Gość: armin
IP: 128.187.3.*
16.07.05, 18:41
Studiowalem kiedys na UJ, nie bede podawac nazwy kierunku. Po wielu latach od skonczenia studiow,
kiedy moj obraz przestal byc wyidealizowany i nabral ksztatlu pod wplywem doswiadczenia nasunely
mi sie alarmujace wnioski. Otoz mam na mysli ogromna feminizacje, cos co jest zupelnym
odwoceniem tendencji w krajach o najlepszej nauce jak USA czy Japonia. Wydzial pelni rodzaj azylu
przed bezrobociem dla tabunow wyemancypowanych pan doktor po UJ. Studia sa kiepskie, bo
nauczyciele pochodza z tego samego miotu, spedzili cala kariere na tej samej uczelni, produkujac
naukowe buble. Ich studenci jesli sa lepsi od nauczycieli i maja olej w glowie to emigruja za granice.
Jak ktos jest za dobry i krytykuje system to sie go w subtelny sposob pozbywa. Zostaja lizusy i
miernoty, ktorych sie profesorzy nie boja. Wiekszosc to kobiety, bo facet za takie pieniadze nie
bedzie pracowac i nie ma talentu do manipulacji i sciemniania jak dziewczyna. Kobiety wiedza ze
panstwowa praca jest malo platna ale mozna sie zaszyc i symulowac dzialanie. Bezpieczenstwo
zapewnia siedzenie cicho i wspoludzial w tej sitwie, ktora dziala na uczelniach. Innym lupem kobiety
jest to ze sie przed mezem podnosi wlasna wartosc: patrz jaka jestem wyksztalcona i jaka robie
"kariere nalukowa", ha? W rzeczywisctosci ich praca to glownie siedzenie na plotach, picie herbaty i
przerabianie jej na mocz. Mam taki postulat: kobiety siedzcie w domach i zajmujcie sie dziecmi i
wnukami, a nauke zostawcie mezczyznom!