09.05.06, 09:00

Obserwuj wątek
    • mrug Re: Zaskakuj 09.05.06, 09:04
      Jestem kobietą.
      • kikoo1 Re: Zaskakuj 09.05.06, 09:09
        Sorry, problemy techniczne, do wykasowania przez łaskawego admina...
    • Gość: Irek Re: Zaskakuj IP: *.chello.pl 09.05.06, 09:12
      Kikoo1 prowokuje:
      "Fascynująca jest ta dezintegracja zmysłowego poznania, kiedy napotyka
      brutalną prawdę i czmycha w popłochu, zastępując realność mirażami i budując
      kruche bufory, mające chronić przed atakami zbyt przerażającej egzystencji!"

      Nie potrafię zaskoczyć, niestety. Pewnie dlatego, że mnie by bardziej fascynowała integracja. Byle nie z kołkiem. Zwłaszcza długim.
      No ale i tak z pewnością nie dla mnie była ta zachęta...
      A te miraże tutaj, to w przerwach regeneracyjnych, a nie żeby czmychać.
      Pozdr.
      • kikoo1 Re: Zaskakuj 09.05.06, 09:24
        Ach Irku, nie przejmuj się. To tylko takie dywagacje na tematy filo- czy też
        raczej parafilozoficzne. Z filozofią tak to wygląda, iż jest niejako skazana na
        to, że nigdy nie osiągnie jasności a tym bardziej pewności. Ale to oczywiscie
        nie powinno stanowić żadnej przeszkody w odwiecznym poszukiwaniu jakiegokolwiek
        sensu w tej całej , dalekiej od racjonalności, Hecy....
        Również pozdrawiam
        • Gość: Irek Re: Zaskakuj IP: *.chello.pl 09.05.06, 09:48
          Dzięki za pociechę. A z tą "hecą" coś Ci się wymskło... Z dużej litery?!
          A co do filozofii, to nie byłbym taki pewny, że "nigdy nie osiągnie jasności, a tym bardziej pewności". Skąd - przepraszam, może to intymne pytanie - u Ciebie taka pewność, że nigdy nie będziesz mieć pewności? Albo chociaż jasności? Takie to dla Ciebie jasne, że zawsze będzie niejasne? Ale że heca, to pewne? Nota bene, dla mnie też to jest heca. Jeśli nie koszmar. Koszmar - żeby było jasne - wisi nad nami.
          Chyba że jest tak istotnie, jak piszesz, że "jest skazana". Wolałbym jednak, byś mnie oświeciła - i byłby z tej rozmowy pożytek nie tylko dla mnie - co do tego, przez kogo jest skazana na permanentną niejasność i niepewność. Wiem tyle, że nie przez Arystotelesa.
          Tak, widzę, że napisałaś "niejako". Lecz tego w sam raz przysłówka nie traktuję jak elementu wzmacniającego tezę...
          Pozdr
          • kikoo1 Re: Zaskakuj 09.05.06, 10:12
            "Heca" to może rzeczywiście nadto pejoratywne określenie. W końcu raczej
            Wszyscy bierzemy w niej udział, a myśl o innych możliwościach rzadko kogo
            cieszy.
            Przyczyna mego braku pewności zaskakująco banalna, nigdy nie dostałam żadnego
            znaku, ale oczywiście nie można wykluczyć, choć ja właśnie to czynię z pełnym
            przekonaniem. Taka to już moja właściwość - absolutny brak wyobrażni nt.
            I czy to dobrze?
    • mrug Re: Zaskakuj 09.05.06, 09:31
      Ten jest lepszy.
      • kikoo1 Re: Zaskakuj 09.05.06, 09:46
        Sama juz nie wiem...
        • mrug Re: Zaskakuj 09.05.06, 10:00
          Zdecydowanie ten!
        • Gość: Irek Re: Zaskakuj IP: *.chello.pl 09.05.06, 10:05
          Cytujesz (jak sądzę):
          Aby poznać rzecz lub ideę, musimy w nią wątpić, a wątpiąc, dążyć do
          postrzegania własności, jakie posiada w swym stanie skończonym.
          Czy to ma jakiś sens? Właśności tkwiące "w rzeczy samej w sobie"?
          Ja:
          1. W ogóle to wcale nie musimy wszystkiego poznawać. Poza tym możemy się zadowolić powierzchnią, jak w przypadku zakochania i różowych okularów. Nigdy nie było mi lepiej, niż wtedy!
          2. Wątpiąc poznajemy coś w rodzaju negatywu, uzupełniamy stronę rekto versem danej rzeczy.
          3. Ci, którzy piszą i mówią o "stanie skończonym" i o "rzeczach samych w sobie" przeciwstawiają właśnie sobie te dwa aspekty. Do mnie nie przemawia ani jeden, ani drugi. Poza tym, że są to kategorie dość użyteczne w pewnym rodzaju dywagacji. Widziałem i słyszałem, jak prof. Roman Ingarden się tym bawił i ciągle nam się zdawało, że już jest blisko owego Ding an sich. A "stan skończony" jest pojęciem nadającym się według mnie do określenia tego, co reprezentuje kilku z naszych forumowych kolegów...
          Właściwie to chyba każdy z nas jest poniekąd skończony, a z drugiej strony wręcz przeciwnie. Pozdr
          • Gość: Irek Re: Zaskakuj IP: *.chello.pl 09.05.06, 10:13
            Zapomniałem Ci odpowiedzieć na pytanie:
            Czy to ma jakiś sens? Własności tkwiące "w rzeczy samej w sobie"?
            Moim zdaniem własności - np. zieleni czy długości - nie mogą "tkwić w rzeczy samej", bo są względem rzeczy - jakkolwiek rozumianej - przygodne. Zwłaszcza zaś tkwić w tak abstrakcyjnym pojęciu, jak "rzecz sama w sobie". Szczególnie jeśli są rozumiane również jako kategorie pojęciowe (np. krótkość czy długość).
            Ergo - nie widzę sensu. Może jestem niedowidzącym pod tym względem?
            • kikoo1 Re: Zaskakuj 09.05.06, 10:32
              Nie ma sensu, wiedziałam, przeczuwałam.A zatem tu sie zgadzamy.
              Podobnie jak co do 1. Choć chyba trzebaby mimo wszystko uzupełnić, że różowe
              okulary, jak sama nazwa wskazuje, to rzecz paskudna, bo kiedy nieuchronnie
              stracą ważność, dojmująca konieczność poznania zwykle bywa mało przyjemna.
              Oczywiście reguła taka, jak prawie każda, ma wyjątki...
              Ad.2. negatyw - pozytyw. OK!
              Ad.3. Roman Ingarden - chylę czoła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka