Gość: janek IP: *.dynamic.chello.pl 11.06.12, 23:17 Artysta artystą, ale gdzie ten klub ze striptizem w tym mieście? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: krakus Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.noc.fibertech.net.pl 11.06.12, 23:25 Popieram słuszne słowa.Za dużo mamy urzędników i zezwoleń itp Urzędnicy muszą pokazać że są potrzebni. Zbudowaliśmy dwa miejskie stadiony .Zamiast wspólnego jednego dla dwóch drużyn Wisły i Cracovii można było rozwiązać problem zniszczeń na stadionach - jakby wyrwali fotelik nie usiedliby na następnym spotkaniu - niszcząc własny stadion . wszystko z naszych podatków zamkniętych szkół i droższych obiadów w stołówkach .Na Euro przybyć do Krakowa miał tłum turystów jakoś ich nie widać.... za to wydaliśmy przewodnik dla wags....z publicznych pieniędzy .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: formerkrak Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.range86-180.btcentralplus.com 12.06.12, 00:11 przewodnik dla wags zostal wydany za pieniadze sponsorow.... (takie male sprostowanie) Odpowiedz Link Zgłoś
terrtt Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę 12.06.12, 09:58 List pomija meritum sprawy. Uliczni artyści przemierzają Europę wszerz i wzdłuż, a otrzymanie nowego zezwolenia w każdym mieście sprawiłoby, że byłoby to dla nich kompletnie nieopłacalne. Z drugiej strony faktycznie należałoby się pozbyć niektórych "artystów", którzy pod przykrywką sztuki zwyczajnie żebrzą. Ilu ich jest? Bardzo niewielu. Za to pospolitych żebraków jest bardzo wielu. Obecne przepisy są dobre tylko dla tubylczych artystów, którzy zapewne dzięki lobby zagwarantowali sobie monopol na krakowskim Rynku. Smutne to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel X Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: 155.56.68.* 11.06.12, 23:44 W stu procentach zgadzam sie z autorem tego listu . Z jednej strony walczy sie z nadmiarem regulacji a zdrugiej kreuje nowe tam gdzie nie sa one potrzebne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.aster.pl 11.06.12, 23:45 Znakomity tekst!!! Pozdrawiam Autora. biel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agent Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 00:59 I tu bym polemizował z Idziakiem. Co to za przyjemność słuchać a zwłaszcza oglądać napuchniętego z przepicia ( z obitą mordą) kurdupla z gitarą udającego , że zna angielski. Czy występujesz w charakterze adwokata właśnie tego ARTYSTY??? Jeżeli kręcisz się w okolicach Rynku to musiałeś się na niego natknąć. Ja mieszkam 200 m od Sukiennic (a pewnie i bliżej) i tego ARTYSTĘ widywałem każdego dnia. Jakiś czas temu gość wyparował, pewnie nie sprostał kryteriom wytyczonym przez Ratusz (choć bardziej pewne , że się zachlał na śmierć) i powiem Ci Idziak,że jakoś nie odczuwam braku jego obecności. Nie czuję się zubożały intelektualnie. Ja również tak jak i Ty (tylko że w PRL-u w latach 70-tych) grałem w rodzimych kurortach za piwo i morszczuka ale przynajmniej w przeciwieństwie do Twojego klienta byłem umyty i ogolony. Śle wyrazy szacunku ale jednocześnie apeluję - OCHŁOŃ CHŁOPIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.xdsl.centertel.pl 12.06.12, 01:23 Artysta, o którym piszesz najwyraźniej nie dostał dostatecznej liczby owych pięciozłotówek wobec czego musiał zająć się czymś innym żeby przeżyć... Takie "licencjonowanie" w zupełności by wystarczyło - słabsi nie zarobią na chleb więc odpadają z gry. A odgórne decydowanie o wszystkim już przerabialiśmy jakiś czas temu. O ile dobrze pamiętam to się nie sprawdziło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.xdsl.centertel.pl 12.06.12, 00:27 Proponuję wprowadzić licencje dla miejskich urzędników - każdy który wykaże się taką wyjątkową (np. jak ta) głupotą licencji od mieszkańców na pracę dla miasta nie dostanie! W ten sposób byśmy wyselekcjonowali grupę względnie mądrzejszych urzędników jeśli tacy w ogóle istnieją... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.telnet.krakow.pl 12.06.12, 00:34 "Pisarz jest pisarzem, ponieważ pisze, a bynajmniej nie dlatego, że ma legitymację." Korowiow (Fagot), Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata. Czasy się zmieniają ale ludzie jak widać nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h. Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.dslgb.com 12.06.12, 00:41 idea sluszna, tylko retoryka zawodzi. czy naprawde pan Idziak uwaza, ze ulice Krakowa bardziej tetnia zyciem od tych w Rzymie, Paryzu czy Berlinie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ms A Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.12, 00:41 Ma gościu rację jak mało kto... I co z tego, że ma rację... w tym mieście nikogo to nie obchodzi :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.aster.pl 12.06.12, 00:57 Na egzaminie należało wymagać od artystów ulicznych, żeby zadeklarowali przestrzeganie ustalonych odgórnie: - repertuaru - powinno być ściśle określone, co może być grane pod Mariackim, co pod Wieżą Ratuszową, a co w okolicach Bramy Floriańskiej, dodatkowo gdzie można posługiwać się tonacją dur, a gdzie moll, - głośności - do kontrolowania głośności muzyków ulicznych można by powołać do życia lotną brygadę straży miejskiej wyposażoną w specjaistyczny sprzęt (dofinansowanie z Unii), - ubioru - miasto powinno ustalić wzór ubioru roboczego dla artysty ulicznego z napisem "artysta uliczny królewskiego miasta Krakowa", wydać im ponadto odpowiednie identyfikatory z kodami kreskowymi, następnie specjalnie do tego celu powołana lotna brygada straży miejskiej po specjalistycznym przeszkoleniu oceniałaby zgodność ubioru artysty ulicznego z wydanym przez miasto rozporządzeniem w tej sprawie, Dodatkowo można też kontrolować czystość w/w ubioru, świeżość oddechu oraz trzeźwość (profilaktycznie) artysty ulicznego. Osobna komórka straży miejskiej (dodatkowy nabór) zajęłaby się, po specjalistycznym przeszkoleniu, sprawdzaniem, czy instrumenty są nastrojone oraz czy artyści nie fałszują. Teksty piosenek należałoby poddać weryfikacji, przed ich akceptacją, z uwzględnieniem sprawdzenia słuszności linii ideologicznej. Odstępstwo od ustalonego repertuaru, tonacji, tekstu, melodii, ubioru, głośności byłoby karane grzywną, zaś w przypadku stwierdzenia uporczywego łamania ustaleń komisyjnych i przepisów, artysta traciłby licencję. PS Znajomi z Francji odwiedzający Kraków, pytani kiedy następny raz pojawią się w tym mieście, zapytali wprost: po co? Przecież wszystko już widzieliśmy... Co Kraków ma do zaoferowania turystom, poza jednorazowymi atrakcjami typu Wawel, bazylika Mariacka, i Stare Miasto, Kopiec Kościuszki, Kazimierz, względnie pobliska Wieliczka? Atmosferę? Atmosferę czego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Co nowego? Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.aster.pl 12.06.12, 01:19 A co nowego jest w Paryżu? Ciągle Wieża Eiffela, Sekwana, Luwr, Champs Elisee. A w Krakowie - Podziemny Rynek, Fontanna Kryształ, Fabryka Schindlera i oczywiście BALON nad Wisłą! No i STREFA KIBICA na Błoniach (Euro spoko koko) - togo na pewno Paryż nie ma w tym roku! Kraków górą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.aster.pl 12.06.12, 01:25 A tak, faktycznie, podziemny rynek. Jakoś mi uciekło z pamięci. Fabryka Schindlera również. Owszem, warto to zobaczyć, jak najbardziej, ale czy ktoś przyjedzie tu po raz drugi, żeby zobaczyć to samo? Aha, jeszcze szkieletor. Zapomniałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piszczotka Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.12, 03:37 Wiadomo, że turysta, który trzyma w ręku przewodnik "Dwa dni w Krakowie" nie zobaczy więcej poza standardowym, wymienionym wyżej repertuarem zabytków i atrakcji (Wawel, Rynek, Kazimierz, Wieliczka...). Pan josef wspomniał znajomych z Francji, którzy wracać do Krakowa nie chcą, bo wszystko już zobaczyli. Tak lekceważące stwierdzenie na temat prawie milionowego miasta, ze średniowiecznym rodowodem, z epokowym przekrojem zabytków architektury, masą muzeów o wartościowych i ciekawych wystawach (np. Muzeum Archeologiczne, Etnograficzne, Dom Jana Matejki, Kamienica Hipolitów, Muzeum Erazma Ciołka, oddziały Muzeum Narodowego i dziesiątki innych), dużą liczbą wydarzeń kulturalnych, o świetnych przestrzeniach rekreacyjnych (np. Park Jordana i Park Decjusza), ogromie miejsc rozrywki (kluby, puby, kawiarnie) świadczy wyłącznie o braku wyobraźni "turystów". A nie wymieniłam nawet połowy atrakcji, które byłabym w stanie zaproponować. Każde miasto bez naszego osobistego wkładu włożonego jako zwiedzający, bez ciekawości i bez zainteresowania będzie nudne i niewarte kolejnej wizyty. Ale na to już niewiele można poradzić, że ludzie nie mają fantazji. PS. Świetny tekst, mądry i prawdziwy. Gratuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.telnet.krakow.pl 12.06.12, 11:22 Niestety ale jeśli chodzi o Kraków to dwutygodniowy pobyt w zupełności wystarczy żeby zobaczyć wszystko co warte jest zobaczenia. To samo w przypadku Rzymu czy Paryża jest po prostu niemożliwe. Są to miasta po prostu większe i obdarzone dużo liczniejszymi zabytkami, galeriami czy muzeami. Dlatego właśnie do Paryża czy Rzymu można powracać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.aster.pl 13.06.12, 19:54 Znajomi spędzili tu ok. tygodnia, poruszali się (zwiedzali) głownie z przewodnikiem, licencjonowanym (tak twierdzili). Po świecie jeżdża sporo, z racji zawodu i z racji tego, że mają na to czas, ochotę i pieniądze. Kraków był dla nich po prostu kolejnym miastem w Europie, które zwiedzili. Jakoś ich niespecjalnie oczarował. Takich miast ze średniowieczną historią, z podobnej klasy lub lepszymi zabytkami, muzeami, terenami rekreacyjnymi jest po prostu w Europie dziesiątki, Kraków niczym szczególnym się tutaj nie wyróżnia. > masą muzeów o wartościowych i > ciekawych wystawach (np. Muzeum Archeologiczne, Etnograficzne, Dom Jana Matejk > i, Kamienica Hipolitów, Muzeum Erazma Ciołka, oddziały Muzeum Narodowego i dzie > siątki innych), dużą liczbą wydarzeń kulturalnych, o świetnych przestrzeniach r > ekreacyjnych (np. Park Jordana i Park Decjusza), ogromie miejsc rozrywki (kluby > , puby, kawiarnie) świadczy wyłącznie o braku wyobraźni "turystów". Ten fragment o przestrzeniach rekreacyjnych i parkach to żart? Pod względem ilości miejskich terenów zielonych Kraków akurat jest na szarym końcu w Polsce. W Krakowie tereny zieleni zajmują ok. 15% powierzchni miasta. Dla porównania: w Szczecinie jest to ok. 20%, w Gdańsku - ok. 24%, w Poznaniu - ok. 27%. Jeżeli chodzi o powierzchnię terenów zielonych przypadających na 1 mieszkańca, jest jeszcze gorzej. Kraków - 65 m2 terenów zieleni/mieszkańca, Poznań - 123 m2, Gdańsk -134 m2, Szczecin - 148 m2. Dane z opracowania dla UM w Szczecinie, z 2007, więc mogły ulec niewielkiej zmianie. Jeżeli chodzi o ofertę wydarzeń kulturalnych, to ciężko jest zauważyć jakieś specjalne bogactwo i szczególną jakość, patrząc na inne miasta w Polsce dzieje się tam niekiedy o wiele więcej pod względem kulturalnym (koncerty, wystawy czasowe, teatry, opera). Owszem, momentami trafiają się ciekawe koncerty i wystawy czasowe, festiwale (z krakowskim teatrem jest ostatnio zdecydowanie gorzej). Ale jak na miasto, które ma być postrzegane jako kulturalna wizytówka Polski, jest tego stanowczo za mało (jakość to już inna sprawa). Muzeów jest oczywiście wiele, tyle że te z ekspozycjami zrobionymi na poziomie europejskiego muzealnictwa można policzyć na palcach góra dwóch rąk. Puby, lokale, kluby, kawiarnie akurat są w każdym większym mieście, owszem, oferta jest szeroka, ale nie jest to też na tle miast europejskich jakieś wielkie halo. Oczywiście można wierzyć dalej w wyjątkowość Krakowa samego w sobie, nikt nikomu nie broni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.motorola-solutions.com 12.06.12, 11:34 > PS Znajomi z Francji odwiedzający Kraków, pytani kiedy następny raz pojawią się > w tym mieście, zapytali wprost: po co? Przecież wszystko już widzieliśmy... > Co Kraków ma do zaoferowania turystom, poza jednorazowymi atrakcjami typu Wawel > , bazylika Mariacka, i Stare Miasto, Kopiec Kościuszki, Kazimierz, względnie po > bliska Wieliczka? Atmosferę? Atmosferę czego? Ciekawy jestem czy Twoi znajomi z Francji - i inni turyści twierdzący że "wszystko w Krakowie już widzieli" - widzieli np. najpiękniejszy zakątek Krakowa, czyli ulicę św. Bronisławy z niesamowitymi domami przy niej w drodze z Salwatora na Kopiec Kościuszki? A takich miejsc w Krakowie są setki. Tylko musi tym turystom je pokazać ktoś, kto faktycznie zna to miasto, a nie zna tylko przewodniki po Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Re: Urzędnicy zawalili sprawę IP: *.aster.pl 13.06.12, 19:01 Zwiedzając poruszali się po mieście głównie z przewodnikiem, z rozmowy wynikało, że licencjonowanym (tj. nie był to dorabiający sobie student). Spędzili tu ponad tydzień, jeśli mnie pamięć nie myli. Na Kopcu Kościuszki byli z pewnością, przez Salwator przechodzili raczej również. Tyle, że to ludzie, ktorzy jeżdżą sporo po świecie. Kraków nie zrobił na nich jakiegoś specjalnego wrażenia. Ot, kolejne miejsce po drodze, które odwiedzili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smutne Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.aster.pl 12.06.12, 01:05 Smutne jest to że tak poważny człowiek jak architekt namawia społeczeństwo polskie do omijania obowiązującego w Polsce PRAWA. Tu chodzi o ZASADY. Czy chcemy mieć w Krakowie na Rynku Głównym jakiś przypadkowy "groch z kapustą" czy po prostu cywilizowaną Europę XXI wieku? Czy chcemy żeby każdy domorosły obwoźny "artysta"-kuglarz którego akurat najdzie "vena tfórcza" bez żadnego pozwolenia rzucał swoje wypociny twórcze na Rynek Główny w Krakowie kiedy mu się chce i jak mu się zachce? Czy jednak, trzymając się jakichś zasad np. demokratycznych - wybrani w demokratycznych wyborach przez płacących tutaj podatki mieszkańców urzędnicy będą mogli arbitralnie zadecydować CO CHCEMY PREZENTOWAĆ NA GŁÓWNYM PLACU MIASTA a CZEGO NIE CHCEMY? Pomysły z wędrownymi wagabundami bywają niekiedy nawet dość malownicze, ale dlaczego na przykład RZĄD POLSKI ma wymagać prawem by prowadzący w Krakowie DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ sklepikarz, taksówkarz czy przewodnik miejski MIAŁ PŁACIĆ CO MIESIĄC prawie 1000 złotych na ZUS + PODATKI od zarobionych PIENIĘDZY, a w tym samym czasie jakowyś wycwanieni i pełni tupetu obwoźni "artyści uliczni" mają na Rynku Głównym w Krakowie zbierać GRUBĄ FORSĘ (BEZ ŻADNYCH PODATKÓW) do KABZY za na przykład siedzenie pod kościołem Mariackim kilka godzin dziennie na rurce schowanej pod tyłkiem w zwoju bandaży i jakowyś turbanów??? Czy to jest sprawiedliwe??? Czy o coś takiego chodzi autorowi artykułu? Czy według autora artykułu NORMALNE i PRZYZWOITE jest by np. jeden "artysta" np. o nazwisku Mitoraj bezczelnie lansował swoją twórczość upychając Krakowowi swoją żelazistą głowiznę pd tytułem "EROS" z żądaniem by leżała bez żadnego konkursu i powodu np. obok zabytkowej wieży ratuszowej na płycie Rynku Głównego??? Czy mieszkańcy Krakowa i turyści muszą być skazani na słuchanie od rana do wieczora na Rynku Głównym - zamiast hejnału marackiego - jakiegoś "ostatniego kastrata" typu "domorosły Farinelli" który przebywając w Polsce NIELEGALNIE, ale BARDZO FIZYCZNIE podłącza sobie background z przenoszonego w plecaczku GŁOŚNIKA i WYJE NIEMOŻEBNIE w niebogłosy codziennie na Rynku tak że słychać go nawet pod Collegium Maius? Czy tak musi być? Czy na prawdę demokratyczna większość musi znosić "terroryzm pseudoartystyczny" pełnych tupetu jednostek??? Działalność tych badziewiastych wagabundziastych "artystów" obwoźnych BEZ LICENCJI można zaliczyć do jednej kategorii pod tytułem "GWAŁT SYMBOLICZNY" razem z niechcianymi obleśnymi billboardami reklamowymi i pseudograffiti - wystawi sobie to taki JEDEN w przestrzeni publicznej miasta, ale niestety MUSZĄ to oglądać WSZYSCY (chcąc nie chcąc)!!! Musimy coś wybrać. Czy chcemy być nowoczesną i dobrze zorganizowaną UNIĄ EUROPEJSKĄ czy nadal chcemy być "JARMARKIEM EUROPA"??? Być może dzięki nowym zasadom "PARKU KULTUROWEGO" na Starym Mieście w Krakowie, Kraków zacznie przypominać Wenecję, Florencję, Paryż a nie bazar w Istambule? PS. Wycie w niebogłosy na Rynku Głównym w Krakowie lub li tylko strojenie min w CELACH ZAROBKOWYCH jest też DZIAŁALNOŚCIĄ GOSPODARCZĄ - i jako takie powinno podlegać PŁACENIU PODATKÓW do polskiego URZĘDU SKARBOWEGO i comiesięcznych SKŁADEK do polskiego ZUS-u. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.xdsl.centertel.pl 12.06.12, 01:18 "wybrani w demokratycznych wyborach urzędnicy" - coś się koledze pokręciło? Wybieraliśmy radnych i prezydenta ale to raczej nie oni decydują o wydaniu (lub nie) licencji dla artysty a właśnie urzędnicy ale tych w wyborach się nie wybiera... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Żal mi Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 15:23 "Zbierać GRUBĄ FORSĘ"? Chyba grubej forsy nie widziałeś. Wolę by ktoś oczekiwał, że dostanie dobrowolny datek za choćby "swój wygląd", niż nachalnie wypraszał go pod sklepem z piwem, czy oczekiwał zapłaty za odwiezienie koszyka pod marketem. "Podłącza sobie background z przenoszonego w plecaczku GŁOŚNIKA i WYJE NIEMOŻEBNIE". W Polsce używanie urządzeń nagłaśniających w miejscu publicznym bez zezwolenia jest nielegalne. Nie potrzeba do tego tworzyć dodatkowych regulacji, można ścigać i przestrzegać tego zapisu. To samo prawo dotyczy dzwięków wydostających się z setek pubów i dyskotek. "Mitoraj bezczelnie lansował swoją twórczość". Byłoby nieźle gdyby więcej takich artystów chciało się "lansować" w Krakowie. Może gusty społeczne (ale i urzędnicze) wyszłyby po za ramy poprawności pomników ks. P. Skargi i kolejnego JP II. O popularności (wartości?) Erosa świadczy ilość zainteresowanych i zdjęć z jego udziałem. Niewątpliwie piękniejszy jest niż urzędnicza sadzawka na Rynku. "Wycie w niebogłosy na Rynku Głównym w Krakowie lub li tylko strojenie min w CELACH ZAROBKOWYCH jest też DZIAŁALNOŚCIĄ GOSPODARCZĄ...". Nie jest zadaniem służb miejskich pilnowania przestrzegania przepisów prawa podatkowego i ubezpieczeniowego, więc jak Cię to drażni, to zgłoś to "komu trzeba". Masz szansę kontynuować "chwalebną" historię konfidentów rodem z PRL, "uprzejmie donoszę..." . Wszystko to oparte o złe założenie, tej "GRUBEJ FORSY", która w oczy kole. "Smutna" jest Twoja zajadłość i pogarda wobec osób, które żyją na pograniczu społeczności i to bynajmniej nie z tej "lepszej strony". "Smutne" jest to, że UE postrzegasz jako życie w urzędniczej poprawności i obwarowaniu każdej dziedziny życia przepisami. Zapominasz jednak, że Polska ilością przepisów i obostrzeń (o interpretacji nie wspomnę), przypomina kraje bardziej odległe niż Turcja, na którą się powołujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
tampa Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę 13.06.12, 13:42 "Od momentu wystawy ArtCurial w 1977 rzeźby i rysunki Igora Mitoraja pokazano na 120 wystawach indywidualnych na całym świecie. Jego rzeźby, często gigantycznej wielkości, stoją w reprezentacyjnych punktach wielu miast - m.in. w Paryżu na La Défense oraz w Rzymie, Mediolanie, Lozannie, Londynie, Krakowie, Scheveningen koło Hagi, w USA i Japonii." A czym ty, gosciu, mozesz sie pochwalic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arek Re: Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.12, 12:29 Napisałeś wiele urzędniczych bzdur, m.in. "dlaczego na przykład RZĄD POLSKI ma wymagać prawem by prowadzący w Krakowie DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ sklepikarz, taksówkarz czy przewodnik miejski MIAŁ PŁACIĆ CO MIESIĄC prawie 1000 złotych na ZUS + PODATKI od zarobionych PIENIĘDZY, a w tym samym czasie jakowyś wycwanieni i pełni tupetu obwoźni "artyści uliczni" mają na Rynku Głównym w Krakowie zbierać GRUBĄ FORSĘ". Przemawia przez Ciebie tylko zawiść. Wszystko chciałbyś opodatkować, znormalizować, zurzędniczyć i obrzydzić. Ludzie - często świetnie grający - którzy pare godzin dziennie w wakacje wystąpią na ulicy na pewno nie zrobia na tym biznesu (Jak Ty sobie wyobrażasz zgłaszanie takiej działalności?). A ich obecność nadaje fajnego kolorytu, luzu... Bez nich miast URZĘDNICZEJE, staje sie nudne i bezbarwne (No, ale pewnie takim typom jak Ty właśnie to odpowiada. Wakacje powinienes spędzac w jakimś segregatorze w Szuflandii). Ciekawe przy tym, że strażnicy miejscy tępią muzykantów czy "żywe figury", ale udają, że nie widzą wyjących pijaków z Anglii. Odpowiedz Link Zgłoś
krakusik2.0 Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. 12.06.12, 01:31 Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. Są Krakusi i Krakowianie - pan czytelnik, jako element napływowy, należy do tej drugiej grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. IP: *.aster.pl 12.06.12, 02:13 Nie ma czegoś takiego, jak Krakusi i Krakowianie. Są krakusi i krakowianie. Od roku Pańskiego 1936. Odsylam do reformy pisowni z tegoż roku. A to, gdzie się kto urodził, naprawdę jest mało istotne. Gdyby nie ten "element napływowy", nie istniałoby w tym mieście szkolnictwo wyższe. Czyli - nie licząc przemysłu - nie byłoby tu praktycznie nic istotnego, poza paroma zabytkami i knajpami na Kazimierzu. Miasta, które zamykają się na przybyszy, same się proszą o wymarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kennebunkport Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. IP: *.diggersawarness.com 13.06.12, 23:09 >Gdyby nie ten "element > napływowy", nie istniałoby w tym mieście szkolnictwo wyższe. Samo używanie kretyńskich i pogardliwych określeń typu "element napływowy" pokazuje używających tych określeń jako tępych ksenofobicznych wujów. Co to w ogóle jest za jakiś "element"? Czy wypowiadający się element chciał powiedzieć, że ma biegunkę umysłową i chce iść do łazienki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wn=ma Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. IP: *.multi-play.net.pl 12.06.12, 05:11 Kolejny licencjodawca? A może pozwólmy określać się ludziom tak, jak czują? Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. 12.06.12, 05:46 A ludzie, ktorzy jedyne co maja do powiedzenia, to stary tekst o elemencie naplywowym, z zasady naleza do kategorii cwiercinteligentow. Odpowiedz Link Zgłoś
ponury.szlifierz Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. 12.06.12, 08:06 Ty tu się tak nie chełp, bo może się okazać, żeś sam napływowy z jakiegoś Dąbia, albo z innej - do niedawna - podkrakowskiej wioski... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josef Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. IP: *.aster.pl 13.06.12, 18:52 No właśnie. Tzw. Wielki Kraków liczy sobie dopiero ok. 100 lat. D Ciekawe, skąd pochodzą rodziny tych krakowian, przeczulonych na tle pochodzenia. Bo jeśli nie z obecnego ścisłego centrum, to są oni tak samo napływowi, jak ci, których tak krytykują za pochodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kennebunkport Gówno masz do gadania IP: *.diggersawarness.com 13.06.12, 22:53 Królu podwórka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mk Re: Krakus z wyboru? Nie ma czegoś takiego. IP: *.static.espol.com.pl 15.06.12, 14:10 Element napływowy? Czyli ta grupa, do której należą: Szymborska, Wojtyła, Franciszek Florendczyk, Andrzej Wajda, Zbigniew Preisner, Władysław Jagiełło, Penderecki, Wit Stwosz, Bona Sforca.... i tak możnaby wymieniać w nieskończoność. A jeszcze więcej ile ten element napływowy zrobił dla Krakowa. A Ty k(K)rakusku - elemencie tutejszy? Czym się pochwalisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Avita Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.aster.pl 12.06.12, 01:38 Trzeba jeszcze wprowadzić obowiązek posiadania kasy fiskalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Bo to Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 02:37 Z jednej strony głośna akcja likwidacji licencjonowania zawodów, z drugiej tworzenie nowych. Wszystkie pozwolenia, licencje rozbudowują i tak już rozrośniętą do granic możliwości biurokrację. Przecież do wydawania takich pozwoleń musi być stworzona "komórka urzędnicza", która będzie licencje wydawać, akceptować, unieważniać..., a w wolnym czasie pić kawę. Dodatkowo służby porządkowe (SM) będą zobligowane do kontrolowania i przestrzegania tego prawa. Ileż to ludzi będzie miało dodatkowe zajęcie ! Szkoda tylko, że bezproduktywnie będą zarabiać z moich podatków. Z drugiej strony patrząc na gusty społeczne ("spoko, spoko, euro koko"), aż nie chcę sobie wyobrażać jak będzie wyglądał rynek za kilka lat. Już dzisiaj Rynek przypomina jarmarczną atmosferę z kiermaszów w Boże Ciało. Trudno jednak, widać takie są potrzeby rynku. Popieram zdanie pana Idziaka, zostawić to naturalnej selekcji, bo za chwilę będziemy mieć kolejne, "dobrowolne" zrzeszenie "artystów Rynku Głownego", które będzie decydowało o tym kto może na Rynku "artyścić", a kto nie. Potem już krótka droga do protestów, w celu ograniczenia ilości nowych pozwoleń i koncesji, a my na Rynku usłyszymy, zobaczymy zawsze tych samych "wielkich artystów" których wartość artystyczna zatwierdzona będzie w magistracie, poparta dodatkowo uczestnictwem w artystycznym "stowarzyszeniu". Bo to Polska właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
terrtt Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... 12.06.12, 08:08 List pomija meritum sprawy. Uliczni artyści przemierzają Europę wszerz i wzdłuż, a otrzymanie nowego zezwolenia w każdym mieście sprawiłoby, że byłoby to dla nich kompletnie nieopłacalne. Z drugiej strony faktycznie należałoby się pozbyć niektórych "artystów", którzy pod przykrywką sztuki zwyczajnie żebrzą. Ilu ich jest? Bardzo niewielu. Za to pospolitych żebraków jest bardzo wielu. Obecne przepisy są dobre tylko dla tubylczych artystów, którzy zapewne dzięki lobby zagwarantowali sobie monopol na krakowskim Rynku. Smutne to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wreszcie Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.comarch.com 12.06.12, 08:14 wreszcie! mam nadzieje, ze usuna w koncu tego grajka na saksofonie z szewskiej co zna tylko 4 piosenki GEORGE MICHEALA!!! WRESZCIE WRESZCIE!!! Usunąć go!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Egar Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.89.98.101.static.cdpnetia.pl 12.06.12, 08:31 O co się rzucać? Poziom tych "artystów" jest mizerny. Nie byłoby zresztą w tym rzępoleniu nic złego gdyby nie ilość chętnych. Grajkowie to jeszcze pół biedy bo i tak ich każdy omija, gorzej z tymi żywymi rzeźbami. To już bardziej przyciąga uwagę tłuszczy co blokuje pas ruchu. Z drugiej strony paradoksem jest wydawanie licencji. Jak ktoś umie grać to nie pcha się na ulicę. Jedynym porządnym źródłem muzyki na rynku od lat są cyganie, to praktycznie profesjonaliści. Chociaż dawno ich nie widziałem. Czasem ten gość który gra na gitarze elektrycznej pod ratuszem to jeszcze jeszcze. Reszta to obciach. Moim zdaniem nie powinno być żadnego prawa i żadnych licencji, jednak ktoś powinien reagować w sytuacji zakłócenia porządku gdy np. tłum oglądający żywą rzeźbę zablokuje ruch. Kiedyś dawno temu we znaki dawali się też łomoczący w bębny. Teraz jakoś ich nie ma, widać moda inna. Odpowiedz Link Zgłoś
ador43 Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... 12.06.12, 09:24 To zdjecie zostalo zrobione w roku 2010 a to znaczy ze ten urzedas ma dalej swoja licencje w ratuszu.Precz z hamulcowymi kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PanLEgo Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.12, 16:37 Wow. Jestem pod wrażeniem tego artykułu. Jest nie dość że dobrze napisany to jeszcze- nie sposób nie zgodzić się z każdym podnoszonym postulatem. Uważam że miasto podjęło krok o który nikt miasta nie prosił, o jeden krok za dużo. Park kulturowy jest konieczny ale...co to ma wspólnego z grajkami? A może pan plastyk musi zaprojektować im ubrania i ułożyć repertuar pasujący do tła...no kurcze bez przesady! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... IP: *.blast.pl 12.06.12, 16:58 Szkoda,że nie napisał nikt ,kto staral się o taką lcencję.Jestem matką dziewczyny ,która jedenasty rok chodzi do szkoły muzycznej(6 lat nuki gry na skrzypcach,5 rok na altówce).Wraz z przyjaciółką raz,dwa razy w miesiącach"cieplych"jechały na ul.Floriańską zagrać,żeby zarobić na kieszonkowe(grały około 1 godz.)Próbowaliśmy załatwiać taką licencję.Odpowiednia Pani miała do niej zadzwonić by poinformować je o teminach itp. do dzisiaj nikt się nie odezwał.Nie mówiąc o tym,że w trakcie dowiedzieliśmy o konfliktach między różnymi urzedami(bo różnymi miejscami zajmują się różne urzędy).Nikomu swoim graniem nie przeszkadzały,wręcz przeciwnie,zatrzymywały się matki z dziećmi,bardzo dużo ludzi ich chwaliło,dużo by pisać.Jeszcze jedno,myślę ,że jest to też sposób bymuzykę poważną czy tzw.klasyczną sprowadzać pod "strzechy"Szkoda słów! Odpowiedz Link Zgłoś
ovejanegra Dwa światy. Urzędnik ocenia ulicznego artystę [... 13.06.12, 14:11 Na małopolskich wsiach, w domach wybudowanych za pieniądze przysyłane z Ameryki bardzo często jeden pokój był (jest?) pokojem specjalnie dla gości. Tam wstawiano bufiaste fotele, tureckie dywany, meblościankę na wysoki połysk z obowiązkowymi kryształami za szybką i butelkami po zagranicznych alkoholach dla niepoznaki wypełnionymi herbatą. Wszystko to na codzień przykryte było folią, domownicy nie mieli tam wstępu, a wpuszczano tylko wyjątkowych gości, pod warunkiem, że przed drzwiami zdjeli buty i "na salony" weszli w skarpetach lub specjalnie przez gospodarzy dostarczonych przepoconych kapciach. Teraz coś takiego przenosi się od centrum Krakowa. Na Rynek wolno wchodzić tylko w krawatach, z portfelem wypełnionym zagraniczną walutą, z odpowiednio poważną miną i postawą wyrażającą godność osobistą, przy wtórze ostatniej opery Pendereckiego. Jeszcze niedługo kapcie na Floriańskiej zaczną rozdawać. A reszta plebsu na Nową Hutę! Jak tak dalej pójdzie, to do mojej listy miast, w których moja noga i portfel, więcej nie postaną, oprócz, jedynego jak dotychczas Zakopanego, dołączy mój kochany Kraków. Przykro :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pere_noel Przyjedź do Wrocławia - tu nie ma barier - można.. IP: *.dynamic.chello.pl 13.06.12, 22:16 można grać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Dziwisze won z Krakowa IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.06.12, 08:23 Ta Pani nie jest wiarygodna. Kolejny przykład korporacji kościelnej zagarniającej samorządową KASĘ. Ta pani jest zamieszana w aferę nieprawidłowości finansowania promocji oraz afera z Małopolska Organizacją Turystyczną w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś