Gość: yol
IP: vance* / 142.30.229.*
11.12.02, 22:19
Autor tekstu: Kazimierz Czapiński; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2034
Gdy miałem pięć lat, posłano mnie do chederu. Klasa była mała, ławki wąskie,
twarde i boleśnie niewygodne. Siedzieliśmy tak blisko siebie, że nie można
było ruszać ramionami; w śpiewnym chórze powtarzaliśmy litery alfabetu
hebrajskiego. Potem kombinacje zgłosek z samogłoskami. Powtarzaliśmy,
powtarzaliśmy, powtarzaliśmy mechanicznie, dopóki litery w książce nie
wywołały właściwej nerwowej reakcji i dopóki właściwe dźwięki nie wydobywały
się z naszych dziecinnych ust.
Okna były szczelnie zamknięte. Będą one zamknięte przez całą zimę, aby
zaoszczędzić na opale. Powietrze było ciężkie i śmierdzące. Zapach potu
mieszał się z zapachem cebuli i kartofli gotowanych w sąsiedniej kuchni. Nasz
nauczyciel miał rózgę w ręku i ubrany był w długi, brudny i podarty jedwabny
chałat, noszony przez religijnych Żydów Krakowa. Każdy z nas, chłopców, ma
lat pięć. Nauczyciel słucha naszego śpiewanego chóru. Jego wyćwiczone ucho
chwyta głos, który brzmi fałszywie. Powoli, z podniesioną trzcinką podchodzi
do miejsca, z którego może mnie dosięgnąć! Boję się i staram się śpiewać
głośno i dobrze. Jestem ocalony. Trzcina uderza w mojego sąsiada. Chór pod
batutą nauczyciela powtarza głośniej i lepiej nasz monotonny śpiew. Uderzony
chłopiec ociera łzy brudnymi palcami, a nauczyciel szuka nowej ofiary.
W południe, gdy lekcje się skończyły, nauczyciel i jego pomocnik zabierają
nas grupami i odprowadzają do naszych domów. Po obiedzie zabierają nas znowu
do chederu. Każdego ranka i każdego popołudnia oddychamy tym samym zgniłym
powietrzem, powtarzamy i powtarzamy, dopóki nie nauczymy się czytać słów,
których nie rozumiemy, słów w świętym języku, w którym Pan Bóg rozmawia z
aniołami. Czytamy słowa, których nie rozumiemy; czytamy je powoli, zająkując
i myląc się; potem tych omyłek jest mniej i wreszcie czytamy płynnie.
Pierwszy etap naszej edukacji jest poza nami