Dodaj do ulubionych

Idę na pole... czyli

07.08.02, 07:47
... porozmawiajmy o krakowskich powiedzonkach. Takich, które nas Krakusów
odróżniają od reszty Polski. Takich jak "na pole" czy "borówki". Czy mając
świadomość, że to regionalizmy używamy ich niezależnie od tego gdzie jesteśmy
i z kim rozmawiamy? Na pewno w rozmowach tzw. "poważnych", zawodowych staramy
się używać języka ogólnopolskiego, ale w kontaktach towarzyskich? Zróbmy
listę takich typowych, krakowskich nazw i powiedzeń.
Obserwuj wątek
    • Gość: Gas Re: Idę na pole... czyli IP: *.uwoj.krakow.pl 07.08.02, 08:01
      Miałem kiedyś dość śmieszną sytuację w Warszawie:
      Chciałem zrobić codzienne zakupy i poprosiłem ekspedientkę, żeby podała
      mi "wekę". Pani zrobiła wielkie oczy i poprosiła o bliższe określenie
      produktu, który chciałem kupić. I wyobraź sobie, że chodziło mi o "bułkę".
      • prokocim1 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 01:59
        Gość portalu: Gas napisał(a):

        > Miałem kiedyś dość śmieszną sytuację w Warszawie:
        > Chciałem zrobić codzienne zakupy i poprosiłem ekspedientkę, żeby podała
        > mi "wekę". Pani zrobiła wielkie oczy i poprosiła o bliższe określenie
        > produktu, który chciałem kupić. I wyobraź sobie, że chodziło mi o "bułkę".

        Nie tylko w Krakowie tak sie mowi, moja rodzina w Zgierzu mowi tak samo.
        "Weka" miala dwa okreslenia: pszenna podluzna bulka, lub przetwory w sloiku.
        Nie pamietam juz ale chyba chodzilo o ten z gumka i sprezyna.
      • Gość: Kaja Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 14.08.02, 17:42
        Gość portalu: Gas napisał(a):

        > Miałem kiedyś dość śmieszną sytuację w Warszawie:
        > Chciałem zrobić codzienne zakupy i poprosiłem ekspedientkę, żeby podała
        > mi "wekę". Pani zrobiła wielkie oczy i poprosiła o bliższe określenie
        > produktu, który chciałem kupić. I wyobraź sobie, że chodziło mi o "bułkę"

        Robiąc zakupy w sklepie w miejscowości nadmorskiej poprosiałam panią o
        sztangielkę. Pani przyniosła chleb, wekę, chałkę i dopiero na końcu podłużną
        bułkę o którą mi chodziło :-)
    • Gość: acur Re: Idę na pole... czyli IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 07.08.02, 08:20
      dodaję co pamiętam:

      potargana np.gazeta ("po polsku" podarta)
      gumka do mazania (do ścierania :-)))))
      plus trójka - albo czwórka itd, taka ocena w szkole (czwórka z plusem)
      rajtki (rajstopy)
      krachla - szkoda, że już wychodzi z użycia (chyba to oranżada będzie)

      może sobie coś jeszcze przypomnę;

      aaaa
      idze, idze Kazek bajoku jeden!

      :-)

      • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 12:59
        Gość portalu: acur napisał(a):


        > aaaa
        > idze, idze Kazek bajoku jeden!
        >
        > :-)
        Moze też być bejdoku. Sam tak czasem powiem:))
      • peteen Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 16:17
        krachelka przetrwała dziesięciolecia już tylko jako rodzaj zamykania butelki na
        zawiasy z korkiem z porcelitu - pilismy jeszce takie piwo, starą oranżadę, a
        otwierało się to "karatem"...
        • Gość: PROKOCIM Re: Idę na pole... czyli IP: *.client.attbi.com 08.08.02, 02:36
          peteen napisał:

          > krachelka przetrwała dziesięciolecia już tylko jako rodzaj zamykania butelki
          na
          >
          > zawiasy z korkiem z porcelitu - pilismy jeszce takie piwo, starą oranżadę, a
          > otwierało się to "karatem"...

          W domu otwieralo sie kulturalnie a na polu ciosem karate. Dobrze bylo jeszcze
          potrzasc butelka.

          www.aiw.cad.pl/oranzadka.jpg
        • Gość: Yurek Re: Idę na pole... czyli IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 21:32
          O tak! Pamiętam. Z piw podobnie otwiera się słowacki "Kelt" -polecam.
      • prokocim1 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 02:00
        Gość portalu: acur napisał(a):

        > dodaję co pamiętam:
        >
        > potargana np.gazeta ("po polsku" podarta)
        > gumka do mazania (do ścierania :-)))))
        > plus trójka - albo czwórka itd, taka ocena w szkole (czwórka z plusem)
        > rajtki (rajstopy)
        > krachla - szkoda, że już wychodzi z użycia (chyba to oranżada będzie)
        >

        te okreslenia byly dosc popularne raczej w wiekszej czesci Polski, nie tylko w
        Krakowie.
    • Gość: Joseph Re: Idę na pole... czyli IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 07.08.02, 09:28
      Tylko u nas fartuch nazywa się chałat (widuję też pisownię: hałat), a piekarnik
      to szabaśnik, co może świadczyć o wielowiekowym przenikaniu się języka
      polskiego z żydowskim. Moja babcia używała jeszcze cudownych, choć już raczej
      zapomnianych regionalizmów, w jej ustach np. "funt bilu" oznaczał pół kilo
      słoniny, każda potrawa z mielonego mięsa to był "sznycel", zaś wszystko na
      północ od Węgrzec i na Zachód od Kocmyrzowa było "królestwem". Z "królestwa"
      pochodził m.in. mój tata, co zawsze wprawiało mnie w zachwyt gdy byłem małym
      dzieckiem; mniejszym powodem do chwały było powtarzane przez babcię na widok
      czyjegoś nieszczęścia powiedzienie "bida jak w królestwie" :-)
      • prokocim1 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 02:03
        Gość portalu: Joseph napisał(a):

        > Tylko u nas fartuch nazywa się chałat (widuję też pisownię: hałat), a
        piekarnik
        >
        > to szabaśnik, co może świadczyć o wielowiekowym przenikaniu się języka
        > polskiego z żydowskim. Moja babcia używała jeszcze cudownych, choć już raczej
        > zapomnianych regionalizmów, w jej ustach np. "funt bilu" oznaczał pół kilo
        > słoniny, każda potrawa z mielonego mięsa to był "sznycel", zaś wszystko na
        > północ od Węgrzec i na Zachód od Kocmyrzowa było "królestwem". Z "królestwa"
        > pochodził m.in. mój tata, co zawsze wprawiało mnie w zachwyt gdy byłem małym
        > dzieckiem; mniejszym powodem do chwały było powtarzane przez babcię na widok
        > czyjegoś nieszczęścia powiedzienie "bida jak w królestwie" :-)

        Moja babcia zawsze mowila "funt" lub "sznycel". Tak sie uczyla jeszcze przed
        wojna. Ja mowilem pol kilo a teraz funt. Jednak wole sznycel niz mielony.
    • bluetab70 Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 10:41
      Witam wszystkich, co prawda jestem tu nowa, ale pozwólcie, że dorzucę małe co
      nieco:
      a więc "nakastlik" (czyli szafka nocna), "po czemu" (= po ile?) np. na placu na
      Stawach nadal się słyszy: po czemu te jabłka?; precle lub obwarzanki (zwane w
      stolycy bajglami)i oczywiście kajzerki (obowiązkowo z pięcioma nacięciami)
      pzdr.
      • Gość: Joseph Re: Idę na pole... czyli IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 07.08.02, 10:55
        A nie "ocyganili" Cię na tym placu ? ;-)
        • skuter70 Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 12:25
          Gość portalu: Joseph napisał(a):

          > A nie "ocyganili" Cię na tym placu ? ;-)

          puk puk
          czy to jeszcze Polska?
          • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 12:27
            Galicja:)))
          • ram123 Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 12:28
            ... a to polska właśnie !!!
            :))
          • bluetab70 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 20:38
            a wiesz, że jakoś nie...
            zawsze kupuję u tej samej "baby"
            pzdr.
      • Gość: flip Re: Idę na pole... czyli IP: *.p.lodz.pl 08.08.02, 01:08
        "po czemu" bylo tez napewno w Lodzi. Moze i jeszcze jest.
      • prokocim1 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 02:05
        bluetab70 napisała:

        > Witam wszystkich, co prawda jestem tu nowa, ale pozwólcie, że dorzucę małe co
        > nieco:
        > a więc "nakastlik" (czyli szafka nocna), "po czemu" (= po ile?) np. na placu
        na
        >
        > Stawach nadal się słyszy: po czemu te jabłka?; precle lub obwarzanki (zwane w
        > stolycy bajglami)i oczywiście kajzerki (obowiązkowo z pięcioma nacięciami)
        > pzdr.

        Raczej "nakaslik" a kajzerki to rodzaj niemieckich bulek. W USA tez sa kaiser.
        • bluetab70 Re: Idę na pole... czyli 09.08.02, 21:06
          eeeeeeeeeee, z nakaslikiem mogę się zgodzić (kwestia "pronuncjacji), ale
          kajzerki są galicyjskie jak najbardziej...
          pozdrówka
    • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 12:33
      A wczoraj oglądnołem film w telewizji....:)
      • ram123 Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 12:36
        ,a potem odcedziłem makaron w druszlaku
        • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 12:40
          I zjadłem ze sztuką mięs w sosie chrzanowym...
          • Gość: viking73 Re: Idę na pole... czyli IP: 149.156.184.* 07.08.02, 12:45
            I wyflizowałem mieszkanie jedząc przy tym cwibak.
            • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 12:47
              A następnie poszedłem na nogach do sklepu muzycznego po pół litry...
              • drgin Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 12:49
                a ja po prostu poszłem...
          • drgin Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 12:47
            a na deser zamiast kompotu to popiłem se orenżady
    • Gość: Waldzios Re: Idę na pole... czyli IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.08.02, 13:25
      Ckni mi się = tęskno mi, buchta = babka drożdżowa (nb u kaszubów buchta to
      chlew, wiem, bo ojciec stamtąd, mama z Krakowa, czasem śmieszne sytuacje)
      Pozdrawiam
    • Gość: Waldzios Re: Idę na pole... czyli IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.08.02, 13:28
      Aha! Jeszcze zastrugaczka = temperówka, spinacze do bielizny - gdzie indziej
      klamerki
      Pozdr
    • Gość: Waldzios Re: Idę na pole... czyli IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.08.02, 13:31
      Haltery = pas do pończoch (takie z gumkowymi zaczepami i drucianą pętelką, gdy
      zaczep się urwał można go było zastąpić dziesięciogroszówką)
      Pozdr
    • mat_service Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 15:22
      U nas w Łodzi odpowiednikiem "ide na pole" jest: Ide na Dwór. Mowi sie
      potocznie: "jak jest dzis na dworze?", "czy wyjdzie na dwór"...itp.
      Był u mnie znajomy z Krakowa i zszedl do sklepu po angielke :-) W Krakowie nie
      pamiętam jak się na to mówi, ale chyba biały chleb... To taka długa pszenna
      bułka... A ile sie napytał czy czasem się nie ośmieszy... ha ha ha, potem
      codziennie schodził po angielkę...
      Pętla tramwajowa to w Łodzi krańcówka, bilet miesięczny to migawka... Będąc
      często w Krakowie juz tez nauczyłem się mówić słowa znajome tylko tu.
      Pozdrawiam wszystkich...
      • peteen Różnica podstawowa 07.08.02, 16:20
        ale tylko dla mających dobry słuch: n tylnojęzykowe, nazywane ngwą, w wyrazach
        typu panienka, okienko, sukienka... nikt tego nie podrobi !!!
        • Gość: Gatsby Re: Różnica podstawowa IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 16:42
          Peteen, przecież ja tak chyba mówię!! Powtarzam teraz sobie te wyrazy i wydaje
          mi się, ze, przynajmniej w sytuacjach nieformalnych, tak mówię:))) No no no,
          ale za mnie Krakus..idę sobie dalej próbować;)))
          • peteen Re: Różnica podstawowa 07.08.02, 16:44
            1. stawiasz piwo
            2. uważaj na warszawiaków
            3. stawiasz piwo
            4. wiesz teraz, czmu masz w. w nicku
            5. stawiasz...
            :c)
        • bluetab70 Re: Różnica podstawowa 07.08.02, 17:02
          tak, tak, nie ma to , jak panięka w sukięce (ciężko to zapisać fonetycznie ;))
          • Gość: kuba251 Re: Różnica podstawowa IP: 212.160.121.* 08.08.02, 10:39
            kolega kiedys napisal 'w łazięce' ;)
    • kriss.forum Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 17:32
      Co ciekawe, jak byłem w Bielsku, to kilka razy obiło mi się o uszy słowo "wek".
      W sklepie mówiono "Poproszę jednego weka", a nie "Poproszę jedną wekę"

      --
      Kriss.
      • Gość: peteen Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 19:08
        bo też bielsko mówi z niemiecka, a my z krakowska, stąd: weka, parasolka, a
        drzewiej również tramwajka i krawatka...
      • bluetab70 Re: Idę na pole... czyli 09.08.02, 21:08
        a mnie dawno temu w Końskich (kiedyś kieleckie, teraż chyba świętokrzyskie)na
        pytanie o wekę pani podała ... słoik :)
    • Gość: Atta Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 17:36
      "za okularami",
      "buciki" - nie jako mały rozmiar, ale damskie pantofle, męskie półbuty, zresztą
      wszelkie zdrobnienia tez krakowskie: kawusia, chlebuś mleczko etc.
      • jottka co do weki 07.08.02, 17:54
        tu jest 'weka', w szczecinie 'bułka wrocławska', w warszawie 'bułka paryska',
        jak jest we wrocławiu, to nie wiem :)

        tu są 'rożki' i trzeba palcem pokazywać, że chcę rogalika

        'placek z serem', jak chcę kupić taką drożdżówkopodobną bułeczkę

        'borówki' zamiast jagód

        'kiszka' zamiast kaszanki

        coś chyba głodna jestem :)


        no ale rzeczywiście linia demarkacyjna przebiega na zwrocie 'na dwór/ na
        pole' :))
        • Gość: ryża Re: co do weki IP: *.lublin.mm.pl 07.08.02, 19:44
          jottka napisała:

          > tu jest 'weka', w szczecinie 'bułka wrocławska', w warszawie 'bułka paryska',
          > jak jest we wrocławiu, to nie wiem :)
          >
          W Lublinie są bagietki...
          • jottka Re: co do weki 07.08.02, 20:01
            ale bagietka - jeśli chodzi o taką długą bułę jak prosto z paryża :) - to nie
            jest weka/ bułka wrocławska! ta druga jest krótsza i grubsza
            • prokocim1 Re: co do weki 08.08.02, 02:13
              jottka napisała:

              > ale bagietka - jeśli chodzi o taką długą bułę jak prosto z paryża :) - to nie
              > jest weka/ bułka wrocławska! ta druga jest krótsza i grubsza

              I w Krakowie odkad pojawily sie tzw. piekarnie francuskie mowiono bagietka.
              Pamieta ktos te zabojcze zapiekanki w latach 80? z grzybkami i serem
              • bluetab70 Re: co do weki 09.08.02, 21:12
                pamięta, pamięta... w Krakowie jedne z pierwszych "zarzyganek" były na
                Grodzkiej pod arkadami...
                ech, to były czasy...
                • kathy38 Re: co do weki 09.08.02, 21:22
                  bluetab70 napisała:

                  > pamięta, pamięta... w Krakowie jedne z pierwszych "zarzyganek" były na
                  > Grodzkiej pod arkadami...
                  > ech, to były czasy...

                  Skąd taka brzydka nazwa??
                  Z rozrzewnieniem pamiętam te zapiekanki, co więcej pamiętam również ich smak. A
                  jakie kolejki po nie stały?

                  Pozdrawiam
                  • bluetab70 Re: co do weki 09.08.02, 22:44
                    te "zarzyganki" to tak pieszczotliwie... A w smaku były rzeczywiście OK.
                    Kolejki stały... oj, stały. A pamiętasz pizzerię na Szewskiej (nazwy nie
                    pomnę)??
                    • bluetab70 Re: co do weki 09.08.02, 22:45
                      pozdrawiam oczywiście też :)))
        • prokocim1 Re: co do weki 08.08.02, 02:10
          jottka napisała:

          > tu jest 'weka', w szczecinie 'bułka wrocławska', w warszawie 'bułka paryska',
          > jak jest we wrocławiu, to nie wiem :)
          >
          > tu są 'rożki' i trzeba palcem pokazywać, że chcę rogalika
          >
          > 'placek z serem', jak chcę kupić taką drożdżówkopodobną bułeczkę
          >
          > 'borówki' zamiast jagód
          >
          > 'kiszka' zamiast kaszanki
          >
          > coś chyba głodna jestem :)

          Jesli chodzi o borowki to polecam encyklopedie, to nie nazwa typowo krakowska.
          Tak samo kiszka to nazwa ogolnopolska, kaszanka jest regionalna.
    • kathy38 Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:03

      flaszka - że też jeszcze nikt o tym nie wspomniał!
      cumelek - ktoś nie wie co to?
      • jottka Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:08
        ale prawdę mówiąc to ja do tej pory mam opory przed poproszeniem w sklepie o
        borówki - i cała kolejka patrzy na mnie jak na głupią, kiedy ponuro oświadczam,
        pokazując nieładnie palcem, że tych jagód to z pół kilo poproszę :))
        • w.gatsby Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:15
          ja tez nigdy nie mówię borówki, ale to dlatego, że chodziłem z dziadkiem na
          jagody, a to było w częstochowskiem. Z wyżej wymienionych, nie mogę się
          przekonać do "rożków", zawsze mówię rogaliki. W rożkach to, dla mnie,lody są.
          A znacie coś takiego jak "sagan" w znaczeniu czajnika?
          • Gość: kuba251 Re: Idę na pole... czyli IP: 212.160.121.* 08.08.02, 10:42
            > A znacie coś takiego jak "sagan" w znaczeniu czajnika?
            ja tesz jako garnek slyszalem
      • Gość: Gwendal Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 11.08.02, 13:29
        kathy38 napisała:

        > cumelek - ktoś nie wie co to?

        Smoczek dla małego dziecka.

        Gwendal
    • kriss.forum Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:16
      borg = kredyt
      rajzbret = stół kreślarski
      rajszyna = długa linijka
      fliziarz = glazurnik
      platfus = płaskostopie
      laufer = goniec szachowy, serwetka
      cumel = smoczek
      prawdziwek = borowik
      borówka = czarna jagoda
      dyszek cielęcy = udziec
      drops = okrągły cukierek
      huncwot = kiep
      agar = chuligan
      ancel = więzienie
      zachachmęcić = ukrać
      chrust = faworki
      sznurówki = sznurowadła
      spaźniać się = spóźniać się
      nagniotek = odcisk
      pluskiewka = pinezka
      ferszalunek = ubranie
      sagan = czajnik
      buc = ...

      "I wreszcie sprawa nie mniej ważna, czyli partykuła wzmacniająca "że", a
      nawet "żeż". Można ją dodać niemal do każdego czasownika,
      np. "chodźże", "zróbże", "zastanówże się", "przyjdźżeż", "ożeńżesz się" itp.
      Partykuła może występować też samotnie, jako słowo oznaczające
      zniecierpliwienie, np. "O, żeż" czy wręcz "O, żeż ty". Charajterystyczne jest
      też w Krakowskiem przeciąganie ostatnich głosek, np. "chodźżeeeee".

      Z książki
      "Zjeść Kraków - przewodnik subiektywny"
      Robert Makłowicz, Stanisław Mancewicz
      "Znak" Kraków 2001
      SUPER KSIĄŻKA!!!
      • jottka z nieco innej bajki 07.08.02, 18:40
        to był ponoć na politechnice jakiś upiorny profesor, którego skrypty do czegos
        tam nieodmiennie zaczynały się od definicji 'napinki, niesłusznie zwanej
        pineską' :))
      • kathy38 a jak to jest z tym b... 07.08.02, 19:42
        Mój szwagier (mieszka w Krakowie, a pochodzi z Gdańska) uczył swojego dzieciaka
        zabawy:

        baran, baran BUC

        i nie widział w tym nic niestosownego.
        • bluetab70 Re: a jak to jest z tym b... 08.08.02, 00:20
          Makłowicz w ww. książce twierdzi, że np. w kieleckim buc=fajny gość, a nie to,
          co u nas w Galicji...
          Swoją drogą słyszałam o jednym doktorze Bucu (właśnie na kielecczyźnie) i
          zawsze mnie dziwiło, czemu nie zmieni sobie nazwiska. Teraz już wiem, Buc to
          fajny facet :))
          pzdr. B
          • Gość: Atta Re: a jak to jest z tym b... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 18:17
            A mój dziadek określał mianem "bucowate" każde pucułowate dziecko... Ale, rzecz
            jasna, nie mieszkał w Galicji...
            • Gość: Gatsby Re: a jak to jest z tym b... IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 08.08.02, 18:21
              I to było jego wielkie szczęście, bo pewnikiem by, za takie coś, tu oberwał:)))
    • w.gatsby Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:44
      A rynek vs. plac? Kiedyś słyszałem jak pewna opiekunka wycieczki przestrzegała
      dzieci, żeby " nie wychodziły poza PLAC" O Rynek jej oczywiście chodziło.
      Podobnie, jak na Mazowszu się zapytamy o rynek, to nas skierują na najbliższe
      targowisko:)))
      • jottka Re: Idę na pole... czyli 07.08.02, 18:52
        i słusznie :) a w szczecinie w ogóle nie ma rynku, w takim sensie
        polskocentralnym - duży plac w samym środku miasta

        rynek to jest cos, gdzie są stragany i sprzedają różną zieleninę
    • Gość: Piter Re: Idę na pole... czyli IP: *.net.autocom.pl 07.08.02, 20:09
      wypiłem litra wódki - wypiłem litr wódki
      • Gość: Gatsby Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 20:29
        Gość portalu: Piter napisał(a):

        > wypiłem litra wódki - wypiłem litr wódki

        ewentualnie liter wódki
        • kriss.forum Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 10:47
          Albo litrę wódki.

          --
          Kriss.
    • Gość: Piter Re: Idę na pole... czyli IP: *.net.autocom.pl 07.08.02, 20:10
      Na kieleckich chłopów - kapeluchy
    • Gość: Msiulka Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 07.08.02, 20:43
      te słowa w pierwszej kolumnie to sa po krakowsku a te w drugiej to "poprawna
      polszczyzna"
      Bańki - Bombki
      Beretka - Beret
      Bławatek - Chaber
      Borówka - Jagoda
      Chałat - Fartuch
      Cumelek - Smoczek
      Flaszka - Butelka
      Flizy - Kafelki
      Jarzyna - Włoszczyzna
      Kisić - Kwasić
      Kocię - Kociak
      Konduktor - Bileter
      Krawatka - Krawat
      Kremówka - Napoleonka
      Kwaśne mleko -Zsiadłe mleko
      Łupiny - Obierki
      Motorniczy - Motorowy
      Na pole - Na dwór
      Natka pietruszki - Nać pietruszki
      Ogonek - Kolejka
      Ostrężyny - Jeżyny
      Parasolka -Parasol
      Placki ziemniaczane - Racuchy
      Pluskiewka - Pinezka
      Płytki talerz - Płaski talerz
      Pracownia - Warsztat
      Przygotować - Przyszykować
      Ptyś - Ekler
      Rajtki - Rajtuzy
      Ramiączko - Wieszak
      Równocześnie - Jednocześnie
      Se - Sobie
      Sagan - Czajnik
      Stopki - Bezpiecznik
      Sznurówka - Sznurowadło
      Sznycel - Kotlet mielony
      Ściąga - Ściągawka
      Ta litra - Ten litr
      Tuman - Tępy człowiek
      Ubrać coś - Założyć coś
      Weka - Bułka
      Zaświecić - Zapalić
      Zeszyt - Kajet
      Ziemniaki - Kartofle
      Żurek - Biały barszcz

      kiedys robiłam o tym referat na Język polski ;)
      • Gość: peteen Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 22:37
        sporo w tym błędów, niestety ( bo tu jest młodzież, która się uczy )...
        zatem mówisz, że w całej Polsce na placki ziemniaczane to racuchy, zas w
        białymstoku, warszawie, rzeszowie i zakopanem mówi się kartofle, miast
        ziemniaków...
        a co dostałaś z tego referatu ?
        :c)
        • Gość: mtq Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 22:49
          no właśnie chyba pałe :-)
          • prokocim1 Z tego co widac to tylko..... 08.08.02, 02:18
            "na pole" jest jedynym i tylko krakowskim powiedzeniem przytoczonym w tym watku.
            Reszta jest nie tylko krakowska i wystepuja takze w innych rejonach kraju.
            • Gość: Gatsby Re: Z tego co widac to tylko..... IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 08.08.02, 02:23
              Przesaaadzasz. Widziałeś te wszystkie listy wyrazów np. Kriss'a?
              • prokocim1 Re: Z tego co widac to tylko..... 08.08.02, 02:26
                Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                > Przesaaadzasz. Widziałeś te wszystkie listy wyrazów np. Kriss'a?

                widzialem
                fliziarz, laufer, borowka, prawdziwek itp to nie tylko krakowskie nazwy
                • Gość: peteen Re: Z tego co widac to tylko..... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 10:44
                  bardzi mi przykro, prokciu, ale nie masz racji - flizy funkconują tylko u nas
                  wywołując panikę na sam dźwięk słowa w innych częsciach kraju
                  co do laufra, szabaśnika, sagana itd. we wszystkich miastach styku kultur ( tu
                  austriackiej i żydowskiej ) znajdziesz je, ale nigdzie tak pieczołowicie
                  pielęgnowane jak w Krakowie...
          • Gość: Misiulka Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / *.chello.pl 08.08.02, 11:45
            hehe.... dostałam 5 ;)

            zwerócie uwagę, że pierwsza kolumna zawiera wyrazy po krakowsku, a
            druga "poprawna polszyznę" a nie "słownictwo warszawy", "słownictwo łodzi" czy
            czegos tam jeszcze. A chyba nie powiecie mi, że w każdym mieście poza krakowem
            używa sie "poprawnej polszczyzny".
            • Gość: peteen Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 12:13
              to masz jeszcze pałę ze znajomości kulinariów: racuchy to coś drastycznie
              różnego od placków ziemniaczanych ( a nie kartoflanych !!! ), zas kartofle to
              słowo uzywane TYLKO w miejscach styku/przenikania kultury polskiej i
              niemieckiej, u nas prędzej stary góral powie ci o grulach, w poznaniu dowiesz
              się o pyrach etc.etc.
              idź i nie grzesz więcej...
              • Gość: Msiulka Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / *.chello.pl 08.08.02, 12:58
                Nie miej do mnie pretensji tylko do autora książki, z której to brałam. a że
                nie pamiętam jaka to była księżka to już mały szczegół ;)
                • peteen Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 14:06
                  za karę powinnas przygotować racuchy na wrześniówkę...
                  ;c)
      • kathy38 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 08:32
        Gość portalu: Msiulka napisał(a):

        > te słowa w pierwszej kolumnie to sa po krakowsku a te w drugiej to "poprawna
        > polszczyzna"
        >
        > Ramiączko - Wieszak

        A nie czasem odwrotnie?
        U mnie w domu mama używa słowa "ramiączko" a jako rodowita warszawianka nie
        splamiła by się użyciem krakowskiego regionalizmu.
      • Gość: niki Re: Idę na pole... czyli IP: 2.2.STABLE* 08.08.02, 18:56
        Ptyś to ptyś, a ekler to ekler, to samo dotyczy kremówki i napoleonki.
        Wszystkie te nazwy funkcjonują w Krakowie. Są to cztery różne ciastka.
        • kathy38 Kremówki i napoleonki 08.08.02, 19:08
          Gość portalu: niki napisał(a):

          > Ptyś to ptyś, a ekler to ekler, to samo dotyczy kremówki i napoleonki.
          > Wszystkie te nazwy funkcjonują w Krakowie. Są to cztery różne ciastka.

          Z kremówką i napoleonką to juz jest inna historia - fakt, obie te nazwy
          funkcjonują w Krakowie ale oznaczaja co innego niż w reszcie Polski. W Krakowie
          kremówka to ciastko niskie, przekładane biało-żółtym kremem budyniowym. W
          Warszawie zwane jest ono napoleonką. Krakowska napoleonka to wysokie z różowym
          kremem.
          Ciekawi mnie czy jak papież wspomniał o swoich ulubionych kremówkach to cała
          Polska zobaczyła to samo ciastko.
          • Gość: Gatsby Re: Kremówki i napoleonki IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 08.08.02, 21:03
            ja zobaczyłem karpatkę. Cy to kremówka, napoleonka czy, po prostu, karpatka i
            koniec?
    • tttggg Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 10:15
      Witam wszystkich.

      Mnie od pewnego czasu nurtuje pochodzenie i znajomość w Polsce słowa "syc".
      Znam to słowo z rodzinnego domu z Tarnowa. Oznacza dokładnie tyle, co: skąpiec,
      sknera.

      Czy Wy też je znacie?
      • Gość: peteen Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 10:41
        pierwszy raz słyszę...
    • Gość: mtq Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 11:09
      Polecam lekturę...:
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=61&w=748079
      • rodzina4 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 14:41
        Nie wiem, czy mój syn będzie zadowolony z tego co teraz robię, ale cóż,
        nieobecni nie mają racji.

        Przypomiałem sobie, że kiedyś już w GW czytałem wypowiedzi forumowiczów na
        podobny temat. Zadałem sobie trud i znalazłem. Oto jego wypowiedź z dnia
        12.03.02:

        malopolanin napisał(a):

        > Skoro mają opatentować oscypka i inne rzeczy to proponuję opatentować słowo
        > pole. Nie może być tak, że po wejściu do UE ktoś w Warszawie powie : "idę na
        > pole". Na tym zwrocie Kraków może nieźle zarobić.
    • kathy38 Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 19:10
      Tu i teraz walcząc z prądem (a raczej jego brakiem), nasuwa mi się pytanie
      czy "stopka" na określenie bezpiecznika jest wyrażeniem typowo krakowskim?
      • Gość: Swarozyc Re: Idę na pole... czyli IP: *.telia.com 08.08.02, 20:04
        Dawno dawno temu kiedy bylem we wsi podkrakowskiej zauwazylem ze mowicie
        np"litra mleka" zamiast litr mleka?
        Bylem wstrzasniety!
        • faciu Re: Idę na pole... czyli 08.08.02, 20:28
          No i pije się litra wódki...
          :))
          • Gość: Swarozyc Re: Idę na pole... czyli IP: *.telia.com 08.08.02, 20:30
            faciu napisał:

            > No i pije się litra wódki...
            > :))

            Disiaj tak, ale wtedy...
            • drgin Re: Idę na pole... czyli 09.08.02, 09:16
              Jak jest wódeczność to obowiązkowe są prażuchy. Taki przekładaniec; warstwa
              zimnioków, potem cebula z pieprzem, boczek i znowu zimnioki. A w środek kczucha
              w całości, A warzy się to na ognisku w dużym żeliwnym garnku przykrytym kalką
              kreślarską i i dociśnięte specjalnie wydłubanym kawałkiem okrągłej darni.
              Obowiązkowo podaje się na zielonym lisciu kapusty / taki ekologiczny talerz/ i
              polewa gęstą smietaną kupioną u baby na placu. Mój rodzic był mistrzem w
              przygotowaniu tego specyjału.
              Pozdrgin
              • Gość: Swarozyc Re: Idę na pole... czyli IP: *.telia.com 09.08.02, 11:24
                Cos takiego jadlem w tej samej podkrakowskiej wsi ale to nazywalo sie "baba" w
                tym samym podkrakowskim narzeczu.
                • faciu Re: Idę na pole... czyli 09.08.02, 20:50
                  A u nas zwie się to zapiekanką....
      • rodzina4 podkrakowskie: 09.08.02, 14:03
        Kaszle mi...
        • drgin Re: podkrakowskie: 09.08.02, 14:08
          To se popij psiego smalcu.:))
          • rodzina4 Re: podkrakowskie: 09.08.02, 14:15
            kiedy mam smaka na golonko i półitry
          • rodzina4 Re: podkrakowskie: 09.08.02, 14:16
            kiedy mam smaka na golonko i półlitry
            • Gość: Swarozyc Re: podkrakowskie: IP: *.telia.com 09.08.02, 17:15
              "Wysraj weza" powiedzial do mnie Krakus tu na forum. Co to znaczy?
              • Gość: Swarozyc Re: podkrakowskie: IP: *.telia.com 09.08.02, 17:18
                Gość portalu: Swarozyc napisał(a):

                > "Wysraj weza" powiedzial do mnie Krakus tu na forum. Co to znaczy?

                Przepraszam "srasz jak waz" powiedzial i tez nie wiem co to znaczy?!
                • Gość: peteen Re: podkrakowskie: IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 18:00
                  kombinuj, kombinuj...
                  dawno tak się nie obśmiałem, jak przy tym: "wysraj węża" !!!
                  :c)
                  • Gość: Swarozyc Re: podkrakowskie: IP: *.telia.com 09.08.02, 18:24
                    Gość portalu: peteen napisał(a):

                    > kombinuj, kombinuj...
                    > dawno tak się nie obśmiałem, jak przy tym: "wysraj węża" !!!
                    > :c)
                    Jak sie skonczysz smiac to wyjasnij czy ow zwrot jest krakowskiej prowieniencji
                    czy tez twoim nowotworem?
                    • peteen Re: podkrakowskie: 09.08.02, 18:30
                      a słyszałeś kiedyś kiedyś coś w tym stylu od innego krakusa ?
                      na Kraków za wąskie, na mnie samego zbyt szerokie...
                      aha, wersja oryginalna brzmi: srosz jak wąż !
                      :c)
    • Gość: Gatsby Ktoś wychodzi na "podwórze"?? [no txt] IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.08.02, 19:11
      • rodzina4 Re: Ktoś wychodzi na 'podwórze'?? [no txt] 09.08.02, 20:26
        Podwórze, podwórko - to jest określenie ogólnopolskie.
        Natomiast: "w podworcu" powie tylko krakus lub małopolanin. Dobrze mówię,
        peteen?.
        • faciu Re: Ktoś wychodzi na 'podwórze'?? [no txt] 09.08.02, 21:11
          Podwórko to jest przestrzeń zamknięta....można wyjść na podwórko do sławojki..
          • smokwawelskijr co wy bredzicie... 10.08.02, 22:52
            Jaki podworzec? Mówi się podwórko. Słowa podworzec używają osoby grubo po
            40tce. To anachronizm tak samo jak wrażenie ordynować. A juz poza Krakowem to
            nigdy nie słyszałem. Generalnie język polski jest jednolity, różni się
            kilkudziesięcioma wyrazami w różnych regionach kraju. Ale w końcu po to jest
            forum żeby zajmować się pierdołami.
            • peteen Re: co wy bredzicie... 10.08.02, 23:38
              to się nie zajmuj, marniutką masz wiedzę, jeśli uważasz, że polszczyzna różni
              się w różnych regionach "kilkudziesięcioma wyrazami"...
            • Gość: Gatsby Re: co wy bredzicie... IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.08.02, 00:18
              Nie Smok Wawelski, ale Bazyliszek;)))
              • smok.wawelski.jr a to? :) 11.08.02, 17:42
                tramwaj mi ZDUPCYŁ :))
                • Gość: Swarozyc Re: a to? :) IP: *.telia.com 11.08.02, 20:27
                  Moja znajoma z pod Krakowa jak byla zla na meza mowila na nigo "Ty klarnecie !"
                  To mialo byc w miare "grozne" Prawda to? Uzywacie tego jeszcze Krakusy?
                  • Gość: pawel Re: a to? :) IP: *.ists.pl / *.ists.pl 11.08.02, 22:30
                    Kiedyś miałem taki przypadek pracując za granicą. Stojąc na drabinie
                    powiedziałem mojemu szefowi ze Szczecina " ...podajże mi tą szpachelke.... . A
                    on się obuszył, że sobie za dużo pozwalam i mówię do niego jakbym mu kazał.
                    Musiałem wytłumaczyć, że mówiac podajże mi, poprostu go grzecznie proszę.
                    Dawno to bylo, ale pamiętam do dziś.
                    • Gość: yamila Re: a to? :) IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.08.02, 21:43
                      jestem z rzeszowa i u nas tez mowi sie : ide na pole , z czego zawsze smieja
                      sie znajomi z lublina

                      wiele przytaczanych przez was wyrazow uzywa sie i u nas, choc niektore
                      pierwsze slysze
                      • Gość: Gatsby Re: a to? :) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 12.08.02, 21:55
                        Gość portalu: yamila napisał(a):

                        > jestem z rzeszowa i u nas tez mowi sie : ide na pole , z czego zawsze smieja
                        > sie znajomi z lublina
                        >
                        > wiele przytaczanych przez was wyrazow uzywa sie i u nas, choc niektore
                        > pierwsze slysze

                        Co Galicja, to Galicja:))
                        • Gość: Swarozyc Re: a to? :) IP: *.telia.com 12.08.02, 22:32
                          w Polsce nie ma i nie bylo zadnej Galicji! Galicja lezy w pln.zach. Hiszpanii
                          i zPolska nie ma nic wspolnego.
                          Nazwa Galicja rozciagnieta na caly zabor austryjacki pochodzi od ksiestwa
                          Halicko-wlodzimierskiego. W ukrainskim nie ma H (jak i w rosyjskim) stad
                          glupawa Galicja w Polsce!
                          • Gość: Gatsby Re: a to? :) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 12.08.02, 22:56
                            Co do ukraińskiego, to się nie wypowiadam, bo nie znam; w rosyjskim H było,
                            jest i będzie i pisze się je mniej wiecej tak: X.
                            • Gość: Swarozyc Re: Gatsby IP: *.telia.com 12.08.02, 23:06
                              Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                              > Co do ukraińskiego, to się nie wypowiadam, bo nie znam; w rosyjskim H było,
                              > jest i będzie i pisze się je mniej wiecej tak: X.

                              Nie jestem filologiem: H moze i jest ale zdaje ze na takie mowi sie glucha czy
                              bezdzwieczna. Przyklad Hitler - Gitler tak kiedys mi to ktos wyjasnial
                              • Gość: peteen Re: Gatsby IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 00:06
                                ja by gotieł goroszo goworit' po russki...
                                litera h była jest i będzie w języku rosyjskim, była jest i będzie najczęściej
                                wymawiana, choćby w wyrazach: charaszo, chwost, chram, a żeby was dobić,
                                popularny polski wyraz na "ch", brzmi i pisze się po rosyjsku tak samo...
                                :c)
                                • Gość: Gatsby Re: Gatsby IP: *.chello.pl / *.chello.pl 13.08.02, 00:08
                                  Co was, co was, to problem Swarożyca:))
                                  • Gość: peteen Re: Gatsby IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 00:14
                                    gdyż on jako prasłowiański zatrzymał się przed pierwszą palatalizacją i u niego
                                    musi być g...
                                    • m.in Re: swarożyc 14.08.02, 15:13
                                      co ten swarożyc nie napisze to wieksze głupstwo :-D
                                      oczywiście, że w języku ukraińskim jest "h"!!!
                                      zapraszam na wycieczkę krajoznawczo-lingwistyczną, to nie jest tak daleko :)
            • Gość: saba Re: co wy bredzicie... IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.02, 13:25
              Moze sie i mowi podworko, ale podobno tylko w Krakowie wisza szyldy z
              napisem "Sklep w podworcu"
    • Gość: George'yk Re: Idę na pole... czyli IP: *.hor.net.pl 13.08.02, 07:31
      Przeczytałem wszystkie Wasze wypowiedzi i widzę że nikt nie zacytował tu dość
      znanej riposty, którą się posługiwałem od lat, kiedy ktoś np. z pomorza spytał
      mnie dlaczego w Krakowie mówimy iść "na pole". My w Galicji mieszkaliśmy
      we "dworach" i dlatego chodzimy "na pole" a wy " z pola" chodziliście "na
      dwór". Zawsze ich to stopowało i nie było im już do śmiechu.
      Jeżeli chodzi o nie wyjaśnioną do końca sprawę nakastlika czy nakaslika, to
      słowo pochodzi z niemieckiego i w oryginale to "NACHT KASTLIK" czyli nocna
      szafka. Więc chyba jednak spolszczone to "NAKASTLIK".
    • Gość: quantar Re: Idę na pole... czyli IP: 5.2.1R1D* / *.tnt8.mel1.da.uu.net 14.08.02, 13:06
      A na przyklad slawna krakowska kuchnia z daniami jak buleczka z szyneczka i do
      tego piweczko, sznycelek, ziemniaczki z cebulka smazona na smalczyku i tarta
      marchewka, kotlecik, kartofelki i kapustka, albo wodeczka ze sledzikiem.

      Mialem kiedys znajomego z Poludniowej Ameryki, ktory probowal sie nauczyc
      polskiego mieszkajac w Krakowie przez kilka lat i zawsze twierdzil ze polski
      jezyk gastronomiczny jest niezwykle trudny.
      • Gość: peteen Re: Idę na pole... czyli IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 14:52
        wydaje mi się, że to prędzej ogólnopolski język "kelnerski" ( diświadczyłem go
        i nad morzem, i na mazurach, i w wawie )...
    • Gość: Kaja Re: Idę na pole... czyli IP: *.chello.pl / *.chello.pl 14.08.02, 17:49
      kathy38 napisała:

      > ... porozmawiajmy o krakowskich powiedzonkach. Takich, które nas Krakusów
      > odróżniają od reszty Polski. Takich jak "na pole" czy "borówki". Czy mając
      > świadomość, że to regionalizmy używamy ich niezależnie od tego gdzie jesteśmy
      > i z kim rozmawiamy? Na pewno w rozmowach tzw. "poważnych", zawodowych staramy
      > się używać języka ogólnopolskiego, ale w kontaktach towarzyskich? Zróbmy
      > listę takich typowych, krakowskich nazw i powiedzeń.

      A "choćże", "weźże", "zróbże" to też takie "nasze", typowe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka