Dodaj do ulubionych

Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolucję

IP: *.ghnet.pl 15.06.11, 08:14
To nie kucharki trzeba szkolić a rodziców. Co z tego że w przedszkolach zaczną podawać więcej kasz czy makarony z razowej mąki skoro dzieci tego nie będa jeść. Jesli w domu dziecko nie nauczy się jeść zdrowo to w przedszkolu zwyczajnie jeść nie będzie.
Obserwuj wątek
    • powie-wiatru Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu 15.06.11, 08:27
      Rzecznik praw dziecka się przyłączył? No brawo, brawo i jeszcze order za tę wielką łaskę, w końcu nie musiał.
    • Gość: bronka Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 08:57
      niema opcji aby moje dziecko zjadło kaszę chocby była podana na 1000 sposobów i jadła przy dzikim tłumie dzieci ....więc co nic na śniadanie nie dostanie bo rozumiem że biały chleb jest be ??
      • Gość: greta_nov !!! IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 11:44


        Trochę więcej otwartości i mniej radykalizmu, a odpowiedzi na te pytania staną się prostsze i jaśniejsze.
      • misself Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu 15.06.11, 17:00
        Gość portalu: bronka napisał(a):

        > niema opcji aby moje dziecko zjadło kaszę chocby była podana na 1000 sposobów

        Spróbuj grysiku (kaszy manny).
        Albo babeczek z kaszy gryczanej - dziecko może asystować przy robieniu, to na pewno zje chętniej.
        Możesz podawać owsiankę z owocami i otrębami.

        Tak, białe pieczywo (bułeczki, weka) jest be, ale to nie znaczy, że musisz dawać pumpernikiel - jest sporo możliwości wśród chlebów pełnoziarnistych albo chociaż mieszanych, pieczywo na zakwasie.

        Możesz też robić z dzieckiem muffinki orkiszowe albo pół na pół z mąką pełnoziarnistą, słodzone np. miodem albo brązowym cukrem. Takie muffinki ze szklanką soku czy kefiru są idealne na śniadanie.

        Problem, jak widać, tkwi nie w żywieniu przedszkolnym, tylko w głowie matek... Zero fantazji.
        • Gość: bronka Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 18:07
          dziękuję za pomysły ale moje dziecko nie je bo nielubi takich rzeczy, kasz itd. co nie znaczy że je wielkie pszenne buły ociekające nutellą :) chociaż się zdarza że zje i niewiedze w tym nic złego ......
          jedno co naprawde mnie drażni w tej całej akcji to Wasza nagonka ,to że ktoś jakas matka niechce się dostosowac bo jak piszesz brak fantazji , bądź najzwyczajnie niema pieniędzy , czasu aby bawić się z dzieckiem w pieczenie babeczek uważana jest jako niedouczona, szkodząca swojemu dziecku ,które wyrośnie na chorowietgo człowieczka pozbawionego wogóle inteligencji.....to jest wkurzające, rozumiem że chcecie szerzyć swoje wieści na temat dobrego żywienia i super powodzenia ale niemozna tak narzucac, obrażać , narzekać ........jak napisałam wyżej sami kiedys jedliście takie rzeczy i zyjecie uwarzacie się za gorszych ???? za mało inteligentnych ???? do takich akcji każdy musi się przekonac małymi krokami i jak ktos będzie chciał będzie szukał info a jak ktos niechce to uszanujcie to i tyle

          • Gość: greta_nov trochę więcej otwartości :) IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 21:29


            Mam wrażenie, że większość tu, jeśli nie wszyscy, uważamy, że ta akcja jest dobra i ważna, a sporo tu wypowiadających się musi jednak dorzucić kilka swoich cierpkich groszy, żeby nie było zbyt miło i coś się na forum działo, tak? :)

            Trudno naprawdę pojąć mi argument, że niechęć do odżywiania dziecka zdrowo jest kwestią poglądu i zdania, co próbuje nam jedna z czytelniczek, bronka, wmówić :)
            To tak jakby mówić, że uczestnictwo dziecka w szkole w lekcjach wf-u to też kwestia poglądu i zdania jego rodzica i że on powinien o uczestnictwie dziecka w tych lekcjach decydować.

            Argument, że my, dorośli jedliśmy w dzieciństwie rzeczy niezdrowe i nic się nam nie stało i żyjemy, jest tak konstruktywny jak mówienie, że są przecież palacze, którzy nigdy nie chorowali na raka płuc :)


            • Gość: bronka Re: trochę więcej otwartości :) IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 22:54
              widze że nadal Ty swoje a ja swoje więc niema sensu pisać bo nie dojdziemy do porozumienia ....... z tego co widze sama sypiesz jadem

              nie dorzucam cierpkich groszy, tylko chce jesli jestes aż tak mocno zaangazowana , zaslepiona tą akcja ściągneła klapki z oczu na moment i przestała mi wmawiać że do tej pory karmiłam dzieci syfem a teraz mam przejść na "zdrową żywność " bo inaczej to wogóle powinnam zniknąc a dzieci przekazać Tobie bo jestes taka rewelacyjna ,eko,zdrowa itd!!
              zapewniam Cię iż jadłospis w moim domu jest bardzo dobry i niezamierzam go zmieniać dla paru krzykaczy ,którzy ulegli modzie zdrowej żywności i na maksa chcą ją wciskać każdemu a to nie tędy droga......szczerze mówiąc skutecznie mnie zniechęciłas aby choć w najmnieszym stopniu zainteresować/wybrać się na takie spotaknia i posłuchania wykładów bo jesli mają tam byc same takie nawiedzone laski jak Ty to ja dziękuję bardzo .

              już widze Twoje dzieci za pare lat opowaidające jak to matka kazała/zmuszała wcinac otręby i inne tego typu rzeczy bo uległa chorej modzie , współczuję ......
              • Gość: greta_nov bronko - uśmiech ;) IP: *.cust.telecolumbus.net 16.06.11, 00:28

                Nie wiem, czy zauważyłaś, ale moje wypowiedzi były skierowane na wypróbowanie czegoś nowego, niż rezygnację ze starego. Na otwartość, którą trzeba w sobie wyzwolić, żeby móc poznać i odkryć :) Wtedy zdrowa żywność nie będzie Ci się sloganowo kojarzyć z suchymi otrębami, które solo i w formie saute niewiele mają wspólnego z odżywianiem.

                Nie rozumiem natomiast zupełnie, dlaczego zdrowe odżywianie kojarzysz z modą, czy "upodobaniem". Na tej zasadzie wprowadzenie zwiększonej lekcji wf-u do szkół też było/jest modą?
                Bo to bardzo podobna sytuacja, oparta na konkretnych faktach: fachowiec stwierdził, że dzieci są źle w szkołach odżywiane, ich posiłki posiadają za małą ilość składników odżywczych i są przygotowywane z dużą ilością sztucznych półproduktów. Stąd zmiana, w której centrum jest zdrowie dziecka.
                Z tych samych powodów wprowadzono do szkoły zwiększoną liczbę wf-u: bo dzieci są otyłe, mają krzywe kręgosłupy, w domu się nie ruszają. Trudno zakwestionować sensowność sportu i jego pozytywnego wpływu na zdrowie.

                Zasada wydaje się być prosta i logiczna :) Nie wiem, jakich argumentów można przeciw niej użyć?


                • Gość: bronka Re: bronko - uśmiech ;) IP: *.acn.waw.pl 16.06.11, 08:12
                  no czyli można napisac normalnie , prawda ?? spokojnie bez nagonki na "białe pieczywo " i na udowadniane jaką to jestem wyrodna matka z betonowym mózgiem .....
                  ja wiem na czym polega zdrowe odżywianie i z coraz większym powodzeniem wprowadzam go do naszego jadłospisu ale nie jest tak że całkowicie pozbawiłam dziecko Mc Donalda raz na jakiś czas tam zagladamy i to wystarczy ..........także fajnie że ta akcja jest i, każdy ma prawo wsadzac do swojego gara co chce ale juz nie ma takiego prawa jeśli chodzi o cudzy garnek , także proponuję mniej nerwów , poniżania ( bo ta smieciowa gorsza, niedouczona) tylko własnie spokojne wyjście do ludzi bo jak tak skaczecie to większośc tak ja jak ma takie a nie inne zdanie o was i całej tej akcji
                  • porarelaksu Re: bronko - uśmiech ;) 16.06.11, 11:08
                    Broneczko, twoja interlokutorka i tak się wykazała anielska cierpliwością, mnie by jej zabrakło już po pierwszej wymianie postów. Zauważ, że najcięższe oskarżenia jak "wyrodna matka" kierujesz sama w swoją stronę, to znaczy twierdzisz, że inni rozmówcy takie słowa chcą do ciebie skierować. To klasyczny przykład postawy obronnej osoby, która wie, że coś robi nie tak i czuje silną potrzebę usprawiedliwienia. Jeszcze nikt nie zdążył napisać, że jesteś nieodpowiedzialną matką, a ty już to odczytujesz gdzieś między wierszami.

                    A co do kaszy i twojego dziecka - gusta się zmieniają z biegiem życia i niewykluczone, że twoje dziecko polubi kaszę już w przyszłym miesiącu. Podstawowym problemem popełnianym przez rodziców jest takie fundamentalistyczne podejście do jedzenia wyrażające się w słowach "nigdy tego nie zje", "ja nie lubię, to i dziecko nie lubi" itp.
                    • Gość: bronka Re: bronko - uśmiech ;) IP: *.acn.waw.pl 16.06.11, 12:46
                      nie czuję się wyrodna pisałam to tak w przenośni ogólnie , poprostu pisze o moich odczuciach i tyle ,niechce mi się już teraz kopiowac kawałków odpowiedzi po których odniosłam takie wrażenie
                      nie przyjmujecie tego iz ktos może miec inne zdanie inne podejście itd. i tyle

                      troche mi to przypomina "walkę" z palaczami " ja równiez trabie iz jest to niezdrowe bla bla a palacz wkurza się na mnie ze sie wpieprzam tam gdzie nie trzeba tu jest podobnie ja jestem palaczem wy niepalącymi ot takie małe porównanie
                      • Gość: greta_nov Re: bronko - uśmiech ;) IP: *.cust.telecolumbus.net 16.06.11, 16:50
                        bronko,
                        nie przypominam sobie, bym nazywała Cię wyrodną matką. Również miałam podobne do czytelnika porarelaksu wrażenie, że przytaczasz te określenia może nieco właśnie z pozycji osoby, która z jakichś powodów musi się bronić, choć tak naprawdę jej nic nie zarzucono.
                        Nieważne :)

                        Najważniejsze, żeby wykazać się otwartością, którą Ty też - jak w końcu przyznałaś - się wykazałaś. Bo chodzi przecież o zdrowie naszych dzieci i naprawdę trudno mieć na ten temat dwa różne zdania..

                        PS. Palacz też wie, że paląc, szkodzi swojemu zdrowiu. Pali przecież nie dlatego, że uważa, że nie ma to wpływu na jego zdrowie, tylko nie rzuca, bo wie, że rzucenie wymaga wysiłku, dużej zmiany, zaangażowania i przede wszystkim chęci i samodyscypliny.
                        Podobnie jest i tu. Żeby zacząć, trzeba najpierw chcieć i się zaangażować, żeby móc coś zmienić.

                        pozdrowienia!
    • Gość: artus Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolucję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 09:26
      Gratulacje inicjatywy! To procentuje dopiero po latach - może dlatego wiele osób nie rozumie jak ważna jest dieta. Szkoda, że większość rodziców ma wciąż beton w głowie (jak widać powyżej).

      Jeszcze pozostaje kwestia glutaminianów sodu i potasu, które bardzo źle wpływają na jelita. Niestety wciąż jest to obowiązkowy dodatek w wielu stołówkach.
      • przeciwcialo Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu 15.06.11, 09:40
        Glutaminianów w wiekszości stołówek szkolnych i przedszkolnych sie nie uzywa. Tak samo jak całkiem sporo osób nie uzywa go w domu. Dzieci muszą nauczyc sie jeść zdrowo w domu. Jesli w domu wchrzania hamburgery, przegryza to danonkiem, popije słodkim sokiem to w przedszkolu jest mało prawdopodobne że zacznie jeść kaszę czy szpinak.
        • misself Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu 15.06.11, 17:01
          przeciwcialo napisała:

          > Glutaminianów w wiekszości stołówek szkolnych i przedszkolnych sie nie uzywa.

          Nie? A żółte zupy to są od czego? Pewnie szafran dorzucają, nie Vegetę.
      • Gość: greta_nov BRAWO! IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 11:41
        Akcję śledziłam i bardzo cieszę się, że jest z sukcesem realizowana.
        Świetnie, że wreszcie ktoś (z dobrym przygotowaniem fachowym i metodycznym!) zdobył się na wejście w ten trudny, ale strasznie ważny temat!

        Mam nadzieję, że zmieni ona przede wszystkim podejście do żywienia rodziców, którzy są główną przeszkodą na drodze do zdrowego odżywania ich dzieci. (Co artus wyżej zauważa).

        Rodzice! - trochę więcej otwartości! Tu chodzi o zdrowie waszych dzieci.
        • Gość: MK Re: BRAWO! IP: *.ksi-system.net 15.06.11, 16:36

          > Mam nadzieję, że zmieni ona przede wszystkim podejście do żywienia rodziców,
          > którzy są główną przeszkodą na drodze do zdrowego odżywania ich dzieci.

          A ja mam nadzieję, że bezdzietne "Alutki" od... się od cudzych dzieci.
      • Gość: bronka Re: Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolu IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 17:58
        beton to chyba masz Ty w głowie bo widze że jesteś fanatykiem zdrowej żywności i nie przyjmujesz do wiadomości że może ktoś jednak niechce sie stosowac do ogólnych zasad zdrowej żywności ,niechce bo nie i już i nierozumiem dlaczego tego nie szanujesz ?? ja szanuje Twój wybór......ale to jest własnie takie zacietrzewienie ,dowalić bo niechce zjeść zdrowo co za wredna matka !! otóż nieznasz mnie , niewiesz co podaję dzieciom do jedzenia więc nie pisz głupot, sam zapewne jako dziecko jadłeś glutaminiany i inne syfy i co żyjesz ??? żyjesz i z tego co mi się wydaje masz się dobrze no może pozatym że nie szanujesz zdania drugiego człowieka ....
    • Gość: xsdss białko zaś jest prawie zawsze białkiem zwierzęcym, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:14
      Przecież szynkę szprycuje się roztworem soi więc to jest taka mieszanka białka zwierzęcego i roślinnego. I w ten oto sposób producenci taniej wędliny przyczyniają się do lepszej diety w przedszkolach.
    • Gość: greta_nov !!! IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 11:49

      Spokojnie, od czegoś trzeba zacząć. To pierwszy, przełomowy krok.
      Zmiana przyzwyczajeń żywieniowych to proces, a nie zabieg jednodniowy!

      Myślę, że celem tej akcji jest po pierwsze zdrowie dzieci, stopniowa zmiana ich diety na zdrowszą, ale również uświadomienie rodzicom, że zmiana przyzwyczajeń żywieniowych jest ważna dla zdrowia ich dzieci i zachęcenie ich do wprowadzania zdrowszego menu także właśnie w domu.

      Efekt nie będzie widoczny już jutro, ale warto na niego poczekać.
    • Gość: greta_nov otwartość i cierpliwość. IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 11:51


      Spokojnie, od czegoś trzeba zacząć. To pierwszy, przełomowy krok.
      Zmiana przyzwyczajeń żywieniowych to przecież proces, a nie zabieg jednodniowy!

      Myślę, że celem tej akcji jest po pierwsze zdrowie dzieci, stopniowa zmiana ich diety na zdrowszą, ale również uświadomienie rodzicom, że zmiana przyzwyczajeń żywieniowych jest ważna dla zdrowia ich dzieci i zachęcenie ich do wprowadzania zdrowszego menu także właśnie w domu.

      Efekt nie będzie widoczny już jutro, ale warto na niego poczekać.


    • Gość: greta_nov otwartość i cierpliwość. IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 11:52
      Spokojnie, od czegoś trzeba zacząć. To pierwszy, przełomowy krok.
      Zmiana przyzwyczajeń żywieniowych to proces, a nie zabieg jednodniowy!

      Myślę, że celem tej akcji jest po pierwsze zdrowie dzieci, stopniowa zmiana ich diety na zdrowszą, ale również uświadomienie rodzicom, że zmiana przyzwyczajeń żywieniowych jest ważna dla zdrowia ich dzieci i zachęcenie ich do wprowadzania zdrowszego menu także właśnie w domu.

      Efekt nie będzie widoczny już jutro, ale warto na niego poczekać.
    • supersanna Nie no..... !!! Proszę Was, litości!!! 15.06.11, 13:08
      Niech mamy organizują sobie szkolenia dla rodziców i uczą ich zasad zdrowego żywienia - kto będzie chciał przyjść - będzie miał wybór, ale żeby za chwilę nie było tak, że trzeba będzie latać po całym mieście szukając miejsca, w którym "normalnie" karmią przedszkolaki.... Dodam od razu tym którzy rzucą się na mnie, że moje dziecko: nie je chipsów, słonych orzeszków, nie pije coli, słodycze je w rozsądnych granicach, jada zarówno ziemniaki jak i kasze, szpinak i inne warzywa - ale uwielbia również kluski i pierogi z czysto pszennej mąki i jada pszenne pieczywo np. z nutellą .... ja rozumiem, że one chcą pomóc dzieciom, które zróżnicowanej diety nie mają - ale tak jak wspomniałam na początku - niech zaczną od edukacji rodziców. Bo zazwyczaj to jest tak - rodzic podpisuje się pod akcją, licząc, że przedszkole czy szkoła zrobi coś "za niego" - i potem tego przedszkolaka co to zjadł obiad złożony z ryby na parze, brokuła oraz makaronu pełnoziarnistego, zabiorą do mcdonaldsa.
      • Gość: bronka Re: Nie no..... !!! Proszę Was, litości!!! IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 17:54
        zgadzam sie z Tobą w zupełności
    • Gość: dietetyk Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolucję IP: 77.236.28.* 15.06.11, 17:27
      Jako dietetyk, widzę ogromną słuszność tej akcji. I chociaż w niektórych przypadkach wiąże się ona z radykalnymi zmianami przyzwyczajeń żywieniowych jak i upływem czasu (z dnia na dzień nie wykluczymy z jadłospisu białego cukru), to przecież jest o co walczyć! Walczymy bowiem o zdrowie tych najmłodszych, ich prawidłowy rozwój psycho-fizyczny, który ma przełożenie na kolejne etapy ich życia.
      Uważam, iż wszyscy powinniśmy wziąć odpowiedzialność za prawidłowe żywienie w przedszkolach! I chociaż niezmiernie istotne są odpowiednie kwalifikacje osoby układającej jadłospis, to przede wszystkim należy propagować zasady racjonalnego odżywiania wśród rodziców (o czym świadczą niektóre powyższe wypowiedzi).
      • Gość: greta_nov trochę więcej otwartości :) IP: *.cust.telecolumbus.net 15.06.11, 21:26
        Popieram opinię dietetyka!

        Mam wrażenie, że większość tu, jeśli nie wszyscy, uważamy, że ta akcja jest dobra i ważna, a sporo tu wypowiadających się musi jednak dorzucić kilka swoich cierpkich groszy, żeby nie było zbyt miło i coś się na forum działo, tak? :)

        Trudno naprawdę pojąć mi argument, że niechęć do odżywiania dziecka zdrowo jest kwestią poglądu i zdania, co próbuje nam jedna z czytelniczek, bronka, wmówić :)
        To tak jakby mówić, że uczestnictwo dziecka w szkole w lekcjach wf-u to też kwestia poglądu i zdania jego rodzica i że on powinien o uczestnictwie dziecka w tych lekcjach decydować.

        Argument, że my, dorośli jedliśmy w dzieciństwie rzeczy niezdrowe i nic się nam nie stało i żyjemy, jest tak konstruktywny jak mówienie, że są przecież palacze, którzy nigdy nie chorowali na raka płuc :)

        • Gość: bronka Re: trochę więcej otwartości :) IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 22:58
          ...."co próbuje nam jedna z czytelniczek, bronka, wmówić "

          jak do tej pory to Ty wmawiasz na siłę ......ja próbuje dyskutowac nie wmawiac a to jest różnica , tylko z Tobą się nie da dyskutowac niestety , zabardzo już jesteś mądra po tej zdrowej żywności ........
          • Gość: greta_nov ..... IP: *.cust.telecolumbus.net 16.06.11, 00:29

            Nie wiem, czy zauważyłaś, ale moje wypowiedzi były skierowane na wypróbowanie czegoś nowego, niż rezygnację ze starego. Na otwartość, którą trzeba w sobie wyzwolić, żeby móc poznać i odkryć :) Wtedy zdrowa żywność nie będzie Ci się sloganowo kojarzyć z suchymi otrębami, które solo i w formie saute niewiele mają wspólnego z odżywianiem.

            Nie rozumiem natomiast zupełnie, dlaczego zdrowe odżywianie kojarzysz z modą, czy "upodobaniem". Na tej zasadzie wprowadzenie zwiększonej lekcji wf-u do szkół też było/jest modą?
            Bo to bardzo podobna sytuacja, oparta na konkretnych faktach: fachowiec stwierdził, że dzieci są źle w szkołach odżywiane, ich posiłki posiadają za małą ilość składników odżywczych i są przygotowywane z dużą ilością sztucznych półproduktów. Stąd zmiana, w której centrum jest zdrowie dziecka.
            Z tych samych powodów wprowadzono do szkoły zwiększoną liczbę wf-u: bo dzieci są otyłe, mają krzywe kręgosłupy, w domu się nie ruszają. Trudno zakwestionować sensowność sportu i jego pozytywnego wpływu na zdrowie.

            Zasada wydaje się być prosta i logiczna :) Nie wiem, jakich argumentów można przeciw niej użyć?

    • gervee Dwie mamy z Krakowa robią przedszkolną rewolucję 15.06.11, 17:43
      No i dlatego, że są takie "akcje" w przedszkolach krakowskich pojawiają się baloniki McDonalds. I dzieciak, choćby nie chodził na BigMaki, Wieścośtam i inne muffiny, to i tak jest już "zaprogramowany" na literkę "M".
      Więc nie wiem czy taka akcja ma sens jeśli będzie konfrontowana z takimi "wybrykami".
    • Gość: agap popieram akcję! załączam link do filmu IP: *.ghnet.pl 15.06.11, 22:55
      Jestem za zdrowym i rozsądnym odżywianiem dzieci i dorosłych. Wystarczająco dużo chemii aplikujemy sobie na codzień, więc jeść możemy zdrowiej. Nie jestem ekstremistką w tych sprawach, ale odkąd zaczęłam stopniowo wymieniać niektóre produkty na zdrowsze, to zauważyłam, że wciąż szukam kolejnych zmian. A propos cen, to na przykład ryż niełuskany naturalny jest tańszy od białego, a mąka żytnia z pełnego przemiału może i 3 razy droższa, ale wystarcza też na dużo dłużej, bo jest dużo bardziej wydajna. I wystrczy zjeść 3 naleśniki, żeby być na dłuższy czas najedzonym, a nie np. 6 jak są z białej mąki pszennej, po czym po godzinie jest się już głodnym - testowane na dzieciach :)
      Załączam film, który jakiś czas temu zrobił na mnie wrażenie.
      Porusza większość spraw, o których tu mówimy - beskidnik.pl/linki.html
      • Gość: greta_nov Re: popieram akcję! załączam link do filmu IP: *.cust.telecolumbus.net 16.06.11, 00:07
        Zgadzam się całkowicie.
        Na początku potrzeba właśnie trochę otwartości, żeby spróbować. Tempo dozować można już indywidualnie.
        Najczęściej okazuje się, że pełnoziarnisty ryż, albo proso z orzechami są smaczniejsze niż ziemniaczana breja, poza którą dziecko (a może właśnie rodzic!) niby nie je niczego innego.. Najczęściej dlatego, że alternatyw mu się nie serwuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka