Gość: jdk
IP: *.bmf.com.pl
22.06.01, 00:00
Odnosze sie do postu kolegi mroofko, ktory najwyrazniej ma problemy z
osobowoscia i na forum Radomia wystepuje w trzech osobach z obrazliwymi
tekstami. Do tego chwali sie, ze Kielce nienawidza Radomia.
A za coz to Kielce nienawidza Radomia? Rozumiem, ze to my mozemy nienawidziec
Kielc (co sporo ludzi z Radomia szczerze czyni, innym to zwisa, a byc moze sa i
tacy, ktorzy Kielce lubia - ja w kazdym razie nie znam takich wielu).
Kielce pasozytuja na Radomiu jak ten insekt (co siedzi we wlosach) od dobrych
dziesiecioleci. Coz to byla za dziura (Kielce) jeszcze na poczatku XX wieku?
Ot, takie sobie prowincjonalne miasteczko, dziura zabita dechami, Klerykow -
poczytajcie chocby u Zeromskiego. Nawet fakt, ze Kielce byly stolica
wojewodztwa w 20-leciu miedzywojennym, niewiele zmienial - Radom zarowno
wielkoscia jak i ranga byl ze dwa razy wiekszy. Byl do tego miastem
pieknym, "przedmiesciem Warszawy", gdzie przyjezdzali politycy i notable. A
stosunki Radomia z Kielcami nie byly wowczas zle - kazdy znal swoje miejsce i
nie sadzil sie na jakas chora rywalizacje.
Po wojnie natomiast, glownie dzieki czerwonym, Kielce zaczely peczniec -
glownie na krzywdzie Radomia. Bycie stolica wojewodztwa oznaczalo profity,
dotacje, uklady, urzedy itp. Nawet takie instytucje jak teatr czy wyzsza
uczelnia powstawaly w Kielcach, powodujac dodatkowy drenaz kadr. Zadna sztuka
rozwinac sie w takim tempie, wysysajac srodki nalezne komu innemu. Ale nawet
wowczas jeszcze Kielce mialy respekt. Woda sodowa uderzyla im do glowy dopiero
po 1976, kiedy to okazaly sie by zupelnie bez honoru czerpiac ochoczo profity z
nieukrywanej juz wowczas przez nikogo dyskryminacji Radomia za
radomskie "warcholstwo".
Nawet dzisiaj Kielce sa mniejsze od Radomia i maja mniejszy potencjal.
Wszystko, co osiagnely, osiagnely nie wlasna praca i inwencja (chyba ze
kombinatorstwem), ale kosztem innych. Kielce nie sa przykladem miasta, ktore
rozwijaloby sie naturalnie i bylo naturalnie predystynowane do pelnienia roli
ponadlokalnego osrodka. Specjalizuja sie za to w kombinatorstwie i destrukcji.
Zeby daleko nie szukac - przyklad z ostatnich lat: po cholere w Kielcach
wojewodztwo?? Jest to - obok Opolskiego - najgorsze, najbiedniejsze i
najbardziej zapyziale z polskich wojewodztw, ktorego istnienia nie zaspokajaja
zadne racje oprocz ukladow kolesi.
O tak, uklady sa w Kielcach silne, nawet do tego stopnia, ze doprowadzily do
powstania wojewodztwa. Kwasniewski osobiscie sprezentowal Kielcom wojewodztwo,
a nie byl tego w stanie zrobic dla Koszalina. Osoby wywodzace sie z Kielc, w
rzadach zarowno prawicowych jak i lewicowych, w chorym rozumieniu
lokalnego "patriotyzmu" dzialaly na korzysc Kielc kosztem wszystkich
pozostalych - calego kraju i poszczegolnych osrodkow.
Z czego wiec tu byc dumnym?? Po co w ogole pytac, czy Radom lubi Kielce?? A
szczytem bezczelnosci jest miec jakies zale do Radomia.
Nie powiem: sam zaluje, ze wspolpraca pomiedzy Kielcami i Radomiem jest
niemozliwa. Obiektywnie najbardziej uzasadnione byloby, gdyby Radom i Kielce
nadal tworzyly jedno wojewodztwo - np. Staropolskie - i razem walczyly o
wspolne cele, jak chocby droga (autostrada?), szybka kolej do Warszawy, rozwoj
zacofanych regionow, ktorych ani w kieleckiem ani w radomskiem nie brakuje. Z
Kielcami to jednak jest niemozliwe. Pokazuja to ostatnie dziesieciolecia.
Tracimy na tym wszyscy. Region radomski jest biedny, Radom przezywa trudne
chwile. W wojewodztwie swietokrzyskim (poza Kielcami i nielicznymi innymi
miastami) nie jest lepiej. Czyz wiec nie lepiej byloby cos zrobic razem?
I nie chodzi mi o sentymenty do Kielc-miasta jako budynkow i budowli. Chodzi o