Dodaj do ulubionych

Byłem na "kodzie Leonarda"

07.06.06, 04:21
Ci, którzy twierdzą, że to film antyreligijny – kłamią. Tacy co mówią, że obraz Howarda jest szmirą – zapewne go nie oglądali.
Entuzjastom powieści Browna trzeba powiedzieć wprost: książka znowu przebiła film.
Ja niczego podobnego nie odnotowałem, a „Kod” obejrzałem z przyjemnością i zainteresowaniem, choć przyznaję: na kolana mnie nie rzucił. Ale po kolei...
Akcja filmu, podobnie jak książki, rozpoczyna się w Luwrze, gdzie główni bohaterowie: Sophie Neveu i Robert Langdon, zostają uwikłani w labirynt wielkiej tajemnicy. Tajemnicy, którą układem własnego ciała i krwawymi inskrypcjami chce im przekazać zamordowany kustosz jednego z największych muzeów świata. To taki swoisty, zakodowany list z zaświatów. Z minuty na minutę liczba zagadek rośnie wykładniczo, a piękna pani kryptolog i jej partner – specjalista od symboli religijnych – muszą stawić czoła nie tylko rozszyfrowaniu łamigłówki... Na ich życie dybie bowiem szalony mnich i fanatyczny komisarz policji (obaj z Opus Dei).
Osią intrygi jest słynny obraz Leonarda da Vinci „Ostatnia wieczerza”, a dokładniej – podtekst, który wielki mistrz starał się w swoim dziele przekazać potomnym. Rzeczywiście, po bliższym przyjrzeniu się freskowi (upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Leonardo_da_Vinci_(1452-1519)_-_The_Last_Supper_(1495-1498).jpg,) konstatujemy, że przy stole obok Chrystusa wcale nie siedzi święty Jan, tylko urodziwa, rudowłosa kobieta. To Maria Magdalena – jak utrzymywały sekty gnostyckie pierwszych wieków chrześcijaństwa – żona Mesjasza i zarazem... Święty Graal. Ale nie kielich z wieczerzy, tylko matka dziecka Jezusa. Potomkowie tego związku żyją ponoć do dziś. To tych potomków (potomka?) oraz grobu Magdaleny szukają Sophie i Robert.
Streszczanie filmu dla czytelników książki Browna jest zbyteczne, zaś widzom, którzy z „Kodem” pierwszy raz spotkają się w kinie, odebrałoby dobrą zabawę.
Teraz o samym dziele i o języku, jakim do nas przemawia.
Pomiędzy bajki należy włożyć liczne, pełne furii doniesienia przykościelnych znawców kina, że film Howarda (oraz pierwowzór Browna) jest z założenia antychrześcijański. Wprost przeciwnie. Człowiek wątpiący, poszukujący, agnostyk i wolnomyśliciel, jeśli tylko uwierzy w przesłanie „Kodu”, może się nawet nawrócić, zaś osoby religijne tylko umocnią się w wierze. Mamy tu bowiem liczne odniesienia do Chrystusa, który dla głównych bohaterów jest bezdyskusyjnie wielką postacią w całej historii – jednostką, która swoje piętno odciska do dziś na każdym człowieku.
Langdon, choć sceptyk, opowiada Sophie o swoim traumatycznym przeżyciu z dzieciństwa. Gdy wpadł do studni i stracił wszelką nadzieję, poczuł, że na dnie tej śmiertelnej pułapki jest z nim ktoś jeszcze, że ktoś go wspiera i nie da mu umrzeć. Łatwo zgadnąć, o kogo panu Robertowi chodzi – nieprawdaż? Podobnych religijnych odniesień i ingerencji jest w obrazie Howarda co niemiara. W angielskiej świątyni przed niechybną śmiercią od kuli szaleńca ratuje Sophie stado gołębi, które, podrywając się nagle, łoskotem skrzydeł wypełniają nawę, co zupełnie dezorientuje mordercę.
W końcowej scenie Langdon odnajduje w końcu grób Marii Magdaleny (notabene – w Luwrze), klęka i modli się. Trzeba czegoś więcej?
Może w takim razie filmowy „Kod” jest antywatykański, antypapieski? Jeśli nawet trochę, to też nie do końca. Odnajdujemy bowiem scenę, w której tajna rada Opus Dei zastanawia się, co by było, gdyby Watykan dowiedział się o jej knowaniach. Mnisi dochodzą do jednej konkluzji: czekałaby ich natychmiastowa ekskomunika. Bujdy opowiadają ci, co twierdzą, że film zionie nienawiścią do religii. Wprost przeciwnie, chwilami dzieło jest nawet mistyczne i alegoryczne w swej wymowie.
Próżno by szukać też w filmie dowodów, które tak licznie w pierwowzorze literackim przytacza Brown. Dowodów na niesłychane kłamstwa i oszustwa, jakimi posługiwał się Kościół katolicki na przestrzeni wieków, żeby umocnić swoją władzę i stan posiadania. Ostrze obrazu Howarda jest wyraźnie stępione w porównaniu z książką. Czy zatem może się podobać, czy robi wrażenie? I tak, i nie. Dla widzów, którzy nie znają książki Browna, będzie zapewne odkrywcze, zaś dla jej czytelników i entuzjastów – mocno okrojone i powierzchowne, a nawet ciut wstrzemięźliwe.
Obserwuj wątek
    • Gość: Prawy Obywatel Re: Byłem na "kodzie Leonarda" IP: *.chello.pl 07.06.06, 07:10
      No to koleś masz przeje..e !
      ABW już na Tobie siedzi - wszystkie ściany Ci "grają". Teściową i kolegów w
      nocy pozyskano do współpraczy w ramach sprawy operacyjnego rozpracowania
      kryp. "Abadonner".
      Kuria też umieściła Cię na pierwszym miejscu do wyciskania diabła walcem
      drogowym.

      Dlatego od razu się przyznaj i wskaż wspólników.

      PS

      I na chu.. Ci to było ?!!!
      • 762mm Czy obejrzenie "Kodu" jest grzechem? 07.06.06, 07:37
        „Wielki knot, czyli Kod da Vinci, Głupi, fałszywy obraz Kościoła, Kod nienawiści, Film dla idiotów, Paranoja Kodu, Kod – kicz to tylko niektóre tytuły artykułów, którymi karmiła nas prasa, od kiedy obraz Rona Howarda wszedł na ekrany. Takiej zbiorowej histerii, takiej negatywnej kampanii jak ta – jeszcze w Polsce nie było.
        Do tej pory powieść Browna uważałem za świetnie napisane czytadło, oparte w połowie na historycznych przesłankach, w połowie na literackiej fikcji. I nic więcej. Teraz jednak zaczynam się zastanawiać, czy aby „Kod” nie stał się kościelną puszką Pandory, wieszczącą nieszczęścia dla Watykanu.
        Tym bardziej że opluwany, znienawidzony i wyśmiewany przez hierarchów pisarz nie odkrył żadnej Ameryki. Przecież każdy rzetelny historyk religioznawca musi przyznać, że dla chrześcijan pierwszych wieków naszej ery Chrystus nie był Bogiem, tylko człowiekiem przezeń wybranym i namaszczonym. Tak naprawdę
        (i zgodnie z treścią „Kodu”) dogmat o boskości Jezusa zaczął się rodzić na soborze nicejskim w roku 325 za sprawą cesarza Konstantyna. Ów Konstantyn spośród kilkudziesięciu dostępnych wówczas ewangelii (pisanych w latach 60–110 naszej ery) wybrał cztery wchodzące dziś do kanonu, a pozostałe odrzucił. Te wzgardzone dokumenty Kościół uznał później za apokryfy, tropiąc i niszcząc rękopisy. Nieliczne egzemplarze zachowały się w kopiach do dziś. Podobno jedenaście z nich pokrywa kurz w niedostępnych światu archiwach watykańskich. Poczesne wśród nich miejsce zajmuje ponoć Ewangelia Marii Magdaleny, której ewentualne ujawnienie zatrzęsłoby fundamentami Kościoła.
        Także kwestia małżeństwa Jezusa z Magdaleną i narodzonego z niego potomstwa nie jest jakimś chorym pomysłem Browna. W ten związek wierzyły liczne Kościoły gnostyczne pierwszych wieków (zwane dziś pogardliwie sektami), m.in. walentynianie. Ich członkowie opierali się na Ewangelii Filipa – jasno ów mariaż opisującej.
        Wiara w to, że Zbawiciel połączył swoje geny z kobietą (mężczyzna niezwiązany z kobietą w czasach Jezusa uchodziłby za niepełnowartościowego), jest tak stara jak chrześcijaństwo, a Brown całość tylko odgrzał i sprzedał w atrakcyjnej formie w milionach egzemplarzy. Film Howarda jeszcze bardziej spopularyzował przesłanie i sprawił, że trafiło ono pod strzechy.
        I w tym sęk oraz całe nieszczęście współczesnego Kościoła. To, co było do tej pory przedmiotem polemik i historycznych dysput badaczy, stało się powszechnie dostępne i świetnie, po hollywoodzku, podane.
        Tego Watykańczycy przeżyć nie mogą. Wiedza zastrzeżona dla nielicznych została ujawniona maluczkim. Zgroza! Jeśli jeszcze hierarchowie mogli ścierpieć „Ostatnie kuszenie Chrystusa” – film o podobnym przesłaniu, ale elitarny – to już z dziełem Howarda trzeba było coś zrobić.
        Przypuszczono więc atak dwojakiego rodzaju. Po pierwsze – bojkot. Setki milionów katolików dowiedziało się, że obejrzenie „Kodu” jest grzechem, z którego trzeba będzie się spowiadać. To dobry chwyt, choć nie na wszystkich działa. Lwia część bezkrytycznych wiernych, z IQ nieprzekraczającym setki, nakazu posłucha bez szemrania. Lecz co zrobić z wcale niemałą
        rzeszą intelektualistów, którzy muszą najpierw dotknąć, by uwierzyć.
        Którzy chcą mieć własne zdanie? Dla tych przygotowano działa innego kalibru, a armaty odlali członkowie i sympatycy Opus Dei, których długie ręce sięgają telewizyjnych korporacji i gazetowych koncernów. Z dnia na dzień w setkach programów i tysiącach gazet ukazały się recenzje, które można by streścić jednym zdaniem: „Tylko idioci i ludzie pozbawieni jakiegokolwiek smaku i gustu pójdą do kina na »Kod«. To szmira i rzecz niewarta uwagi myślącego człowieka”.
        I to też poskutkowało. Ot, choćby PiS-owiec Przemysław Gosiewski... Zapytany przez dziennikarza o „Kod”, odparł bez zmrużenia oka:
        – To szmira, bardzo nieudany, niedobry i nudny film.
        – A oglądał go pan?
        – Nie. Słyszałem i to mi wystarczy!
        W oparciu o podobne przesłanki zdanie na ten temat wyrobili sobie Giertych, Cymański, Niesiołowski i wielu im podobnych „luminarzy” intelektu.
        Ja jednak namawiam do przeczytania książki, i do obejrzenia filmu. Choćby po to tylko, by wyrobić sobie WŁASNE zdanie. Historia pokazuje bowiem, że niegdyś sporządzono spis najciekawszych dzieł w historii kultury. Ten spis to... kościelny indeks ksiąg zakazanych.
        • Gość: wredna_jedza Tak :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 13:30
          Grzechem głupoty :)))))

          > Te wzgardzone dokumenty Kościół uznał później za apokryfy, tropiąc i niszcz
          > ąc rękopisy. Nieliczne egzemplarze zachowały się w kopiach do dziś.
          Tjaa, tyle że wydane przez WAM, zdobią główną pólke mojej biblioteczki :)))
          Z apokryfów kk nie robi tajemnicy, to tylko jacyś wybitnie niedouczeni w temacie
          szukają sensacyjek :)))

          > Wiara w to, że Zbawiciel połączył swoje geny z kobietą (mężczyzna niezwiązany z
          > kobietą w czasach Jezusa uchodziłby za niepełnowartościowego),
          Taaaa? A wszyscy prorocy Starego Testamentu - wielce czczeni i poważani - mieli
          żony?

          P. Brown to niech z niejakim Erichem von D. pojedzie szukać dowodów na to, że
          Jezus był kosmitą :))))
    • wredna_jedza Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 07:56
      Wiesz, ja po tezie, że św. Jan ot w rzeczywistości Maria Magdalena -
      wyrechotałam sie do łez. I stwierdziłam, że w samej historii chrześcijaństwa
      można było znaleźć o wiele ciekawsze wątki...
      A nie taki prymitywizm, na poziomie "amerykańskiego debila telewizyjnego"... :/
      Soryy, ale książka obraża moją inteligencję...
      Czy film jets równie denny?
      Jak tak, to poczekam aż będzie w telewizji, bo nie chce mi sie wydawać kasy na
      coś, gdzie po max 20 minutach będze ziewac ze znudzenia...
      • jacek3142 Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 08:45
        wredna_jedza napisała:

        > Wiesz, ja po tezie, że św. Jan ot w rzeczywistości Maria Magdalena -
        > wyrechotałam sie do łez. I stwierdziłam, że w samej historii chrześcijaństwa
        > można było znaleźć o wiele ciekawsze wątki...
        > A nie taki prymitywizm, na poziomie "amerykańskiego debila telewizyjnego"... :/
        > Soryy, ale książka obraża moją inteligencję...
        > Czy film jets równie denny?
        > Jak tak, to poczekam aż będzie w telewizji, bo nie chce mi sie wydawać kasy na
        > coś, gdzie po max 20 minutach będze ziewac ze znudzenia...
        Widziałaś w ogóle "Ostanią Wieczerzę" Leonarda da Vinci?
        Dziwnym jest, że to forum nie obraża "twojej inteligencji"
        ________________________
        Głupiec jest jednak z czegoś zadowolony: zawsze jest zadowolony z siebie.
        • Gość: wredna_jedza Re: Byłem na "kodzie Leonarda" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 09:02
          > Widziałaś w ogóle "Ostanią Wieczerzę" Leonarda da Vinci?
          Wisi u mnie w salonie :P "yntelygenciku"...
          • krzychut Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 09:09
            Gość portalu: wredna_jedza napisał(a):

            > > Widziałaś w ogóle "Ostanią Wieczerzę" Leonarda da Vinci?
            > Wisi u mnie w salonie :P "yntelygenciku"...

            Oryginał?!
            • atak.spawacza Bydlaki ! Powinniście wisieć za to świętokradztwo 07.06.06, 09:15
              Hołota !!!
              • jacek3142 Re: Bydlaki ! Powinniście wisieć za to świętokrad 07.06.06, 09:53
                atak.spawacza napisał:
                > Hołota !!!

                Jak na osobę o chyba niewielkiej inteligencji i raczej przypadkowym
                wykształceniu i tak powinieneś używać około 6 tysięcy słów
                Dla przykładu: osoba bardziej obyta – 30 tysięcy, a osoba wybitnie i gruntownie wykształcona – blisko 70 tysięcy wyrazów, ale dla ciebie to już tylko czysta abstrakcja.



            • swing hehe... 07.06.06, 09:19
              oryginał by nie _wisiał_
              ;-)
            • Gość: wredna_jedza Re: Byłem na "kodzie Leonarda" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:40
              No co ty? Kopia :)
          • jacek3142 Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 09:25
            en.wikipedia.org/wiki/Image:Leonardo_da_Vinci_%281452-1519%29_-_The_Last_Supper_%281495-1498%29.jpg
            Na fresku Leonarda, po prawej stronie Jezusa - kto twoim zdaniem siedzi mężczyzna? (czyli św Jan) bo dla mnie kobieta.
            • krzychut Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 09:37
              > Na fresku Leonarda, po prawej stronie Jezusa - kto twoim zdaniem siedzi
              mężczyzna? (czyli św Jan) bo dla mnie kobieta.

              Może ten św. Jan był taką zniewieściałą mężcyzną?
              Dobrze, że teraz takich nie ma bo mielibyśmy znacznie więcej gejów i młodzież
              nasza kochana wszechpolska miałaby jeszcze więcej pałowania.
              • peteen Re: Byłem na "kodzie Leonarda" 07.06.06, 09:39
                spytajcie leonarda, to wam powie, kogo malował...

                ps. o rany, 2 tysiące lat historii w kibini, tysiące ślepych naukowców i
                potrzeba było browna, żeby odkrył, że leonardo był na ostatniej wieczerzy i
                widział kto siedzi obok chrystusa
                • Gość: wredna_jedza Re: Byłem na "kodzie Leonarda" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:42
                  1. św. Jan był najmłodszym z uczniów Jezusa :P
                  2. a długie włosy to były wówczas standardem :)))
              • zbigniew74 Narysował Da Vinci 07.06.06, 09:40
                Co chciał co nie znaczy, że tak było. Może się z nami bawił:) Zresztą
                bohaterowi filmu też mają sporo wątpliwości.
              • swing ale... 07.06.06, 10:20
                trzeba wziąć pod uwagę, że św. Jan - najmłodszy z apostołów był często w
                ikonografii przedstawiany jako młodzieniec - bez zarostu

                w pierwszych wiekach chrześciajństwa zresztą nawet Chrystus bywał przedstawiany
                w ten sposób, co stanowiło nawiązanie do wizerunków greckiego Adonisa



                • peteen po co... 07.06.06, 10:21
                  to brać pod uwagę, lepiej mieć zadżebistą sensacyjkę, nie?
                  • Gość: wredna_jedza Re: po co... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 10:44
                    I Jezus mówi do swojej matki z krzyża - wskazując na Jana - oto syn twój :P
                    Zwłaszcza, że Maria Magdalena też tam była - więc to chyba jej by powierzył
                    opieke nad "teściową" :)))
                    • Gość: Paw1 Przeciez to fikcja IP: 212.105.239.* 07.06.06, 13:11
                      Ja nie rozumiem o czym wy dyskutujecie. Przeciez ten caly Kod Leonarda
                      to normalna fikcja , normalna powiesc i normalny film sensacyjny jak kazdy
                      inny . Dziwie sie ludziom ktorzy szukaja tu prawdy o Bogu jak i
                      kosciolowi ze z tym dyskutuje . Taka sama fikcja jak Harry Potter ,
                      tak sama jak i inne z gatunku filmy science-fiction.
                      Ja sam jestem watpiacym katolikiem ale tez trzeba byc wyjatkowo
                      sugestywnym matolem zeby szukac prawdy o Jezusie w tym filmie.
                      Organizacji Opus Dei dostlo sie przy okazji , to jest cena jaka ta
                      organizacja placi za swoja tajnosc tak jak masoni . To co jest
                      tajemnicze jest zawsze pozywka dla sensacji. Brown musial tej fabule
                      umiescic jakas czarna owce i Opus Dei najlepiej do tej roli pasowal
                      • Gość: wredna_jedza Nie dość że fikcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 13:26
                        to jeszcze wyjątkowo prymitywna i naciągana jak gumka w gaciach :))))
                        Książke przyjemnie sie czyta, ale jako treść - to jest napisana jak dla debila...
                        Za to film - wiele osób, także znajomych, twierdziło, że w porównaiu z książką -
                        film rozczarowuje... Nudny jak flaki z olejem...
    • zbigniew74 Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem:) 07.06.06, 09:31
      Zgadzam się z autorem wątku:)

      Książkę czyta się świetnie typowa sensacja podszyta sztuką. A film może
      początek trochę przydługawy ale od Londynu OK:)
      • skks Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 10:46
        Świetnie napisana bajka, dobrze się czyta, film lekko słabszy ale tez do
        oglądania.

        Zastanawiam sie dlaczego inne bajki nie wzbudzają tyle sensacji?:))))
        Przecież Kod, Twierdza Cyfrowa, Anioły i demony to nie książki naukowe, nawet
        nie popularnonaukowe a wielu szuka sensacji naukowych...- to jest książka do
        czytania, zarabiania a nie rozprawa doktorska....

        Dlaczego nikt nie obraża się na Ogniem i mieczem, Pana Wołodyjowskiego jeżeli w
        tych księżkach też fikcja literacka miesza się z prawdą historyczną.
        • jadzka42 Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 10:49
          Bo tamto bylo "ku pokrzepieniu serc"
          • Gość: Irek Re: Sienkiewicz IP: *.chello.pl 07.06.06, 12:49
            Też zarabiał na życie jak umiał - kolejnymi odcinkami, drukowanymi w gazecie. A że umiał pokrzepiać i na pokrzepianie było właśnie zapotrzebowanie, no to pokrzepiał.
            A jakie bzdury pisał w Quo vadis, to jeden Pan Bóg wie. No i jeszcze ktoś o takiej znajomości antyku, jak np. prof. Krawczuk.
            Brown i Ska zarabiają po swojemu, odpowiadając - być może - na dzisiejsze zapotrzebowanie. Czy trafiają - to się okazuje po ilości sprzedanych egzemplarzy i biletów. Trochę tego jest...
            Że pospólstwo to kupuje? Tak jest wychowane i uformowane przez tradycję "wartościową".
        • peteen Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 10:53
          to proste: po tamtych nie znalazła się grupa nawiedzonych, która chciała na
          podstawie lektury "prostować" religię...
          • skks Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:03
            No ale ja nie widzę w "społeczeństwie" by uno chciało "prostować" historię:))
            Taką nagonkę z niewiadomego powodu zrobiła Hierarchia:))

            Kod przeczytałem, nawet mi sie podobał - bardziej Cyfrowa twierdza - ale na
            podstawie ciekawej lektury - Kodu - nie bedę sobie wyrabiał poglądów na
            Religijność i fakty historyczne...
            Ale dobrze się stało - taka reklama komuś się przydała - bo aż tak dobra
            książka i film to nie są:))

            A, że ostatno schizofreników sie pojawiło i w życiu realnym i na forum to już
            inny problem:((
        • 333a3 Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:04
          Cała trylogia Sienkiewicza jest bardzo "dewocyjna".
          • skks Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:09
            Dewocyjna, Narodowa, Patriotyczna ku pokrzepieniu serc:))
            I nikt, kurna, nie płacze, że w Trylogii autor dość czesto mija sie z prawdą
            historyczną:))) i logiką.
            • peteen Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:12
              płaczą, płaczą... historycy, którzy wysłuchują pierdół od uczniów, opierających
              całą swoją wiedzę na tej lekturze...
              • jadzka42 Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:14
                nie przejmuj sie
                nasz nowy wielce uczony minister edukacji to zmieni...
                • skks Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:20
                  I Hymnu nauczy...
                  • jadzka42 Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 12:05
                    No co sie dziwic ze prezydent nie potrafi...
                    On potrafi "Boj to jest nasz ostatni..."
            • swing Re: Ja też byłem i książkę wcześniej przeczytałem 07.06.06, 11:31
              obawiam się, że większość czytelników jest zbyt słabo przygotowana, by
              oddzielić fikcję od historii, a naukę od wiary...

              oficjalne stanowisko przedstawiciela Watykanu w sprawie "Kodu" jest właściwie
              tylko przyczynianiem się do jego nagłaśniania, ale, jak słyszałam, jego
              ogłoszenie zostało wymuszone sytuacją w związku ze spotkaniem z
              przedstawicielami Opus Dei w dniach premiery ;-)

              a swoją drogą historia idei jest naprawdę fascynująca :-)
              • kacper31 Ja też byłem 07.06.06, 11:44
                "Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje
                sprawiedliwego człowieka, który potępił grzechy
                faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
                Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach
                - Boga: oto jak działa ludzki rozum."
                Wolter
                • Gość: Irek Re: A historycy IP: *.chello.pl 07.06.06, 13:00
                  dorabiają resztę.
                  Jakich zaś mamy historyków - każdy widzi.
                  Nie radzą sobie ze współczesnością (np. z Wałęsą czy księżmi), nie umieją odpowiedzieć na pytanie, czy ich współpraca z władzami PRL wyszła na dobre (i komu), za to doskonale wiedzą, że długie włosy i dziewczęca buzia to rzecz zwykła u chłopców w Galilei przełomu er. Jak i to, że Leonardo miewał swoiste fantazje... Co on poza tym mógł wiedzieć o tym, w jakim towarzystwie Jezus jadł ostatnią wieczerzę?
    • Gość: Paw1 Re: Byłem na "kodzie Leonarda" IP: 212.105.239.* 07.06.06, 13:14
      Ja nie rozumiem o czym wy dyskutujecie. Przeciez ten caly Kod Leonarda
      to normalna fikcja , normalna powiesc i normalny film sensacyjny jak kazdy
      inny . Dziwie sie ludziom ktorzy szukaja tu prawdy o Bogu jak i
      kosciolowi ze z tym dyskutuje . Taka sama fikcja jak Harry Potter ,
      tak sama jak i inne z gatunku filmy science-fiction.
      Ja sam jestem watpiacym katolikiem ale tez trzeba byc wyjatkowo
      sugestywnym matolem zeby szukac prawdy o Jezusie w tym filmie.
      Organizacji Opus Dei dostlo sie przy okazji , to jest cena jaka ta
      organizacja placi za swoja tajnosc tak jak masoni . To co jest
      tajemnicze jest zawsze pozywka dla sensacji. Brown musial tej fabule
      umiescic jakas czarna owce i Opus Dei najlepiej do tej roli pasowal
    • peteen klątwa "kodu" ??? 07.06.06, 13:49
      chciałem dzis to cos zobaczyć w kinie w kielcach
      po godzinie seansu obraz wyłączono, na salę wszedł facet i powiedział, że maja
      alarm bombowy i trzeba opróżnic całą galerię, a zatem i kino
      i tak nie zobaczyłem końcówki, ale nie muszę chyba się spieszyć z oglądaniem,
      co? przez godzinę był to średni film sensacyjny, oparty o nieprawdziwe
      założenie...
      • krzychut Re: klątwa "kodu" ??? 07.06.06, 13:54
        Nooo, peteen, IV RzeczYpospolita nie powstanie szybko jeśli w godzinach pracy
        będziemy oglądać kody da wiency czy jakoweś inne, choćby kreskowe w
        hipermarketach.
        Ładnie to tak? No chyba, że miałeś urlop albo masz dziś "nocną zmianę";-)
        • peteen Re: klątwa "kodu" ??? 07.06.06, 13:54
          cicho, bo sie jarna kto to pisze i mnie wywalą...
          ;c)
          • atak.spawacza Za takie rzeczy leje się w mordę ! 07.06.06, 14:09
            Niech żyje IV RP !
            • peteen a co lejesz? 07.06.06, 14:12
              smaczne to aby?
              • krzychut Re: a co lejesz? 07.06.06, 14:13
                On się chyba szaleju nachlał
                • atak.spawacza Re: a co lejesz? 07.06.06, 14:19
                  Tysiącletnia IV RP nauczy was moresu i patriotyzmu !!!!
                  • krzychut Re: a co lejesz? 07.06.06, 14:22
                    I o to chodzi, i o to chodzi!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka