Gość: kolorka2
IP: *.krakow.dialup.inetia.pl
02.03.04, 15:27
Oddaję mu zamówioną pracę - zawsze w terminie, albo przed. Piszę: wpłać mi
pieniądze. Czekam. Czekam. Czekam. Nie ma.
Za każdym razem wygląda to tak samo. Dlaczego musze prosić sie o coś, co
należy do mnie (gość jest tylko pośrednikiem pomiędzy mną a docelowym
klientem)? Listy z prośbami upokarzają mnie, a rachunki gonią. Odsetki od
kredytów nie płaconych w terminie - czy to ja musze je teraz spłacić? Dlatego
że ten &^%$#@@%$ usiłuje grac na giełdzie z opłakanym skutkiem?
Frustruje mnie ta sytuacja. Konto puste, ja nie mam nawet na chleb, a ten
idiota cwaniakuje i udaje że go nie ma. Nie lubię stawiać spraw na ostrzu
noża, poza tym w konflikcie pracownik/szef szef niestety ma zawsze rację.
Co byście zrobili? Co radzicie? Wykłócać się, molestowac telefonami za każdym
razem? Cierpliwości mam już coraz mniej. Nie chce tez szukać nowej pracy, ta
mi - pomijając kwestie wypłat - jak najbardziej odpowiada. Poradźcie coś
prosze, albo pocieszcie chociaż.