Dodaj do ulubionych

W lokalu "Aftyka" kradną i biją!!!

21.02.07, 10:29
Witam,
Na tym forum chciałbym przybliżyć szczegóły okropnego incydentu, jaki miał
miejsce w lokalu „Afryka”(przy ulicy Krakowskiej, pod Karczówką) w sobotę
17.02.07. Piszę go ku przestrodze dla ewentualnych klientów tej jakby się
wydawało na pierwszy rzut oka „fajnej knajpy”.
To nie była nasza pierwsza impreza w tym lokalu, już wcześniej
organizowaliśmy tam imprezy rezerwując stoliki na kilkanaście osób. Ogólnie
nie mieliśmy zastrzeżeń, aż do ostatniego weekendu.
Zarezerwowaliśmy z ok. miesięcznym wyprzedzeniem 4 stoliki na ok. 30
osób, oczywiście rezerwacja płatna. Na wstępie przywitano nas informacją, że
musimy zapłacić wejściówki 10 zł/osoba, więc zaprotestowaliśmy, ponieważ jak
dokonywaliśmy rezerwacji nikt o tym nie wspomniał. Po rozmowie z właścicielem
stanęło na tym, że 10 zł/chłopak, 5 zł dziewczyna. Argumentem było
stwierdzenie, że jak są takie ostatakowe imprezy to oni bilety
wprowadzają!?! – absurd – po pierwsze to była ich chyba pierwsza impreza
ostatkowa (mam nadzieje, że ostatnia!) po drugie nie poinformowano nas o tym
przy rezerwacji ani później (zostawiony nr tel. do osoby rezerwującej).
Po wejściu impreza rozkręcała się, oczywiście nasi znajomi nie
szczędzili pieniędzy, których zawsze dużo zostawialiśmy w barze, nie
stwarzaliśmy żadnych problemów, dzięki temu byliśmy tam uważani za dobrych
klientów. Po jakimś czasie robiło się coraz ciaśniej, pseudo ochrona
wpuszczała ludzi na masę. Co wyraźnie świadczy o tym iż bilety nie miały na
celu ograniczenia ilości ludzi tak aby dało się zapewnić bezpieczeństwo,
tylko nabicie kasy dla patrzących tylko na zysk właścicieli.
Koło północy okazało się, że dziewczyna nie mogą znaleźć torebki, po
krótkich poszukiwaniach jedna ze znajomych powiedziała, że jakaś obca
dziewczyna przysiadała się w miejscu gdzie leżały torebki, szybko ją
znaleźliśmy na ich stoliku były wysypane rzeczy z torebki. Wezwaliśmy pseudo
ochronę, która praktycznie nic nie robiła, nawet nie zwróciła uwagi
złodziejom, którzy mimo dowodów upierali się, że to nie oni zabrali torebkę.
Po chwili okazało się, że jeszcze dwie torebki zginęły, które też sami
znaleźliśmy przy stole mimo oporu, jakie stawiały osoby siedzące przy stoliku
złodziei. Pseudo ochroniarz dalej stał bezczynnie mimo, ze widział na własne
oczy, że sami znajdujemy nasze rzeczy. Ja już nie wytrzymałem i poszedłem po
właściciela, gdyż rozmowa z pseudo ochraniarzem nie miała sensu zwłaszcza, że
widać było, iż znają się ze złodziejami?!? W normalnych warunkach, jeżeli
przy świadkach udowodniono, czyli znaleziono nasze rzeczy osoby takie powinny
zostać, co najmniej wyrzucone z lokalu, a właściwie zatrzymane do przyjazdu
policji. Okazało się, że torebki odnaleźliśmy (my, nie pseudo ochrona), lecz
brakowało portfela. Powiedziałem właścicielowi, że jeżeli nie znajdzie się
portfel trzeba wezwać policje, właściciel powiedział, ze przeszuka ich tylko
żeby nie wzywać policji (dla dobra interesu lub złodziei?!). Część osób
siedzących przy złodziejskim stoliku wyszła, nikt ich nie zatrzymał nie
sprawdził, ja się skupiłem na dziewczynie, która kradła doprowadziliśmy ja do
wyjścia, cały czas się do niczego nie przyznawała, tam właściciel przeszukał
jej torebkę i znalazł portfel, sprawdzaliśmy czy wszystko w nim jest, kolega
nie wytrzymał i wyszedł na zewnątrz, żeby zadzwonić po policje, po chwili
ktoś krzyknął, że przed wejściem leży nasz kolega. Wybiegliśmy oczywiście
nikogo nie było, tylko nasz kolega leżał i dusił się własna krwią,
momentalnie wezwaliśmy karetkę, ale jeszcze szybciej przyjechała policja ku
zdziwieniu właściciela i pseudo ochrony, okazało się, że zdążył zadzwonić….
Ani właściciel ani pseudo ochrona nie próbowali nawet pomóc leżącemu naszemu
koledze, który organizował ostatki, dobrze, że któryś ze znajomych odwrócił
go na bok, żeby się nie udusił krwią.
Zachowanie właściciela i pseudo ochrony było karygodne nie dość, że
nie pomogli leżącej ofierze rozboju, to jeszcze zastraszali te osoby, które
próbowały coś się dowiedzieć od nich. Troszeczkę zmiękli jak przyjechała
policja, stwierdzili, że to się stało nie w lokalu tylko przed wiec ich to
nie dotyczy, ale mają monitoring i można to będzie zobaczyć nagrane. Policji
z pełną stanowczością zabronili wejścia do lokalu, bo popsują im imprezę!?!
Nam kazali się rozejść żeby nie robić zamieszania i nie psuć im imprezy!
Osoby ze złodziejskiego stolika oczywiście się ulotniły, pseudo
ochrona ich spokojnie puściła, mimo iż mogą być bezpośrednio zamieszane w
pobicie i na miejscu udowodniliśmy im kradzież! Dowiedzieliśmy się (szkoda,
że po fakcie), że kradzieże już wcześniej się zdarzały w tym lokalu.
Następnego dnia odwiedziliśmy kolegę w szpitalu, było to coś
strasznego w życiu nie widziałem czegoś podobnego, tego się nie da opisać… a
jeszcze kilka godzin temu był jedną z najlepiej bawiących się osób na
ostatkach, uśmiechnięty i roztańczony…
Pozostaje pytanie niestety na razie bez odpowiedzi „dlaczego??”

Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka