Dodaj do ulubionych

Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wielki...

IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 13:37
A gdzie pan robiący sushi ma nakrycie głowy? Sushi z włosem??? Fuuuj... Sanepid wlepiłby mandat...
Obserwuj wątek
    • Gość: Momo Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wielki... IP: *.play-internet.pl 24.03.13, 13:49
      Ludzie prowadzący Koji Sushi to zupełni ignoranci. Kolejna słabiutka restauracja z pseudo japońskimi potrawami, prowadzona bez wiedzy, pasji i pomysłu.
      • Gość: tofi Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel IP: *.play-internet.pl 25.03.13, 18:02
        Oceniamy, oceniamy a na sushi się nie znamy hehe byliśmy, zjedliśmy i powiem że bliżej im do japońskiej jadłodajni niż innym w Krakowie. Postanowiliśmy napisać bo nie lubimy jak brak konkretów przesłania rzeczywistość. Bez pasji? Proszę porozmawiać z panem który obsługiwał nas przy barze - mistrz to mało powiedziane! Czasami lepiej uchodzić za głupca nic się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. Pozdrawiamy Pana Michała i krytycznego MoMo
        • kissmygrass Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel 25.03.13, 19:19
          Gość portalu: tofi napisał(a):

          > Oceniamy, oceniamy a na sushi się nie znamy hehe byliśmy, zjedliśmy i powiem że
          > bliżej im do japońskiej jadłodajni niż innym w Krakowie.

          Szczególnie zbliża niedojrzałe awokado, które skutecznie zamordowało wszystkie inne smaki. Być może był to akurat wypadek przy pracy, ale niestety z kategorii niewybaczalnych.

          W
          • Gość: killer Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel IP: *.2-0.pl 27.03.13, 08:07
            no...skoro dla ciebie najważniejsze jest awokado w sushi (nie ryba, nori i ryż) to idź do biedry i kup se 3 kg! zrób pastę i zaklej nią swoje posty - AWOKADO BOY - żal w ogóle czytać te wasze posty !!!
            • jop Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel 27.03.13, 08:18
              Dziecko drogie - w sushi ważne jest WSZYSTKO. Ta potrawa jest szczególnie wrażliwa na jakość poszczególnych składników i harmonię między nimi. Nieprawidłowo przygotowany ryż, łosoś drugiej świeżości, kiepskiej jakości dodatki warzywne - każdy z tych problemów z osobna sprawia, że staje się ona niejadalna.
            • kissmygrass Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel 27.03.13, 16:56
              Gość portalu: killer napisał(a):

              > no...skoro dla ciebie najważniejsze jest awokado w sushi (nie ryba, nori i ryż)
              > to idź do biedry i kup se 3 kg! zrób pastę i zaklej nią swoje posty - AWOKADO
              > BOY - żal w ogóle czytać te wasze posty !!!

              Niestety, nie jestem w stanie się wypowiedzieć na temat ryb/krewetek i ryżu, bo rzeczone awokado zabiło wszystkie inne smaki w uramaki ebi ten i pozostałych porcjach. Sałatka (o ile mnie pamięć nie myli, z wakame) była dobra, ale ona trafiła na stół najpierw, więc smaki nie zostały jeszcze wypaczone. Balans, drogi trollu, idealny balans smaków. To jest najważniejsze w sushi.

              Over and out.
            • Gość: zet Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel IP: *.tktelekom.pl 05.04.13, 12:02
              Proszę Pana. Niedojrzałe awokado w potwawie to jak smalec w miodzie.. Jeden nieodpowiedni składnik może zepsuć smak potrawy. Jak nie ma dobrego awokado, to lepiej przeprosić klienta i powiedzieć - "przepraszam, tego dania dzisiaj nie podajemy, bo nie mamy dobrego awokado" .., niż serwować niedobre danie.

              To nie zawsze wina kucharza. Kto jadł awokado/ mango ze straganu w którymś z krajów Dalekiego Wschodu, ten wie ze to co można kupić u nas to ersatz.
    • Gość: macha Jadalnia IP: *.play-internet.pl 24.03.13, 17:02
      "Jadalnię" odkryłem niedawno, choć od dawna mieszkam tuż za rogiem. Zwyczajnie nie wiedziałem o jej istnieniu, a kiedy już się dowiedziałem, przechodząc obok stojącej w drzwiach hostelu tablicy, pomyślałem, że to fast food, bo ani okolica nie zachęca, ani kamienica szczególnie nie przyciąga. Któregoś dnia dosyć jednak miałem nieśmiertelnej "Radiowej", bo jedzenie tam... zresztą mniejsza. Wszedłem więc do "Jadalni" i pożałowałem - że nie trafiłem tam wcześniej.
      Wnętrze jasne i przyjazne, obsługa miła, choć jakby nieco wystraszona. Nie spodziewajcie się kilometrowej karty i potraw w rodzaju "crème jakiś na finezyjnej wyściółce z czegoś aromatyzowany czymś", jakie rozpleniły się w ostatnio w krakowskich barach, pardon, bistrach. Słowem-kluczem jest (użyte zresztą przez Nowickiego) słowo: "uczciwość". Żadnych stylistycznych wygibasów: dobre, świeże, bardzo sycące - uwaga! uwaga! - jedzenie. Do wyboru przynajmniej 2 zupy. Wegańska i mięsna. Te pierwsze, istotnie, bywają doprawione różnie, ale to chyba po to, by sprostać różnym gustom. Z mięsnych jadłem dotychczas pyszny rosół z czterech mięs (najsilniej przebijała się kaczka) i ich, jak widzę po zamówieniach współklientów, oraz mój własny przebój: barszcz ukraiński. Przepyszny, gęsty, sycący, z kawałkami wołowiny. Jeśli ktoś zna w Krakowie lepszy (pomijamy własne mamy), chętnie poznam adres. Wielu wystarcza za cały posiłek (podają z pajdą bułki z kolendrą i łyżką śmietany), mnie nie, więc wybieram zwykle pomiędzy naleśnikami (najlepsze - porowe z gorgonzolą, w szpinakowych sporo czosnku, więc trzeba wcześniej zaopatrzyć się w gumy), a - częściej - mięsami z karty. Dotychczas próbowałem gyrosu i fileta z kurczaka. Oba proste, świeże, aromatyczne, bez zadęcia, niewymęczone odgrzewaniem, nieutytłane w sosie. Świetnie podane, bo towarzyszy im w maleńkich czarkach puree, śmietana (gyros) i miseczka pysznej sałaty. Z ciast próbowałem cytrynowego: bardzo smaczne, byłoby jeszcze lepsze, gdyby sok, którym je nasączają, zdecydował się dotrzeć do samego spodu. I jeszcze jedno: w barze nie dostaniecie kranowej "Kropli Beskidu" po 4 złocisze za 200 ml, a swojską "Iwoniczankę" - 0,33 l za 2 zł.
      I tylko szkoda, że zamykają się o 16, mogę więc zdążyć tylko w weekend. Ktoś tu chyba jednak postanowił mieć życie rodzinne, więc trudno z tego czynić zarzut, zwłaszcza że ten ktoś chyba lubi gotować, próbować i karmić ludzi.
    • misself Re: Koji Sushi, Jadalnia. Cieszyć się małym. Wiel 25.03.13, 11:59
      Gość portalu: Gość napisał(a):

      > A gdzie pan robiący sushi ma nakrycie głowy? Sushi z włosem??? Fuuuj... Sanepid
      > wlepiłby mandat...

      Poczytaj sobie przepisy Sanepidu, a potem pomyśl poważnie: czym się można zarazić od włosów? Fakt, to obrzydliwe, znaleźć czyjś włos w jedzeniu, ale Sanepid to nie jest Stacja Wlepiająca Mandaty Za Rzeczy Obrzydliwe, tylko Sanitarno-Epidemiologiczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka