wodnik74
10.01.03, 13:45
Facet leci balonem i nagle zdaje sobie sprawe z tego, ze zgubil droge.
Wylacza wiec palnik, obniza pulap i zauwaza idacego czlowieka. Opuszcza balon
jeszcze nizej i krzyczy:
- Przepraszam! Czy moze mi pan powiedziec gdzie jestem?
- Oczywiscie. Jest pan w balonie na ogrzane powietrze, szybuje pan na
wysokosci 100 metrow nad powierzchnia ziemi, w kierunku zachodnim.
- Pan musi byc informatykiem! - odkrzyknal baloniarz.
- Zgadl pan! - slychac z dolu. - Jak pan na to wpadl?
- To proste! - krzyczy baloniarz. - Wszystko co pan mi odpowiedzial jest
absolutna prawda z technicznego punktu widzenia. Ale jest zupelnie
bezwartosciowe dla znalezienia wyjscia z mojej sytuacji.
Na to gosc z dolu:
- A pan pewnie jest prezesem zarzadu jakiejs firmy?
- To prawda - odpowiada baloniarz. - A jak pan na to wpadl?
- To jeszcze prostsze! Nie wie pan gdzie pan jest, nie wie pan dokad zmierza,
ale wymaga pan ode mnie skutecznej pomocy... Jest pan w tym samym miejscu,
gdzie pan byl przed naszym spotkaniem, z tym, ze teraz jest to juz wylacznie
moja wina.
pozdrawiam
wodnik o-bolącej-bez-przerwy-od-rana-mimo-licznych-środków-leczniczych-głowie