rafal_b_
01.12.10, 21:21
O to mój opis z dzisiejszego masakrycznego dnia.
Mieszkam na Krowodrzej Górce. Rano gdy wychodziłem do szkoły było spokojnie ( brak opadów śniegu ), ale i tak dużo go było, ale to co się zaczęło popołudniu to masakra. Ok. godziny 14:50 gdy byłem jeszcze w szkole przez okno widziałem jak zaczął mocno sypać śnieg. Gdy wyszedłem ze szkoły okropność. Mocny wiatr, okropny śnieg. Szedłem przed siebie na przystanek tramwajowy: " Teatr Ludowy" nie patrząc na wprost bo śnieg sypał na twarz. Na przystanek przyjechała jedynka. Nie zastanawiałem się czy piątka przyjedzie zaraz czy nie tylko dobiegłem do jedynki. Przejechałem tylko jeden przystanek na rondo Kocmyrzowskie bo już tam mogłem się przesiąść na inne tramwaje, a wszytko było lepsze od stania na przystanku. Wysiadam z jedynki. Widzę, że zaraz jednak przyjedzie piątka. Ostatecznie spóźniła się z 5 minut jak nie więcej. Na przystanku masakra. W którą się stronę bym nie obrócił to sypie śnieg. Przyjechał tramwaj. Tłum ludzi wsiada, ale to nic. Na " Stella Sawickiego" jeszcze gorzej. Czułem się jak sardynka w puszce i to, aż do ronda Mogilskiego, bo wysiadało na danych przystankach kilka osób, a wsiadało po kilkanaście. Jakoś dojechałem do pętli, a potem do domu. Teraz śnieg nie pada, albo pada bardzo słabo, ale wszystko zaśnieżone. Sznur tramwajów na Krowodrzej Górce. Wszystkie mają włączone awaryjne i żaden nie jedzie. Jedynie jeżdżą autobusy chodź tam też na pętli nieodśnieżone. Wszędzie tylko biało i biało. A to dopiero początek.