Gość: kasia
IP: *.cable.mindspring.com
31.10.04, 14:08
Pisze do mnie Peter Drjver, kolega z Holandii, (cytuję całość bo
wydaje mi się ciekawa):
"W Niderlandach, we wczesnych latach sześdzesiątych
isniała grupa architektów która wyzwoliła się od CIAM – Team X
(wspomnij Oskara Hansena z Polski) i tworzyła
młodą redakcję czasopisma holenderskiego Forum.
Agora było szeroko używanym pojęciem.
Wśrod architektów byli: van Eijck, Hertzberger, van
Klingeren, van Stigt, Blom obok wielu innych.
W pismach i rozmyślaniach chcieli imitacji miasta w formie abstrakcyjnej
i geometrycznie poprawnej, tak by najmniejsza część
(dom czy pokój) byłby organiczną częścią całości.
Stąd Strukturalism - '-ism' którego byli w Niderlandach twórcami,
nawiązuje do takich organicznych związków. Po prostu chcieli imitować
tradycyjne miasto z jego komunikatywną i sprawną (elastyczną)
przestrzenią publiczną, używając form avangardy lat
20tych i 30tych, które nauczyli się kochac.
W przeciągu lat dwudziestu ta architektura mocno się
zakorzeniła w umysłach i wśród generacji protestującej
która chciała zachować dzielnice
i miasta (towns) historyczne: cała koncepcja
„woonerf” tam się zaczęła. Patrząc wstecz wydaje się smieszne
ze ta generacja tak bała się użycia architektonicznych i urbanistycznych
form i układów (lay-outs) które są mniej wiecej przyjęte
i które się sprawdziły na przestrzeni czasu: ma się to także do tego
że nie byli w stanie robić ”historycyzującej”
architektury bo nawiązywała do Drugiej Wojny Swiatowej
i tych wszystkich architektów których
bohaterowie Modernizmu lat 30tych chcieli pobić.
Była to także generacja która sama miała mniej lub wiecej
klasyczne szkolenie i zabraniała nam chcenia takowego.
Wykształcili generacje architektów które umią kierować się tylko wyobrażnia
bez podstaw szerszej wiedzy i klasycznego treningu.
Van Klingeren, który zmarł około 10 lat temu, to postać bardzo interesująca:
Miał zdumiewająco optymistyczną i anarchiczną ideę otwartej przestrzeni,
w ktorej ludzie mogliby się spotykać się i robić (tak jak
opisała to Jane Jacobs) rzeczy niespodziewane (the unexpected).
Jego budynki normalnie otwierają się do środka dużych
zadaszonych wnętrz gdzie rózne funkcje maja się
zderzać – kolidować ze sobą - co miało sprowokować interakcję społeczną:
Agora.
Jako produkt uboczny te budynki były
dla użytkowników straszne i wiekszość z nich została
zburzona, przerobiona albo odnowiona z modyfikacjami.
I oczywiście tak!- van Klingeren był człowiekim pełnym dobroci i życzliwości!
Peter
-CDN-