Gość: H56
IP: *.comnet.krakow.pl
27.11.05, 16:26
jadę sobie wczoraj windą z zakupami i gdy mam już z niej wysiadać, winda
nagle ruszyła i staneła z metr nad poziomem pietra. Gdy zamknąłem drzwi
wewnetrzne ponownie ruszyła zatrzymując sie na wezwanie lokatorów z wyższego
piętra. Uprzedziłem o jej zepsuciu chcacych do niej wejść lokatorów i
poszedłem na piechote na swoje piętro.Po przyjściu do domu natychmiast
zadzwoniłem do konserwatora dżwigów którego nr telefonu był na ulotce w
windzie ,powiadamiajac go o zdarzeniu. Ponieważ troszkę sie zdenerwowałem
walnąłem sobie koniaczka i siadłem dla odprezenia do kompa. Po około godzinie
do mych drzwi zapukała sąsiadka z prośba o pomoc bo zablokowała sie winda a w
srodku jest młoda dziewczyna. Ponownie zadzwoniłem do pogotowia dżwigowego i
poprosiłem o interwencję. Odbierajacy telefon meżczyzna, zrugał mnie ,że
sobie żarty stroję i zarządał podania swoich danych i miejsca zamieszkania
gdyz inaczej nie przyjedzie, szkoda mi było dziewczyny w windzie więc rad nie
rad mu je podałem. Jednocześnie zadzwoniłem na 997 i powiadomiłem o zdarzeniu
Policję. Nagle winda ruszyła i staneła na pietrze, pomogłem dziewczynie wyjść
z windy , jednocześnie blokujac drzwi wejsciowe do dźwigu. Roztrzęsioną
dziewczynę poprosiłem o poczekanie do momentu przyjazdu konserwatora. Po 30
minutach zjawił się fachowiec i uderza do mnie z pretensjami dlaczego
powiadomiłem Policję i ,ze nikt nie bedzie przyjeżdżał na anonimowe telefony.
Wkurzył mnie facet bardzo, wiec powiedziałem mu ,ze moje dane osobowe sa
prawnie chronione i byle dupkowi ich nie będę udostepniał, bo nie mam takiego
obowiązku. Wkurzony poszedłem do domu. Po kikunastu minutach,córka
powiadamia mnie ,że jakiś pan do mnie. Był to konserwator który zaczął mi
meldować o wykonanej kontroli windy. Zbaraniałem, ale grzecznie wysłuchałem,
informacji ,ze takie przypadki to normalka i nie powinno sie wpadać w panikę.
Zastanawiam się czy czasem na mój adres nie przyjdzie teraz rachunek do
zapłaty za wykonaną usługę. Od dziś będę dzwonił do fachowców którzy poproszą
o moje dane, tylko za pośrednictwem Policji, a dzieciom dla zdrowotności
zakazałem korzystania z windy. Zdarzenie miało miejsce w bloku przy ul.
Łokietka.