trudny2002
11.10.02, 09:00
Poczytałem wczoraj w Gazecie, że temu ministrowi z tikiem i przymrużanymi
oczkami, takiemu zapracowanemu blondynowi, to wcale nie chodziło o to żeby
wydrzeć pieniążki od szacownej uczelni. Skąd.
Zastanawia mnie więc po co pozew skierowany do sadu określał żądania
finansowe?
Też chyba skieruję jakąś sprawę o dyskomfort ze sporym żądaniem...przecież
jakie to ma znaczenie. A sądy są tak puste i ludzie , którzy tam pracują to
całymi dniami leżą , nic nie robią i czekaja tylko na takich co to im widok
na ogród ogranicza przelatujący gołąb...
trudny