że dyskusja nasza jest skończona:
                                                    (.
                                                    Najlepsze rozwiązania są zawsze najprostsze. I oczywiste. Problem w tym, że
                                                    ludzie nie chcą ich stosować:). W wypadku Akademii widzę je tak: motywowanie
                                                    młodych ludzi do robienia stopni naukowych (rozliczanie i
                                                    eliminowanie "kierowników"/promotorów, którzy przeszkadzają swoim podopiecznym,
                                                    chociaż biorą pieniądze za "intensywne opiekowanie się"; zachęta finansowa dla
                                                    osób, które podjęły trud robienia doktoratu/habilitacji; koncentrowanie się na
                                                    miejscowych pracownikach, a nie na przyjezdnych, którzy traktują pracę w
                                                    Kielcach jako okazję do dorobienia - tu odpadnie argument mieszkaniowy:));
                                                    nawiązywanie kontaktów z innymi uczelniami (zagranicznymi i krajowymi);
                                                    uniemożliwianie pracownikom pracy na pierwszym etacie w Akademii, jeśli
                                                    założyli swoją szkołę wyższą (która przypadkowo jest zupełnie konkurencyjna w
                                                    stosunku do Akademii - dzisiaj widziałam powiewające dosyć nędznie na wietrze:)
                                                    reklamy Świętokrzyskiej Szkoły Wyższej... mają tam zupełnie przypadkowo nabór
                                                    na fizjoterapię - 20 osób na miejsce w AŚ - pytam, jakie pracownie do tego typu
                                                    zajęć mogą być w byłym budynku PKS?????); stworzenie jakiejś spójnej polityki
                                                    rozwoju (o tym pisałam wcześniej, nie będę powtarzać). A na koniec
                                                    najważniejsze: kanclerz/dyrektor administracyjny z prawdziwego zdarzenia (o
                                                    wybitnych zdolnościach menedżerskich,to jest w tej chwili najważniejsza osoba
                                                    na uczelni). Przerzedzenie administracji w komórkach, które są przeżytkiem
                                                    starego systemu. I stworzenie prężnie działających wydziałów/działów (czy
                                                    czegoś takiego), które orientowałyby się w nowej rzeczywistości, tej
                                                    europejskiej i światowej. To tak na początek.

                                                  • Gość: bromba Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 23:06
                                                    A po kąpieli:))) przyszło mi do głowy, że gdy już zostaną przeprowadzone pewne
                                                    zmiany na AŚ, miasto powinno dołożyć WSZELKICH starań, by doprowadzić do
                                                    powstania uniwersytetu w Kielcach. Teraz mówię naprawdę serio: możemy wszyscy w
                                                    tej sprawie być winni grzechu zaniedbania. Kielczanie- bo słabo nalegali, AŚ-
                                                    bo nie przeprowadziła w porę koniecznych zmian, władze miasta - bo bardziej im
                                                    zależało na placu przy Plantach niż na uniwersytecie, lokalni politycy - bo są
                                                    jacyś nijacy i za bardzo skoncentrowani na własnych sprawach. Może wreszcie
                                                    wszyscy zaczniemy działać razem?
                                                  • Gość: :) Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:25

                                                    KRONIKA
                                                    Akademii Świetokrzyskiej AD. 2005

                                                    Panie przyszły senatorze Massalski
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25049392
                                                    Panie Adamie Massalski!
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=11933903
                                                    Adjeu Uniwersytet
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521
                                                    Oddala się powstanie Uniwersytetu Jana Kochanow...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24551451
                                                    Profesor Henryk Samsonowicz doktorem honoris ca...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25656734
                                                    Czy Akademia Świętokrzyska dobije targu z miastem
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25173730
                                                    Co sądzicie o Akademi Śiętokrzyskiej???
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25075877
                                                    Wydział Zarzadzania - jeszczio raz
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089
                                                    Czy ten śmieszny profesor szplit
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498
                                                    Filie Akafemii Swietokrzyskiej
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2739674
                                                    Rektor prywatnej uczelni mieszka na wydziale Ak...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25222274
                                                    Wybory nowego rektora Akademii Świętokrzyskiej
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=23920404




                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: Adieu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 17:56
                                                    Czytam to i czytam i szczena mi opada. Gdzie nie zajrzę na posty onego Kroniki to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Waldemara korczyńskiego. Pisze on na tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na profesorów i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego bardzo poważam skąd indziej. Sposób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego kioledzy dopuszczaja się do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystapić do Pana Massalskiego, i jak sądzę, Pan Rektor napewno sprawą by się zainteresował i winnych, jak znam Go, napewno pognałby na zielona trawkę. A tak sprawę zna już cała Polska.
                                                    Pozdrowienia z Uniwersytetu w Rzeszowie.
                                                  • w.korczynski Re: Adieu Uniwersytet 19.07.05, 19:16
                                                    Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):

                                                    > Czytam to i czytam i szczena mi opada. Gdzie nie zajrzę na posty onego
                                                    Kroniki
                                                    > to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Waldemara korczyńskiego. Pisze on
                                                    n
                                                    > a tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na
                                                    profesorów
                                                    > i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego bardzo poważam skąd indziej.
                                                    Sp
                                                    > osób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy
                                                    S
                                                    > zanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego kioledzy dopuszczaja
                                                    s
                                                    > ię do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie
                                                    mógł
                                                    > wystapić do Pana Massalskiego, i jak sądzę, Pan Rektor napewno sprawą by się
                                                    z
                                                    > ainteresował i winnych, jak znam Go, napewno pognałby na zielona trawkę. A
                                                    tak
                                                    > sprawę zna już cała Polska.
                                                    > Pozdrowienia z Uniwersytetu w Rzeszowie.

                                                    Odpowiedziałem w Wujowi w innym watku, gdzie tez ten post umiescił.
                                                  • w.korczynski Re: Adieu Uniwersytet 19.07.05, 19:35
                                                    w.korczynski napisał:

                                                    > Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czytam to i czytam i szczena mi opada. Gdzie nie zajrzę na posty onego
                                                    > Kroniki
                                                    > > to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Waldemara korczyńskiego. Pisz
                                                    > e on
                                                    > n
                                                    > > a tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na
                                                    > profesorów
                                                    > > i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego bardzo poważam skąd indzi
                                                    > ej.
                                                    > Sp
                                                    > > osób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia.
                                                    > Czy
                                                    > S
                                                    > > zanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego kioledzy dopuszc
                                                    > zaja
                                                    > s
                                                    > > ię do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to ni
                                                    > e
                                                    > mógł
                                                    > > wystapić do Pana Massalskiego, i jak sądzę, Pan Rektor napewno sprawą by
                                                    > się
                                                    > z
                                                    > > ainteresował i winnych, jak znam Go, napewno pognałby na zielona trawkę.
                                                    > A
                                                    > tak
                                                    > > sprawę zna już cała Polska.
                                                    > > Pozdrowienia z Uniwersytetu w Rzeszowie.
                                                    >
                                                    > Odpowiedziałem w Wujowi w innym watku, gdzie tez ten post umiescił.
                                                    No to jeszcze list otwarty, jaki wysłąłem do bardzo wielu pracowników AS.
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    Z-d Zastosowań Matematyki i Przetwarzania Danych
                                                    Wydział Zarządzania i Administracji
                                                    Akademia Świętokrzyska w Kielcach
                                                    ul Mielczarskiego 45, 25-709 Kielce
                                                    tel. +41 366-43- 77, +41 366-34-23
                                                    e-mail korwald@pu.kielce.pl


                                                    Pracownicy Akademii Świetokrzyskiej
                                                    w Kielcach

                                                    Kielce, 10 grudnia 2001
                                                    Szanowna Pani, Szanowny Panie,
                                                    przepraszam, że zajmuję Państwu czas, który moglibyście wykorzystać na pewno
                                                    lepiej niż czytając takie listy. Zwracam się z prośbą o radę, wskazanie mi
                                                    błędów, które prawdopodobnie od dłuższego czasu popełniam. Z góry serdecznie
                                                    dziękuję za każdą wskazówkę. Myślę zresztą, że niektóre przynajmniej z
                                                    opisanych niżej spraw są również Waszymi sprawami, bo dotyczą Uczelni, w której
                                                    pracujemy.
                                                    Od ponad roku sygnalizuję władzom Wydziału Zarządzania i Administracji wiele
                                                    poważnych nieprawidłowości w jego funkcjonowaniu. Od końca maja piszę o tym
                                                    również do władz Akademii. Początkowo chodziło o sprawy w zasadzie błahe,
                                                    podanie nieprawdziwych danych w arkuszu ocen oraz zlecenie pracownikowi
                                                    zakładu, którym kieruję, bez mojej wiedzy, do realizacji co najmniej 1900
                                                    godzin dydaktycznych i prowadzenia kilkudziesięciu prac dyplomowych. O faktach
                                                    tych powiadomiłem Dziekana, Rektora i Prorektora ds. Dydaktyki. Jedyną wymierną
                                                    reakcją są jak dotąd spotykające mnie najprzeróżniejsze szykany i próby
                                                    wyciszenia sprawy. W ciągu pół roku nie otrzymałem poza niejasnym, mało
                                                    czytelnym pismem Dziekana, odpowiedzi na żaden z postawionych zarzutów. Odbyły
                                                    się wprawdzie trzy rozmowy z Rektorem, ale niczego one niestety do sprawy nie
                                                    wniosły. Nie mam bowiem jak dotąd żadnego pisemnego ustosunkowania się władz
                                                    Uczelni do opisywanych w moich pismach problemów. Zmuszony niezrozumiałymi dla
                                                    mnie działaniami Dziekana i Rady Wydziału zainteresowałem się takimi aspektami
                                                    jego funkcjonowania, które do tej pory nie były przedmiotem mojej uwagi. Daleko
                                                    mi do pełnego rozeznania sytuacji, ale to co wiem budzi moje poważne obawy o
                                                    los Wydziału, w którym pracuję. Sytuacja naszego Wydziału jest tragiczna; mamy
                                                    zbyt wielu jak na nasze możliwości studentów, liczone w milionach zaległości z
                                                    tytułu opłat czesnego i fatalny stan badań naukowych. Większość tych problemów
                                                    sygnalizowałem w miarę ich odkrywania władzom Wydziału i Uczelni, niestety bez
                                                    widocznych rezultatów. W listopadzie zwróciłem się za pośrednictwem Rektora do
                                                    członków Senatu z pismem (por. załącznik nr 1), w którym sygnalizowałem
                                                    niektóre najważniejsze w moim odczuciu problemy i proponowałem (bez
                                                    jakichkolwiek pretensji do bycia „besserwisserem”) działania, które w mojej
                                                    opinii powinny być w tej sytuacji podjęte. Podnosiłem te problemy kierowany
                                                    troską o przyszłość Wydziału i Uczelni. Liczący blisko 10000 (dziesięć tysięcy)
                                                    studentów Wydział Zarządzania jest znaczącą częścią Akademii, źródłem sporej
                                                    części jej dochodów i problemy tego akurat wydziału na pewno znajdą przełożenie
                                                    na problemy całej Uczelni. Opis niektórych z nich znajdą państwo w dołączonych
                                                    do tego listu moich pismach do Senatu (złożonym na ręce J.M. Rektora) oraz
                                                    piśmie, które kierowałem do każdego z członków Senatu osobno (załącznik nr 2).
                                                    To ostatnie uznano za dotyczące moich spraw prywatnych. Ocenę trafności tej
                                                    opinii pozostawiam Państwu. Nie zwracam się do Państwa o pomoc; mam świadomość
                                                    faktu, iż zajęci własnymi, często bytowymi, sprawami nie macie Państwo czasu
                                                    ani ochoty podejmowania działań dotyczących lokalnego w końcu w skali Uczelni
                                                    konfliktu. Być może jednak znajdzie się ktoś, kto potrafi mi po prostu wyjaśnić
                                                    o co właściwie w całej tej sprawie chodzi. Mówi się, że gdy nie wiadomo o co
                                                    chodzi, to chodzi o pieniądze. W tym jednak przypadku powiedzenie to nie wydaje
                                                    się być trafne. Podejmowane przez Dziekana działania przy braku reakcji władz
                                                    Uczelni i Rady Wydziału doprowadzą bowiem prawdopodobnie do problemów z
                                                    rekrutacją i w konsekwencji spowodują znaczne obniżenie dochodów Wydziału i
                                                    zatrudnionych w nim pracowników, również tych spoza Wydziału Zarządzania.
                                                    Obecna sytuacja kompromituje również Wydział i może być przyczyną wytworzenia
                                                    złej opinii o całej Uczelni. Myślę tu o tak groteskowych posunięciach jak np.
                                                    utajnianie z przywołaniem ustawy o ochronie dóbr osobistych dorobku naukowego
                                                    pracowników. Pracuję w akademii od 10 lat. Być może okres ten jest zbyt krótki,
                                                    aby poznać istotne mechanizmy funkcjonowania Uczelni. Mogło się zdarzyć, że w
                                                    działaniach moich popełniłem jakieś fatalne błędy. Będę wdzięczny każdemu, kto
                                                    mi te błędy wskaże i choćby częściowo wyjaśni sytuację, której zupełnie nie
                                                    rozumiem. Nie jest, co wielokrotnie podkreślałem, moim celem szkodzenie
                                                    Wydziałowi, ani Akademii. Nie jestem też „rozrabiaką” ani nie mam żadnych
                                                    roszczeń pod adresem Wydziału czy Uczelni. Dobitnym tego dowodem może być np.
                                                    fakt, iż ani w poprzednim miejscu pracy, ani przez 10 lat pracy w WSP Kielce,
                                                    nie miałem nigdy żadnych poważniejszych konfliktów. Nie mam też czasu na
                                                    zajmowanie się opisanymi sprawami i nie bawi mnie grzebanie w dokumentach
                                                    Wydziału. Podejmowane obecnie przeze mnie działania wymuszone zostały decyzjami
                                                    władz Wydziału i milczeniem władz Uczelni w tej sprawie. Prawdę mówiąc nie
                                                    wiem, jak w chwili obecnej można sensownie rzecz całą zakończyć, choć mam
                                                    naprawdę sporo dobrej woli. Do września możliwe było „zamknięcie sprawy”
                                                    poprzez anulowanie ewidentnie wadliwych uchwał Rady Wydziału z dnia 21 czerwca
                                                    bieżącego roku. Chodziło mi wyłącznie o jasne stwierdzenie, iż moje działania
                                                    były poprawne i nie naruszyłem ani statutu Uczelni, ani standardów
                                                    postępowania, wycofanie podjętej w tej sprawie uchwały Rady Wydziału oraz
                                                    umożliwienia kontynuowania przez pracowników Zakładu pracy w zakresie
                                                    dotychczasowej tematyki (w lipcu na zwołanym pod moją nieobecność zebraniu
                                                    zasugerowano im zmianę zainteresowań).




                                                  • w.korczynski list cd 19.07.05, 19:36
                                                    Z mojego partykularnego punktu widzenia są to również obecnie najważniejsze
                                                    sprawy. Nie rozumiem powodów, dla których nie da się ich w proponowany przeze
                                                    mnie sposób rozwiązać. Drugim powodem napisania tego pisma jest narastająca
                                                    fala plotek i dywagacji na temat pobudek mojego działania, mojej opinii o
                                                    pracownikach Wydziału i stosunków w Wydziale Zarządzania. Dementowanie
                                                    oczywistych bzdur nie jest ani sensowne ani możliwe, myślę jednak, iż do dwóch
                                                    spośród wielu pomówień powinienem się w tym miejscu odnieść. Otóż nieprawdą
                                                    jest iżbym miał złą opinię o wszystkich samodzielnych pracownikach Wydziału
                                                    (podobno wynika to z mojego pisma do Senatu Akademii). Tak generalizujących
                                                    opinii nigdy nie wyrażałem. Przeciwnie, wiem, iż są wśród nich ludzie dużego
                                                    formatu, często członkowie znaczących gremiów naukowych i opiniotwórczych, np.
                                                    klubu odkrywców czy CK mający wpływ na istotne dla Uczelni sprawy (np. awansów
                                                    naukowych). Mam dla wielu z nich głęboki szacunek i daleki jestem od
                                                    jakichkolwiek samobójczych pomysłów. Problem polega jednak na tym, ze nie
                                                    stanowią oni znaczącej większości, ani nie są głównymi decydentami i tak
                                                    właśnie rozumieć należy podnoszone w mym piśmie zarzuty. Nie jest też prawdą,
                                                    że sugerowałem kiedykolwiek zaostrzenie kryteriów oceny (np. okresowej co
                                                    cztery lata) pracowników Akademii. W moim odczuciu ludzie, którzy nie
                                                    zdążyli „o czasie” uzyskać kolejnego stopnia naukowego (ja tez nie zdążyłem) w
                                                    znacznej części przypadków nie są temu winni. W Kielcach nie było nigdy i nie
                                                    ma do dziś żadnej porządnej biblioteki uniwersyteckiej (biblioteka Politechniki
                                                    gromadzi głównie literaturę techniczną), a do najbliższej nam „Jagiellonki”
                                                    mamy 130 km. W znanych mi jednostkach Uczelni seminaria naukowe są bardzo
                                                    rzadkie i zwykle nieregularne. Uważam, iż w tej sytuacji obciążanie wyłącznie
                                                    tzw. „niesamodzielnych” pracowników winą za ich aktualną sytuację jest
                                                    nieporozumieniem, a w ustach utytułowanych, a mających mały dorobek naukowy
                                                    uczelnianych prominentów zwykłą arogancją (podkreślam, że nie odnosi się to do
                                                    ludzi mających sensowny dorobek i znaczącą pozycję w nauce). Jedynym sensownym
                                                    wyjściem wydaje się tu być właśnie odejście od obowiązującej dziś fikcji i
                                                    zmiana zarówno kryteriów oceny jak i stosunku do tej, sporej w końcu w naszej
                                                    Uczelni, grupy ludzi, np. poprzez ułatwianie przechodzenia na stanowiska
                                                    dydaktyczne. Mówiłem to wielokrotnie i nie pomyślałbym nawet, że mogę zostać
                                                    pomówiony o wspomniane wyżej brednie. Celem moich „ataków” nie są ani
                                                    samodzielni pracownicy Wydziału „w ogóle”, ani pracownicy mający niewielki
                                                    dorobek naukowy ale nie zgrywający „uczonych”. Mnie po prostu drażni tanie
                                                    pozerstwo, chowanie się za niesprawdzalne „wyniki” i traktowanie
                                                    ludzi „stosownie do ich pozycji”. Feudalizm, również ten potrzebny przecież w
                                                    nauce, ma sens jedynie wtedy, gdy klasa lokalnych suwerenów ma własność
                                                    samooczyszczania się. Niekompetencji nie da się ukryć za najbielszą nawet
                                                    koszulą, najpiękniejszym krawatem. (nie jest to krytyka ludzi dobrze ubranych,
                                                    lecz tych, których dopiero „suknia czyni uczonym”) czy zbitkami mądrze
                                                    brzmiących wyrażeń ze słownika wyrazów obcych. Tak właśnie myślę i takim tylko
                                                    ludziom stawiam zarzuty. Dla ostatecznego rozwiązania problemu plotek i
                                                    pomówień proponuję Dziekanowi i władzom Akademii zgodę na publiczne
                                                    przedstawienie całej korespondencji między mną a władzami Uczelni w sprawie
                                                    tego niepotrzebnego nikomu konfliktu.
                                                    Do listu załączam również moje otwarte listy do Rektora i Dziekana. Pragnę
                                                    podkreślić, iż nie jestem zwolennikiem takiej formy zwracania się do
                                                    kierujących Uczelnią ani Wydziałem, nie widzę jednak innej możliwości zwrócenia
                                                    ich uwagi na wagę poruszanych spraw. Ironia w liście do Dziekana wyraża moją
                                                    bezsilność wobec całkowitego braku jego reakcji na kierowane do niego,
                                                    uzasadnione w moim odczuciu, prośby. Chcę zwrócić jego uwagę na absurdalność
                                                    takiego postępowania. Jest to cel jedyny, nie jest moim zamiarem obrażanie
                                                    kogokolwiek. Z góry przepraszam, za ewentualne złe skojarzenia.
                                                    Drodzy Państwo! Każde upublicznianie takich jak ta spraw to kij o dwu końcach.
                                                    Mam tego pełną świadomość. Może się więc zdarzyć, że miast spowodować zmianę
                                                    sytuacji w Wydziale Zarządzania i zakończyć trwający od maja konflikt list ten
                                                    spowoduje pogorszenie atmosfery wokół Wydziału i dodatkowo skomplikuje sprawę.
                                                    Jak już wspomniałem nie jest to moim celem. Chciałbym jednak być dobrze
                                                    zrozumianym; ja po prostu nie widzę innego wyjścia. Przez sześć miesięcy nie
                                                    doczekałem się odpowiedzi na żadne z ważnych dla mnie pytań, a wymuszone przez
                                                    decyzje władz Wydziału moje działania doprowadziły do sytuacji, w której czuję
                                                    się zagrożony. List ten nie jest ani próbą rozrabiania ani atakiem na
                                                    jakąkolwiek konkretną osobę, lecz wyrazem mojej bezradności i zagubienia w
                                                    sytuacji, której nie potrafię zrozumieć. Będę wdzięczny każdemu, kto wyjaśni mi
                                                    o co może tu chodzić i pomoże odnaleźć się w świecie, który traktowałem przez
                                                    wiele lat jako mój własny, a który dziś pokazuje mi nową, zupełnie dla mnie
                                                    obcą, twarz. List ten kieruję wyłącznie do pracowników Akademii, nie jest moim
                                                    zamiarem upublicznianie tej sprawy bardziej niż jest to konieczne. Będę Państwu
                                                    zobowiązany za zachowanie zawartych w tym liście i załącznikach informacji w
                                                    gronie pracowników naszej Uczelni.

                                                    Z wyrazami szacunku i najlepszymi Życzeniami Świątecznymi, Waldemar Korczyński

                                                  • w.korczynski Re: list cd, cd 19.07.05, 19:37
                                                    Załączniki:

                                                    NR 1. PISMO DO CZŁONKÓW SENATU ZŁOŻONE NA RĘCE JEGO MAGNIFICENCJI PROF. DR HAB.
                                                    ADAMA MASSALSKIEGO

                                                    dr Waldemar Korczyński,
                                                    adiunkt w Wydziale Zarządzania i Administracji

                                                    Rektor i
                                                    Członkowie Senatu Akademii Świętokrzyskiej
                                                    na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. Adama Massalskiego

                                                    Kielce, 22 listopada 2001
                                                    Panie Rektorze, Szanowni Państwo,
                                                    w trakcie moich usiłowań ustalenia prawdy w sprawie przydzielenia Panu
                                                    XX kompromitująco dużej ilości ponad 1900 godzin dydaktycznych oraz ustalenia
                                                    przyczyn podjęcia przez Radę Wydziału w dniu 21 czerwca b.r. decyzji
                                                    wyrażającej „dezaprobatę dla sposobu załatwiania przez doktora Korczyńskiego
                                                    wewnętrznych spraw Wydziału” oraz „przeniesienia Zakładu Zastosowań
                                                    Matematyki ... w struktury Instytutu Zarządzania” stwierdziłem szereg
                                                    nieprawidłowości w funkcjonowaniu Wydziału. Niektóre z nich sygnalizowałem
                                                    bezpośrednio Panu Rektorowi, Prorektorom profesorom Kikowi i Królowi oraz
                                                    członkom Rady Wydziału i, wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku lat dziekanowi
                                                    Kuleszyńskiemu. Większość z nich jest więc Panu znana, informacje o innych
                                                    uzyskać można np. od członków Rady Wydziału. W tym piśmie pozwolę sobie zwrócić
                                                    Pańską i Senatu uwagę na inne, skandaliczne w moim odczuciu, cechy stylu
                                                    zarządzania Wydziałem przez Dziekana Kuleszyńskiego. Pozwolę sobie również
                                                    zaproponować pewne sposoby poprawy aktualnej nienormalnej i niebezpiecznej dla
                                                    funkcjonowania Wydziału sytuacji.
                                                    1. Na Wydział przyjmowanych jest, szczególnie na czwarty (tzw. „1. rok 2.
                                                    stopnia”) rok studiów zbyt wielu studentów (wedle mojej wiedzy na czwartym roku
                                                    zarządzania studiuje nie mniej niż 700 osób), a w całym Wydziale ca 10.000
                                                    (dziesięć tysięcy). Stwarza to gigantyczne problemy w organizacji zajęć i
                                                    wymusza (oraz umożliwia, jak w znanym Panu Rektorowi przypadku Pana XX)
                                                    nieprzyzwoicie duże obciążenia pracowników. Jak Państwo zapewne wiedzą, Wydział
                                                    nasz nie dysponuje „czystymi” specjalistami z zakresu zarządzania; większość
                                                    samodzielnych pracowników kończyła studia na takich kierunkach jak historia,
                                                    socjologia czy ekonomia, a z zarządzania (nieliczni tylko) robili doktoraty lub
                                                    habilitacje. Daleki jestem od deprecjonowania ich wartości, uważam jednak, że
                                                    jakkolwiek by nie patrzeć jest tych ludzi zbyt mało, a brak wśród nich osób
                                                    zajmujących się np. metodami zarządzania opartymi o matematykę czy psychologię
                                                    sugerować może zmianę nazwy kierunku z „zarządzanie” na np. „historia
                                                    zarządzania”. Brak kadry nie jest jednak jedynym mankamentem naszego Wydziału.
                                                    Brakuje pomieszczeń, wyposażenia i oprogramowania. W mojej ocenie nie jesteśmy
                                                    w stanie zapewnić studiowania na naszym Wydziale więcej niż 3000 osobom i żadne
                                                    względy finansowe nie usprawiedliwiają uprawianej przez nas obecnie tandetnej
                                                    fikcji.
                                                    2. Siatka i poziom prowadzonych na Wydziale zajęć. Funkcjonująca w naszym
                                                    Wydziale tzw. siatka godzin jest chaotyczna i niestabilna. Na kierunku
                                                    zarządzanie studenci mają np. dwuletnią przerwę w posługiwaniu się komputerem,
                                                    ilość godzin wykładu z matematyki jest dwukrotnie większa niż ilość ćwiczeń
                                                    (myślę tu o studiach zaocznych), a przedmiot „statystyka” realizowany był w
                                                    roku ubiegłym (nie wiem jak jest obecnie) równolegle lub nawet po
                                                    przedmiotach „ekonometria” oraz „prognozowanie i symulacja”. Żeby
                                                    było „weselej” jest to wyłącznie wykład i w roku ubiegłym „startował” od
                                                    pojęcia zmiennej losowej, w sytuacji gdy studenci mają w większości przypadków,
                                                    spowodowane m.in. dwuletnią przerwą w kontaktach z matematyką, problemy z
                                                    pojęciem funkcji (por. uwagi o godzinach dla matematyki, o opinię mogą Państwo
                                                    również poprosić specjalistów z dziedziny rachunku prawdopodobieństwa). Siatka
                                                    godzin nie uwzględnia żadnych związków między nauczanymi przedmiotami i jest
                                                    mało stabilna. Również obciążenie studentów egzaminami kłóci się ze zdrowym
                                                    rozsądkiem, np. wszystkie przedmioty związane z matematyką usytuowane są na
                                                    czwartym roku. Podnosiłem te sprawy wielokrotnie, bez żadnych jednak
                                                    rezultatów. W moim odczuciu należałoby powołać jakiś niewielki (mają być
                                                    efekty, a nie „uczone” dyskusje) zespół, który powinien opracować rozsądną
                                                    siatkę zajęć i egzaminów.
                                                    3. Na Wydziale nie istnieje żaden system ujednolicający stawiane studentom
                                                    wymagania. Tzw. „minima programowe” opisują wprawdzie treści, które wykładowca
                                                    ma zrealizować na przedmiocie, nie precyzując jednak, jak ma to zrobić.
                                                    Rozumiejąc akademicką swobodę w formułowaniu praw naukowych sądzę jednak, iż
                                                    powinniśmy starać się tu o wprowadzenie jakiegoś systemu umożliwiającego w
                                                    przyszłości włączenie Wydziału w tzw. „system punktów kredytowych”. Jest to
                                                    warunek sine qua non kompatybilności Wydziału z europejskim systemem
                                                    kształcenia. Podnoszę ten postulat od kilku lat, byłem na poświęconych tym
                                                    zagadnieniom szkoleniach, ale moje próby zainteresowania tym władz Wydziału
                                                    pozostają bez rezultatu. Na początku tego roku akademickiego podjąłem próbę
                                                    ujednolicenia wymagań z niektórych przedmiotów prowadzonych przez pracowników
                                                    Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania Danych. Liczyłem na jakąś
                                                    dyskusję lub szybkie zaakceptowanie mojej propozycji. Wygląda jednak na to, że
                                                    odesłany do dyrektorów instytutów projekt mój nie doczeka się realizacji z tego
                                                    choćby powodu, iż po przewidywanym długim (potrzebne będą zapewne jakieś
                                                    konsultacje) oczekiwaniu na odpowiedź stracę zainteresowanie dla sprawy.

                                                  • w.korczynski Re: list cd, cd,cd 19.07.05, 19:38
                                                    1.
                                                    2. Prowadzenie seminariów dyplomowych oraz prac licencjackich i
                                                    magisterskich. Według moich szacunkowych obliczeń, na jednego pracownika z
                                                    tytułem doktora lub doktora habilitowanego przypada obecnie około 15 – 20 prac
                                                    dyplomowych. Ich rozkład jest różny. Znam przypadek, gdy jeden z kolegów miał
                                                    ich ponad 80. Nie wierzę w możliwość poprowadzenia więcej niż 5 – 7, maksimum
                                                    10 prac dyplomowych przez jednego opiekuna. Obecne standardy w tym zakresie na
                                                    naszym Wydziale to zwykła lipa. Niebezpieczne dla poziomu tych prac jest
                                                    również powierzanie ich prowadzenia osobom nie prowadzącym żadnych badań
                                                    naukowych. Jednym z ważniejszych celów pisania pracy dyplomowej czy
                                                    magisterskiej jest wszak uczestniczenie studenta w badaniach naukowych właśnie,
                                                    zapoznanie się z ich metodologią i względnie nowymi wynikami w konkretnej,
                                                    wąskiej zazwyczaj, dziedzinie. Jeśli badań takich nie prowadzi promotor, to
                                                    student po prostu nie ma się z czym zapoznawać. Rozumiem, że w niektórych
                                                    przypadkach sensowne jest zaproponowanie studentowi użycia jakiejś dobrze
                                                    znanej metody czy schematu do opisu konkretnego zagadnienia (np. pisanie
                                                    historii jakiegoś zakładu czy prace typu „zastosowanie...” lub „...na
                                                    przykładzie...”), nie może to jednak być regułą, ani zdarzać się często na
                                                    seminariach z tzw. przedmiotów kierunkowych. Jedynym rozwiązaniem wydaje mi się
                                                    tu przyjęcie zasady eliminowania, bez względu na stopień czy tytuł naukowy, z
                                                    grona promotorów osób nie prowadzących badań naukowych, np. nie publikujących
                                                    przez ostatnie 2 lata żadnej pracy. Należałoby również rozważyć możliwość
                                                    powierzenia opieki nad pracami licencjackimi pracownikom z tytułem magistra,
                                                    którzy jeśli pracują naukowo, mogą być w tym zakresie lepsi od swoich
                                                    utytułowanych kolegów. Całkowite rozwiązanie tego problemu nie wydaje mi się w
                                                    chwili obecnej możliwe; przy uprawianej przez nas „masówce” zapewnienie,
                                                    kiepskiego nawet, dopuszczalnego poziomu prac przy równoczesnym zagwarantowaniu
                                                    ich samodzielności jest mało prawdopodobne. Winą jest tu oczywiście
                                                    nieprawdopodobnie duża liczba studentów na trzecim, czwartym i piątym roku
                                                    studiów. Bierność w tym zakresie gwarantuje jednak, iż poziom tych prac będzie
                                                    niski.
                                                    3. Badania naukowe Wydziału. Według mojego rozeznania spora część
                                                    pracowników Wydziału nie prowadzi liczącej się działalności naukowej. Nie znam
                                                    bliżej sytuacji wielu pracowników, z posiadanych przeze mnie danych wynika
                                                    jednak, że sytuacja w tym zakresie jest wręcz tragiczna. Przeważająca część
                                                    prac publikowana jest w nisko punktowanych czasopismach krajowych, a duża część
                                                    w nieocenianych w ogóle wydawnictwach wydziałowych. Nie pomniejszając ich
                                                    znaczenia (sam sporo w nich piszę i byłem jednym z inicjatorów ich powstania)
                                                    pragnę jednak zauważyć, że nie są one ujęte w żadnym oficjalnym wykazie i
                                                    umieszczane w nich prace nie mają walorów normalnej publikacji. Były one przeze
                                                    mnie pomyślane jako miejsce „wprawek” dla pracowników „niesamodzielnych” i w
                                                    założeniu nie miały ambicji prezentowania wysokiego poziomu naukowego. Przez
                                                    kilka ostatnich lat czyniłem starania o podniesienie rangi tych wydawnictw,
                                                    m.in. przez powołanie kompetentnych komitetów redakcyjnych, recenzowanie
                                                    zamieszczanych w nich prac i wydawanie zeszytów w językach kongresowych. Nie
                                                    miałem wysokich ambicji; chciałem, by publikowane w tych zeszytach prace miały
                                                    przynajmniej jeden „punkt KBN-owski”. Tak więc dopuszczałem świadomie możliwość
                                                    publikowania w nich, przynajmniej na początku, prac o niezbyt wysokim poziomie
                                                    naukowym, pragnąłem jednak wytworzyć mechanizmy zapewniające poszerzenie kręgu
                                                    publikujących i umożliwiające stopniowe podnoszenie poziomu publikowanych prac.
                                                    Wymaga to oczywiście pewnych nakładów finansowych i działań organizacyjnych.
                                                    Wszelkie moje apele w tym zakresie pozostawały bez odzewu, wydawnictwa
                                                    sprowadzono do roli „proceedingsów” z organizowanych przez Wydział konferencji,
                                                    a poziom ukazujących się w nich niektórych prac jest dziś dużo gorszy, niż w
                                                    początkowym okresie istnienia wydawnictw. Realnej możliwości szybkiego
                                                    uzdrowienia sytuacji Wydziału w dziedzinie badań naukowych nie widać. Warunkiem
                                                    koniecznym jest jednak zmiana polityki Uczelni w tym zakresie. Myślę tu o
                                                    stworzeniu bodźców dla pracy naukowej. W chwili obecnej jedyną motywacją
                                                    podejmowania tych badań jest przewidywany po uzyskaniu kolejnego stopnia
                                                    naukowego awans. Jest to jednak w naszym konkretnym przypadku motywacja
                                                    pozorna, a na pewno krótkookresowa. Wydaje się, że na Wydziale Zarządzania
                                                    aktywność naukowa pracowników często bywa odwrotnie proporcjonalna do
                                                    posiadanych przez nich stopni i tytułów naukowych; znam przypadki asystentów
                                                    publikujących w ciągu ostatnich 4 lat więcej i w lepszych miejscach niż
                                                    niektórzy profesorowie. Jeśli wypadki takie są sporadyczne, a różnice na
                                                    korzyść osób z niższym stopniem niewielkie, to nie ma o co kruszyć kopii. Rzecz
                                                    w tym, że w naszym wydziale zjawiska te są częste, a różnice bywają duże.
                                                    Znakomitym hamulcem działalności naukowej Wydziału jest też niepotrzebne
                                                    utajnianie rezultatów badań naukowych. Przywoływanie tu ustawy o ochronie dóbr
                                                    osobistych jest nieporozumieniem. W moim odczuciu władze Wydziału winny
                                                    zobligować wszystkich pracowników do umieszczania całego swojego dorobku, z
                                                    podaniem miejsca recenzowania prac, w jakimś ogólnie dostępnym miejscu, np. na
                                                    internetowej stronie domowej Wydziału, której założenie sugeruję Dziekanowi
                                                    Kuleszyńskiemu od co najmniej trzech lat. Pozwoliłoby to porównywać wyniki
                                                    pracowników i zlikwidowało istniejące nieporozumienia na temat oceny ich
                                                    działalności. W aktualnej trudnej sytuacji Wydziału należałoby też pomyśleć o
                                                    wykorzystaniu stworzonych przez Ustawę o Szkolnictwie Wyższym możliwości
                                                    zróżnicowania płac. Pracownicy uzyskujący lepsze wyniki winni być również
                                                    lepiej wynagradzani. Nie widzę nic złego w fakcie, że asystent zarabia więcej
                                                    niż profesor, jeśli więcej od niego publikuje. Nie wymagałoby to żadnych
                                                    nakładów finansowych. Można by np. „wystartować” od najniższego dopuszczalnego
                                                    przez tzw. „widełki” poziomu dla wszystkich, a następnie dodawać każdemu kwotę
                                                    proporcjonalną do uzyskanych wyników. Nie proponuję tego rozwiązania dla całej
                                                    Uczelni, a tylko dla naszego, znajdującego się w tak trudnej sytuacji,
                                                    Wydziału.
                                                    Zatrudnieni w Wydziale samodzielni pracownicy naukowi bardzo rzadko są
                                                    promotorami prac doktorskich pisanych przez pracowników Wydziału. Nie mam
                                                    pojęcia, czy ktokolwiek ich z tego rozlicza, myślę jednak, że warto o to
                                                    publicznie zapytać. Jeśli dobrze rozumiem pojęcie samodzielnego pracownika
                                                    naukowego, to w tradycji europejskiej odpowiada ono komuś w rodzaju mistrza,
                                                    przekazującego swoją wiedzę i doświadczenie młodszym kolegom. Na naszym
                                                    Wydziale, poza nielicznymi wyjątkami (np. prof. Wierciński), zjawiska tego nie
                                                    dostrzegam. Być może warto byłoby rozważyć wypracowanie jakichś mechanizmów
                                                    (np. finansowych), które zmieniłyby ten stan rzeczy.

                                                  • w.korczynski Re: list cd, cd,cd 19.07.05, 19:38
                                                    1.
                                                    2. W Wydziale nie funkcjonuje żaden przejrzysty i spójny system ocen ani
                                                    za pracę naukową ani dydaktyczną. Przekonałem się o tym wiosną tego roku, kiedy
                                                    to realizujący ponad 1900 godzin dydaktycznych Pan XX otrzymał za działalność
                                                    dydaktyczną ocenę wyróżniającą, a Dziekan Wydziału, doktor Kuleszyński, mimo
                                                    moich wielokrotnych próśb, nie ujawnił swojego dorobku naukowego. O kryteria te
                                                    prosiłem zresztą zarówno Dziekana, jak i Prorektora do Spraw Nauki oraz
                                                    członków Senackiej Komisji do Spraw Nauki, jak widać bez rezultatów. Rozumiem,
                                                    że niektóre jednostki Uczelni mające dobre wyniki mogą się bez takich jasnych
                                                    kryteriów obejść, na naszym jednak Wydziale są one w chwili obecnej niezbędne.
                                                    Reorganizacja systemu ocen pracowników Wydziału powinna być chyba powiązana ze
                                                    zmianą kryteriów oceny pracowników w ogóle; w moim odczuciu funkcjonujący do
                                                    tej pory system okresowych ocen uległ w tym roku totalnej kompromitacji. Znam
                                                    przypadek, gdy osoba, która opublikowała artykuł i była współautorem książki
                                                    otrzymała ocenę negatywną (nie było to w Wydziale Zarządzania) i mogę pokazać w
                                                    naszym Wydziale sporo osób, które za działalność naukową uzyskały ocenę
                                                    pozytywną nie mając ani jednej publikacji. Być może trzeba by np. wprowadzić do
                                                    statutu punkt umożliwiający czasową zmianę kryteriów pracowników w ustalonej,
                                                    będącej w trudnej sytuacji, jednostce. Generalnie należałoby chyba odejść od
                                                    stosowania w ocenie kryteriów formalnych typu „kiepski profesor jest lepszy niż
                                                    najlepszy magister” (w Anglii czy Stanach Zjednoczonych tak właśnie uczyniono,
                                                    i nie widać, by nauka się tam zawaliła) i przyjąć jako podstawę oceny jakieś
                                                    wymierne, łatwo sprawdzalne osiągnięcia. Podkreślam raz jeszcze, nie proponuję
                                                    ani upowszechnienia tego na całą Uczelnię, ani wprowadzenia na naszym Wydziale
                                                    na stałe. Jest to rozwiązanie doraźne, ale lepszego chwilowo nie widzę.
                                                    3. Konieczna jest zmiana sposobu finansowania jednostek Wydziału.
                                                    Doceniając znaczenie i rolę instytutów dla organizowania procesu dydaktycznego
                                                    zauważyć chciałbym, iż nauczanie niektórych przedmiotów (np. filozofii,
                                                    socjologii, psychologii czy matematyki i związanych z nią przedmiotów takich
                                                    jak badania operacyjne, prognozowanie i symulacja czy ekonometria) winno być
                                                    koordynowane w skali całego Wydziału. Pozostawienie tego instytutom prowadzić
                                                    może do znacznego zróżnicowania poziomu nauczania tego samego przedmiotu na
                                                    różnych kierunkach studiów. Nie wydaje mi się, by było to zamierzeniem
                                                    proponującego minima programowe MENu i było korzystne z punktu widzenia
                                                    perspektyw wprowadzenia systemu punktów kredytowych w naszej uczelni. Również
                                                    finansowanie badań naukowych (delegacje, zakup literatury itp.) powinno
                                                    umożliwiać łatwiejsze sięganie do funduszy Wydziału przez jednostki badania te
                                                    prowadzące, tzn. zakłady.
                                                    Te i wiele innych nieprawidłowości sygnalizowałem wielokrotnie władzom
                                                    Wydziału, bez jakiegokolwiek odzewu. Jedynym wymiernym skutkiem jest jak dotąd
                                                    zapisana w protokole dezaprobata Rady Wydziału dla podnoszenia „wewnętrznych
                                                    spraw Wydziału” poza Radą. Równocześnie jednak Rada nie zajęła żadnego
                                                    stanowiska wobec zarzutów, które sformułowałem w moim piśmie do Rady Wydziału
                                                    właśnie. Mam nieprzyjemne odczucie, że Rada Wydziału utraciła poczucie
                                                    rzeczywistości i stała się narzędziem obrony nie tyle interesów Wydziału, co
                                                    Dziekana Kuleszyńskiego, którego dobro i opinię podniosła do rangi priorytetu
                                                    swego działania. W tej sytuacji nie widzę innego sposobu obrony interesów
                                                    Wydziału jak podniesienie jego problemów na innym forum. Mam nadzieję, takim
                                                    właśnie miejscem jest Senat Akademii.
                                                    Wymienione przeze mnie wyżej braki organizacji i sposobu zarządzania Wydziałem
                                                    nie są oczywiście jedyne. Być może iż patrząc z mojej perspektywy nie
                                                    dostrzegam też właściwej hierarchii potrzeb (nb. z nieznanych mi bliżej
                                                    przyczyn pracownicy administracji Wydziału odmawiają mi udzielania informacji,
                                                    które powinny być w zasadzie ogólnodostępne. Nie mogę np. otrzymać kserokopii
                                                    rozkładu zajęć, na którym znajdują się zajęcia prowadzone przeze mnie lub
                                                    pracowników mojego zakładu). Może się więc zdarzyć, że Pan Rektor lub Senat
                                                    uznają, iż poruszane przeze mnie problemy nie są w chwili obecnej
                                                    najważniejsze. Jeśli tak jest, będę zobowiązany za informację na ten temat. W
                                                    mojej opinii zagadnienia te są bowiem bardzo ważne, a podnoszę tę sprawę, bo
                                                    jestem poważnie zaniepokojony zarówno obecnym stanem, jak i perspektywami
                                                    dalszego rozwoju Wydziału. Nie pretenduję też do roli osoby, która lepiej od
                                                    władz Uczelni wie, jak należy wskazane nieprawidłowości naprawiać. Pozwoliłem
                                                    sobie tylko zasugerować rozwiązania, które się na ogół sprawdzają i co do
                                                    których jestem przekonany o ich skuteczności. Być może jednak Pan Rektor lub
                                                    Senat znają lepsze sposoby. Cieszyłbym się mogąc je poznać. Pozwoliłoby mi to
                                                    usunąć moje obawy o los Wydziału i wiązane z tym wydziałem perspektywy mojej
                                                    pracy zawodowej.

                                                    Z wyrazami szacunku i nadzieją, iż głos mój zostanie wysłuchany, a władze
                                                    Uczelni poczynią stosowne kroki, by uzdrowić nienormalną sytuację Wydziału
                                                    Zarządzania,
                                                    Waldemar Korczyński

                                                  • w.korczynski Re: list cd, cd,cd,cd 19.07.05, 19:39
                                                    Chcę powiedzieć jasno; nie uważam by mój dorobek był duży, na uniwersytecie
                                                    byłbym pewnie gdzieś w okolicach średniej, być może poniżej średniej,
                                                    tu „punktowo” lokuję się w ścisłej czołówce, tak więc mam prawo do takich
                                                    właśnie ocen. Tajność dorobku naukowego budzi też brzydkie skojarzenia związane
                                                    z prawidłowością oceny pracowników np. z tytułu okresowych ocen przewidzianych
                                                    Statutem Uczelni i podważa samą sensowność tej oceny. „Wyciągnięcie” tej
                                                    właśnie sprawy (mam zasadnicze zastrzeżenia do ocen wielu pracowników, w tym
                                                    Pana ZZ ) jest jedną z przyczyn moich kłopotów. Władze Wydziału nie podejmują
                                                    żadnych prób aktywizacji pracy naukowej zakładów (zakłady są właśnie statutowo
                                                    przewidzianymi do prowadzenia działalności naukowej jednostkami Wydziału);
                                                    jedyne znane mi seminaria zakładowe to odbywające się systematycznie
                                                    interdyscyplinarne seminarium prof. Wiercińskiego, znane mi ze słyszenia
                                                    seminarium prof. Olesińskiego i, mniej systematyczne (średnio raz na trzy lub
                                                    cztery tygodnie) moje. Okazjonalne, nie powiązane tematycznie, wystąpienia
                                                    najbardziej nawet uczonych prelegentów nie zastąpią roboczych spotkań ludzi
                                                    pracujących w tej samej dziedzinie i mówiących tym samym językiem. Warto też
                                                    zwrócić uwagę na fakt prowadzenia, częstokroć kilkudziesięciu, prac dyplomowych
                                                    przez osoby nie publikujące przez wiele lat, a niekiedy nawet w ogóle, żadnej
                                                    pracy naukowej. Posiadane stopnie i tytuły naukowe niewiele tu pomagają,
                                                    najlepszy nawet naukowiec czy dydaktyk po wielu latach nieobecności w nauce po
                                                    prostu się cofa i niewiele ma do powiedzenia swoim studentom. Rozumiem, że mogą
                                                    sobie na to pozwolić duże, silne ośrodki, gdzie, liczne nawet, takie praktyki
                                                    nie zagrażają poziomowi kształcenia, ale w naszym akurat Wydziale zjawisko to
                                                    jest bardzo groźne i w dłuższym horyzoncie czasowym może mieć poważne
                                                    konsekwencje dla przewidzianej ustawą akredytacji Wydziału. Wszystko to dzieje
                                                    się w wydziale mającym bodaj największą liczbę profesorów na instytut,
                                                    starającym się o studia magisterskie na kierunku ekonomia i prawa
                                                    doktoryzowania.
                                                    USUNIĘTO AKAPIT (1)
                                                    Kończąc to przydługie pismo proszę Panią (Pana) o podjęcie starań dla
                                                    stworzenia podstaw normalnego funkcjonowania Wydziału. Myślę, że warto je
                                                    podjąć nie tylko w mojej partykularnej sprawie, lecz również w imię dobrze
                                                    pojętego interesu Uczelni, gdzie pracujemy, przyszłego Uniwersytetu i regionu.
                                                    USUNIĘTO AKAPIT (2)
                                                    Moje propozycje naprawy sytuacji w Wydziale przedłożyłem Rektorowi
                                                    Massalskiemu. Dotyczą one wyłącznie Wydziału Zarządzania. Będę zobowiązany za
                                                    podjęcie tematu i działań w celu uzdrowienia chorej sytuacji Wydziału, z którym
                                                    wiele osób wiąże swoje zawodowe perspektywy.

                                                    Z wyrazami szacunku


                                                    Waldemar Korczyński

                                                    Załączniki:
                                                    1. pismo Dziekana WZiA z dnia 4.06.01,
                                                    2. moja odpowiedź z dnia 8.06.01.

                                                    UWAGA
                                                    Z tekstu usunąłem dwa zdania i dwa akapity. Nie mam jednak żadnych zastrzeżeń
                                                    do ich ujawniania przez adresatów pisma (na własną odpowiedzialność
                                                    adresata). W.K.

                                                    3. LIST OTWARTY DO JEGO MAGNIFICENCJI REKTORA PROF. ZW. DR HAB. ADAMA
                                                    MASSALSKIEGO

                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    kierownik Zakładu Zastosowań Matematyki
                                                    i Przetwarzania Danych WZiA, AŚ

                                                    Jego Magnificencja Rektor
                                                    Akademii Świętokrzyskiej
                                                    prof. zw. dr hab. Adam Massalski

                                                    List otwarty
                                                    Kielce, 10.12.2001
                                                    Szanowny Panie Rektorze,
                                                    proszę o Pańską zgodę na podanie do publicznej wiadomości (tzn. do wiadomości
                                                    wszystkich pracowników Uczelni) treści wszystkich pism kierowanych przeze mnie
                                                    do Pana w okresie od 31 maja br..

                                                    Uzasadnienie.
                                                    Od dłuższego już czasu słyszę rozmaite plotki na temat pobudek moich działań w
                                                    sprawie zlecenia Panu XX realizacji ogromnej, nierealizowalnej w mojej ocenie,
                                                    ilości ponad 1900 godzin, jego „wyróżniającej” oceny za działalność dydaktyczną
                                                    i powodów dla których nie wpisałem do arkusza ocen Pana XX mojej opinii.
                                                    Spotykam się m.in. z twierdzeniem jakobym miał jakiś udział w zleceniu mu tak
                                                    nieprawdopodobnie dużej ilości godzin dydaktycznych. Nie mam niestety żadnej
                                                    możliwości wykazania, że tak nie było, bo sposób przydzielania godzin w
                                                    Wydziale nie jest typowy dla uczelni wyższych (możliwość przyjęcia przez
                                                    pracownika do realizacji godzin dydaktycznych bez powiadomienia bezpośredniego
                                                    przełożonego wydaje się większości pracownikom Uczelni wysoce
                                                    nieprawdopodobna). Niewiele osób wierzy również, iż w ciągu ponad pół roku nie
                                                    otrzymałem żadnej odpowiedzi na kierowane do Pana pisma.
                                                    Ja ze swej strony wyrażam zgodę na ujawnienie całej mojej korespondencji jaką
                                                    kiedykolwiek prowadziłem z którąkolwiek z jednostek Uczelni.
                                                    Panie Rektorze! Nie jestem zwolennikiem tej formy korespondencji. Przeciwnie
                                                    uważam, iż przynosi ona szkodę wszystkim zainteresowanym, a głównie opinii
                                                    Uczelni. Nie jestem jednak również skrajnym altruistą i mając do wyboru
                                                    uszczerbek na własnej opinii (rozmaite plotki na temat motywów mojego działania
                                                    oraz mego udziału w zleceniu Panu XX tak dużej ilości godzin dydaktycznych) i
                                                    analogiczne zjawisko w stosunku do Władz Uczelni wybieram to drugie. Nie mam
                                                    żadnej możliwości, ani ochoty, aby każdemu powtarzającemu rozmaite brednie
                                                    rzecz całą tłumaczyć. Ponieważ plotek pojawia się ostatnio coraz więcej, a Pan
                                                    Rektor nie reaguje na moje pisma więc pozwoliłem sobie na tę właśnie formę
                                                    zwracania się do Pana. Chcę powiedzieć wyraźnie; list ten nie jest wyrazem mego
                                                    braku szacunku dla Pana, ani dla Pańskiej osoby, ani reprezentowanego przez
                                                    Pana organu Uczelni. Przeciwnie, darzę Pana głębokim szacunkiem, a list ten
                                                    powinien przyczynić się do zahamowania rosnącej fali plotek i pomówień.
                                                    Z wyrazami szacunku i nadzieją na szybkie i czytelne dla wszystkich wyjaśnienie
                                                    istniejących niedomówień i niejasności.

                                                    Waldemar Korczyński

                                                  • w.korczynski Re: list cd nr6 19.07.05, 19:40
                                                    Chcę powiedzieć jasno; nie uważam by mój dorobek był duży, na uniwersytecie
                                                    byłbym pewnie gdzieś w okolicach średniej, być może poniżej średniej,
                                                    tu „punktowo” lokuję się w ścisłej czołówce, tak więc mam prawo do takich
                                                    właśnie ocen. Tajność dorobku naukowego budzi też brzydkie skojarzenia związane
                                                    z prawidłowością oceny pracowników np. z tytułu okresowych ocen przewidzianych
                                                    Statutem Uczelni i podważa samą sensowność tej oceny. „Wyciągnięcie” tej
                                                    właśnie sprawy (mam zasadnicze zastrzeżenia do ocen wielu pracowników, w tym
                                                    Pana ZZ ) jest jedną z przyczyn moich kłopotów. Władze Wydziału nie podejmują
                                                    żadnych prób aktywizacji pracy naukowej zakładów (zakłady są właśnie statutowo
                                                    przewidzianymi do prowadzenia działalności naukowej jednostkami Wydziału);
                                                    jedyne znane mi seminaria zakładowe to odbywające się systematycznie
                                                    interdyscyplinarne seminarium prof. Wiercińskiego, znane mi ze słyszenia
                                                    seminarium prof. Olesińskiego i, mniej systematyczne (średnio raz na trzy lub
                                                    cztery tygodnie) moje. Okazjonalne, nie powiązane tematycznie, wystąpienia
                                                    najbardziej nawet uczonych prelegentów nie zastąpią roboczych spotkań ludzi
                                                    pracujących w tej samej dziedzinie i mówiących tym samym językiem. Warto też
                                                    zwrócić uwagę na fakt prowadzenia, częstokroć kilkudziesięciu, prac dyplomowych
                                                    przez osoby nie publikujące przez wiele lat, a niekiedy nawet w ogóle, żadnej
                                                    pracy naukowej. Posiadane stopnie i tytuły naukowe niewiele tu pomagają,
                                                    najlepszy nawet naukowiec czy dydaktyk po wielu latach nieobecności w nauce po
                                                    prostu się cofa i niewiele ma do powiedzenia swoim studentom. Rozumiem, że mogą
                                                    sobie na to pozwolić duże, silne ośrodki, gdzie, liczne nawet, takie praktyki
                                                    nie zagrażają poziomowi kształcenia, ale w naszym akurat Wydziale zjawisko to
                                                    jest bardzo groźne i w dłuższym horyzoncie czasowym może mieć poważne
                                                    konsekwencje dla przewidzianej ustawą akredytacji Wydziału. Wszystko to dzieje
                                                    się w wydziale mającym bodaj największą liczbę profesorów na instytut,
                                                    starającym się o studia magisterskie na kierunku ekonomia i prawa
                                                    doktoryzowania.
                                                    USUNIĘTO AKAPIT (1)
                                                    Kończąc to przydługie pismo proszę Panią (Pana) o podjęcie starań dla
                                                    stworzenia podstaw normalnego funkcjonowania Wydziału. Myślę, że warto je
                                                    podjąć nie tylko w mojej partykularnej sprawie, lecz również w imię dobrze
                                                    pojętego interesu Uczelni, gdzie pracujemy, przyszłego Uniwersytetu i regionu.
                                                    USUNIĘTO AKAPIT (2)
                                                    Moje propozycje naprawy sytuacji w Wydziale przedłożyłem Rektorowi
                                                    Massalskiemu. Dotyczą one wyłącznie Wydziału Zarządzania. Będę zobowiązany za
                                                    podjęcie tematu i działań w celu uzdrowienia chorej sytuacji Wydziału, z którym
                                                    wiele osób wiąże swoje zawodowe perspektywy.

                                                    Z wyrazami szacunku


                                                    Waldemar Korczyński

                                                    Załączniki:
                                                    1. pismo Dziekana WZiA z dnia 4.06.01,
                                                    2. moja odpowiedź z dnia 8.06.01.

                                                    UWAGA
                                                    Z tekstu usunąłem dwa zdania i dwa akapity. Nie mam jednak żadnych zastrzeżeń
                                                    do ich ujawniania przez adresatów pisma (na własną odpowiedzialność
                                                    adresata). W.K.

                                                    3. LIST OTWARTY DO JEGO MAGNIFICENCJI REKTORA PROF. ZW. DR HAB. ADAMA
                                                    MASSALSKIEGO

                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    kierownik Zakładu Zastosowań Matematyki
                                                    i Przetwarzania Danych WZiA, AŚ

                                                    Jego Magnificencja Rektor
                                                    Akademii Świętokrzyskiej
                                                    prof. zw. dr hab. Adam Massalski

                                                    List otwarty
                                                    Kielce, 10.12.2001
                                                    Szanowny Panie Rektorze,
                                                    proszę o Pańską zgodę na podanie do publicznej wiadomości (tzn. do wiadomości
                                                    wszystkich pracowników Uczelni) treści wszystkich pism kierowanych przeze mnie
                                                    do Pana w okresie od 31 maja br..

                                                    Uzasadnienie.
                                                    Od dłuższego już czasu słyszę rozmaite plotki na temat pobudek moich działań w
                                                    sprawie zlecenia Panu XX realizacji ogromnej, nierealizowalnej w mojej ocenie,
                                                    ilości ponad 1900 godzin, jego „wyróżniającej” oceny za działalność dydaktyczną
                                                    i powodów dla których nie wpisałem do arkusza ocen Pana XX mojej opinii.
                                                    Spotykam się m.in. z twierdzeniem jakobym miał jakiś udział w zleceniu mu tak
                                                    nieprawdopodobnie dużej ilości godzin dydaktycznych. Nie mam niestety żadnej
                                                    możliwości wykazania, że tak nie było, bo sposób przydzielania godzin w
                                                    Wydziale nie jest typowy dla uczelni wyższych (możliwość przyjęcia przez
                                                    pracownika do realizacji godzin dydaktycznych bez powiadomienia bezpośredniego
                                                    przełożonego wydaje się większości pracownikom Uczelni wysoce
                                                    nieprawdopodobna). Niewiele osób wierzy również, iż w ciągu ponad pół roku nie
                                                    otrzymałem żadnej odpowiedzi na kierowane do Pana pisma.
                                                    Ja ze swej strony wyrażam zgodę na ujawnienie całej mojej korespondencji jaką
                                                    kiedykolwiek prowadziłem z którąkolwiek z jednostek Uczelni.
                                                    Panie Rektorze! Nie jestem zwolennikiem tej formy korespondencji. Przeciwnie
                                                    uważam, iż przynosi ona szkodę wszystkim zainteresowanym, a głównie opinii
                                                    Uczelni. Nie jestem jednak również skrajnym altruistą i mając do wyboru
                                                    uszczerbek na własnej opinii (rozmaite plotki na temat motywów mojego działania
                                                    oraz mego udziału w zleceniu Panu XX tak dużej ilości godzin dydaktycznych) i
                                                    analogiczne zjawisko w stosunku do Władz Uczelni wybieram to drugie. Nie mam
                                                    żadnej możliwości, ani ochoty, aby każdemu powtarzającemu rozmaite brednie
                                                    rzecz całą tłumaczyć. Ponieważ plotek pojawia się ostatnio coraz więcej, a Pan
                                                    Rektor nie reaguje na moje pisma więc pozwoliłem sobie na tę właśnie formę
                                                    zwracania się do Pana. Chcę powiedzieć wyraźnie; list ten nie jest wyrazem mego
                                                    braku szacunku dla Pana, ani dla Pańskiej osoby, ani reprezentowanego przez
                                                    Pana organu Uczelni. Przeciwnie, darzę Pana głębokim szacunkiem, a list ten
                                                    powinien przyczynić się do zahamowania rosnącej fali plotek i pomówień.
                                                    Z wyrazami szacunku i nadzieją na szybkie i czytelne dla wszystkich wyjaśnienie
                                                    istniejących niedomówień i niejasności.

                                                    Waldemar Korczyński


                                                  • w.korczynski Re: list cd nr7 19.07.05, 19:43
                                                    4. LIST OTWARTY DO DZIEKANA WYDZIAŁU ZARZĄDZANIA I ADMINISTARACJI DR-A
                                                    ZDOBYSŁAWA KULESZYŃSKIEGO


                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    adiunkt w Wydziale Zarządzania i Administracji
                                                    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach

                                                    Dziekan
                                                    Wydziału Zarządzania i Administaracji
                                                    dr Zdobysław Kuleszyński

                                                    List otwarty
                                                    Kielce, 10 grudnia.2001
                                                    Szanowny Panie Dziekanie,
                                                    zaniepokojony faktem powstawania coraz to nowych plotek na temat istniejącej
                                                    między nami różnicy zdań w kwestii oceny działalności naukowej i dydaktycznej
                                                    Pana XX oraz zleconych mu do realizacji co najmniej 1900 godzin dydaktycznych
                                                    zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o zgodę na ujawnienie wszystkim
                                                    pracownikom Uczelni treści korespondencji między nami od dnia 31 maja br. do
                                                    chwili obecnej, w szczególności Pańskiego pisma z dnia 4 czerwca i mojej
                                                    odpowiedzi z dnia 6 czerwca br.. Pisma te wyjaśniają, jak sądzę, przyczynę
                                                    konfliktu i ukażą bezsensowność wielu plotek i pomówień. Ja ze swej strony
                                                    deklaruję zgodę na ujawnienie całej mojej korespondencji jaką kiedykolwiek
                                                    prowadziłem z którąkolwiek z jednostek Uczelni. Brak Pańskiej odpowiedzi w
                                                    ciągu 7 dni od daty otrzymania tego pisma traktować będę jako wyrażenie zgody
                                                    na moją prośbę.
                                                    Przy okazji proszę o zgodę na kopiowanie przeze mnie rozkładu zajęć
                                                    dydaktycznych, które prowadzę ja lub pracownicy kierowanego przeze mnie
                                                    zakładu. Proszona o pożyczenie tych rozkładów Pani YY oświadczyła, iż
                                                    otrzymała zakaz przekazywania mi tych dokumentów. Być może nie znam się na
                                                    problemach związanych z bezpieczeństwem państwa czy jego instytucji np. uczelni
                                                    wyższych i nie jestem w stanie pojąć sensu tego zakazu ani znaczenia rozkładu
                                                    zajęć w WZiA AŚ dla bezpieczeństwa Polski, czy np. NATO. Jeśli rozkłady te są
                                                    tajne, to nie bardzo rozumiem dlaczego są wywieszane w miejscach ogólnie
                                                    dostępnych np. na korytarzach Wydziału. Donoszę również, iż osobiście widziałem
                                                    jak jedna ze studentek kopiowała wzmiankowany wykaz w pracowni kserograficznej
                                                    w końcu korytarza na parterze budynku przy ulicy Mielczarskiego 45. Nazwiska
                                                    winowajczyni niestety nie znam, sądzę jednak, iż mógłbym ją rozpoznać po
                                                    okazaniu.
                                                    Informuję Pana Dziekana, iż rozkłady o których mowa są mi potrzebne w celu
                                                    trafienia we właściwym czasie do sali, w której mam mieć zajęcia. Zobowiązuję
                                                    się publicznie do nie ujawniania ich żadnym osobom spoza Resortu, w
                                                    szczególności żadnym terrorystom, gangsterom, ani innym osobom mogącym działać
                                                    na szkodę edukacji w III Rzeczpospolitej.
                                                    Proszę też o wydanie podległym Panu, również pośrednio, pracownikom
                                                    administracji Wydziału polecenia kwitowania składanych przeze mnie lub
                                                    pracowników Z-du Zastosowań Matematyki pism i dokumentów. Pragnę zauważyć, że
                                                    obyczaj ten jest w wielu instytucjach, w tym również jednostkach Akademii,
                                                    powszechny (np. sekretarki Rektorów nigdy nie odmówiły mi pokwitowania
                                                    przyjęcia pisma). Nie jestem tego pewien, wydaje mi się jednak, że istnieje
                                                    przepis prawny nakazujący, na żądanie składającego dokument, jego
                                                    pokwitowanie.

                                                    Z wyrazami szacunku, Waldemar Korczyński


                                                  • w.korczynski Re: list cd nr6 19.07.05, 19:43
                                                    A taką dostałem odpowiedź:



                                                    Kielce, 17 grudnia 2001 r.
                                                    REKTORAKADEMII ŚWIĘTOKRZYSKIEJ
                                                    IM. JANA KOCHANOWSKIEGO
                                                    25-369 KIELCE, UL. 2EROMSKIEGO 5,e-mail: icktoi@pu.kielcę^ltel. (0 piefiks 41)
                                                    344 23 U; fax. 344 88 05L. dz. 50/2001
                                                    Szanowny PanDr Waldemar KorczyńskiKierownik ZakładuZastosowań Matematyki
                                                    i Przetwarzania Danych
                                                    W odpowiedzi na adresowany do mnie list otwarty z 12 grudnia 2001 r. informuję,
                                                    iż uważam, że tego rodzaju czynności, jakie Pan podejmuje, szkodzą Uczelni.
                                                    Nieprawdą jest jakoby nie reagowano na sygnalizowane przez Pana sprawy, gdyż
                                                    władze Akademii Świętokrzyskiej zajmują się nimi. Rozmaite — jak Pan pisze —
                                                    plotki na temat Pańskich pobudek wynikają zatem właśnie z prowadzonych przez
                                                    Pana działań.
                                                    Zwracam ponadto uwagę, że forma i sposoby podejmowanych przez Pana poczynań
                                                    mogą kwalifikować się do odrębnego postępowania.
                                                    Z wyrazami szacunku
                                                    Rektor prof. dr hab. Adam Massalski
                                                  • w.korczynski Re: list cd nr6 19.07.05, 19:46
                                                    A to jest informacja, że załaczone do lisytu załaczniki sa moja sprawa
                                                    prywatną. Tak to własnie było. Jak juz pisałem mam takich pism mnóstwo. Tak
                                                    wiec, Szanowny Wuju, ja naprawde bardzo ścisle przestrzegałem "drogi słuzbowej"

                                                    AKADEMIA ŚWłtfI-OKRZYSKA
                                                    im. Jana Kochanowskiego
                                                    25-369 Kielce. ul. Żeromskiego 5
                                                    te). (0-41)344-20-11
                                                    fax (0-41)344-88-05
                                                    Kielce, dnia 3 grudnia 2001 roku


                                                    ZNAK RY/P/39/01 (RĘCZNIE – SKANER W OCR NIE BIERZE)
                                                    Dr Waldemar Korczyński
                                                    Zakład Zastosowań Matematyki
                                                    I Przetwarzania Danych
                                                    Wydział Zarządzania i Administracji
                                                    W załączeniu zwracam Panu pisma pozostawione w Sekcji Organizacyjnej w dniu 27
                                                    listopada 2001 roku. Ponieważ pisma te mają charakter prywatny, rozprowadzanie
                                                    ich wykracza poza zakres obowiązków tutejszej Sekcji.
                                                    Specjalista d/s. ekonomicznych
                                                    Liliana Czyż

                                                    Przepraszm, za jakość skanów.
                                                  • w.korczynski Re: list cd nr6 19.07.05, 19:52
                                                    Cos pokręciłem i jeden fragment napisałem dwa razy, za to jego poczatek
                                                    opuściłem. Dopisze później, na dzis chyba juz dla Wuja & Co. starczy. Pozdr.
                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: list cd nr6 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 23:39
                                                    Nadal czytam i czytam i szczena mi opada. Nie mogę pojąć, że Adam Massalski postąpił tak nieszlachetnie. Nie mogę tego w ogóle pojąć. Zawsze znałem Go jako jako rozumnego i światłego uczonego w dodatku jeszcze harcerza - co w moim mniemaniu jest chyba najważniejsze dla człowieka.... A tu masz babo placek... Nie mogę uwierzyć w to, co Pan, Panie doktorze Korczyński przedstawił. Czy ma Pan pokwitowania tych pism, czy tylko Pan to wymyślił .... Proszę o szczerą odpowiedź tym bardziej, że nie mogę zrozumieć postepowania Pana Massalskiego.
                                                    Pozdrowienia z uniwerka w Rzeszowie.
                                                  • Gość: gość Re: list cd nr6 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 13:13
                                                    zastanawiam się, dlaczego sprawa p.W.Korczyńskiego jest na tym forum, na którym powinno przeanalizowac się sprawę niedopełnienia przez Rektora AŚ Massalskiego spraw związanych z założeniem uniwerku. Z tresci zamieszczonych przez "Kronika" adresów wynika, że sprawę pokpiła AŚ pod kierownictwem Rektora Massalskiego i to jego powinno się rozliczyć za jego działania. Nie rozumiem, jak można było wybrać na II kadencje rektora, który przez swoją I kadencje nie zrobił nic, aby powstał uniwerek i obwiniał wszystkich tylko nie siebie. To chyba kielecka przypadłość .....
                                                  • Gość: zosieńka Re: list cd nr6 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.05, 10:45
                                                    Moja nasłoneczniona cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że wśród ekipy, która pod światłym przewodem JMR A.Massalskiego, profesora, była w USA, znajdowały się osoby nie będące pracownikami uczelni? Czy to prawda, że za te osoby JMR A.Massalski zapłacił z uczelnianych pieniędzy?
                                                  • tyberiusz_o1 Echo Dnia 01.08.05, 15:30
                                                    Na forum Echa Dnia tez rozmawiaja o uniwersytecie.
                                                    www.echo-dnia.com.pl/?watek=forum&mutacja=1&po=temat&temat=314
                                                  • w.korczynski Re: list cd nr6 24.07.05, 19:56
                                                    Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):

                                                    > Nadal czytam i czytam i szczena mi opada. Nie mogę pojąć, że Adam Massalski
                                                    po
                                                    > stąpił tak nieszlachetnie. Nie mogę tego w ogóle pojąć. Zawsze znałem Go jako
                                                    j
                                                    > ako rozumnego i światłego uczonego w dodatku jeszcze harcerza - co w moim
                                                    mniem
                                                    > aniu jest chyba najważniejsze dla człowieka.... A tu masz babo placek... Nie
                                                    mo
                                                    > gę uwierzyć w to, co Pan, Panie doktorze Korczyński przedstawił. Czy ma Pan
                                                    pok
                                                    > witowania tych pism, czy tylko Pan to wymyślił .... Proszę o szczerą
                                                    odpowiedź
                                                    > tym bardziej, że nie mogę zrozumieć postepowania Pana Massalskiego.
                                                    > Pozdrowienia z uniwerka w Rzeszowie.

                                                    Oczywiście, ze mam pokwitowane kopie tych pism. Zanosiłem je osobiscie.
    • Gość: adieu Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 23:59
      Coś ci się dziób wyciągnął. Adieu:-)
    • Gość: misterxy Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 22:44
      Nie. Pwodem tego był "brak przebicia"
      • Gość: ja Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:40
        BYDGOSZCZ TEZ WALCZYLA I DOSTALA UNIWERSYTET NIEDAWNO CHOC JESZCZE NIECO
        WCZESNIEJ WYDAWALO SIE ZE TO JESZCZE DLUGA DROGA. U was moze byc podobnie-
        nagle pewnego dnia mozecie sie dowiedziec ze uniwersytet jest tuz tuz.
        Bydgoszcz ma 370 tys osob (8. msce w Polsce)
        Kielce jak wiem jakies 215 (16. msce) moze to tez mialo znaczenie ale ze
        statystyk jakie widzialem wynika ze to wasza Akademia jest lepsza od naszego
        uniwersytetu (zmiana nazwy w Pazdzierniku). A zreszta uniwersytety powstaly
        nawet w Opolu, Zielonej Gorze czy Rzeszowie- a to miasta duzo mniejsze od Kielc.
        Lubie Kielce i licze ze wam sie uda.
        • Gość: student Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 12:49
          A ten szplit to z tego waszego uniwerku? Niezly jajcarz. Jak uzbieracie cały
          uniwererk takich szplitów, to bedziecie bardziej znani niż jejl.
          • Gość: polonista Re: Adjeu Uniwersytet IP: 213.195.148.* 06.07.05, 13:14
            Po co Uniwerek w Kielcach , kto by chcił na nim w Polsce studiować!W Polsce
            jest mało uniwerków bo tylko 18 ale ja uważam , że uniwerek w Kielcach to
            byłaby pomyłka!Szybciej zrobią uniwerek w Lublinie ( już 3 )czyli Polsko -
            Ukraiński Uniwersytet,Uniwersytet w Częstochowie i Uniweersytet w Radomiu , czy
            jescze jeden Uniwersytet w Sosnowcu lub gdzieś na Ślasku!
            • marcmal Re: Adjeu Uniwersytet 06.07.05, 13:33
              Gość portalu: polonista napisał(a):

              > Po co Uniwerek w Kielcach , kto by chcił na nim w Polsce studiować!W Polsce
              > jest mało uniwerków bo tylko 18 ale ja uważam , że uniwerek w Kielcach to
              > byłaby pomyłka!Szybciej zrobią uniwerek w Lublinie ( już 3 )czyli Polsko -
              > Ukraiński Uniwersytet,Uniwersytet w Częstochowie i Uniweersytet w Radomiu ,
              czy
              >
              > jescze jeden Uniwersytet w Sosnowcu lub gdzieś na Ślasku!

              Biedny mały janku robotniku.
            • Gość: bumcyk Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:17
              Autorytatywnie stwierdzam, że nie mógł tego pisać żaden polonista. Mogł to
              tylko pisać polonista żaden:).
        • Gość: misterxy AŚ to jedna z największych uczelni w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 10:39
          Należy jeszcze pamiętać o tym, że na AŚ kształci się blisko 30 tys osób
          • Gość: rasta Re: AŚ to jedna z największych uczelni w Polsce IP: 193.24.200.* 12.07.05, 13:06
            nalezy pamietac JAK kształci sie te 30 tys......
            • Gość: bzik Re: AŚ to jedna z największych uczelni w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 16:12
              Na niektorych kierunkach ksztalci sie calkiem niezle.
              • Gość: rasta Re: AŚ to jedna z największych uczelni w Polsce IP: 193.24.200.* 13.07.05, 13:57
                Na niektorych....
    • Gość: ja Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.block.alestra.net.mx 09.07.05, 21:42
      ?
    • Gość: rasta Re: Adjeu Uniwersytet IP: 193.24.200.* 12.07.05, 13:05
      Dobrze, ze nie powstanie uniwersytet w Kielcach. Poziom AŚ jest zenujacy,
      uniwersytet powstały na bazie tej uczelni bylby poprostu smeiszny. Tak samo
      smieszny jak w Bydgoszczy, Rzeszowie czy Opolu. Jak ktos juz tu napisal: na AŚ
      ida osoby, ktorych nie stac na studia gdzie indziej, nie nadaja sie lub maja
      male ambicje. Ciekawe jaki procent maturzystow z Zeromskiego, Sniadka i
      Sawickiej zostaje w Kielcach? Kilka osob na klase.
      Lepiej inwestowac w szkole o wyraznym, przyszlosciowym profilu. Kiedys Kielce
      jako zaglebie polskiego budownictwa potrzebowalo absolwentow Politechniki. W co
      dzisiaj sie oplaca inwestowac? Moze w nowe technologie a moze wrocic do
      budowlancow uczac przy tym dobrze jezykow. Przeciez eksport budownictwa to w
      dalszym ciagu moze byc szansa dla tego regionu.
      Na pewno przyszloscia Kielec nie sa zastepy politologow i nauczycieli.

      pozdr.
      • Gość: ortograf Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 17:28
        Mam nadzieję,że chociaż ty nie jesteś nauczycielem. "Poprostu" bym tego nie
        zniósł.
        • Gość: naukowiec Re: Adjeu Uniwersytet IP: 213.195.148.* 13.07.05, 17:38
          Każdy się cieszy , ze Uniwersytetu w Kielcach nie będzie bo po co!Kto by chciał
          studiować w Kielcach , mamy bliżej z Kielc na studia do Krakowa czy do lublina
          Warszawy , Łodzi!dobra rada dla młodych z Kielc ludzi , studiujcie wszędzie ale
          nie w Kielcach tu nie ma żadnych szans edukacyjnych!
      • Gość: :-))))) Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 16:40
        Nawet sam Rektor AŚ Adaś Massalski uczył się na tej uczelni. Bierzcie z niego przykład. Dlaczego? - bo w naszym Żeromszczaku nie był orłem ..... ale go sami zapytajcie .....
    • Gość: inzynier Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.05, 18:17
      Szanowni czatowicze,
      widać ze jesteście z kręgu humanistów i nauczycieli. Każda wypowiedź na tym
      forum to A4 esej, a po wycisnieciu bełkotu 1-2 zdania. Ograniczcie te teksty do
      1-2 zdań a zyskaja na wartości. Rozważcie propozycję. A jesli chodzi o
      kupowanie profesorów, to jest to strata czasu. To II gatunku towar. Lista
      filadelfijska to jest to. I znajomość przez profesora swobodna 2ch języków
      obcych - ilu takich znacie? Osrodek akademicki uniwersytecki jest wtedy jak
      studentów wiekszość i kadry nie uzywa słów ku.. itp., chleje piwo i kontestuje
      wszystkie dookólne zjawiska jakie by nie były. A więc czy Kielce sa
      uniwersyteckie? I wybaczcie , kto z kim przestaje ... zapisalem A4 prawie.
      Wybaczcie
      • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 01.08.05, 22:42
        Kto z kim przestaje taki sie staje tak mi sie wydaje zescie wszystkie Pomysly
        pozjadaly, wiec wyjasniam, poniewaz uzyto mego w dobrej Wierze nie
        realizowalem, ale to chyba plotki, ze fikcja nadal istnieje, , ale jej podobno
        nie ma, ale jest i tak kreci karuzela, korzystajac z okazji spytam ile osob, a
        czy tez nie bo to chyba jest stary i niaktualny temat a zarazem taki modny, ze
        do Ciebie niepodobny.
      • Gość: meg Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 03:17
        Oprocz roznych jezykow obcych... taki profesor (a ty to juz w ogole) musialby
        sie chyba poslugiwac jezykiem polskim. Takim filadelfijskim:))).Oczywiscie:))).
        • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 05:35
          A Ty sie mnie nie czepiaj, bo bedziesz mial ze mna do czynienia i ze smiechu
          od Kompa nie odejdziesz.
    • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 07:33
      Swego czasu bardzo dawno temu byli sobie dwaj bracia i dwie siosty to bylo za
      ilomastam gorami rzekami ale im sie tam nudzilo i pszyszli na piechote bo
      dawnie samochodo nie bylo i im sie wydawalo ze zostali kosmitami na obcym
      ladzie i do dzis tak zostalo ze juz pozapominali bo sie krzyzowali kto do kogo
      blizsza czy dalsza rodzina jest ja wasz ani nie mysle uswiadamiac bo nie
      mialbym sie w tedy zkim porozumiewac bo takich uczonych kosmitow jeszt malo.
      • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 07:55
        on jest nie nasz ale stad i dlatego a nie inaczej sa zalkucenia przez ta burze
        ktorej tak naprawde nie bylo nie powinno byc ale byla i widocznie tak musialo
        byc wola pani i pana.
        • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 08:00
          to musi jeszcze ktos zrozumiec bo ten nasz uczony geniusz jsk cos wymysli
          napisze powie to nie wiadomo tak dokladnie do konca czy mu wierzyc czy na
          wierze poprzestac.
          • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 08:11
            widzialem i myslalem ze nie spicie tylko czuwacie jak anioly stroze prawa
            ziemskiego.
          • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 02.08.05, 08:16
            nie denerwujcie mnie i nie doprowadzajcie do szewskie pasji jak to moja
            tesciowa mowila bo ona jeszcze jest stworzona do wyzszych celow.
            • Gość: lipadło Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 11:33
              te grodek1, a może ty na rektora tego niedoszłego uniwerku zamiast tam tego IPN-owskiego Massalskiego,
              • sowizdzal6 Re: Adjeu Uniwersytet 06.08.05, 19:56
                O uniwersytecie piszą juz od lat.I nic.

                uniwerek w kielcach
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2024722&v=2&s=0
                uniwersytet kiedy? jutro?
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=1442576&v=2&s=0
                Mamy uniwerek
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2918740&v=2&s=0
                Akademia oszukuje studentów
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2915533&wv.x=2&v=2&s=0
                kadra Akademii
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=3847550&wv.x=2&v=2&s=0
                Czy to sa jeszcze studia?
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=5068795&wv.x=2&v=2&s=0
                Kupno Exbudu
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=9348294&v=2&s=0
                milcz adiunkcie
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=4502907&v=2&s=0
                To tylko w latach 2002-2003 i nie wszystko.
    • nie_inzynier Re: Adjeu Uniwersytet 04.08.05, 15:21
      Gość: inzynier 01.08.2005 18:17 + odpowiedz


      Szanowni czatowicze,
      widać ze jesteście z kręgu humanistów i nauczycieli. Każda wypowiedź na tym
      forum to A4 esej, a po wycisnieciu bełkotu 1-2 zdania. Ograniczcie te teksty do
      1-2 zdań a zyskaja na wartości. Rozważcie propozycję. A jesli chodzi o
      kupowanie profesorów, to jest to strata czasu. To II gatunku towar. Lista
      filadelfijska to jest to. I znajomość przez profesora swobodna 2ch języków
      obcych - ilu takich znacie? Osrodek akademicki uniwersytecki jest wtedy jak
      studentów wiekszość i kadry nie uzywa słów ku.. itp., chleje piwo i kontestuje
      wszystkie dookólne zjawiska jakie by nie były. A więc czy Kielce sa
      uniwersyteckie? I wybaczcie , kto z kim przestaje ... zapisalem A4 prawie.
      Wybaczcie

      Chyba cie pogielo, inzynierku. Jakbys takie kryteria stosowal do Akademii
      naszej Swietokrzyskiej przeslawnej, tobys musial 90% profesorow wypieprzyc. Tu
      malo kto jednym jezykiem zagranicznym mowi, a bywa, ze i z polskim ma klopoty.
      O liscie filadelfijskiej to slyszeli moze tylko na Wydziale Przyrodniczym i nie
      wiecej niz polowe pracownikow. To sie nie lioczy. Jedyne co sie liczy to
      stopnie i tytuly, obojetnie jak uzyskane. Popytaj kto i za co dostaje nagrody.
      I nie pisz glupstw o akademii naszej slicznej!! A uniwerek bedzie, bo WOLA
      POLITYCZNA jest!!!
      • Gość: inżynier Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 12:33
        Nie wiem gdzie widzisz głupstwa w moim pisaniu o umiwersytecie w kielcach.
        Przecież chyba jasno z tego mojego tekstu wynika, że do uniwersytetu trzeba
        dorosnąć, kadra w Kielcach, a nie import z Polski, aż spełnią kryteria
        powołania Akademii opisywane przeze mnie. A na razie to lepsza bylejaka
        akademia jak jej brak.Przecież wiekszość tych "uczonych" pisała prace
        magisterskie, doktoraty i habilitacje z wyższości gospodarki planowej i
        filozofii marksistowskiej, a teraz zajmują się marketingiem i zarządzaniem oraz
        wdrazaniem kapitalizmu. Przecież ci ludkowie na zagranicznych uniwersytetach
        nie wiedzieli by co do nich studenci mówią, chyba, że po rosyjsku i powoli.
        • nie_inzynier Re: Adjeu Uniwersytet 07.08.05, 16:46
          Gość portalu: inżynier napisał(a):

          > Nie wiem gdzie widzisz głupstwa w moim pisaniu o umiwersytecie w kielcach.
          > Przecież chyba jasno z tego mojego tekstu wynika, że do uniwersytetu trzeba
          > dorosnąć, kadra w Kielcach, a nie import z Polski, aż spełnią kryteria
          > powołania Akademii opisywane przeze mnie. A na razie to lepsza bylejaka
          > akademia jak jej brak.Przecież wiekszość tych "uczonych" pisała prace
          > magisterskie, doktoraty i habilitacje z wyższości gospodarki planowej i
          > filozofii marksistowskiej, a teraz zajmują się marketingiem i zarządzaniem
          oraz
          >
          > wdrazaniem kapitalizmu. Przecież ci ludkowie na zagranicznych uniwersytetach
          > nie wiedzieli by co do nich studenci mówią, chyba, że po rosyjsku i powoli.

          O to własnie chodzi, ze masz 100% racji. Ale napisales to tak, jakbys wierzyl,
          ze nasi uczeni zaczna publikowac w pismach z listy filadelfijskiej i naucza sie
          jezykow.
          • Gość: bronx Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 16:54
            Jakby oni cos takiego napisali, to jak ty, skarbnico madrosci filadelfijskiej,
            bys to zrozumial?
            • nie_inzynier Re: Adjeu Uniwersytet 07.08.05, 17:12
              Gość portalu: bronx napisał(a):

              > Jakby oni cos takiego napisali, to jak ty, skarbnico madrosci
              filadelfijskiej,
              > bys to zrozumial?

              Jakbym umysl wytezyl, to moze i tak. Na razie pilnie studiuje.

              republika.pl/naukowcy/stalin.html
              • Gość: bronx Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:18
                To sie ucz pilnie, bo wrzesien niedlugo. I znowu cos uwalisz:))).
                • Gość: ;) Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 12:26
                  Massalski z Gosiewskim nie musieli czekać do września i wczesniej uwalili uniwersytet
                  • Gość: QQ Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 19:47
                    A ja bede glosować na pana Massalskiego, bo może rozwali senat we Warsawie.
                    • Gość: QQ1 Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 16:40
                      i ja tyż
    • Gość: Kronikarz AŚ Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:14
      No to mamy już problem uniwersytetu załatwiony:

      Uchwała Nr 194/2005
      Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 14 lipca 2005 r.

      w sprawie poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

      Po rozpatrzeniu, na wniosek Zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu RP z dnia 3 grudnia 2004 r., wraz z późniejszymi uzupełnieniami, poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Rada Główna, stosownie do art. 35 ust. 2 pkt. 3 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 65, poz. 385 z późn. zm.), uchwala co następuje:

      § 1

      Rada Główna negatywnie opiniuje przedłożony projekt ustawy z następujących powodów:
      Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach nie spełnia obecnie jednego z podstawowych warunków wynikających z kryteriów powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego uchwalonych na posiedzeniu plenarnym Rady Głównej 16 czerwca 1992 roku (potwierdzonych uchwałą Nr 73/2004 z 12 lutego 2004 roku). Uczelni tej brakuje jednego uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz 3 uprawnień do nadawania stopnia doktora. Ponadto posiada ona uprawnienia do nadawania stopnia doktora tylko w dwóch dyscyplinach nauk humanistycznych (łącznie posiada 3 uprawnienia).
      Obecna struktura Akademii Świętokrzyskiej nie odpowiada w pełni wzorcom uniwersyteckim, bowiem nie realizuje kształcenia studentów między innymi na takich kierunkach jak filozofia i prawo.
      Zgodnie z informacją Państwowej Komisji Akredytacyjnej warunkową ocenę realizowanego kształcenia uzyskały takie kierunki jak: pedagogika i fizjoterapia, negatywną zaś filologia w zakresie specjalności filologia germańska z turystyką.
      Idea tworzenia uniwersytetu powinna integrować środowiska naukowe. W świetle dobiegających w Parlamencie RP prac nad ustawą "Prawo o szkolnictwie wyższym" będzie istniała możliwość utworzenia uniwersytetu uzupełnionego przymiotnikiem lub przymiotnikami w celu określenia profilu uczelni. Wnioskowany uniwersytet powinien być utworzony na bazie istniejących w Kielcach uczelni, np. poprzez połączenie Akademii Świętokrzyskiej z Politechniką Świętokrzyską.

      § 2

      Do uchwały załącza się opinie Senatów: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, Państwowej Komisji Akredytacyjnej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

      § 3

      Uchwałę otrzymuje Zastępca Szefa Kancelarii Sejmu RP oraz Minister Edukacji Narodowej i Sportu.

      Przewodniczący Rady Głównej
      Jerzy Błażejowski
      Copyright © 2003 Rada Główna Szkolnictwa Wyższego
      • grodek1 Re: Adjeu Uniwersytet 27.08.05, 21:50
        Polityka na Ogolno - Polskie Forum Polityczne w Kielcach. Pozdrawiam Wszystkich
        Politykow Europy.
        • Gość: Laluś Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 19:06
          Żegnaj senatorku Massalski tak jak uwaliłeś nam uniwersytet,
          • Gość: Laluś Re: Adjeu Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 18:07
            Pa, pa senatorski stołeczku Massalskiego.
            • Gość: KoszałekOpałek Re: Adjeu Uniwersytet modlitwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 22:05
              O Panie Massalski, któryś jest historykiem i ponoć nauczycielem akademickim,
              niech nie zginie twoje imię w kielcach,
              i dzięki ci, żeś to nasze kochane miasto Kielce, uchronił przed taką zarazą jak uniwersytet,
              Dzięki ci, o Panie, Massalski, żeś o??Ł polityków, którzy cie namawiali do utworzenia uniwersytetu,
              a chleba powszedniego zarób se na senatorskiej posadzie, i nie wódź na pokuszenie Reginke Renz i zabaw ją od pomysłu uniwersytetu przymiotnikowego,....
              • Gość: Student1 Re: Adjeu Uniwersytet modlitwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 14:54
                Kandydat na senatora Adam Massalski = uwalenie uniwersytetu w Kielcach
                • kandyd11 Adjeu Uniwersytet modlitwa (stare) 21.12.05, 11:31
                  Pan UU modli sie o uniwerek w Kielcach. Bóg wychyla sie zza chmurki i mówi "Daj
                  mi człowieku szansę, zrób z AŚ chocby dobra prowincjonalna szkólkę"
                  • Gość: przyszly student Re: Adjeu Uniwersytet modlitwa (stare) IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 21.12.05, 23:01
                    malo staran
                    • sowizdzal6 Re: Adjeu Uniwersytet modlitwa (stare) 25.02.06, 15:01
                      Gość portalu: przyszly student napisał(a):

                      > malo staran

                      Ale dużo piany. A para, jak zwykle, w gwizdek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka