nrtp Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka 30.03.10, 12:04 Czy mógłby ktoś zorientowany nakreślić na mapie Krakowa, które tereny należą do firmy Gerium ? Czy jest to cały teren pomiędzy ul. Wyłom a ul. Św. Jacka ? Czy może teren pomiędzy ul. Pychowicką a Św. Jacka ? Czy może oba wymienione tereny ? Chodzi mi o coś takiego : img340.imageshack.us/img340/8452/pytacz.jpg Do kogo prawnie należy teraz zalew ? Dzięki za odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.10, 12:54 poszukaj tutaj: prawdziwyzakrzowek.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dssdds Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.nsystem.pl 30.03.10, 13:19 max dzięki za linka. Na tej stronie znalazłem taką mapkę własności gruntów na Zakrzówku : prawdziwyzakrzowek.pl/wp-content/uploads/2009/10/priv.jpg Kolor różowy - tereny firmy Gerium Kolor zielony - tereny miasta Kraków Kolor niebieski - tereny prywatne Jeśli ta mapka jest prawdziwa to Gerium może nam skoczyć, a nie zamknąć teren, gdyż cały odcinek od ul. Twardowskiego przez ul. Wyłom i znaczna część zalewu należy do miasta. Ciekawi mnie fakt jaki status ma ul. Wyłom od strony ul. Norymberskiej, bo wg mapki należy ona do Gerium, ale być może jest wpisana służebność ? Wtedy też nie mogliby zamknąć tej drogi. Tak czy owak straszenie ogrodzeniem terenu i zamknięciem jest co najmniej śmieszne ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rozi Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 13:53 Sponsorem tej stronki jest Gerium jak mam rozumieć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.10, 14:03 Poczytaj uważnie, facet ją robi sam i niezależnie. Tak naprawdę nie robienie tam nic jest w interesie Gerium. Wybuduje swoje na WZ-kach i nie bedzie musiał zagospodarowywać otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rozi Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 17:28 Na czym wybuduje? Na zalewie? Strona jest na maxa tendencyjna, PR dewelopera w czystej postaci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zibi Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.multi-play.net.pl 30.03.10, 12:19 Zwisa mi co się stanie z Zakrzówkiem. Ciekawe, że nie było takich akcji jak armia budowała domy w pobliżu Zakrzówka. A tak nawiasem narzekacie jak narusza się prywatną własność ale wtedy gdy ta własność jest wasza. Filozofia Kalego Kali ukraść dobrze, Kalemu ukraść źle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicki Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.66.pxs.pl 30.03.10, 13:33 Jestem zwolennikiem firm takich jak Gerium, tam nie powinno być żadnego parku, wszystko trzeba zabudować blokami, niską i wysoką zabudową, wszystko jedno, miasto to jest miasto a nie las czy ogrodek działkowy, na Rynku też jest sporo miejsca na parę bloków a sklepy już są, i kościół, planty wg mnie wyciąć bo to jeden syf, tyle kup i śmieci i zadeptane, a ile bloków by się tam zmieściło w centrum miasta, a ile miejsca się marnuje na bulwarach wiślanych, a błonia, te wszystkie parki jordana, to nie ma sensu, albo obóz płaszów i park bonarka, nie rozumiem, tyle tam można bloków wybudować, a przyroda? wystarczy wsiąść w samochód, pół godzinki i już się ma tyle przyrody i tlenu że spokojnie można się dotleniać ile się chce i chronić przyrodę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: 213.180.137.* 30.03.10, 13:46 106 tys. m2 nowych mieszkań, 5 tys. nowych mieszkańców, 2 tys. nowych samochodów, 0 nowych szkół, 0 nowych przedszkoli, 0 nowych przychodni, 0 nowych dróg - deweloper na pewno zadba o wygodne życie tych i sąsiednich mieszkańców ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: 213.180.137.* 30.03.10, 13:50 dlaczego budując autostradę można wykupić tereny i dogadać się z właścicielami, a w przypadku takich jak ten terenów zielonych nie da się tego wszystkiego wyprostować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opcje Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: 77.79.193.* 30.03.10, 14:55 a kto w ogole uwaza ze teren miedzy wylom i jacka jest cenny. ktos z niego korzysta? pomijam, ze tam jest duzo prywatnych dzialek, bo widze, ze kwestia wlasnosci prywatnej nie jest tu brana pod uwage. zastanawia mnie dlaczego ludzie nie chcecie zeby gerium zrobilo wam park na osiemdziesieciu hektarach, jesli to jest w wiekszej mierze ich teren z ktorego teraz nie mozna korzystac. przeciez nawet jesli wprowadza te uchwale gerium nie zniknie, zakrzowek nadal bedzie ich wlasnoscia. i co bedziecie z tego mieli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianie Piotr Cholewiński jest bardzo smieszny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 14:57 osmiesza sie tymi stwierdzeniami, ze ogrodzi. Prosze ogradzaj my i tak zniszczymy ogrodzenie :) Smieszmy mnie cala wypowiedz cholewinskiego, portugalczyk kaze to cholewinski pewnie nawet "zbojnickiego" zatanczy. Precz z szantazem, zreszta takim jawnym szantazem powinno sie zajac ABW i Policja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny krakus 1.1 Orgadzanie własnej działki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.10, 22:22 ... jako szantaż. No zaiste komuna zwycięża zza grobu. Takich bzdur dawno nie czytałem. Koniecznie napisz coś jeszcze. Bedzie wesoło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też arch ale masz pecha :-) IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 30.03.10, 23:32 jak ich płot ulegnie zniszczeniu, to cię znajdą i za "odpowiedzialność pociągną" podżeganie jest karalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bocian Re: Gerium straszy zamknięciem Zakrzówka IP: *.imbasymetria.pl 30.03.10, 14:32 Trochę się mylisz. To Majchrowski zmieniał plan kilka razy. Od parku, poprzez zabudowę jednorodzinną do blokowiska po pojawieniu się Gerium. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też arch ??? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 30.03.10, 15:49 Szwecja ze swoimi 20osb/km2 ma sie do Polski(122/km2) jak pomarańcza do jabłka. p.s. W Szwecji na Twoją posesję nikt ci nie wtargnie, roweru sprzed sklepu raczej nikt ci nie ukradnie, a alkohol nie jest dostępny w sklepach 24/24 i konsumowany w tzw. "plenerze". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ss "tez arch" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 15:56 A znasz szwedzka zasade "jedenej nocy"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też arch tak, znam IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 30.03.10, 17:35 więc zwiozę ci "zalanych meneli" z okolicy na jedną noc :-) :-) (...a w Teksasie, niezaproszony, jednej nocy na cudzej posesji byś pewnie nie przeżył), nie te kraje, nie te obyczaje. p.s. -Krk/mieszkańcy chcą mieć park, to w ramach "eminent domain" Krk powinien teren odkupić, wyemitować obligacje ...i opodatkować mieszkańców; albo wykazać (najlepiej sądownie) nieważność wcześniejszch transakcji na tym obszarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdziwiony Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 18:22 Sztokholm ze swoimi 800tys mieszkancami plus drugie tyle na przedmiesciach ma się do Krakowa jak jabłko do jabłka. Fakt, że północ kraju jest niezmieszkana nie zmienia charakteru miasta. W Szwecji zdarzają się włamania, rowery giną, a 50% konsumowanego alkoholu pochodzi z innych źródeł niż sklepy monopolowe. I duże parki w centrum miasta istnieją. Co tak właściwie chciałeś napisać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też arch tylko napisałem o "zwyczajach" IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 30.03.10, 23:03 ludu pracującego miast i wsi, tu i tam :-) ( prawie 1-ej nocy, tu i tam) Odpowiedz Link Zgłoś
o13y rzecz nie jest w porównaniach 30.03.10, 21:28 jak sie ma takie czy inne miasto Europy do naszego miasta, tylko jak obywatele i włodarze tych miast postrzegają przestrzeń swojego miasta i jaki mają stosunek do przestrzegania prawa. A znaczna część obywateli Krakowa uważa zupelnie serio, że wszelkie parki, tereny rekreacyjne i tym podobne dyrdymały są działaniem wbrew prawom ekonomicznym. Nie postrzegają miasta jako złożonego organizmu wielofunkcyjnego, jako miejsca do życia ludzi, którzy potrzebują terenów do rekreacji, spacerów czy zwyczajnie trochę zieleni i tlenu. I którzy wcale w tym celu nie chcą czy nie mają ochoty wyjeżdżać na wieś, spędzając zresztą czas w korkach zamiast np. na spacerze. Co ciekawe zwolennicy tych przekonań ochoczo zbierają się w piątkowy wieczór do podkrakowskich wiosek, do domków odziedziczonych po dziadkach czy rodzicach. Niby czują się "miejscy", ale nie potrafia sie zaaklimatyzować. Twierdza, że wiedzą czego miastu trzeba, ale sami przed tym uciekają. To, że miasto powinno być zbudowane tak, aby nie trzeba było z niego uciekać, tylko można było przeżyć tu całe życie do nich nie dociera. Niestety, poglądy podobne reprezentuje znaczna część krakowskich radnych - byłych i obecnych. Jak przy wielu tego typu rozróbach w walce o miejską przestrzeń, ktore coraz częściej wybuchają (i dobrze), winnych można wskazać. Kto jak nie radni są winni, że brak planów miejscowych? dlaczego nie chroni się obszaru cetrum miasta i Kazimierza przystapieniem do sporządzenia planów miejscowych tych obszarów?( to uchwalają radni miejscy).Kto do licha ma to zrobić jak nie radni czyli władza ustawodawcza w mieście? dlaczego tego samego nie robi się z terenami "pod rekreację". Któryś z radnych przy głosowaniach zagląda do Studium wogóle? bo ja mam wrażenie, że Studium to taka ramota. Musieliśmy, to zrobilismy, ale kto by sie jego zapisami przejmował? Teren na Zakrzówku (i inne)sprzedany w majestacie prawa? inwestor kasę wyłożył? no, wyłożył. To może swoje ogradzać. Co do reszty to czy to wreszcie radnych nauczy myśleć nad kształtem miasta? chyba nie, bo gdzie nie spojrzeć brak planów daje pole do popisu developerom. No a potem sie dyskutuje i rozkłada ręce, bo wlaściciel zachłanny. No to trzeba wreszcie plany uchwalić a nie udawać, że się coś działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imd O13 x tak IP: 82.177.125.* 30.03.10, 22:13 tak, tak takPora zadawać te pytania i oczekiwać odpowiedzi. Zrobieni w Zakrzówek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też arch to pomyśl IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 30.03.10, 23:36 ...i odróżnij skutek od przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny krakus 1.1 Re: rzecz nie jest w porównaniach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.10, 22:19 rzecz nie jest w porównaniach jak sie ma takie czy inne miasto Europy do naszego miasta, tylko jak obywatele i włodarze tych miast postrzegają przestrzeń swojego miasta i jaki mają stosunek do przestrzegania prawa. A znaczna część obywateli Krakowa uważa zupelnie serio, że wszelkie parki, tereny rekreacyjne i tym podobne dyrdymały są działaniem wbrew prawom ekonomicznym. Nie postrzegają miasta jako złożonego organizmu wielofunkcyjnego, jako miejsca do życia ludzi, którzy potrzebują terenów do rekreacji, spacerów czy zwyczajnie trochę zieleni i tlenu. I którzy wcale w tym celu nie chcą czy nie mają ochoty wyjeżdżać na wieś, spędzając zresztą czas w korkach zamiast np. na spacerze. Co ciekawe [Ciekawe? Toż to oczywista oczywistość. A że sprzeczne? Miasto to maszyna do zarabiania pieniędzy, ma też realizować NASZE marzenia o mieście. A U SIEBIE jesteśmy gdzieś indziej. Proste. Ani śladu sprzeczności. Miasto to nadal hotel robotniczy. Tyle, ze standardy się podniosły. Ale zasady się nie zmieniły.] zwolennicy tych przekonań ochoczo zbierają się w piątkowy wieczór do podkrakowskich wiosek, do domków odziedziczonych po dziadkach czy rodzicach. Niby czują się "miejscy", ale nie potrafia sie zaaklimatyzować. Twierdza, że wiedzą czego miastu trzeba, ale sami przed tym uciekają. To, że miasto powinno być zbudowane tak, aby nie trzeba było z niego uciekać, tylko można było przeżyć tu całe życie do nich nie dociera. [To, ze owa oczywistość do nich nie dociera, jest dość oczywiste – to nie jest ICH miasto. Ono ma tylko spełniać marzenia. Na takim poziomie jak wyobrażenia z filmów, tych gorszych] Niestety, poglądy podobne reprezentuje znaczna część krakowskich radnych - byłych i obecnych. Jak przy wielu tego typu rozróbach w walce o miejską przestrzeń, ktore coraz częściej wybuchają (i dobrze), winnych można wskazać. Kto jak nie radni są winni, że brak planów miejscowych? [Nie radni, ale minister Pol, biorca największej – wg moich szacunków – łapówki w powojennej Polsce. Za którą unieważnił wszystkie plany w Polsce. Jedną decyzją. Radni mają do załatwienia drobne geszefty załatwiane za pieniadze inwestorów. Nie są to żadne nadzwyczajne łapówki. Góra 10 tys. Naczelnym załatwiaczem i niszczycielem projektów planów jest pewien pan – kancelista-były dyrektor – o imieniu oznaczającym „sławiący pokój”. Także i on uczestniczy w procesie takiego konstruowania prawa na poziomie rozporządzeń i ustaw, by dalej utrzymywany był chaos. Bo to jest owa wyśniona mętna zupa, w której się łowi. Radni to przy nim drobni sklepikarze] dlaczego nie chroni się obszaru cetrum miasta i Kazimierza przystapieniem do sporządzenia planów miejscowych tych obszarów?( to uchwalają radni miejscy).Kto do licha ma to zrobić jak nie radni czyli władza ustawodawcza w mieście? dlaczego tego samego nie robi się z terenami "pod rekreację". [Gdybym nie wiedział do kogo piszę, to może bym się śmiał: ani radni, ani Biuro Planowania Przestrzennego nie ma nic do tego W JAKIEJ KOLEJNOŚCI kieruje się do opracowania planistycznego poszczególne obszary. A kto ma? To jest tzw pytanie polityczne…] Któryś z radnych przy głosowaniach zagląda do Studium wogóle? bo ja mam wrażenie, że Studium to taka ramota. Musieliśmy, to zrobilismy, ale kto by sie jego zapisami przejmował? [Studium to proteza mająca zastąpić normalny plan DLA CAŁEJ GMINY. Nie zastąpi ona planów] Teren na Zakrzówku (i inne)sprzedany w majestacie prawa? [Nie słyszałem o prawie zabraniającym kupowania gruntów] inwestor kasę wyłożył? no, wyłożył. To może swoje ogradzać. Co do reszty to czy to wreszcie radnych nauczy myśleć nad kształtem miasta? chyba nie, bo gdzie nie spojrzeć brak planów daje pole do popisu developerom. No a potem sie dyskutuje i rozkłada ręce, bo właściciel zachłanny. No to trzeba wreszcie plany uchwalić a nie udawać, że się coś działa. [storpedowanie projektu planu dla Zakrzówka to pewna śmierć tej okolicy. Ale żeby to zrozumieć to trzeba mieć w głowie coś więcej niż zielono. Pierwsi skorzystają właściciele terenów POZA parkiem. Nawalą na WZ-ki pięciopiętrowych kamienic i NIKT ANI NIC im tego nie zabroni. Zapowiadali to już na debacie publicznej. A opowieści o zorganizowanym oporze przeciwko ogrodzeniom to bolszewickie bajki. Salwatorianie ogrodzili park na Szlaku i co? I nic.] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imd rzecz w myśleniu IP: 82.177.125.* 30.03.10, 22:56 jeżeli to śmierć tej okolicy to czym bedzie budowa tutaj osiedla na 6 tysięcy ludzi? sorki, ale chyba z logiką kiepsko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny krakus 1.1 Kłopot wtym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.10, 01:09 , że nieomal z pewnością nie znasz okolicy. Gros zainteresowanych czerpie wiadomosci o problemie nie z autopsji i wizji na miejscu, ale z opowiadań towarzystwa z zielonego Zakrzówka. Stowarzyszenie to, wg mojej najlepszej wiedzy, rozmyslnie kolportuje nt planów gerium bzdury znacznych rozmiarów. Pamietaj, że osiedle na 6000 (kto wie, czy taki projekt się sprzeda?) to także KONIEC kombinowania przy tym terenie jako przy miejscu, na którym mogłoby się ukokosić coś groźniejszego, bo nabywcy tych mieszkań to żywe stabilizatory status quo. Zaznaczam, że planom pozostawienia Zakrzówka w postaci parku życzę jak najlepiej. Nie szanuję natomiast naiwności. Ogólną koncepcję gerium uważam za udaną - ale np intensywność zabudowy - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
o13y Re: rzecz nie jest w porównaniach 31.03.10, 20:54 [Ciekawe? Toż to oczywista oczywistość. A że sprzeczne? Miasto to maszyna do zarabiania pieniędzy, ma też realizować NASZE marzenia o mieście. A U SIEBIE jesteśmy gdzieś indziej. Proste. Ani śladu sprzeczności. Miasto to nadal hotel robotniczy. Tyle, ze standardy się podniosły. Ale zasady się nie zmieniły.] Dla mnie to nie jest oczywista oczywistość. Jak trafiam na kogoś, kto uważa, że park na Dębnikach to marnowanie cennego terenu, na którym Miasto może zarobić, ale sam każdy łikend i wakacje spędza w rodzinnej ekhm, powiedzmy małej miejscowości nieodległej od Krakowa, to nie jestem w stanie traktować go powaznie. Teoria i praktyka mają być spójne, w przeciwnym razie mamy kogoś kto nie wyrósl (i pewnie nie wyrośnie) z krótkich majtek. I w żadnym razie nie powinien majstrować przy decyzjach dotyczących nas wszystkich. Co to znaczy, że NADAL mamy hotel robotniczy? Nadal to jest odkąd? Od II wojny? [Nie radni, ale minister Pol, biorca największej – wg moich szacunków – łapówki w powojennej Polsce. Za którą unieważnił wszystkie plany w Polsce. Jedną decyzją. Radni mają do załatwienia drobne geszefty załatwiane za pieniadze inwestorów. Nie są to żadne nadzwyczajne łapówki. Góra 10 tys. Naczelnym załatwiaczem i niszczycielem projektów planów jest pewien pan – kancelista-były dyrektor – o imieniu oznaczającym „sławiący pokój”. Także i on uczestniczy w procesie takiego konstruowania prawa na poziomie rozporządzeń i ustaw, by dalej utrzymywany był chaos. Bo to jest owa wyśniona mętna zupa, w której się łowi. Radni to przy nim drobni sklepikarze] Znaczy winna góra? Jasnee, nigdy nie jesteśmy MY winni. O tym, że plany tracą ważność wiadomo było zanim to się stało. Z wyprzedzeniem. [Gdybym nie wiedział do kogo piszę, to może bym się śmiał: ani radni, ani Biuro Planowania Przestrzennego nie ma nic do tego W JAKIEJ KOLEJNOŚCI kieruje się do opracowania planistycznego poszczególne obszary. A kto ma? To jest tzw pytanie polityczne…] Mam podejrzenie, że rozmówca jest radnym, więc opanuję złośliwość i wymądrzanie się, że akurat proces konstruowania planów znam. Nigdzie nie piszę że jakiś wpływ na kolejność „zabierania się do planów” ma Biuro Planowania. Jest ono tylko od wykonywania tego, co uchwala radni. Fragmentem magistratu, a ten z kolei jest swego rodzaju narzędziem pomocniczym Prezydenta, aby mógl realizować to, co ustalą radni. W statucie Krakowa mamy wyraźnie: „Rada Miasta Krakowa jako organ uchwałodawczy i kontrolny”. Oraz „Inicjatywa uchwałodawcza przysługuje: 1/ Zarządowi, 2/ komisji, 3/ co najmniej 8 radnym, 4/ Prezydentowi w sprawach personalnych określonych ustawami.” Starczy tego cytowania. Uchwały o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania danego obszaru to przecież uchwały Rady Miasta, tak? Oczywiście najpierw trzeba chcieć takiej uchwały i ją opracować. Jak uchwała wejdzie w życie to dopiero Biuro Planowania się za nia bierze. Wcześniej oczywiście nie ma (prawie) nic do gadania. Jakoś nie przemawia do mnie spiskowa teoria, że zabytkowego centrum miasta się nie chroni, bo jakaś góra, bo minister Pol. To po co nam radni? [Studium to proteza mająca zastąpić normalny plan DLA CAŁEJ GMINY. Nie zastąpi ona planów] Oczywiście że nie. Rolą studium jest: ” Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Krakowa jest instrumentem zarządzania rozwojem przestrzennym Miasta dla zapewnienia optymalnych warunków życia mieszkańców, w myśl zasad zrównoważonego rozwoju oraz kształtowania ładu przestrzennego”. Czyli najpierw Studium-potem plany. Inaczej: Studium jest/powinno być materiałem wyjściowym do planów. Mnie nawet nie idzie o konkretny teren na Zakrzówku akurat. Historia się powtarza. A to park na Dębnikach, a to próba sprzedaży (wymagana zgoda Rady Miasta! ) developerowi terenu na Bulwarze Inflanckim. Dziś byłoby tu piękne pudło, gdyby nie mieszkańcy. Pamiętam rozmowy z radnymi z tamtego okresu. Część z nich była w przerażający sposób pewna, że należy wszystko sprzedać i zabudować, bo ekonomia, bo inni tak robią. I zostawieni sami sobie w kwestii decyzji na okoliczność Bulwaru Inflanckiego przegłosowaliby sprzedaż. Dlaczego plan dla Zakrzówka budzi takie emocje? Bo się go wykonuje „pod” inwestora. Gdyby był uchwalony wcześniej, nie budziłby takich emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prze-czy-ta-ją Teraz sobie Państwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.10, 15:22 swoje wcześniejsze opowiastki. Tak dla terapii. Żeby nie zapomnieć co, kto i kiedy wypisywał. Odpowiedz Link Zgłoś