Dodaj do ulubionych

kobiety na uczelniach

IP: 128.187.3.* 16.07.05, 18:41
Studiowalem kiedys na UJ, nie bede podawac nazwy kierunku. Po wielu latach od skonczenia studiow,
kiedy moj obraz przestal byc wyidealizowany i nabral ksztatlu pod wplywem doswiadczenia nasunely
mi sie alarmujace wnioski. Otoz mam na mysli ogromna feminizacje, cos co jest zupelnym
odwoceniem tendencji w krajach o najlepszej nauce jak USA czy Japonia. Wydzial pelni rodzaj azylu
przed bezrobociem dla tabunow wyemancypowanych pan doktor po UJ. Studia sa kiepskie, bo
nauczyciele pochodza z tego samego miotu, spedzili cala kariere na tej samej uczelni, produkujac
naukowe buble. Ich studenci jesli sa lepsi od nauczycieli i maja olej w glowie to emigruja za granice.
Jak ktos jest za dobry i krytykuje system to sie go w subtelny sposob pozbywa. Zostaja lizusy i
miernoty, ktorych sie profesorzy nie boja. Wiekszosc to kobiety, bo facet za takie pieniadze nie
bedzie pracowac i nie ma talentu do manipulacji i sciemniania jak dziewczyna. Kobiety wiedza ze
panstwowa praca jest malo platna ale mozna sie zaszyc i symulowac dzialanie. Bezpieczenstwo
zapewnia siedzenie cicho i wspoludzial w tej sitwie, ktora dziala na uczelniach. Innym lupem kobiety
jest to ze sie przed mezem podnosi wlasna wartosc: patrz jaka jestem wyksztalcona i jaka robie
"kariere nalukowa", ha? W rzeczywisctosci ich praca to glownie siedzenie na plotach, picie herbaty i
przerabianie jej na mocz. Mam taki postulat: kobiety siedzcie w domach i zajmujcie sie dziecmi i
wnukami, a nauke zostawcie mezczyznom!
Obserwuj wątek
    • Gość: kobieta Re: kobiety na uczelniach IP: *.chello.pl 16.07.05, 19:07
      i co jeszcze szowinisto pieprzony?! może w ogóle zabronisz nam oddychaniatym
      samym powietrzem co? o ile sie nie myle mamy chyba XXI w a nie sredniowiecze :>
    • Gość: kobieta, a jak! Re: kobiety na uczelniach IP: *.ists.pl / *.ists.pl 16.07.05, 19:21
      niech się faceci wezmą do kopania rowów, albo do zapieprzania w kopalniach bo
      się do tego nadają, a pracę naukowa niech zostawią inteligentniejszym kobietą

      czyżby cię jakaś pani doktor czy profesor ze studiów wylała, stąd twoje
      rozgorycznie? a może nie mogłeś kontynuować kariery, bo cię dzieczyny ubiegły na
      liście przyjętych na doktoranckie?

      jakbyś był mężczyzną, to byś nie płakał, jak to jest beznadziejnie na tym
      świecie, ale wziął się do roboty
      • Gość: gabi121 Re: kobiety na uczelniach IP: *.pikonet.pl / 82.160.33.* 16.07.05, 19:37
        "Studiowalem kiedys na UJ, nie bede podawac nazwy kierunku."
        Dlaczego nie podales nazwy kierunku? Czyzby to byla psychologia? Znam pewnego
        chloptasia studiujacego tam ten wlasnie kierunek i zaskakujaco macie podobnie
        bezpodstawne opinie. W kazdym razie niezaleznie od kierunku ktory studiowales
        musisz byc rozgoryczonym staruszkiem. Nie masz pewnie zony (jak masz to jej
        wspolczuje). A moze nie powiodlo Ci sie w zyciu? Tobie tez wspolczuje.
        Twoj problem nie dotyczy kobiet. Dotyczy Ciebie samego. Jezeli chodzi o przewage
        mezczyzn nad kobietami, moge zgodzic sie w paru kwestiach: sila fizyczna,
        umiejetnosc zyskiwania zaufania, robienie wrazenia inteligencji. Ale to co Ty
        piszesz to totalna bzdura.
        Nie porownuj Polski do USA bo takie porownanie jest nie na miejscu (jak troche
        znasz wspolczesne realia...)
        nie wiem czy zauwazyles, ze kobiety sa zwykle ambitniejsze i potrafia wszystko
        osiagnac (ot na przyklad skonczyc studia)Tego faceci moga tylko pozazdroscic!
        Czyzbys rowniez nie dotrwal do konca? Slabosc psychiczna czy wplyw glupiego
        srodowiska?
        Nie udawaj "macho". Moge przypuszczac ze to jedynie marna prowokacja, jednak
        przy okazji dowiesz sie o wlasnej glupcie...
        pozdrawiam ROBOTNIKU FIZYCZNY, bo do innych prac to Ty sie z pewnoscia nie
        nadajesz:)
        • Gość: gnoj ktory mowi ń Re: kobiety na uczelniach IP: *.netcontrol.pl 17.07.05, 10:54
          "psychologia", "socjologia", "kulturoznawstwo", itp. to sa kierunki i zawody wykreowane jedynie poprzez szybki obieg pieniadza i potrzebe redystrybucji bogactwa. w gruncie rzeczy nie ucza niczego z punktu widzenia gospodarki istotnego ani niczego co w istotny sposob przyczyniloby sie do kreowania dobrobytu. wiekszosc ludzi po takich 'humanistycznych' kierunkach jest zawodowo przegrana (oczywiscie np taka psychologia potrafi zapewnic bardzo intatna posade, ale wiekszosc tego typu kierunkow niestety w 70% procentach ksztalci bezrobotnych). popatrz sobie na naprawde trudne i ambitne kierunki np. techniczne, czy scisle... na agh na wydziale eaie nie uraczysz z reguly wiecej niz 1,2 pan na roku... zapytaj sie teraz z czego to wynika?
          ps zeby wykluczyc stronniczosc - nie studiuje na takim kierunku
          • sopelsiasty Re: kobiety na uczelniach 17.07.05, 11:40
            Prosze cie stary, nie mow mi, że socjologia nie jest z punktu widzenia
            gospodarki potrzebna. A reklama, public relations, kreowanie wizerunku firmy
            tak, żeby klient jak najwięcej pieniędzy wydał na jej produkty/usługi? To nieważne?
            • Gość: gnoj ktory mowi ń Re: kobiety na uczelniach IP: *.netcontrol.pl 17.07.05, 14:37
              owszem, ale wiedze wkorzystywana w wymienionych przez
              Ciebie zagadnieniach zdobywa sie dzieki doswiadczeniu, co wiecej najwazniejsze sa tutaj cechy danej osoby, jej talenty i predyspozycje czyli kreatywnosc umiejetnosc analitycznego myslenia, powiazywania faktow, empatii itp. tego cie nie naucza na studiach socjologicznych, naucza cie jedynie teorii wykreowanej sztucznie na potrzeby 'nauki' czyli pracownikow naukowych... bedziesz wkuwal bezuzyteczne regulki i tylko pozornie bedziesz lepszym socjologiem(bo dysponujacym dokumentem) od dowolnie wybranego studenta dowolnie innego kierunku.
              w takich dziedzinach jak pr i marketing nie musisz dysponowac szczegolowa wiedza techniczna wystarczy ze jestes wystarczajaco pomyslowy, elokwentny i inteligentny - a taki moze byc kazdy bez wzgledu na to co i czy w ogole studiuje.
              absolutnie nie wierze w to ze dzieki zdobytej na studiach socjologicznych wiedzy jestes w zdecydowanie lepiej wyposazony w narzedzia umoziwiajace manipulacje i sterowanie masami. najwieksi przywodcy i specjalisci od 'pi aru'(goebels np.) nie konczyli wcale takich studiow a potrafili zrecznie grac na emocjach i stosowac sztuczki socjotechniczne... po prostu to jest kwestia indywidualnych predyspozycji, doswiadczenia i byc moze treningu. Wiekszosc doktorow socjologii z pewnoscia nie daloby rady dokonac takich rzeczy, jesli sie myle to powiedz mi ile z nich jest obecnie pierwszoplanowymi postaciami w polityce? najczesciej socjologa pokaza od czasu do czasu w tv komentujacego jakies wydarzenia polityczno spoleczne, najczesciej kobiete ktora posluguje sie tautologiami i ogolnikami, na ktore stac byloby nawet dobrze wyedukowanego i inteligentnego gimnazjaliste.

              btw jestes studentem socjologii?
              • sopelsiasty Re: kobiety na uczelniach 17.07.05, 15:24
                Będę od października :) I właśnie dlatego wybrałem ten kierunek - wiem, że mam
                predyspozycje do tego typu zajęć i właśnie dlatego wybrałem socjologię. Widzę
                siebie jako speca od kreowania wizerunku, rzecznika prasowego albo kogoś w tym
                stylu, ale wiem, że bez papieru nie zdziałam nic, poza tym mimo wszystko dam
                głowę, że niejednej mądrej i przydatnej w przyszłości rzeczy da się tam nauczyć.
              • Gość: fifi Re: kobiety na uczelniach IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.07.05, 20:49
                Wiara we wrodzone predyspozycje, których rozwijanie nie wymaga studiów, jest
                przesądem. Badania rynku wykazują, że niewykształceni, a utalentowani
                przedsiębiorcy odnoszą sukcesy do pewnego poziomu rozwoju firmy, i po jego
                przekroczeniu albo plajtują, albo szybko podejmują studia.
            • klymenystra to smutne,ze... 18.07.05, 17:08
              studiow nie traktuje sie juz jako pewnego waznego etapu, ktory pozwala sie
              rozwijac, dzialac, cos robic i ladnie finalizowac mlodosc... studia to tylko
              towar. i to niepelnowartosciowy- bo nie liczy sie wiedza, a tylko umiejetnosci
              (nie mowie, ze sa zle-wrecz przeciwnie, ale niepoparte wiedza daja wrazenie
              tresury).
              co do glownego tematu- pan, ktory to pisal setnie mnie ubawil.
              pozdrawiam
              • Gość: fifi Re: to smutne,ze... IP: w3cache.* / *.2-0.pl 18.07.05, 23:23
                Czy ktoś tu pisał, że studia nie studiuje się nie dla rozwoju intelektualnego,
                lecz czegoś innego? Albo że można nabyć jakieś umiejętności bez wiedzy? Nie ma
                umiejętności bez wiedzy, natomiast można mieć wiedzę bez umiejętności. W takim
                przypadku wiedza jest nieprzydatna. Natomiast umiejętności wykształcone na
                pewnym materiale wiedzy dają się przenosić na wiedzę innego typu i pomagają ją
                opanować.
                • klymenystra Re: to smutne,ze... 19.07.05, 10:01
                  cytuje:
                  "w gruncie rzeczy nie ucza niczego z punktu widzenia gospodarki istotnego ani
                  niczego co w istotny
                  sposob przyczyniloby sie do kreowania dobrobytu. wiekszosc ludzi po
                  takich 'humanistycznych' kierunkach jest zawodowo przegrana
                  (oczywiscie np taka psychologia potrafi zapewnic bardzo intatna posade, ale
                  wiekszosc tego typu kierunkow niestety w 70%
                  procentach ksztalci bezrobotnych). "
                  wniosek chyba jasny :/
                  • Gość: fifi Re: to smutne,ze... IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.07.05, 13:45
                    Rzeczywiście, nie zwróciłem uwagi na ten post, dość głupkowaty.

                    Przy okazji, do klymenystry: napisałaś o "finalizowaniu młodości". Otóż
                    człowiek powinien rozwijać się nie tylko pod koniec młodości, lecz całe życie.
                    Jestem pełen szacunku dla osób, które podejmują studia po 30', 40', a nawet po
                    50', czasem mając już jedno mgr. Jestem też pełen szacunku dla osób, które po
                    ukończeniu studiów dalej uczą się samodzielnie. W żadnym razie okres studiów
                    nie powinien być finałem niczego, a tylko ważnym etapem osobistego rozwoju.
                    • klymenystra Re: to smutne,ze... 19.07.05, 15:39
                      niedokladnie o to mi chodzilo :)
                      mialam na mysli fakt, ze wiele osob traktuje mlodosc dosc zabawowo, zawsze
                      czekajac na cos, co bedzie dalej- i w ten sposob ja marnuje. nie twierdze, ze
                      na mlodosci rozwoj sie konczy- - ale warto z niej korzystac, rozwijajac sie :)
                      troche to zamotane :)
                      pozdrawiam
                      • Gość: fifi Re: to smutne,ze... IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.07.05, 17:23
                        Skoro tak, to pełna zgoda.
          • neurosia Re: kobiety na uczelniach 18.07.05, 13:17
            > popatrz sobie na naprawde trudne i ambitne kierunki
            > np. techniczne, czy scisle... na agh
            > na wydziale eaie nie uraczysz z reguly wiecej niz 1,2 pan na roku...
            > zapytaj sie teraz z czego to wynika?

            co roku coraz więcej kobiet zaczyna studia na tym wydziale i w ogóle na k. a
            tak niski odstetek studentek wg mnie spowodowany jest przede wszystkim
            stereotypem, że kierunki typu elektrotechnika, automatyka, informatyka itp. są
            domeną głównie męską, powszechnymi opiniami w stylu "kobieta na takim kierunku
            sobie nie da rady"... Duże znaczenie ma także nastawienie pracodowaców, którzy
            są utwierdzeni w przekonaniu, że do zawodów technicznych zdecydowanie lepiej
            predysponowani mężczyźni i niechętnie na takich stanowiskach zatrudniają
            kobiety... to odstrasza wiele inteligentych potencjalnych przyszłe pań
            inżynier, której wolą wybrać kierunek bardziej "damski". i nie ma tu nic do
            rzeczy ich inteligencja czy też jej brak... to tylko czysta kalkulacja i w
            wielu przypadkach chęć ułatwienia sobie życia...
    • Gość: fifi Re: kobiety na uczelniach IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.07.05, 11:25
      Z obserwacji studentów i studentek mam zupełnie inne odczucia. Studenci
      uważają, że są kimś, z samego tego tytułu, że są facetami. Dlatego się nie
      uczą, bo nie potrzebują potwierdzenia własnej wartości. Natomiast studentki są
      ambitniejsze, i jeżeli tylko uda się im przełamać kompleksy, wynikające z
      fałszywego stereotypu, że nauka jest domeną mężczyzn, potrafią uczyć się
      świetnie. Oczywiście tego typu uogólnienia mają charakter statystyczny.
      Zdarzają się genialni studenci, którzy zostawiają daleko w tyle konkurencję
      płci obojga. Zdarzają się też zupełnie durne baby. Jednak średnio studentki
      lepiej się uczą od studentów.

      Żeby nie było nieporozumień: jestem mężczyzną.
      • Gość: gnoj ktory mowi ń Re: kobiety na uczelniach IP: *.netcontrol.pl 17.07.05, 14:40
        skoro tak odwaznie szafujesz takimi rzekomo statystycznymi danymi to podaj zrodla... ja bowiem zauwazylem cos odmiennego(popatrz na proporcje kobiet do mezczyzn w klasach o profilach matematycznych albo studiach techniczno-przyrodniczych np. na politechnikach)
        • Gość: fifi Re: kobiety na uczelniach IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.07.05, 20:51
          Na matematyce na uj jest przewaga dziewcząt. W ogóle na studiach jest przewaga
          dziewcząt. Po pierwszym roku odpada więcej chłopców.
          • r.richelieu Re: kobiety na uczelniach 12.08.05, 01:37
            to nie jest wytłumaczenie, bo na kierunkach nauczycielskich, nawet jeśli mają i
            inne specjalizacje, przeważają dziewczyny. Nawet fizyka to fifty-fifty
    • Gość: flamengista Re: kobiety na uczelniach IP: *.chello.pl 19.07.05, 11:19
      Przemek_ksw wymięka przy tym wątku... Człowieku, jak ci się nie podobają
      studentki na uczelniach, to wyjedź do Arabii Saudyjskiej.

      Zdecydowana większość studentek, z którymi mam zajęcia JEST BARDZIEJ PRACOWITA
      od swoich kolegów. Są również BARDZIEJ AMBITNE. Rozumiem, że może to niepokoić
      mężczyzn, ale tylko tych, którzy mają niską samoocenę.

      Napisałem dwie prace magisterskie - jedną u promotora - mężczyzny, drugą u
      kobiety. Oboje byli wybitnymi fachowcami w swojej dziedzinie i poświęcili mi
      sporo czasu. Promotor mojego doktoratu jest kobietą.

      Przerażające jest to, że ciągle takie opinie pojawiają się w naszym
      społeczeństwie. Moim zdaniem kobiet na uczelniach, w firmach, urzędach czy w
      sejmie jest nadal za mało. Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas.

      Co to za mężczyna, który nie lubi kobiet?;)
      • Gość: fifi Re: kobiety na uczelniach IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.07.05, 13:50
        Popieram. Zwłaszcza, że sam przedtem napisałem coś w tym mniej więcej guście.
        Niestety, wiele wskazuje na to, że mężczyźni w szkołach wyższych i na
        stanowiskach wymagających sprawności intelektualnej stają się powoli
        dinozaurami. Jako mężczyźnie, smutno mi z tego powodu, a jako miłośnikowi
        kobiet współczuję im tego, że większość z nich ma do wyboru samotność,
        homoseksualizm lub związek z jakimś gamoniem, który na dodatek wyobraża sobie,
        że sama płeć nadaje mu wysoką wartość.
        • rasta69 Re: kobiety na uczelniach 20.07.05, 14:35
          > Niestety, wiele wskazuje na to, że mężczyźni w szkołach wyższych i na
          > stanowiskach wymagających sprawności intelektualnej stają się powoli
          > dinozaurami.

          Co do szkol wyzszych to zgadzam sie. Ktory zdolny facet bedzie pracowal za takie grosze? Najlepsi studenci ekonomii (zreszta obu plci) wola zarabiac niz przezywac przygode intelektualna na glodzie.
          Druga czesc twojej wypowiedzi o "stanowiskach wymagajacych sprawnosci intelektualnej" bardzo mnie zdziwila. Przeciez odsetek facetow na stanowiskach kierowniczych jest wyzszy. Zgadzam sie, ze jest to spowodowane dyskryminacja kobiet ale sugerowanie przewagi umyslowej ktorejkolwiek plci jest naiwne.
          pozdr.
          • Gość: flamengista Re: kobiety na uczelniach IP: *.chello.pl 20.07.05, 16:24
            "Co do szkol wyzszych to zgadzam sie. Ktory zdolny facet bedzie pracowal za
            takie grosze? Najlepsi studenci ekonomii (zreszta obu plci) wola zarabiac niz
            przezywac przygode intelektualna na glodzie."

            Mało wiesz na temat zarobków na uczelni. Wcale nie są takie kiepskie,
            szczególnie jeśli ktoś pracuje na dwóch etatach. Do tego 2 miesiące wakacji,
            trzynastka, dodatki świąteczne i płacone nadgodziny.

            W większości prywatnych firm można tylko marzyć o takich udogodnieniach. A
            ludzie pracują po 12 godzin za 1500 zł miesięcznie.

            • Gość: rasta Re: kobiety na uczelniach IP: *.ar.krakow.pl 16.08.05, 18:29
              przypomne, ze mowimy tu o naprawde zdolnych osobach. Takich mlodych zdolnych,
              najwieksze firmy konsultingowe, rekrutuja od razu po studiach, i tam zarabia sie
              koło 2,5 tys na starcie a juz za chwile 4-5 tys. Oczywiscie jest to zyłowanie
              człowieka, ktory zreszta odchodzi po kilku latach z referencjami zapewniajacymi
              mu stanowisko kierownicze, podobne zarobki a mniej stresu i zapieprzu.
              Kwoty ktore podajesz (1500 PLN)stosuja sie nie do mlodych zdolnych, majacych
              kwalifikacja do zostania na uczelni, ale do sredniej jaką dostaje obrotny
              student lepszej uczelni ekonomicznej po studiach(wcale nie taki super zdolny).
              Srednia placa po studiach jest na poziomie 1000-1200 na rękę, tyle może dostac
              obrotniejszy student na 4-5 roku.
              Jesli bylbym młodym zdolnym z kwalifikacjami do pracy na uczelni(miernikiem nie
              sa kwalifikacje obecnej kadry) i mialbym do wyboru kilka tysiecy na starcie,
              bonusy, i prowizje (niestety coraz czesciej stosowana forma niewolnictwa), to
              olałbym dwie pensje doktoranta i dwa miesiace urlopu. Ile dostaje osoba piszaca
              doktorat?

              p.s. cały czas piszę o ekonomistach kończących AE. Kwoty ktore podaje to płace w
              Krakowie, rowniez z autopsji.
              p.s.2 wcale nie jestem młodym zdolnym, moze obrotnym :))
              p.s.3 sorry za odpisanie po tak dlugim czasie.

          • Gość: fifi Re: kobiety na uczelniach IP: w3cache.* / *.2-0.pl 20.07.05, 23:05
            Inne zalety pracy na uczelni to o wiele większe bezpieczeństwo zatrudnienia,
            niż gdzie indziej oraz mniej konfliktów z kolegami/koleżankami, ponieważ
            spotyka się ich oko w oko kilkanaście razy krócej niż w innych miejscach pracy.

            Nie mówię o proporcjach w obsadzie stanowisk kierowniczych, lecz stanowisk
            wymagających wyższych kwalifikacji intelektualnych. Np. szeregowych lekarzy,
            analityków różnych branż itp. Poza tym nie mówię o dzisiejszych proporcjach,
            lecz o tendencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka