Gość: aco IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 11.01.12, 08:33 a co z pracującymi poza polską? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: haha Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.12, 09:07 Jeśli wszyscy studenci sa tak bezmyślni jak Pani Magda- można sie załamać nasza służba oświaty.Legitymacja wystarcza jako dowód ubezpieczenia....dobre to było, to tak, jakby dowód osobisty był aktem urodzenia........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orinoko jesteś lekarzem? IP: *.182.116.250.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.01.12, 09:28 Bo to ty wykazujesz się bezmyślnością. Dowód osobisty poświadcza datę urodzenia - jest wydawany na podstawie aktu urodzenia, tak samo legitymacja studencka powinna poświadczać ubezpieczenie. Lekarze to w dużej liczbie albo łapówkarze albo bezuczuciowe konowały. Kto z was dła łapówę lekarzowi? Zgłaszać się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiek_krk Żal mi ciebie. IP: *.toya.net.pl 11.01.12, 10:03 Może po prostu zazdrościsz lekarzom "lekkiej i przyjemnej" pracy w której "koszą gruba kasę"? Jeśli dla ciebie większość lekarzy to łapówkarze to dla mnie większość budowlańców to partacze i chlejusy. Nie oceniaj przez pryzmat jednego-dwóch lekarzy matołku. Trzeba było iść studiować medycynę. Powodzenia, najpierw 6 lat ciężkiej orki na studiach, wymęczającej psychicznie i fizycznie, potem kilka lat specjalizacji,nieprzespane noce, nerwy itd itp. Lekarz to wcale nie "dziesięć patoli na miesiąc." To bardzo często zmęczony i wykończony człowiek który ratuje Twoje życie bez względu na wszystko. Najodpowiedzialniejsza praca ze wszystkich. Sugeruję trochę szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mu Re: Żal mi ciebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 11:17 Przez pięć lat mi legitymacja studencka wystarczała jako dowód ubezpieczenia, a tu nagle się u dentysty dowiedziałam, że to już nie wystarcza. Pa ra no ja i ty le. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orinoko Re: Żal mi ciebie. IP: *.182.97.222.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.01.12, 13:59 I taki lekarz po 6 latach studiów, szkole średniej i podstawowej nie potrafi sprawdzić, czy ktoś jest ubezpieczony i jaka jest refundacja za lek? Ciężka praca... ha! ha! A łapki wyciągać po łapówę za przyszpieszenie operacji, za możliwość pobytu matki przy dziecku w szpitalu (to przykład moich przypadków), a brać "prezenty" i wyjeżdżać na "szkolenia" do ciepłych krajów fundowane przez firmy farmaceutyczne tp lekarz potrafi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiek_krk Ważna legitymacja studencka jest dowodem IP: *.toya.net.pl 11.01.12, 10:05 ubezpieczenia! Nie ważne czy student studiów dziennych czy zaocznych/płatnych. Jeśli ma ważną pieczątkę/naklejkę na legitymacji to jest ubezpieczony! Czy to jest aż takie trudne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Faktycznie tak - Formalnie Urzędowo - nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 12:26 Nie każdy student jest ubezpieczony z automatu * Do 26 roku życia jest objęty ubezpieczeniem rodziców, pod warunkiem, że się uczy. * Po 26 roku życia może go ubezpieczyć uczelnia, wtedy uczelnia płaci składki, ale wymaga to przejścia Formalnej Procedury * Za studenta pracującego odprowadza pracodawca Może się więc zdarzyć, że np. pracodawca studenta zalega ze składkami i wtedy jest nieubezpieczony! Albo wieczny student, wiadomo, leser, nie przeszedł Formalnej Procedury rejestracji do ubezpieczenia na uczelni, bo mu sie nie chciało. Przeciw takim oszustwom Nasze Państwo wymysliło Nową Procedurę refundacji leków. W Polsce nieubezpieczone jest ok. 3% populacji. Nowy system refundacji miał dopilnować, żeby zaden z tych odrzutków (zgroza! 3%!!!) przypadkiem nie dostał refundacji na lek. Przy okazji uprzykrzył system dla 97%, więc pewnie oszczędności będą wyższe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.bj.uj.edu.pl 11.01.12, 10:05 Nie leczyc sie,nie kupowac lekow,zyc eko-logicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (gość portalu) znowu ktoś nie potrafi myśleć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 10:06 Przecież wiadomo, że legitymacja studencka nie jest dowodem ubezpieczenia. I ta pani studiuje ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasiek_krk Re: znowu ktoś nie potrafi myśleć IP: *.toya.net.pl 11.01.12, 10:10 Jest dowodem tego, ze studiujesz (o ile jest podbita). To oznacza, że jesteś ubezpieczony zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0.75 Re: znowu ktoś nie potrafi myśleć IP: *.ceramika.agh.edu.pl 11.01.12, 11:20 A z którym zapisem tej ustawy? Bo jakoś nie znalazłem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafał Re: znowu ktoś nie potrafi myśleć IP: 77.236.24.* 11.01.12, 10:27 Kończę właśnie czwarty rok studiów. Lekarza rodzinnego zmieniałem kilka razy w ciągu nauki (kiedy przebywałem dłużej w rodzinnym mieście np. na wakacjach, musiałem iść tam do lekarza, a potem w Krakowie znów przeisywałem się do rodzinnego tutaj). Za każdym razem przy rejestracji i podpisywaniu dokumentów proszono mnie o dowód ubezpieczenia. Kiedy mówiłem, że jestem studentem, proszono mnie o legitymację i to załatwiało sprawę. Wtedy to wystarczało jako dowód ubezpieczenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NFZ A co z refundacją kosztów wizyty u lekarza IP: 81.219.246.* 11.01.12, 11:12 Lekarze nie chcą sprawdzać dowodu ubezpieczenia i bija na receptach śmieszną pieczatke. A ja mam pytanie do zastanowienia. W przychodni z umową z NFZ leczymy się za darmo - za wizytę płaci NFZ (tak było tez w 2011) Więc i tak lekarz musiał sprawdzić dowód ubezpieczenia aby wiedzieć czy ma wystawić fakturę za poradę / zabieg czy zaksięgować tego pacjenta do rozliczenia w ramach limitu z NFZ. Nie musieliśmy mieć przy sobie dowodu ubezpieczenia. Wystarczyła deklaracja i doniesienie dowodu ubezpieczenia w ciągu 7 dni. Tylko, że większość nie donosiła. A przychodnia i tak nie wystawiała im faktur. Ci co nie donieśli dowodu ubezpieczenia mogli być nieubezpieczeni. Naciągnęli przychodnię, a ta NFZ wykazując ich jako ubezpieczonych (więc limity szybko się kończyły). Podobno dowody ubezpieczenia donosi przeciętnie 7 na 1000 osób !!! Proponuję, by dyrektorzy ZOZów na paskach wypłaty lekarzy bili pieczątki - "DECYZJA O WYPŁACIE WYNAGRODZENIA DO DECYZJI NFZ" do czasu gdy lekarze beda w stanie poprawnie zweryfikować kto płaci za usługę którą wykonują. A wracając do obecnych protestów - nic się nie zmieniło. W 2011 pokazywaliśmy dowód ubezpieczenia w przychodni i nadal pokazujemy. Tylko pisanie recept (najczęściej już na komputerze, który wstawia właściwe odpłatności przy lekach automatycznie) jest zajęciem przekraczającym możliwości osób po maturze, 6 latach studiów i 2 letnim stażu... Myślę, że przeciętny absolwent 6-letniej podstawówki ma więcej umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.180.189.30.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.01.12, 11:13 Na AGH student dostaje także "Książeczkę ubezpieczenia studenta", w której ma podbitą pieczątkę na dany rok akademicki. Ja nie miałam problemów w tym roku z taka książeczką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0.75 Uuuuu IP: *.ceramika.agh.edu.pl 11.01.12, 11:24 Własnie zapytałem aktualną studentkę AGH. Niestety - twoje informacje mają wartość wyłącznie historyczna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Uuuuu IP: *.agh.edu.pl 11.01.12, 12:12 Też studiuję na AGH i książeczki zostały wycofane z użytku od tego roku akademickiego, więc żadnym dowodem ubezpieczenia nie są Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Uuuuu 11.01.12, 12:33 Gość portalu: gość napisał(a): > Też studiuję na AGH i książeczki zostały wycofane z użytku od tego roku akademi > ckiego, więc żadnym dowodem ubezpieczenia nie są Ale co to znaczy "wycofane"? Studenci tak zdecydowali? Czy rektor? Odpowiedź 1 - durni jesteście, teraz się męczcie z przesyłaniem dokumentów co miesiąc. Odpowiedź 2 - durni jesteście, czemu nie protestowaliście? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tofik podajcie nazwiska tych lekarzy - niech splajtują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.12, 12:18 Skoro to był prywatny gabinet, to dowiedzmy się, co to za gabinet - jak jaśnie wielmożna pani doktor straci klientów, to zacznie szanować ludzi. Podawajcie nazwy gabinetów prywatnych i nazwiska lekarzy (nie podlega to ochronie danych osobowych, bo to publicznie dostępne dane o przedsiębiorcach) - zrobimy listę nierobów, którzy pieniądzy chętnie biorą ale pracować im się nie chce. Tym bardziej, że w całym zeszłym roku było w Polsce 6 recept (tak: "sześć" !!!) które zostały wystawione na osoby nieubezpieczone ! Szansa, że lekarz trafi na takiego nieubezpieczonego jest mniejsza niż szansa trafienia "6" w Lotto ! PS. Swoją drogą, rząd i minister zdrowia niepotrzebnie drażnią lekarzy - powinni odpuścić po pierwszych pogróżkach związkowców i zamiast próbować "uszczelniać system" w którym 0,7% Polaków jest nieubezpieczonych i wystawiono 6 recept za które nie należy się refundacja zabrać się za jak najszybsze uruchomienie systemu w którym każdy refundowany lek jest przypisany pacjentowi. Nagle by się okazało, że wielu lekarzy wystawia na siebie samego lub swoją rodzinę, dziesiątki refundowanych recept - mimo że żadna z tych osób nie chorowała. Będzie też można odzyskać pewnie miliony złotych z wielkich refundacji należnych np. inwalidom wojennym, kiedy na jednego 90-letniego staruszka jest wystawianych miesięcznie 50 recept na bardzo drogie lekarstwa (z bardzo dużą zniżką) a potem te lekarstwa lądują na czarnym rynku (np. psychotropy, sterydy anaboliczne i inne leki - często wykorzystywane niezgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem). Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: podajcie nazwiska tych lekarzy - niech splajt 11.01.12, 12:30 Gość portalu: Tofik napisał(a): > Tym bardziej, że w całym zeszłym roku było w Polsce 6 recept (tak: "sześć" !!! > ) które zostały wystawione na osoby nieubezpieczone ! Szansa, że lekarz trafi n > a takiego nieubezpieczonego jest mniejsza niż szansa trafienia "6" w Lotto ! 6 recept na leki refundowane czy w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Studencka książeczka zdrowia... 11.01.12, 12:29 Mnie takie coś dali. Podbijane miałam co roku razem z legitymacją - bo nie pracowałam na umowę o pracę (wtedy można przynieść RMUA, zdaje się) podczas studiów. (To było 9 lat temu.) To wystarczało, ale tylko w studenckiej przychodni, do której kolejki były koszmarne. W zwyczajnej przychodni powinni mnie byli przyjąć, ale pokazanie studenckiej książeczki skutkowało odesłaniem na Armii Krajowej (do studenckiej przychodni), a na widok karty chipowej - bo miałam taką ze śląskiego NFZ - panie załamywały ręce i proponowały wizyty prywatne. Czy muszę wyjaśniać, dlaczego od 9 lat nie byłam ani razu u "funduszowego" lekarza..? Bo teraz pracuję, ale nie jestem ubezpieczona - wolę sobie tę kwotę odkładać i wykorzystać w razie potrzeby, bo nie ma możliwości, żeby udało mi się w ciągu roku wychodzić wizyty za 3 tys. złotych... Musiałabym 10x w miesiącu latać do specjalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Studencka książeczka zdrowia... 11.01.12, 12:29 Mnie takie coś dali. Podbijane miałam co roku razem z legitymacją - bo nie pracowałam na umowę o pracę (wtedy można przynieść RMUA, zdaje się) podczas studiów. (To było 9 lat temu.) To wystarczało, ale tylko w studenckiej przychodni, do której kolejki były koszmarne. W zwyczajnej przychodni powinni mnie byli przyjąć, ale pokazanie studenckiej książeczki skutkowało odesłaniem na Armii Krajowej (do studenckiej przychodni), a na widok karty chipowej - bo miałam taką ze śląskiego NFZ - panie załamywały ręce i proponowały wizyty prywatne. Czy muszę wyjaśniać, dlaczego od 9 lat nie byłam ani razu u "funduszowego" lekarza..? Bo teraz pracuję, ale nie jestem ubezpieczona - wolę sobie tę kwotę odkładać i wykorzystać w razie potrzeby, bo nie ma możliwości, żeby udało mi się w ciągu roku wychodzić wizyty za 3 tys. złotych... Musiałabym kilka razy w miesiącu latać do specjalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dario I prawidłowo !!!! IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.12, 12:41 I prawidłowo miasto dla Krakowian !!!! Studenciaki leczyć się , imprezować do swoich wiosek . Bez was Kraków jest inny - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.12, 14:39 Polecam szanownym studentom odwiedzenie strony dla pacjentów na stronie NFZ - widnieje tam, datowane na 2009 rok, wyszczególnienie dokumentów, którymi powinien legitymować się świadczeniobiorca (pacjent). Ułatwię, cytując: "Członkowie rodziny osoby ubezpieczonej dowód opłacenia składki zdrowotnej przez osobę, która zgłosiła członków rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego wraz z kserokopią zgłoszenia aktualne zaświadczenie wydane przez pracodawcę, zaświadczenie z KRUS o ubezpieczeniu członków rodziny, legitymacja rodzinna z wpisanymi danymi członków rodziny wraz z aktualną datą i pieczątką zakładu pracy lub ZUS- jeśli Państwo posiadają, w przypadku dzieci uczących się – pomiędzy 18. a 26. rokiem życia – dodatkowo należy przedstawić dokument potwierdzający fakt kontynuacji nauki – legitymację szkolną/studencką lub dokument potwierdzający znaczny stopień niepełnosprawności, w przypadku studentów po ukończeniu 26. roku życia – zgłoszenie do ubezpieczenia przez uczelnię (druk ZUS ZZA) oraz legitymacja studencka lub doktorancka; Najpierw trzeba wiedzieć, a potem się dziwić i oburzać (tylko juz zwykle nie ma o co). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.uoks.uj.edu.pl 25.01.12, 10:26 bardzo ciężko teraz dostać sie do lekarza. Jesli jestem chora to wole pojechać do swojego rodzinnego miasta, niz leczyc sie w krakowie. Chyba, że prywatnie, ale to też jest problem, bo albo wszystkie terminy zajęte, albo koszt wizyty jest ogromny. Ostatnio moja koleżanka próbowała załatwić receptę na leki, które musi brać regularnie. Po dwóch dniach odbijania się od drzwi do drzwi pojechała do rodzinnego miasta by dostać receptę... Studia w Krakowie to świetna sprawa, ale leczenie się tu, to dramat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marswennnn Przychodzi student do lekarza. I ma problem IP: *.ip.mgk.pl 02.04.13, 11:29 a teraz ja przedstawie swoją sytuacje Otóż studiuje w innym województwie. zapisałam się do lekarza rodzinnego w przychodni akademickiej w listopadzie. ale w grudniu bylam chora i wybrałam sie do swojego lekarza rodzinnego u siebie w miejscu zamieszkania. normalnie mnie przyjął zbadał itd. w styczniu bylam znów chora ale na studiach i tam też wybrałam sie do przychodni akademickiej do swojego lekarza rodznnego studenckiego. przyjął mnie. I wyczytałam że jeśli studiuje sie w innym województwie to można mieć dwóch lekarzy rodzinnych tego na studiach i tego u siebie w miejscu zzamieszkania. czyli obecnie mam dwoch lekarzy rodzinnych. nic nie wypełniałam, nikt mnie nic nie pytał czy o ubezpieczenie. czy ktoś miał taką sytuacje? Odpowiedz Link Zgłoś