Gość: em
IP: *.autocom.pl
18.03.06, 16:29
Czyli kierunek, nad którym najpoważniej się zastanawiam. Do ludzi w temacie:
1. atmosfera jest do wytrzymania, czy kujoństwo straszne jakieś, wiecznie
zdenerwowani, nie śpiący po nocach 'studenci'? imprezowanie? bo poza tym, że
sam kierunek jest dla mnie interesujący chciałabym, żeby studiowanie było
takim z prawdziwego zdarzenia, niekoniecznie kręcącym się tylko wokół nauki ;)
2. stopień feminizacji... :] da się wytrzymać (z perspektywy płci pięknej po
doświadczeniach w zfeminizowanym biolchemie ;) ?
3. jakie szanse mam, będąc załóżmy nienajgorszą w tym co robię, po skończeniu
studiów nie wylądować w aptece, ale przykładowo w firmie farmaceutycznej?
będę dźwięczna za odp ;)