jottka
20.11.02, 13:43
otóż jest basen awf na rogozińskiego. bilet - w postaci wydruku z kasy -
kupuje się u pani szatniarki, po czym idzie do szatni i dalej na basen.
i normalnie na wszystkich basenach są albo różne bramki, albo też kasa stoi
tuż przy szatni i pani/ pan widzą, czy wchodzimy legalnie. a tutaj nic z tych
rzeczy, natomiast idea jest taka, że przebieramy się, bierzemy bilet w zęby,
idziemy pod prysznic, wchodzimy na basen, pokazujemy (może być z daleka)
bilet ratownikowi, po czym albo ciskamy przemoczonym kawałkiem papieru o
kafelki, albo wracamy do szatni i grzecznie chowamy do torby.
na pytanie, kto wymyślił taki idiotyzm, pan ratownik się bardzo obraził :( no
nie chcę obrażać wuefmenów, ale do zorganizowania sprawnej kontroli biletów
nie trzeba studiów wyższych! i niekoniecznie trzeba zakładać bezustanne
spacery klientów w te i nazad w mokrych kostiumach. mi na przykład zimno :((