ar.co
01.04.11, 12:52
Jeżeli "ekspert z Instytutu Historii" rzeczywiście skopiował pytania z jekiejś strony internetowej, to jest to z pewnością żenujące i pokazuje jego żałosny poziom intelektualny. Tym niemniej nie widzę powodu, dla którego miałoby to zadecydować o unieważnieniu konkursu. Skoro pytania były na ogólnodostępnej stronie, to mógł z nich skorzystać każdy z uczestników - czyli każdy (a nie tylko niektórzy) miał te same możliwości przygotowania się do konkursu, a to przecież jest warunkiem uczciwości konkursu. Jednym się chciało, zaryzykowali, inni nie - i jak rozumiem teraz obrażeni rodzice tych innych robią aferę. Co innego, gdyby np. część uczestników dostała poufną informację, gdzie szukać pytań, ale nic nie wskazuje na to, żeby taka sytuacja zaszła.
Inna sprawa to poziom tego konkursu - jak w ogóle można robić konkurs historyczny w postaci testu wyboru? Aż tak organizatorom nie chce się przyłożyć?