Dodaj do ulubionych

Ja w sprawie legendy grającej na Rynku

    • Gość: Misha Bardzo fajnie gra IP: 188.33.79.* 30.10.09, 14:03
      Nieraz umawiałem się na spotkanie przy skrabonce i aż miło było
      posłuchać tej muzyki.
      Czapki z głów.
    • Gość: Ktosiek Ale się miernoty rzuciły w obronie miernoty IP: *.chello.pl 30.10.09, 14:13
      Pieculewicz jest muzycznie beznadziejny. Przez te kilkanaście lat miał
      dokładnie jeden kawałek, który wpadał w ucho i dało się go słuchać. Reszta to
      są wprawki gitarowe na poziomie podstawowej szkoły muzycznej. Owszem,
      poprawnie zagrane, ale to tylko wprawki. Czy mam rozumieć, że przedpiścy
      uważają Pieculewicza, za kolejną krakowską świętą krowę, której nie można
      naruszyć, bo tradycja, patryjotyzm, klimat, dziedzictwo historyczne itp. itd...
      • Gość: guchy Re: Ale się miernoty rzuciły w obronie miernoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 14:38
        pieculewicz do lamusa, i nie wychodź. obudź się chłopie czasy sie zmieniły
        • tw.zenek No "guchy", to ty faktycznie jesteś..... 30.10.09, 15:30
          Co z tego, że czasy się zmieniły? Jak ktoś na Rynku zagra Bacha, to też mu
          powiesz, że to stara muzyka jest?

          Wracaj do swojej techniawki, a od gitar się odp.....
      • Gość: Ulryk Re: Ale się miernoty rzuciły w obronie miernoty IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 30.10.09, 15:20
        Przedpiścy uważają że jest wiele bardziej kwalifikujących się rzeczy
        do wywalenia z Rynku niz jego muzyka. A redaktorzyna zajmuje sie
        porządkami od d... strony.
      • Gość: taki Dokładnie, tak masz szanowny forumowiczu rozumieć. IP: *.chello.pl 30.10.09, 15:42
        ....
      • Gość: FRANKA Re: Ale się miernoty rzuciły w obronie miernoty IP: 195.81.13.* 31.10.09, 14:51
        kTOSIEK CO TY PROFESORA UDAJESZ? NA KONCERTY TO SIE CHODZI DO FIRCHARMONII A NA
        RYNKU SLUCHA SIE CHALTURY I O TO CHODZI !!!!
    • Gość: d Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: 139.149.1.* 30.10.09, 14:33
      Marny redaktorzyna. Nie rozumie zupelnie tematu i wyciaga
      bezsensowne wnioski. Czy GW nie ma już lepszych dziennikarzy?
      • Gość: raj Re: Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.multi-play.net.pl 31.10.09, 03:13
        A co ty nie wiesz kto to jest Romanowski?
        Facet się przecież już niejednokrotnie "popisywał" artykułami, w których czarno
        na białym udowadniał, że kompletnie się nie zna na tym, o czym pisze.
        To jest ewenement krakowskiej Wyborczej. Ja się dziwię, że takiego
        beznadziejnego pismaka jeszcze tam trzymają. Pewnie przez jakieś znajomości...
    • Gość: O Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 14:34
      Jestem przerażony. Czytam komentarze u góry i jestem normalnie porobiony. Nikt
      z Was, chłopcy i dziewczęta, nie czuje, że gość gra discopolo, tylko szybciej?
      Czego Wy słuchacie w domu? Tokio Hotel? I jeszcze ta agresja. Nie mogę,
      poddaję się.
      • Gość: raj Re: Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.multi-play.net.pl 31.10.09, 03:14
        Nie Pieculewicz jest tu problemem, tylko permanentna niekompetencja niejakiego
        Rafała Romanowskiego chyba w prawie wszystkich dziedzinach. Jedyne, co ten
        człowiek potrafi, to samemu się lansować.
    • tymon99 Ja w sprawie legendy grającej na Rynku 30.10.09, 15:04
      pieculewicz _jest_ legendą. jego pozwolenie na granie, ciężko wywalczone,
      powinno być dożywotnie.
    • tw.zenek Oto red. Romanowski ogłosił koniec hevy-metalu! 30.10.09, 15:27
      Buhahaha!

      A popisy "w stylu Bon Jovi", to już pominę milczeniem. Wątpię bowiem, czy ta
      redaktorzyna w ogóle Bon Jovi słyszała.
    • crogool Ja w sprawie legendy pisującej dla "Gazety". 30.10.09, 18:23
      Panie RR, pytanie. Zamknęli oba stadiony i wypuszcza Pan nudę na inne
      żerowiska czy też zwyczajnie co jakiś czas artykuł o napisach w toalecie na
      dworcu albo o pustych puszkach na Błoniach, wg rozdzielnika spłodzić trzeba?
    • Gość: ki Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.09, 19:14
      lepiej nawet pisac pan przestan...
    • Gość: krakus Panie Rafale, odchrzań się Pan od Pieculewicza IP: 83.13.74.* 30.10.09, 20:23
      Pamiętam go z czasów niemal dziecięcych, choć obecnie ma 30tkę. Dla mnie to
      taki Smok Wawelski Bis
      • Gość: imd Panie Rafale! Tak 3mać! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.09, 22:26
        Ojej, sami wrogowie Redaktora! I miłośnicy umcykowania, oraz qumple
        Pana P. A tak rzetelniej, poza obelgami, coś jeszcze? Hałas
        uciążliwy? A DLA KOGO KURDE BALANS MA ON BYC UCIĄŻLIWY? Dla panów
        tzw."policjantów" w komisariacie? dla barmanek w Zwisie, czy
        kelnerów w Sfinksie, dla sklepowych w Dieslu? Tacy "utalentowani"
        panowie jak pan P. radykalnie przegonili mieszkańców Rynku. Nikt tam
        nie chce żyć, nikt tam nie chce już mieszkać. Rynek został oddany
        piculewiczom, kadłuczkom i likusom nad którymi miłościwe panuje
        Majchrowski z kamrylą,ze swą tubą-szatnikiem. End of story...
    • Gość: steve Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.fdk.abpl.pl 31.10.09, 09:19
      Robert to najlepszy gitarzysta w Krakowie!
    • Gość: Karolina Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: 195.81.13.* 31.10.09, 14:33
      Koneser a z kad Ty sie wzioles w Krakowie ???Chyba za swiatow !!!
      Jak siegam pamiecia chodzac do sredniej szkoly nad Woierzynkiem Krakow a
      zwlaszcza Rynek zawsze mial swoje legendy,dla tego nie badz nie mily .A moze
      Ty zrob rachunek sumienia czy tak do konca masz wszystko z podatkami wpozadku?
      Zostawcie to co kochane na rynku a zajmijcie sie cholota,ktora nie pozwala
      wywiezc z Krakowa milych wspomnien
      • Gość: imd Karolina? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.10.09, 15:14
        ale jazda! po polsku pisać nie potrafi, zagraniczna osoba być to
        musi.
    • Gość: Muzyk Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.146.91.117.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.11.09, 02:19
      Ja w sprawie panskiej wiedzy muzycznej.
      Stare przyslowie mowi, ze aby napisac jedna dobra ksiazke, trzeba
      przeczytac cale ich multum.
      Takze, z calym szacunkiem do panskiej osoby, Romanowski Rafale, nie
      tylko w swoim imieniu uprzejmie prosze, aby nie wypowiadal sie Pan o
      czyms, o czym nie ma Pan zielonego pojecia. W tym wypadku jest to
      oczywiscie muzyka.
      Robert Pieculewicz gra wiele lat i przez ten czas nigdy nikomu nie
      wyrzadzil zadnych szkod z tytulu swojej gry. Nierzadko tez umila czas
      przypadkowym przechodniom. Jest dobry w tym co robi i nie widze powodu,
      dla ktorego mialby zaprzestac lansowania swojej sztuki.
      Jego wklad w rozwoj polskiej sceny rockowej jest niezaprzeczalny i na
      pewno nie zasluguje na lincz wywoloany przez malo znanego, siuskowatego
      jeszcze publicyste.
      Pan sugeruje, abysmy hermetycznie zamkneli na sztuke uliczna jedno z
      najlepiej nadajacych sie do tego miejsc. Ja zas sugeruje, aby Pan
      hermetycznie zamknal te idiotyczne mysli w swojej glowie.
      • Gość: autor tekstu Re: Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.krakow.agora.pl 01.11.09, 14:08
        szanowny panie,

        po pierwsze aby znać sią na muzyce trzeba przede wszystkim jej
        słuchać albo grac na jakimś instrumencie, oczywiście warto by
        równiez przeczytac sporo książek na ten temat, w takiej kolejności,
        prawda?

        w moim przypadku jest akurat tak, że w 10 lat skończyłem podstawową
        i średnią szkołę muzyczną w Krakowie, grałem latami na fortepianie a
        książek odnośnie teorii i historii muzyki przeczytałem multum (od
        egzaminów i zaliczeń również), śmiem więc twierdzić, że na muzyce
        się znam zwłaszcza, że w mojej - jak pięknie Pan to ujął -
        "siuśkowatej" publicystyce zajmowałem się sporo na łamach m.in.
        Gazety recenzowaniem rozmaitych gatunków szeroko rozumianej muzyki
        rozrywkowej,

        ciekawe, że pan podpisał sie jako "Muzyk", nie napisałem nam pan
        jednak ani słowa jakież to praktyczne przygotowanie ma pan do
        nazywania sie muzykiem czy oceniania muzyki (nie wpominając już o
        mojej skromnej osobie), nie wspominając również o pańskiej edukacji
        muzycznej, która - śmiem twierdzić - nie jest specjalnie rozwinięta,

        w moim felietonie nie atakuję pana Pieculewicza jako takiego,
        zwracam jedynie uwagę na to, że coś takiego jak regulamin Rynku jest
        przez tego wykonawcę łamany, po cóż uchwalać więc regulaminy, skoro
        są od nich spore ustępstwa dla ludzi, których działania nie można
        nawet skrytykować, ponieważ nazywani są "legendą krakowskiego rynku",

        proszę o wyrozumiałość wobec mojej "siuśkowatej" twórczości,
        zapewniam że nie chcę gitary pana Pieculewicza nie słyszeć już na
        Rynku, chce tylko wiedzieć czemu w Krakowie są równi i równiejsi,

        pozdrawiam serdecznie i życzę rozpoczęcia prawdziwej przygody z
        muzyką, zapewniam - jest fascynująca, spodoba się panu :)

        Rafał Romanowski - autor tekstu
        • Gość: Muzyk Re: Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: 77.236.4.* 01.11.09, 17:33
          Szanowny Panie,

          po pierwsze, nie interesuja mnie Panskie dokonania w dziedzinie muzyki. Sam
          rowniez mam ich wiele, ale nie czuje potrzeby poswiecania im polowy swojego
          wpisu na tymze forum.

          Nie smiem watpic, ze 'zwraca Pan jedynie uwage na lamanie regulaminu Rynku',
          jednak sposobowi w jaki Pan to czyni, jest dalece do idealu. Skoro jest Pan tak
          swiatlym i wyksztalconym czlowiekiem, zastanawia mnie, dlaczego jeszcze nie
          zrozumial, co powoduje, ze nasz swiat sklada sie z rownych i rowniejszych. Jest
          to o tyle przykre, iz tak wspanialy czlowiek jak Pan, nie powinien miec z tym
          zadnego problemu. A skoro problem z tak elementarna sprawa wystapil, dalej bede
          smialo twierdzil, ze wspolczynnik 'siuskowatosci' jest u Pana bardzo wysoki.

          Rowniez serdecznie pozdrawiam i polecam nieco przekroczyc ramy wyznaczone przez
          szkoly muzyczne.
        • Gość: dd Ehhh szkoda slow na tego redaktora... IP: 80.50.126.* 02.11.09, 13:38
          jak sie tak chwalisz, ze skonczyles iles tam szkolek muzycznych, to won z GW na rynek. Moze wtedy nie bedziemy musieli czytac twoich wypocin.
        • Gość: Irek Re: Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.autocom.pl 02.11.09, 22:14
          Tyle lat Pan się uczył muzyki i... nic. Chyba jest Pan po prostu zazdrosny,
          Panie Rafale. Muzykiem jest ten, kto gra, a nie ten, kto skończył szkółkę i
          przeczytał teorię. Niech Pan sobie da spokój, bo się Pan kompromituje.
    • Gość: proffesor Ja w sprawie legendy ... IP: 88.220.37.* 01.11.09, 10:31
      ... niech gra !!!
    • Gość: Keria Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: 83.2.24.* 01.11.09, 15:31
      HA! Większego czepiajstwa się dawno nie widziałam. Taka MAGIA
      MUZYKI, że ona się nie zmienia. Gdyby starzy muzycy chcieli iść z
      duchem czasu, stali by się papką kultury masowej. Muzyka ma swoje
      prawa. Pan Robert oczarował mnie kiedy jeszcze byłam maleńka. Jadąc
      przez Polskę do Krakowa (wynik obowiązków rodziców), godzinami
      potrafiłam siedzieć i słuchać tych samych kawałków - do dziś, choć
      za pewne Pan Pieculewicz mnie nie pamięta. Zawsze kupowałam
      wszystkie jego kasety (Od mej pierwszej "Speed Limit!"), po płyty do
      dziś. I stał się CZĘŚCIĄ Krakowa i krakowskiego rynku (tak jak dla
      mnie swego czasu "Firana" stojąca przed Kościołem Mariackim).
      CZEPIAJ PAN SIĘ WŁASNYCH BUTÓW! Nagonka na Pana Pieculewicza była
      nie raz (malowanie przystanków), ale się skończyła dawno, więc IDŹ
      PAN Z DUCHEM CZASU i zostaw Pan tę sprawę. To jest już Nie Modne :D -
      może takie stwierdzenie do Pana trafi...
    • kleszcz89 Ja w sprawie legendy grającej na Rynku 01.11.09, 19:22
      A ja się z panem zgadzam! Mieszkam przy Rynku i to bardzo uciążliwy,
      kiczowaty, oklepany "artysta". Codziennie te same melodie, zawsze w bardzo nie
      przyjemniych górnuch rejestrach. Jestem fanem Rocka, ale tego rzępolenia nie
      trawie. I nie jestem osamotniony! Od października dostałem kilka sms-ów od
      przyjaciół, którzy zaczęli mieć wykłady na Rynku. Piszą, że w końcu zrozumieli
      co miałem na myśli mówiąc o Pieculewiczu, który swoją drogą ma kilka wyroków
      już za to granie! po prostu nie mają szans się skupić. I pewnie nie tylko oni,
      w okół Rynku jest jednak trochę biur.
      A dla tych, którzy napisali tu, że prawo można obchodzić i robić wyjątki: Dura
      lex sed lex!
      • Gość: Odpi.... Ty jeszcze nie w przedszkolu?? IP: 80.50.126.* 03.11.09, 09:14
    • Gość: tatamuzyka Instrument IP: *.146.234.89.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.11.09, 22:30
      Panie Romanowski rektorze,
      tak się Pan chwalisz, żeś wyuczony muzycznie ale PAn nie wiesz, że
      gitara elektryczna to instrument, który się składa z gitary i
      wzmacniacza z głośnikiem oraz łączącego je kabla albo połączenia
      bezprzewodowego.
      I od... się pan os Piecula. Niech będzie na Rynku jak Wieża Ratuszowa.
    • Gość: Patrycja Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.autocom.pl 02.11.09, 20:43
      Pan redaktor po prostu zazdrości. Jak sam napisał, jest z wykształcenia
      muzykiem, tylko - jak widać... zabrakło mu talentu i nie gra. Tyle tylko, że
      zabrał się za pisanie i też mu to nie wychodzi! Czy w GW nikt tego nie widzi?
      Cóż... musi mieć dobre układy lub znajomości. Ale pewnie do czasu! Czy
      naprawdę nie ma innych tematów? Dziwne, że pan redaktor uczepił się akurat
      Pieculwicza. Jako niespełniony muzyk widocznie zazdrości mu talentu. Jak widać
      Robert nie jest passe, skoro jest tyle pozytywnych komentarzy! Ten artykuł
      wywołał raczej inny skutek, niż Pan zamierzał, Panie (jeszcze!) redaktorze.
    • Gość: Artur Doprawdy - "szkoła reportażu"! IP: *.autocom.pl 02.11.09, 21:39
      Napisał co umiał i tyle. Niech każdy robi co potrafi - dziwi mnie tylko, że
      ktoś chce go drukować! Niech się jednak nie czepia innych - szczególnie tych
      uzdolnionych!
    • Gość: O. W GW nie widzą, że Romanowicz jest marny? IP: *.autocom.pl 02.11.09, 21:44
      Litości.
      • Gość: jurko Re: W GW nie widzą, że Romanowicz jest marny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 08:00
        Ciekawe czy gdyby nie wpływowy tatuś to p. Romanowski by tak długo siedział w GW
        i był zapraszany na salony. Od dawna, albo właściwie nigdy, nie przeczytalem na
        łamach GW czegoś interesującego autorstwa Romana. Ciągle tekściki na poziomie
        gazetki studenckiej. No, ale skoro tatuś załatwił posadkę... :)
    • Gość: mały sam jesteś passe, Romanowski! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.09, 07:52
      akurat tak się składa, chłopie, że na muzyce znam się lepiej niż ty.
      I ten gość z Rynku jakoś mi nie przeszkadza - wręcz przeciwnie! Z
      tej całej tandety, która tam jest, on jeden trzyma jakiś poziom.
      Niejeden turysta tylko to pamięta z Krakowa... niech gra!
    • Gość: straznik Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.09, 12:08
      Szanowny panie dziennikarzu Rafale Romanowski.
      Sugeruje pan w swoim artykule łamanie,lub "obchodzenie" przepisow
      prawa,a konkretnie regulaminu rynku glownego przez Krakowski
      Magistrat.
      Pan Pieculewicz otrzymal wszystkie wymagane zezwolenia,aby moc
      prezentowac swoja tworczosc na plycie rynku glownego.O wydaniu
      takiego zezwolenia nie decyduje jeden tylko urzednik,lecz caly
      zespol.
      Jesli taki zespol ludzi uzna,ze dany artysta wnosi swoja
      dzialalnoscia cos wartosciowego dla miasta-takie zezwolenie zostaje
      mu wydane.
      Zapewniam pana ze Straz Miejska bardzo skrupulatnie kontroluje
      przestrzeganie ustalen zawartych w zezwoleniach jakie posiadaja
      artysci prezentujacy swoja sztuke na rynku.
      O ile mi wiadomo poziom natezenia dzwieku emitowanego przez sprzet
      pana Pieculewicza był wielokrotnie mierzony przez Straznikow
      Miejskich podczas jego wystepow i nigdy nie stwierdzono
      przekroczenia dopuszczalnego poziomu jego natezenia.
      Bardzo prosze jeszcze raz dokladnie przestudiowac cytowane przez
      pana (i,w.g.pana łamane przez UMK przepisy).
      Straznik
      • Gość: proffessor strażniku IP: 88.220.37.* 04.11.09, 13:32
        BRAWO !
    • Gość: pianista Ja w sprawie legendy grającej na Rynku IP: *.89.115.44.static.crowley.pl 03.11.09, 12:30
      Rafał,plis! Kompromitujesz Wyborcza-OK,ale nie kompromituj naszej
      szkoly!Zawsze byles beztalenciem.Nie chwal sie wiecej gdzie sie
      uczyles!Jestes juz za stary,aby kurczowo trzymac sie raczki tatusia.
      Pieculewicz Chopinem nigdy nie bedzie,ale gra facet z jajami-ludzie
      chca go sluchac.
      Chyba z 10 lat cie nie widzialem.Nic sie nie zmieniles-zawsze byles
      lizusem i donosicielem.Chociaz nad ojcem miej litosc,bo ci
      przedwczesnie na serce padnie!
      • Gość: ff Pianista prosze podaj wiecej faktow na temat.... IP: 80.50.126.* 03.11.09, 13:33
        romanowskiego.... on i tak juz jest skonczony jako dziennikarz.
        • Gość: ? bardzo ładne wyPOwiedzi IP: 77.236.16.* 26.11.09, 05:47

          sama miłość z nich wyskakuje...

          czy ci miłośnicy ulicznego grajka
          nic innego nie umieją niż "przezywać" autora "artykułu"


          a... jeszcze.... nazywać tego ulicznego grajka "legendą"
          to lekka przesada... legendą to on ewentualnie
          zostanie po śmierci /zresztą wątpię w to zostanie/....
          • Gość: ^^^ Czyzby autor wypoconego artykuliku sie... IP: 80.50.126.* 26.11.09, 10:53
            odezwal i zaczal pisac znow bzdury??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka