Dodaj do ulubionych

Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia"

IP: *.autocom.pl 20.06.06, 21:43
I to jest właśnie przykład na to, że dobre intencje czasem nie prowadzą do
pożądanych skutków. Czy z punktu widzenia Kościoła, który zafundował "Okno
Życia" nie lepiej byłoby przenaczyć pieniądze na akcję uświadamiającą młode
przyszłe matki, że mogą sie zrzec praw do dziecka bez żadnych sankcji dla
nich samych?
Obserwuj wątek
    • Gość: Rafal Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.aine.pl 20.06.06, 22:23
      Co ty Stefan , Najlepsa byłaby rozbarująca aborcja z błogoslawieństwem Ciotek
      aborcyjnych Senyszyn, Środy czy Jarugi Skrobackiej!!!!
      • navaira Rozbarująca? 21.06.06, 12:05
        Ciekawe swoją drogą, że główni przeciwnicy aborcji w Polsce to mężczyźni, w tym
        księża oraz staruszki
        • miauka Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 12:10
          Najlatwiej gadac bzdety komus, kto nie musi sie naharowac przy dziecku... A tak
          mozna kobiete trzymac za morde, wzbudzajac nieustanne poczucie winy za wszystko.
          A jak bedzie fikac zawsze mozna powiedziec, ze zdzira i feminiska...
          • Gość: Adomas Re: Sami zainteresowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:54
            Zaraz, zaraz a ojciec nie ma żadnych praw do swojego dziecka?
            Przecież tak samo sie przyczynia do poczęcia jak kobieta i połowa materiału
            genetycznego w nowym człowieku pochodzi od ojca. Więc dlaczego niby nie miałby
            mieć nic do powiedzenia na temat przyszłości swojego dziecka?
            • Gość: kr.mary1 PRAWA OJCA? IP: *.rev.stofanet.dk 21.06.06, 13:33
              ojciec mowisz?A to ci dopiero heca!Wiesz mam syna,ktory obecnie ma 13 lat.Kiedy
              sie urodzil ten "pseudo tatus" od razu mi zapowiedzial,ze nazwiska dziecku nie
              da,mam nie liczyc,ze sie ze mna ozeni,a wogole to on chrzani syna.Jedyna rzecza
              jaka robi,to placi marne 180zl od 10 lat,bowiem na pytanie o podwyzke odpowiada
              ochoczo,ze tyle ma zasadzone i basta.W niczym ten sku..syn nigdy mi nie pomogl
              tylko same problemy z tego jeszcze mam,bo wszystkie decyzje dotyczace syna
              musze konsultowac z tym debilem.Matka ojca w zwyczajny sposob kupila mu
              wolnosc,nazywajac mnie przy tym ku..wa czyhajaca na jej synka i jego
              pieniadze.Nigdy w zyciu przez leb mi nie przyszlo,zeby tych ludzi o co kolwiek
              prosic i znizac sie do ich poziomu,a nie bylo mi latwo.Dzieki Bogu mialam
              wspaniala matke,ktora mi pomogla bowiem porzucenie dziecka nigdy nie wchodzilo
              w rachube.Zycze tylko temu skretynialemu h..owi,o ktorego prawach mowisz,zeby
              doswiadczyl na wlasnej skorze jak to jest,jak sie wypina czlowiek na wlasne
              dziecko...prawda panie Kollesinski(to ojciec dziecka).Osobiscie uwazam,ze
              niewielu jest mezczyzn zdolnych do tego i odpowiedzialnych do podjecia decyzji
              o wychowaniu nowej istoty.Mam nadzieje,ze ty nalezysz do tuch,ktorzy z duma
              beda oczekiwac na bycie ojcem...tego zycze i pozdrawiam.ANJA PEDERSEN
              • Gość: Adomas Re: PRAWA OJCA? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 13:42
                Bardzo ci dziękuję za tą wypowiedź. Rozumiem jednak z niej, że ojciec twojego
                dziecka zrzekł się do niego praw i nie jest to dziecko przez niego chciane ani
                oczekiwane. Ja natomiast piszę o sytuacji kiedy ojciec dziecko chce i jest w
                pełni przygotowany aby je wychowywać. Uważam że ma wtedy takie samo prawo
                decydować o dziecku jak kobieta. Właśnie spodziewamy się z żoną dziecka, jeśli
                już piszemy osobiście. Pozdrawiam cię i życzę ci powodzenia we wszystkim.
                • Gość: kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? IP: *.rev.stofanet.dk 21.06.06, 13:49
                  wlasnie w tym rzecz,ze sie nie zrzekl,a syn faktycznie nie byl chciany.To czego
                  ojciec dziecka sie dorobil na tych jego studiach(dzisiaj ma 33 lata)to brak
                  pracy,problemy na froncie prywatnym itp.Syn natomiast wyrosl na fantastyczne
                  dziecko,ktore wlada 3 jezykami,jest sportowcem i dobrze sie ma.Pytanie wiec:
                  kto na tym zyskal,a kto sie przejechal?
                  • ppo Mam pytanko... 21.06.06, 14:30
                    Czemu zrobiłaś sobie dziecko z tak nieodpowiedzialnym facetem? Sądząc po jego
                    wieku, który podajesz, byliscie oboje gó..arze. Nie lepiej było się uczyć
                    zamiast pieprzyć? No, ale jak na disco w remizie podjeżdża dużym fiatem panisko
                    w dresach, to nie można się nie puścić, prawda?
                    • kr.mary1 Re: Mam pytanko... 21.06.06, 14:38
                      Jestes swinia,tyle ci powiem.Ponadto ja mialam wtedy 19 lat i 7 m.cy,a ojciec
                      dziecka 18,6.(tzn kiedy poszlismy do lozka)Po drugie jestem z Warszawy,wiec nie
                      moglam stac pod remiza,ojciec dziecka nie mial samochodu(nie ma go i dzisiaj,ja
                      mam)i znalismy sie 2 lata.A moze to ty jestes taki,co to panienki na samochod
                      tatusia lapie,sadzac z twojej opowiesci...
                      • ppo Re: Mam pytanko... 21.06.06, 14:53
                        Bynajmniej. Jestem związany z kobietą, która ma dziecko zdobyte w podobny
                        sposób (z tym, że była z tym gościem jakiś czas). Mój tatus był taki sam, jak
                        tatuś twojego dziecka, więc nie ma mowy o wykorzystaniu jego samochodu do
                        czegokolwiek (zwłaszcza, że ojciec przeniósł się już do "lepszego świata").
                        Poza tym mam własny i teraz kupuję większy, żeby moja ukochana i jej dziecko
                        mieli wygodniej. Co kusi 19-latkę do sexu z 18-latkiem? Nie wmówisz mi, że
                        jakakolwiek miłość jest możliwa w tak cielęcym wieku. To tylko szczeniacka
                        namiętność. Chrum, chrum, kwik, kwik.
                        Świnia.
                        • kr.mary1 Re: Mam pytanko... 21.06.06, 15:00
                          Jesli cie zabolal epitet,to bardzo przepraszm.Nie rozumiem jednak,skad wpadles
                          na pomysl tej remizy?A jak juz tak dalej idziemy,to ja tez zbudowalam sobie
                          zycie z odpowiedzialnym facetem,ktory pracuje na rodzine(wobec tego ja jestem
                          zwolniona z tego),mamy wlasny dom itp.Chodzi mi o te krzyki rodzicow ojca
                          dziecka,ze ja mu chcialam zniszczyc zycie...daj mu boze jak najlepiej,ale jak
                          narazie to nie widze,zeby mu to dobrze zrobilo,a papierek ma w szufladzie.A na
                          dodatek jego wlasny ojciec jest nieuleczalnie chory.Przypadek czy jak to nazwac
                          • ppo Re: Mam pytanko... 21.06.06, 15:28
                            Remiza miała być metaforą nieprzemyślanej namiętności młodzieńczej.
                            Rodzice "synalka- bzykacza" zawsze tak reagują. Dla nich to koniec świata.
                            Papierek nie da nic, jeśli nie poświadcza rzeczywistych umiejetności. Wiek nie
                            gra roli (ja jestem sporo młodszy, niż mój "poprzednik" a jednak chyba trochę
                            bardziej odpowiedzialny). Cieszę się, że udało ci się wyjść na prostą, ale
                            sądząc po twoim napastliwym pierwszym poscie, jednak to w tobie siedzi nadal.
                            Może powinnas porozmawiać ze specjalistą (nie jest to złośliwość tylko rada)?
                            Zrozum, że za bardzo kocham dzieci, aby zaakceptować nieodpowiedzialne
                            ich "robienie". Tylko tyle. Co do choroby dziadka- miło jest czasem pomyslec,
                            że los się zemścił. Mój stary też umarł przedwcześnie i też rozpatrywałem to
                            jako zemste losu. Uważam, że można się cieszyć, gdy choruje/umiera ktoś, kto
                            nas skrzywdził (wolno mi, bo nie jestem chrześcijaninem). Życze powodzenia :)
                            • kr.mary1 Re: Mam pytanko... 21.06.06, 15:40
                              Czasami tak jest,ze mlodziencze porywy serca sa niebezpieczne i mowi sie,ze
                              pierwszej milosci sie nie zapomina.Kiedy patrze na mojego syna to widze nie
                              jego ojca(chociaz kur..wsko podobny)tylko kawal dobrej roboty,nie wyobrazam
                              sobie zycia bez mojego syna.Mam nadzieje,ze kupisz super samochod i bedziecie
                              dumnymi rodzicami wesolej gromadki.Goraca pozdrawiam i zycze pomyslnosci.Milo
                              poczytac,ze sa tez tacy faceci jak ty,chociaz z niewielkim wiekiem na karku.
                        • Gość: leeloo Re: Mam pytanko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:03
                          jasne, jak 19 laka, to powinna sie zakochac w minimum 40 latku ;)
                          Nie zapominaj, ze prawie cale pokolenie nazych rodzicow pobieralo sie w takim
                          wieku...
                          • ppo Absolutnie nie popieram związków 21.06.06, 16:17
                            z dużą różnica wieku! To ZAWSZE kończy się źle. Opisałem taki przypadek kilka
                            postów wyżej. Kiedy moi rodzice się poznali (głębokie lata sześćdziesiąte) to
                            świat wyglądał trochę inaczej. Nie było m.in. tak silnej "orientacji na
                            karierę". A i tak nie zrobili sobie dziecka (mnie) odrazu, tylko po paru
                            latach. postep wszak istnieje i powinien istniec także na płszczyźnie
                            świadomości młodych ludzi (tzw. "błędy młodości" powinny byc coraz rzadsze-
                            jest nawet na to jakaś teoria naukowa). Zmierzam do tego, że 19-latka nie
                            powinna mieć dziecka z nikim, natomiast 25-latka najlepiej z rówieśnikiem. Na
                            wszystko jest pora. Tylko tyle.
                            • wdakra Re: Absolutnie nie popieram związków 21.06.06, 16:38
                              ppo napisał:

                              > jest nawet na to jakaś teoria naukowa). Zmierzam do tego, że 19-latka nie
                              > powinna mieć dziecka z nikim, natomiast 25-latka najlepiej z rówieśnikiem. Na
                              > wszystko jest pora. Tylko tyle.

                              Z biologicznego punktu widzenia najodpowiedniejszym wiekiem do urodzenia
                              pierwszego dziecka jest dla kobiety 18 - 28 lat. Ponadto są spore różnice wieku
                              osiągania dojrzałości społecznej i emocjonalnej. Niektórzy nie osiągają jej
                              wcale, a inni bardzo wcześnie.
                              Sama urodziłam pierwsze dziecko w wieku 22 lat i uważam, że to było korzystne
                              nie tylko dla mnie, ale i dla dzieci.
                              Moja synowa urodziła pierwsze dziecko mając lat 20 i nie mogę złego słowa
                              powiedzieć o opiece i miłości, jaką są otoczone ich dzieci.
                              Nie mogę więc zgodzić się z twoim twierdzeniem.
                        • Gość: nati Re: Mam pytanko... IP: *.skynet.net.pl 21.06.06, 16:38
                          Dziwię się, ze jakaś kobieta zechciała się związać z kimś takim, jak ty. Nie
                          dość, że prostak i cham,to jeszcze niczego się w życiu nie nauczyłeś. Poczytaj
                          troszkę psychologii, to zrozumiesz może, że nawet 50-latek może być
                          niedojrzałym facetem. Co zaś tyczy się miłości, sądząc po wypowiedzi, nigdy nie
                          doświadczyłeś podobnych uczuć. Musisz być bardzo mierny i płytki. Współczuję
                          twojej pani, bo pewnie za kilka lat, o ile teraz tego nie robisz, wypomnisz
                          jej, że ma nieślubne dziecko i w ogóle jest do niczego.
                        • Gość: druga kawa Re: teoria i praktyka -kwik, kwik panie "ppo"??? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:19
                          "ppo"... Jezeli uwazasz, ze dla kobiety 19 lat
                          to wciaz "cielecy wiek" to znaczy, iz niezbyt
                          wiele wiesz o zyciu, a jeszcze mniej na
                          temat kobiet. Sorry!!!
                          • ppo Re: teoria i praktyka -kwik, kwik panie "ppo"??? 25.06.06, 18:15
                            to samo mogę powiedzieć o tobie, jesli uważasz inaczej. Ale to na tobie
                            spoczywa "onus probandi", jeśli podważasz moją teorię.
                  • Gość: edka Re: PRAWA OJCA? IP: *.aster.pl 21.06.06, 14:33
                    Gość portalu: kr.mary1 napisał(a):

                    > ojciec dziecka sie dorobil na tych jego studiach(dzisiaj ma 33 lata)to brak
                    > pracy,problemy na froncie prywatnym itp.Syn natomiast wyrosl na fantastyczne
                    > dziecko,ktore wlada 3 jezykami,jest sportowcem i dobrze sie ma.Pytanie wiec:
                    > kto na tym zyskal,a kto sie przejechal?

                    Jak syn dorośnie i będzie mu się dobrze powodziło, to może tatuś może się do
                    niego przekonać i wystąpić o alimenty.
                • Gość: 4g63 Re: PRAWA OJCA? IP: 217.153.60.* 21.06.06, 14:34
                  > oczekiwane. Ja natomiast piszę o sytuacji kiedy ojciec dziecko chce i jest w
                  > pełni przygotowany aby je wychowywać. Uważam że ma wtedy takie samo prawo

                  jak ojciec chce wychowywać, to chyba raczej nie doszłoby do sytuacji, w której,
                  trzeba dziecko gdzieś oddawać?
                  A jeśli doszłoby to chyba w jakimś ekstremalnie dziwnym przypadku?!

                  • jorn Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 15:16
                    > jak ojciec chce wychowywać, to chyba raczej nie doszłoby do sytuacji, w
                    której trzeba dziecko gdzieś oddawać?<

                    Łatwo mi sobie wyobrazić taka sytuację: dwoje ludzi jest jakiś czas ze sobą,
                    dochodzi do ciąży, ale się roztają przed urodzeniem dziecka. Ojciec chce je
                    wychować, matka nie chce, ale na złość ojcu woli je oddać do tego "okna", a nie
                    ojcu dziecka. ponieważ nie mieli ślubu, ojciec pozostaje oficjalnie nieznany.
                    • Gość: nutka Re: PRAWA OJCA? IP: *.nyc.res.rr.com 21.06.06, 17:15
                      Na zlosc ojcu? Nie wierze ze matka moglaby w chwili oddawania swojego dziecka
                      myslec o zrobieniu komukolwiek na zlosc. Gdyby facet zaoferowal jej wsparcie,
                      gdyby sie interesowal, gdyby utrzymywal kontakt, chodzil do lekarza, gdyby
                      przygotowywal sie na przyjecie dziecka - nie doszloby do takiej sytuacji. A
                      gdyby nawet ta kobieta byla zlosliwa (w co nie wierze, bo tu o zbyt wiele
                      chodzi) to zawsze moglby zabrac dziecko do siebie z pomoca policji itp. Poza
                      tym szukalby tego dzieciaka i upominalby sie o swoje prawa. Nie rob z facetow
                      takich niedorajdow. Nie wierze, ze ojciec, ktoremu zalezy na dziecku nie
                      zrobilby nic zeby je zatrzymac lub odszukac, gdyby wiedzial, ze matka chce je
                      oddac.
              • Gość: pyz Re: PRAWA OJCA? IP: *.ujf / *.ujf-grenoble.fr 21.06.06, 13:56
                To nie jest dobry argument. Znalazłaś się w sytuacji, gdy ojciec Twojego dziecka
                nie chciał go i zostawił je i Ciebie. Ale MIAŁAŚ prawo zadecydować, czy TY
                chcesz to dziecko mimo wszystko wychować, czy nie.
                Tymczasem sytuacja, w której to OJCIEC jest gotów wychować dziecko, a MATKA chce
                się go pozbyć jest, nie przymierzając zupełnie identyczna, tylko w drugą stronę.
                Ale w takiej sytuacji Ty odmawiasz rodzicowi, który jest gotów się dzieckiem
                zająć prawa do tego, które to prawo należy mu się jak psu buda.
                Kalemu ukraść krowę - zły uczynek, Kali ukraść krowę - dobry uczynek.

                Poza tym wnioskowanie z Twojej historii, że ojciec dziecka nie powinien mieć
                prawa do weta w sprawie aborcji to tak, jakby twierdzić, że każdy ma prawo bić
                kogokolwiek, ponieważ 10 lat temu jeden młokos wyszedł na drogę pod
                Siemiatyczami i napluł w twarz przypadkowemu przechodniowi.
                • kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 14:08
                  Ja moj drogi nigdy mu nie odmawialam prawa do aborcji(chociaz na to ojciec
                  dziecka probowal mnie namowic i nawet zarobil pieniadze)ojcu.Jest czlowiekiem w
                  wieku rozrodczym,jak ja to okreslam, i ma prawo decydowania.Uwazam,ze
                  wszyscy,ktorzy sa w wieku 18-40 lat powinny miec prawo wyboru.Przed tym
                  wiekiem -wiadomo dlaczego.Po 40-tce bo to tych ludzi nie dotyczy.
                  • totalna_apokalipsa Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 17:43
                    Chyba ktoś tu ma coś z głową - w szpitalach polskich spotyka sie na
                    poroddówkach zarówno dziewczynki 15 letnie , jak i kobiety 45-46 letnie, wiec
                    nie wiem, dlaczego to ma nie dotyczyć kobiet po 40-stce. Czesto własnie wpadki
                    zdarzaja się tym 40-stkom, ktore myślą, ze ichjnie dotyczy - a dotyczy jeszcze
                    pzrez 10 lat w całej pełni:P
                    • kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 17:53
                      nie jest z naturalnego punktu widzenia normalne,ze kobieta w wieku 45-46 lat
                      zostaje matka.To sie moze tragicznie skonczyc - i dla kobiety i dla dziecka.Moj
                      tesc zostal ojcem po raz drugi (wpadka z inna kobita) majac 60 lat.Bardzo
                      kochal swoja corke,dopiero przy niej poczul sie ojcem (ma 5 synow),ale niestety
                      los bywa przewrotny...w zeszlym roku zmarl na zawal serca.I tragedia jest to,ze
                      wlasnie ta corka go znalazla...
              • Gość: vortex21 Wiesz, są też matki, które uzurpują sobie ... IP: *.server.ntli.net 21.06.06, 14:07
                Prawo do wyłącznej własności dzieci. Nienawidzą ich ojca a wszystkiego, co
                oczekują, jest PŁACIĆ!!! Bynajmniej nie konsultują żadnych decyzji z ojcem,
                który był przy narodzinach każdego z nich, kocha je nad życie a jednym grzechem
                było to, że nie zawsze zgadzał się ze swoja byłą, matką dzieci.

                Pzdr
                • kr.mary1 Re: Wiesz, są też matki, które uzurpują sobie ... 21.06.06, 14:12
                  Mnie to akurat nie dotyczy,bo ja nigdy od ojca dziecka niczego nie
                  oczekiwalam.Uwazalam,ze jesli bedzie szczesliwszy w robieniu kariery - nie ma
                  sprawy.To wlasnie dlatego nikomu nie powiedzialam,ze jestem w ciazy.Moja mama
                  dowiedziala sie dopiero na 9 godzin przed porodem,ze bedzie babcia.Dzisiaj po
                  wielu latach tez nie przyszloby mi do glowy,zeby zabraniac synowi kontaktu z
                  ojcem,gdyby ten tego chcial.To co bylo miedzy doroslymi,nie dotyczy
                  dziecka.Pozdrawiam
                  • ppo Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:35
                    PATOLOGIA
                    • kr.mary1 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:40
                      Mozesz mi powiedziec co okreslasz mianem patologii?
                      • ppo Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:47
                        1. Ponformowanie własnej matki dopiero w dniu porodu o ciąży.
                        2. Ciąża u nieprzygotowanej do życia nastolatki.
                        3. "Orientacja na karierę"- 20-letniego nieodpowiedzialnego "tatuśka"
                        Wystarczy?
                        • kr.mary1 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:54
                          1. Gdybym powiedziala mamie i rodzinie to wtedy wszyscy skoczyli by sobie do
                          gardel i kazali nam sie pobrac 2.Skad mozesz wiedziec,czy nie bylam
                          przygotowana do ciazy?Majac prawie 20 lat to najlepszy okres na urodzenie
                          pierwszego dziecka 3.To jego rodzice darli ryja,ze synus musi isc na studia i
                          absolutnie nie moze mu w tym nic przeszkodzic,a juz najmniej
                          jakas "dziwka"czyhajaca na ich fortune CZY faktycznie jestem patologia?
                          P.S.Dodam,ze wiecej szkody przyniosloby to,gdybysmy sie wowczas pobrali,bo
                          wtedy nienawisc byla by nie do przezwyciazenia dzisiaj.A tak to przynajmniej
                          rozmawiamy ze soba o rzeczach dotyczacych syna
                          • ppo Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:58
                            1. Zwykle robi się dziecko z kimś, kogo się kocha i ewentualność małżeństwa nie
                            przeraża.
                            2. 20 lat- fizycznie tak. Psychicznie absolutnie nie! Znam to z autopsji (mój
                            post wyżej). Nawet ze starszym facetem, to i tak się rozwali. A z rówieśnikiem
                            rozwali się jeszcze szybciej.
                            3. Jeśli był maminsynkiem i nie umiał się postawić rodzicom, to tym bardziej
                            nie nadawał się na ojca.
                          • Gość: katecheta Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: IP: 212.209.42.* 21.06.06, 15:24
                            A wystarczyłoby kilka złotych na paczkę kondomów.
                            Kilka złotych!
                            • kr.mary1 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 15:41
                              moze i tak,ale dla mnie to jak sluchanie opery z zatkanymi uszami.Ale dzieki za
                              rade
                              • totalna_apokalipsa Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 17:48
                                Przepraszam, ale skoro uwazasz antykoncepcje w jakiejkolwiek formie
                                (niekoniecznei prezerwatywy) za słuchanie opery z zamkniętymi uszami - no to
                                wybacz, ale nie mozna mieć zadnych pretensji to tego "pseudo" ojca - bo trafił
                                swój na swego (abstrahując od tego, ze dziś jesteś szczęsliwa matką).
                                Podstawowa rzecz, oo której myśli dwójka ludzi, która idzie ze sobą do łózka ,
                                a nie chce jeszcze mieć dzieci, czy też nie chce mieć w ogóle dzieci - to
                                antykoncepcja. Gdybyście ją stosowali, nie byłoby sprawy.
                                • kr.mary1 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 17:55
                                  pewnie masz racje,ale powiedz mi ile ludzi w tym wieku co ja bylam zachodzac w
                                  ciaze,mysli o antykoncepcji? A do jakiej grupy zakwalifikujesz te 15-latki,co
                                  sie tez spotyka na porodowkach
                                  • totalna_apokalipsa Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 18:21
                                    Już odpowiadam - wszystkich tych ludzi kwalifikuję do jednej wielkiej grupy -
                                    BRAK podstawowej wiedzy na temat antykoncepcji, wynikający z braku edukacji
                                    seksualnej w Polsce, traktowania tego, jako rzeczy wstydliwej, rozpoczecia
                                    wspólzycie na długo przed pierwszą, albo w ogóle jakąkolwiek wizyta u
                                    ginekologa, braku uśwaidamiania synów przez ojców, i córek pzrez matki itp,
                                    itd. Do tego dołącza się często bieda, srodowisko patologiczne, gdzie nie ma
                                    pieniędzy na antykoncepcję i pokutujace tysiące mitów na temat tego, jak w
                                    ciązę mozna zajść , a jak nie, łącznie z tym, ze do 10 razu jest
                                    bezpiecznie:))))))
                        • Gość: leeloo2002 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:10
                          ad 2)

                          Moja mama zaszla w ciaze w wieku 19 lat. I jakos nikt w rodzinie nie pomyslal,
                          ze to patologia.
                          Jestes fanem mocherowych beretow?
                          • kr.mary1 Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 16:12
                            no pewnie.A twojej mamy nikt nie nazywal,ze komus dala
                    • wdakra Re: Mogę to określić tylko jednym słowem: 21.06.06, 14:49
                      "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni"
                    • Gość: druga kawa Re: Ja tez mogę to określić jednym słowem (...) IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:27
                      Dlaczego "ppo" uzurpujesz sobie prawo do tak
                      kategorycznych sadow ("patologia", etc.)
                      na podstawie dosyc mizernych przeslanek
                      i swoich - zupelnie prywatnych pogladow?
                      Mam tylko nadzieje, iz tak okropny (jak ty)
                      typek nie jest sedzia, czy prokuratorem!
              • carton Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 14:24
                Gość portalu: kr.mary1 napisał(a):

                >Osobiscie uwazam,ze
                > niewielu jest mezczyzn zdolnych do tego i odpowiedzialnych do podjecia
                decyzji
                > o wychowaniu nowej istoty

                No to ja mam chyba nietypowych znajomych i rodzinę, bo jakos wszyscy potrafią.
                A tak serio, przesadzasz - to, że Ty trafiłaś na skur*ysyna nie znaczy jeszcze,
                iż większośc facetów nie potrafi wychować dziecka.
                • kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 14:41
                  masz racje,ale te zle przypadki sie niestety zdarzaja.Oby bylo ich jak najmniej
              • Gość: tato [...] IP: 195.116.120.* 21.06.06, 15:05
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Matka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 15:47
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • sabat99 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 17:31
                HM, rozumiem że jako poznałaś był dużo sympatyczniejszy. Może zanim poszliście
                do łóżka tzreba było go lepiej poznać.
                • kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 17:35
                  bylismy ze soba 2 lata i wydawal sie normalny
              • Gość: Ziomal Re: PRAWA OJCA? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 21.06.06, 17:44
                Jak się nie wie uważa komu się daje to potem niech się tylko do siebie ma
                pretensje.
                • kr.mary1 Re: PRAWA OJCA? 21.06.06, 17:57
                  nie mam pretensji,bo akurat to ten "pseudo tatus za 3 grosze"ma spieprzone
                  zycie.Ja jestem dzisiaj matka dwojga wspanialych dzieci....Pan Bog nie
                  rychliwy,ale sprawiedliwy...
          • Gość: loko Re: Sami zainteresowani IP: 81.210.81.* 21.06.06, 13:09
            Popieram!! Tak jakby nie daje sie dopuścić do głosu same zainteresowane
            kobiety, tylko jakies niewykształocne chłopy się w tej sprawie
            wypowiadają..żenada
          • belethem Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 14:28
            miauka napisała:

            > Najlatwiej gadac bzdety komus, kto nie musi sie naharowac przy dziecku... A tak
            > mozna kobiete trzymac za morde, wzbudzajac nieustanne poczucie winy za wszystko
            > A jak bedzie fikac zawsze mozna powiedziec, ze zdzira i feminiska...

            Dziwne, ze zazwyczaj kobietom dokonujacy aborcji nie chodzi o "harowanie przy
            dziecku", ale o komfort swojego zycia :/ Nie wspominajac o tym, ze w wiekszosci
            sa to mlode dziewczyny, ktore "wpadly" (co za bzdurny termin...)
            A poczucie winy...Ja czulabym sie winna, gdybym kogos zabila, Ty nie?
            • miauka Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 15:31
              Gdybym kogos zabila - tak, gdybym usunela plod, bo np. nie mialabym go pozniej
              czym nakarmic - nie.
              • entropia Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 15:44
                > Gdybym kogos zabila - tak, gdybym usunela plod, bo np. nie mialabym go pozniej
                > czym nakarmic - nie.

                a gdybyś miała go czym nakarmić to tak czy nie?

                a gdybyś zabiła niepełnosprawnego, bo sam na siebie nie zarobi, a Ty musisz go utrzymywać? tzn przepraszam - użyjmy zamiast słowa zabiła - poddała eutanazji?
                wtedy to tak, czy nie?

                a staruszka?

                chce po prostu zorientować się we wszystkich opcjach w Twoim relatywistycznym podejściu do życia ;-) nieumiejącym na siebie zarobić może kiedyś będę. staruszkiem na pewno...
                • Gość: nicky Re: Sami zainteresowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:01
                  entropia napisał:

                  > a gdybyś zabiła niepełnosprawnego, bo sam na siebie nie zarobi, a Ty musisz go
                  > utrzymywać? tzn przepraszam - użyjmy zamiast słowa zabiła - poddała eutanazji?
                  > wtedy to tak, czy nie?

                  Dlaczego uważasz, że aborcja to zabójstwo? Przecież aby tak twierdzić, trzeba
                  najpierw przekonująco odpowiedzieć na pytanie, czy embrion/płód jest
                  człowiekiem, czy też ciałem rozwijającym się w łonie matki po to, aby stać się
                  człowiekiem dopiero w określonym momencie?

                  A tu już wkraczamy na pole religii i filozofii (wchodzi w grę pojęcie duszy), na
                  którym zaczyna być ślisko. Są religie, które za „wejście duszy w ciało” uważają
                  moment poczęcia i takie, według których jest to pierwszy oddech.

                  I tu pojawia się kolejne pytanie – czy ktokolwiek ma prawo narzucać prawnie
                  innym swoją religię lub ideologię? Zresztą, Kościół jest tu trochę
                  niekonsekwentny, bo jeden z
                  jego największych filozofów, bodajże św. Augustyn, uważał, że dusza wstępuje w
                  płód po mniej więcej trzech miesiącach.



                • Gość: druga kawa Re: Sami zainteresowani... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:34
                  Entropio... Prosze nie mieszac aborcji, z eutanazja
                  bo to jednak nie to samo!

                  p.S. Kosciol rzymsko-katolicki nie pozwala na aborcje,
                  czy eutanazje, a pozwala na blogoslawienie
                  przygotowujacych sie do wojny i do
                  zabijania zolnierzy. Czy to nie
                  jest - przypadkiem - taka mala hipokryzja?
                • miauka Re: Kogos a embrion to dla mnie roznica 21.06.06, 17:49
                  Nie zadawaj durnych pytan - juz na nie odpowiedzialam. I nie beltaj tego tematu
                  z eutanazja, bo to nie na temat i nie masz o tym bladego pojecia.
              • Gość: Kaśka Re: Sami zainteresowani IP: *.autocom.pl 21.06.06, 17:29
                Ty chyba nie rozumiesz... płód to początek nowego zycia, to tak jakbys je
                zdeptała. Dziecko nalezy urodzic, pozniej mozesz je oddac do chociażby rodziny
                zastępczej gdzie miałoby lepsze życie i dogodniejsze warunki. Nie jestem za
                aborcja chyba ze w ekstremalnych przypadkach typu ciąza zagraza zyciu matki
                albo cos w tym stylu. Aborcja to poprostu zabijanie. Nie chce tu nikogo pouczac
                ani nic w tym stylu... to poprostu moje zdanie. Wiem, ze ja na pewno nie
                chcialabym usunąć dziecka, gdybym była w ciązy.
                • kr.mary1 Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 17:34
                  a nie uwazasz,ze nasza biedna Matka Ziemia jest przeciazona?I ile niechcianych
                  dzieci mozna gdzies upchnac,a ile jest w domach dzieci,ktore praktycznie nie
                  maja szans na manie rodziny.W powyzszym nie humanitarniej jest upowszechnic
                  aborcje
                  • Gość: Kaśka Re: Sami zainteresowani IP: *.autocom.pl 21.06.06, 17:36
                    nie nie uwazam... bo jakbys nie zauwazyła to idzie niz demograficzny i rodzi
                    sie coraz mniej dzieci:/
                    • kr.mary1 Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 17:42
                      a gdzie,bo napewno nie w Afryce.
                      • Gość: Kaśka Re: Sami zainteresowani IP: *.autocom.pl 21.06.06, 17:45
                        oo... nie wiedzialam ze mowisz w tym momencie o Afryce;) byłam przekonana ze
                        rozmawiamy o Polsce;) ale skoro chcesz... byłam w afryce i powiem ci ze ludzie
                        tam sa całkiem inni..
                        • kr.mary1 Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 18:01
                          pewnie ze tak - majac na mysli rdzennych mieszkancow,nie tych bialych
                          wyzyskiwaczy.Jesli nazywasz tych ludzi innymi,to o.k. bo 80% spoleczenstwa ma
                          AIDS.Tym sie roznia od nas.Ponadto nic nie robia tylko sie mnoza - nie majac
                          srodkow do tego.Nigdzie w naturze zaden inny gatunek nie wyda potomstwa na
                          swiat,jesli nie ma odpowiedniego zabezpieczenia pozywienia.Tak moze tylko rasa
                          ludzka
                          • Gość: ja Jak Grześ wyobraża sobie wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 01:05
                            Kobieto, nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia.
                            Znam Afrykę i Afrykańczyków, spędziłam tak kilka lat swojego zycia, i nigdy nie
                            pomyślałam o nich w ten sposób. Moze właśnie dlatego, że ich znam.
                            Tam dziecko jest skarbem, a który się dba i który się kocha, często nad życie.
                            Skarbem bardzo kruchym. Matki afrykańskie są niewiarygodne. Żadna Europejka nie
                            zrobiłaby tyle dla swojego dziecka.
                            Dla Europejek wszystko juz staje się wazniejsze od dziecka. MOże dlatego
                            wymieramy. I dobrze.
                          • Gość: Kaśka Re: Sami zainteresowani IP: *.autocom.pl 22.06.06, 15:42
                            uważam ze masz jakis kompleks, bez urazy;)
                  • Gość: Belethem Re: Sami zainteresowani IP: *.ghnet.pl 21.06.06, 17:51
                    W(zwiazku z ) powyzszym jest najhumanitarniej, wybacz wyrazenie, nie pieprzyc
                    sie z kim i jak popadnie. Voila, problem przeludnienia rozwiazany (niz
                    demograficzny w Polsce za to pewnie wzrosnie, ale spokojnie, ciocia dobra rada
                    znajdzie sposob i na to).
                • totalna_apokalipsa Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 17:53
                  Wiem, ze ja na pewno nie
                  > chcialabym usunąć dziecka, gdybym była w ciązy.

                  Nie wiesz tego. Wystarczy gwałt zbiorowy i na koniec twarz zmiazdzona cegła .
                  Nie wiesz tego. I juz nic nie wiesz.
                  • Gość: Belethem Re: Sami zainteresowani IP: *.ghnet.pl 21.06.06, 17:56
                    Sluchaj, chrzescijanka na pewno nie usunie nawet ciazy powstalej w wyniku tak
                    traumatycznego przezycia. Nie bedzie karala nienarodzonego dziecka za bande
                    ****, ktorzy ja skrzywdzili, ono nie jest winne. Inna sprawa, ze to juz jest
                    bohaterswo, a do tego nie mozna ludzi zmuszac.
                    Zreszta, przypadki tego typu, tak samo jak i kazirodztwo polskie prawo ma
                    opatentowane jako pozwalające na przerwanie ciazy, prawda?
                    • totalna_apokalipsa Re: Sami zainteresowani 21.06.06, 18:08
                      Nie wiesz, co zrobi chrześcijanka i nie wiesz co zrobi neichrzescijanka w
                      wyniku takiego przezycia. Ileś chrześcijanek i iles niechrzescijanek, ileś
                      kobiet białych i ileś czarnych po prostu rzuci sie pod pociąg nie chcąc juz
                      dalej żyć. Czy z ciązą czy bez ciązy.
                      • Gość: Belethem Re: Sami zainteresowani IP: *.ghnet.pl 22.06.06, 07:35
                        Obawiam sie, ze wiem.
                        Powtarzam Ci: osoba wierzaca nie usunie ciazy.
                        Zreszta, jakos nie widze tych rzeszy samobojczyn- statystycznie rzecz biorac co
                        chwile jakas kobieta jest gwalcona.
                        • totalna_apokalipsa Re: Sami zainteresowani 22.06.06, 08:57
                          A moze lepiej zastanów sie,czy pokochałbyś dzieckko twojej zgwałconej,
                          okalecznej no.18 letniej córki jak kochanego wnuczka? A moz pokochałbyś
                          dziecko, które zrobiło trzech opychów twojej żonie, patrzyłbyś z miłością jak
                          płacze w ciazy i kochał je potem na równi ze swoimi dziećmi? Twoje zona także
                          tak by je kochała i tego też jesteś pewny. Wspominałaby z miłośćią akt jego
                          poczecia. O tym mów, a nie o sloganach, na temat tego co zrobi, a czego nei
                          zrobi osoba wierząca.A ja ci powtarzam - osoba zgwałcona może nie chcieć już
                          żyć, nie mówiąc o stanei psychicznym tej osoby. Moze Widziałeś kiedyś choć taką
                          kobietę, zeby opowiadać, ze nie widzisz rzeszy takich samobójczyń? Nic o tych
                          kobietach nie wiesz. Nic nie wiessz o tym, jak kilka godzin może komuś
                          r.oz.je.bać całe życie - do końca. A ja na ten przykład na terapii spotkałam
                          kobietę, które przecięła sobie zyły kawałkiem szyby jeszcze na odziale
                          szpitalnym.Tyle tylko, ze w statystykach polskich tych przypadków nie ma , tak
                          jak oficjalnie jest 148 aborcji.
              • Gość: Belethem Re: Sami zainteresowani IP: *.ghnet.pl 21.06.06, 17:48
                Hm,a to usuwanie plodu (pozwol, ze podkresle, PLODU) nie jest zabojstwem? Jak
                nie masz dziecka czym nakarmic, to go poprostu nie powoluj na swiat- to nie
                takie trudne, zapewniam.
                • Gość: Kaśka Re: Sami zainteresowani IP: *.autocom.pl 21.06.06, 17:51
                  Belethem zgadzam sie w zupełnosci z Tobą! pozdrawiam:)
        • Gość: Amelia Rozbabrająca? IP: *.aine.pl 21.06.06, 14:20
          sami ludzie dobrej woli i honoru, a nie lewackie kanalie i gnidy!
        • Gość: Piotr Sobolewski Re: Rozbarująca? IP: *.3.pl / *.gts.3.pl 21.06.06, 14:56
          > Ciekawe swoją drogą, że główni przeciwnicy aborcji
          > w Polsce to mężczyźni, w tym
          > księża oraz staruszki
        • ginusia Dziwne... 21.06.06, 16:16
          Rzeczywiscie, glowni przeciwnicy aborcji to osoby, ktore nie sa bezposrednio
          zainteresowane. Przede wszystkim ksieza :-))), nastepnie emerytki, no ale to
          wszystko nic w porownaniu z zainteresowaniem facetow. To oni sa przeciwni!!!!!
          Dlaczego??? Przeciez tak czesto zostawiaja matki i biora d..e w garsc.
          • Gość: ja Przeciwnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 01:10
            Przeciwniczka morderstwa w świetle prawa, czyli aborcji, jestem ja (lat 40 -
            więc jeszcze dzieci miec mogę)
            Mój 44-letni syn (jak wyżej)
            Mój 19-letni syn (powinien mieć dzieci - jak najbardziej)
            Moja 17-letnia córka (jak wyżej)

            Moherów ani żadnych beretów nikt z nas nie nosi
            Radia Maryja nie słuchamy
            NIe ma to zadnego związku z KK
            Dziwne?
            • Gość: ja Oczywiście mąż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 01:19
              44-letni.
              Przepraszam
            • wdakra Re: Przeciwnicy 22.06.06, 03:43
              Gość portalu: ja napisał(a):

              > Przeciwniczka morderstwa w świetle prawa, czyli aborcji, jestem ja (lat 40 -
              > więc jeszcze dzieci miec mogę)
              > Mój 44-letni syn (jak wyżej)
              > Mój 19-letni syn (powinien mieć dzieci - jak najbardziej)
              > Moja 17-letnia córka (jak wyżej)

              Jeśli jesteście przeciwko prawu do aborcji, to jesteście zwolennikami
              dopuszczalności mordowania kobiet przez zaniechanie pocedur medycznych
              ratujących ich zdrowie i życie. A może, waszym zdaniem, kobieta ciężarna traci
              swoje człowieczeństwo na rzecz embrionu?
              >
              > Moherów ani żadnych beretów nikt z nas nie nosi
              > Radia Maryja nie słuchamy
              > NIe ma to zadnego związku z KK

              Jak na nienależących do wyznawców żadnej antyfeministycznej religii, to bardzo
              dziwne. Bezmyślność, czy brak wyobraźni?
              • Gość: ja Re: Przeciwnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 04:27
                Moja droga, przypadków konieczności aborcji ze wzgledu na przymus ratowania
                życia matki jest tak znikoma liczba, że nie warto na ten temat wszczynać debat.
                Sprawa jest oczywista. Chociaż ja postawiona w takiej sytuacji wybrałam
                dziecko - i zyjemy oboje.
                Jeśli chodzi o przypadki, gdy kobieta wie, że kolejna ciąża zagraża jej
                zdrowiu, powinna zabezpieczyć się lub w ostateczności unikać wspólzycia, jezeli
                tego robicnie potrafi. Krótka piłka.
                Nie powinnam z przyczyn zdrowotnych jeździć na nartach, to nie jeżdżę.
                Uwielbiam to, ale trudno.
                Seks również jest dla ludzi odpowiedzialnych.
                Jestem przeciwniczką aborcji, ponieważ zwykle dokonywana jest z powodu
                wygodnictwa kobiety, jej partnera, albo obojga.

                W imię kariery, egoizmu tzw. szczęscia w życiu, dbałości o poziom zycia (co
                samo w sobie oczywiście jest dobre, ale nie kosztem życia bezbronnej istoty).
                Jak chcemy ten świat uczynic lepszy, skoro matki mordują swoje dzieci?
                Czym rózni sie 12-tygodniowe płód od 9-miesięcznego? Ten drugi jest
                człowiekiem, a ten pierwszy czym? Ufoludkiem? Kosmitą? Galaretą?
                • totalna_apokalipsa Re: Przeciwnicy 22.06.06, 09:19
                  Jeśli chodzi o przypadki, gdy kobieta wie, że kolejna ciąża zagraża jej
                  > zdrowiu, powinna zabezpieczyć się lub w ostateczności unikać wspólzycia,
                  jezeli
                  >
                  > tego robicnie potrafi. Krótka piłka.

                  Krótki rozum. Identycznie można powiedziec - jestem pzreciwna transfuzjom i
                  ratowaniu zycia u osób bedących ofiarami wypadków samochodowych. Pewnie ejchały
                  za szybko, albo nie potarfiły dovzre prowadzić. Zame są sobie winne - nei
                  potrafią idealnie prowadzić, nie powinny siadać za kólko. Krótka piłka,
                  Zostawiajmy ich na szosach. Liczba osób, które zarowno potrafią prowadzić, jak
                  i jezdzą ostrożnie, jak tak znikoma, z enie warto na ten temat wszczynać
                  debat.Sprawa jest oczywista. Mogą sie zabić, więc nie powinni byli jezdzić
                  autem.

                  PS. Jesteś przeciwna aborcji - to jej sobie nie rób, ale nie zmuszaj innych do
                  swoich poglądów. Róznica miedzy środowiskiem "pro life" i "pro choice" jest
                  bardzo prosta:
                  Jedni mówią - masz prawo wyboru i to ty powinienes zdecydować jako osoba, bo
                  pzrez całe zycie będziesz odpowiedzialny za to dziecko - decydujesz ty, nie
                  pani Zosuia, ksiadz proboszcz i pikiety Wszechpolaków.

                  Drudzy mówią - nie masz żadnego prawa wyboru, bo życie jest święte od poczecia
                  (co zrobić z zaniade groniastym, to też zycie?) Urodzisz , bo my tak chcemy,
                  nei obchodzi nas cala reszta, decydujemy za sciebie.

                  I to jest własnie ta różnica, która powoduje, ze ginekolodzy budują sobie domy
                  z basenami za comiesieczne lewe 1500 zl do kieszeni.
                  • Gość: ja Zniesmy kodeks karny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 09:50
                    Transfuzja nie jest morderstwem, a aborcja jest. I nie zmienia tego żadne
                    argumenty. Do czasu aż nie bedzie znany moment, kiedy zaczyna się życie, dotąd
                    ja aborcje będę uważąć za morderstwo. Więcej, aborcja jest morderstwem.
                    Tak samo jak skracanie życia.
                    Chociaz rózne argumenty moga przemawiać za eutanazją.
                    Ale o prawo do śmierci prosi człowiek cierpiący - tu nic nie ma do powiedzenia
                    dziecko, które chce żyć. Ale o jego śmierci zadecydowała matka. Jak potem z
                    czymś takim żyć?
                    I mam prawo do takiegi sądu, bo nikt nie ma decydować o czyimś życiu. A życie
                    dziecka nie jest własnością rodziców.
                    W średniowieczu i w starożytności za normalną metodę regulacji urodzin uważano
                    porzucanie noworodków. Teraz to zbrodnia.
                    Nie porównuj aborcji do trasfuzji. A może porównasz ją do obcinania paznokcji
                    albo włosów?
                    Fryzjerzy też się bogacą. Znam nawet kilku bardzo bogatych.
                    Fakt, że ginekolodzy się bogacą nie jest argumentem za aborcją. W ten sposób
                    możemy znieść kodeks karny - bo adwokaci bogaca się jeszcze bardziej. Jesli
                    wszystko będzie wolno i nie bedzie żadnych kar - nie będą mieć klientów.
                    Proste?
                    I nie bedzie potrzeba sedziów i więzień.
                    Same oszczędności

                    Seks jest dla dorosłych. Jeżeli nie chcesz całe życie byc odpowiedzialny -
                    wysterylizuj się. Nie będziesz mieć problemu, ale nie używaj chorych
                    argumentów. Fakt, że coś ludzie robią nielegalnie - nawet za to płacąc - nie
                    oznacza, że należy to legalizować.
                    Jeśli ktos nie umie jeździć - to niech nie wsiada za kierownicę. Ale niech nie
                    uzasadnia ofiar - śmiertelnych - swojej bezmyslności, za sobie winne.
                    Tu nie chodzi po poglądy, moja droga, ale o prawo do zycia.
                    Które ma każdy człowiek, nie rozumiem tych, którzy są przeciw karze świerci
                    jednocześnie będą zwolennikami aborcji.
                    Morderca ma prawo do zycia a dziecko, które jest absolutnie niewinne temu, ze
                    jego rodzice (matka) nie mają serca i wyobrażni, już nie?

                    ps. jestem przeciwniczka równiez kary smierci - żeby nie było.
                    • totalna_apokalipsa Re: Zniesmy kodeks karny 22.06.06, 11:31
                      Nie , to ty uwazasz, ze aborcja jest morderstwem. Ja uwazam, ze jest tym czym
                      jest - usunięciem ciązy. Morderstwem jest zabicie noworodka.

                      Nie da sie dyskutować z kimś , kto pisze" Aborcja jest morderstwem i nei
                      zmienia tego zadne argumenty".

                      Równie dobrze można napisać np ." Kazda kobieta to k. u.r.w. a i nie zmienią
                      tego zadne argumenty" I co, będziesz dyskutować z tym stwierdzeniem? Nie, bo
                      jak ktoś wali aksjomatami po oczach, nie słuchając ludzi, tylko majac swoje
                      doskonałe przekonanie na dany temat i bedąc przekonanym o wszechwiedzy i
                      nieomylności, to moze powinien założyć sektę, a nie decydować za tych, którzy w
                      tej sekcie nie chca być i mają inne poglądy.

                      "Aborcja to morderstwo" - owszem, masz prawo do takiego sądu. Nie dokonujesz
                      aborcji i nigdy jej nie dokonasz, nie zrobi tego też Twoja rodzina.

                      "Ponieważ ja uwazam, ze aborcja to morderstwo, powinna być zakazana dla
                      wszystkich w tym kraju" - do takiego sadu nei masz już prawa, bo nie wszyscy
                      myslą tak jak ty, zatem narzucasz swoją wolę ludziom o innych poglądach. A
                      Twoje poglądy wcale nie są lepsze, są inne.

                      Poza tym - nikt tu nie porównywał aborcji do transfuzji - porównywałam twój tok
                      myślenia o aborcji dla kobiet, których ciąza zagraża zdrowiu i zyciu, do toku
                      myślenia o wypadku. Ty nie widzisz problemu a z borcją, kiedy ciąza kobiecie
                      zagraza (zdrowotnie) - to znikome przypadki, piszesz. A ja mówię - kilka kobiet
                      skarzy już Polskę za te znikome przypadki pzred Trybunałem Praw Czlowieka -
                      odmowę prawnie dozwolonej aborcji , przyplaciły : jedna - kompletną utratą
                      wzroku, druga - takim nasileniem zakrzepicy zylnej, ze została inwalidką i
                      jezdzi na wózku, jeszcze inna - śmiercią, bo lekarz nie dokonal badania, gdyż
                      mogło spowodowac ryzyko poronienia. Dla ciebie to są znikome przypadki, dla
                      mnie to jest czyjeś zycie i zdrowie, o którym takie osoby jak ty, zdecydowały
                      za kogoś. Dlaczego nei pomagasz teraz tej niewidomej kobiecie wychowywać trójki
                      dzieci? Kiedy miała dwójke, jeszcze widziała.


                      Tu chodzi własnei o poglądy, a nei o prawo do zycia.W imie prawa płodów do
                      życia, koiecie jest w Polsce odbierane prawo do zdrowia i nieraz, również do
                      żcyia. Wszelkie zainteresowanie prawem do zycia, kończy sie zaraz po urodzeniu.
                      Potem dziecko mozna zakopać w kapuście i Ośrodek Pomocy Społecznej pzrez 6 lat
                      nie orientuje sie, co sie stało z dzieckiem;/Dlaczego nienarodzeni tak was
                      interesują, a nardzoeni - nikogo. Pełne domy dziecka. Nikt nie adopruje dzieci,
                      które nie są uroczymi dzieciaczkami - dziecko chore, z wadami, kalekie chcą
                      adoptować tylko ludzie spoza Polski.To pewnie ta "cywilizacja śmierci" tak na
                      nich wpływa, ze biorą dziewczynkę bez panewek biodrowych i robią wszystko,
                      zeby miała operację.

                      > Morderca ma prawo do zycia a dziecko, które jest absolutnie niewinne temu, ze
                      > jego rodzice (matka) nie mają serca i wyobrażni, już nie?
                      Często włąsnie dlatego, ze mają wyobraznie, nie pozwalają temu dziecku sie
                      urodzić. Proszę , urodż dziecko które zrujnuje ci zdrowei , a potem oddaj je
                      obcycm ludziom w imie ideologii zcyia, a nastepnei wróc do swojego srodowiska -
                      gdzie ie masz już pracy, bo zaszłaś w ciązę i zdązyli cię z niej wywalić, a
                      całe to środowisko wytyka palcami " jako wyrodna kurwę. która oddała własne
                      dziecko" To jest to polskie , katolickie prawo do życia - nie urodzisz, jesteś
                      mordercą, urodziszi oddasz, jesteś zerem bez prawa do zycia,które oddało własne
                      dziecko. Nie mówiąc już o tym, ze Polska to jeden z niewielu krajów, gdzie
                      dzieci maja tylko matki, ojcowei zdają sie znikać zaraz po spuszczeniu.
                      • Gość: ja Re: Zniesmy kodeks karny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 12:33
                        Moja droga, odpowiedz mi na fundamentalne pytanie, kiedy zaczyna się życie?
                        Czy mężczyzna skazany za podwójne morderstwo (zabił konkubine w ciąży) siedzi w
                        połowie niewinnie?
                        Przecież zabił tylko płód?
                        Dlaczego nie wolno dokonywać aborcji w 20 tygodniu ciąży?
                        CZyżby w 19 tygodniu z galarety robił się człowiek.
                        Skoro kobieta wie, że nie WOLNO jej urodzic dziecka, to dlaczego zachodzi w
                        ciąże.
                        Sterylizacja jest bezpłatna dla kazdego z partnerów, są spiralki i pigułki.
                        Czy jeżeli matka zabije dziecko 3-miesięczne też powinna być usprawiedkliwiona
                        bo nie ma pracy, męża, sensu.
                        Wiatropylna?
                        To nie jest decydowanie o czyimś seksie, ale o czyimś życiu. przeciez nikt juz
                        nawet nie próbuje ograniczyć praw płodu do spadku, ochrony zdrowia i
                        bezpieczeństwa.
                        Człowiek czy galareta?
                        Nikt nie dyskutuje z kimś, kto zabicie noworodka uważa za morderstwo. Zabicie
                        kobiety w zaawansowanej ciąży za podwójne morderstwo.
                        To nie chodzi o prawo ale o moralność.
                        Jeżeli prawo hitlerowskich Niemiec zalecało liwkidację osón upośledzonych -
                        oznacza automatycznie, że było sprawiedliwe i sluszne?
                        Przecież również oszczędzało komuś cierpien.
                        Są pewne zasady fundamentalne dla naszej cywilizacji. jednym z nich jest prawo
                        do zycia.

                        Często włąsnie dlatego, ze mają wyobraznie, nie pozwalają temu dziecku sie
                        > urodzić.
                        Wyobrażnię to trzeba nieć przed, a nie po, droga pani.
                        To że moje dzieci mi przeszkadzały w robnieniu kariery (a przeszkadzały) nie
                        oznacza jeszcze, że mogę iść do weterynarza ich uśpić.
                        Poszłabym siedzieć.
                        To że komuś tak wydodniej nie oznacza, że jest to moralnie obojęte. A ja
                        zwracam uwagę na tyen aspekt zjawiska.
                        W średniowieczu "normalną" metodą regulacji poczęć było porzucanie noworodków.
                        CZy nadal uważa pani, że jest to sposób zalecany.
                        Ale porzucanie noworodków ma pewien sens, można się nimi zaopiekować. Usuniętym
                        płodem 12-tygodniowym nie zaopiekuje się nikt. Trafi do kanalizacji.

                        I temat, który zawsze doprowadza mnie do szału.
                        Niech kobiety myśla głowa a nie tyłkiem. Złapanie pierwszego z brzegu faceta
                        nie oznacza, że można miec z nim dzieci. Skoro sa takie głupie, to czyja to
                        wina. Moja.
                        Piszesz że:
                        W imie prawa płodów do
                        > życia, koiecie jest w Polsce odbierane prawo do zdrowia i nieraz, również do
                        > żcyia. Wszelkie zainteresowanie prawem do zycia, kończy sie zaraz po
                        urodzeniu.
                        >
                        > Potem dziecko mozna zakopać w kapuście i Ośrodek Pomocy Społecznej pzrez 6
                        lat
                        > nie orientuje sie, co sie stało z dzieckiem;/Dlaczego nienarodzeni tak was
                        > interesują, a nardzoeni - nikogo. Pełne domy dziecka. Nikt nie adopruje
                        dzieci,

                        Domy dziecka sa pełne, ale dzieci, których adoptować nie można.
                        Mają nieuregulowaną sytuację prawną. Warto na ten temat się czegoś dowiedzieć,
                        a nie pisać bzdury.
                        Każde dziecko, które moze matychmiast trafia di adopcji. Wiem coś o ty, bo
                        wiele moich znajomych jest w takiej sytuacji.
                        Wczoraj podziwiałam dzieciątko, które zaadodptowali moi przyjaciele. dziecko ma
                        rozszczep podniebienia. Zdrowe na pewno nie jest.
                        Dlaczego w Polsce takich ludzi, którzy chcą zaadoptować chore dziecko jest
                        jeszcze niewiele. A miałaś ostatnio do czynienia z polską sluzbą zdrowia?
                        Wiesz, ile to kosztuje?
                        Wiesz, od ilu drzwi się odbijesz, to nie pisz bzdur.
                        Na zachodzie do adopcji dzieci nie ma. Dlatego ludzie biorą każde. Żółte,
                        czerwone, czarne, chore i kalekie.
                        Wszystkie nadprogramowe wyskrobują.

                        ps. nie oznacza to czywiście, że adopcję dzieci o innym kolorze skóry czy
                        chorych nie popieram. Ja stwierdzam wylacznie fakt.

                        ps. w pracy miałam kiedys przypadek kobiety, która swoje dziecko oddała do
                        adopcji. I nikt jej palcami nie wytykał, a wszystkie jej ogromniw
                        współczułyśmy.
                        • totalna_apokalipsa Re: Zniesmy kodeks karny 22.06.06, 16:31
                          Kobieto, co ty za bzdury piszesz? Gdzie ty mieszkasz, w Polsce?

                          >Sterylizacja jest bezpłatna dla kazdego z partnerów, są spiralki i pigułki

                          Sterylizacja to jest w Polsce PRZESTEPSTWO scigane karnie,a nie bezpłatny
                          zabieg, coś ci się dramatycznie pomyliło. Tego sie nei wykonuje -bo zostało to
                          uznane w Polsce własnie za pzrestępstwo, takie samo jak mordowanie płodów
                          (czyli po ludzku mówiąc : aborcja), a niedługo to już w ogóle nawet badania
                          prenatalne będą przestepstwem - bo mogą stanowić przesłankę do mordowania
                          płodu.

                          To też już dosięgnęla dawno ideologia - to w UE takie cuda jak sterylizacja są
                          możliwe, ale nie u nas, bo tu rządzi kosciół. A co do reszty - tabletki
                          antykoncepcyjne są nierefundowane, więc ksoztują po 50 zł miesiącznie i nei
                          kazdy moze je brać włąsnie ze wględów zdrowotnych, natomist spirala to
                          niebagatelny koszt. Nie mówiąć juz o tym, ze nawet takie metody, jak wymienione
                          moga zawieść.
                          W klauzli polskiego prawa o ochronie płodu czy jak to sie tam nazywa , jest
                          wyrażnie napisane, ze aborcja w tym kraju jest legalnie wykonywana ze względu
                          na zagrozenie żcyia lub zdrowia matki. Tylko , kto do ku.. nędzy decyduje , o
                          tym zdrowiu i życiu, skoro zamienia sie swiadomie kobiety w kaleki, zeby tylko
                          urodziły. Co to za prawo na papierze, które nie działa?
                          Mnie nei interesuje , kiedy zaczyna sie zycie. W ciązy pozamacicznej , też się
                          zaczęło święte życie, ale zawsze tzrebaje wyskrobać. Podobnie jak w przypadku
                          zasniadu - chyba , ze chce sie matkę na tamten świat wysłać razem ze świętym
                          płodem. I Polska wlasnie takie metody preferuje - nie robić nic, a jak już
                          cokolwiek, to tylko prywatnie, państwowo tak chronimy, ze nawet nie dotkniemy
                          kobiety w ciązy, może sie sama naprawi, albo doszczetnie popsuje.

                          Moja moralność nie jest więc tożsama z Twoją moralnością. Chodzi własnie o
                          prawo - kiedyś moralność nakzaywała kamieniow3ać kobiety oskarzone o
                          cudzolostwo. Żeby banda troglodytów uczących moralności nei zabijała tych
                          kobiet, wymyślono, z e mozna przejąć od ludów bardziej cywilizowanych taką
                          jedną rzecz - PRAWO. Prawo , które wkracza wtedy, kiedy mamy sytuację sporną,
                          czy też inaczej rzecz ujmując - konflikt moralności katolickiej i moralności
                          poza religijnej. A dlatego decyduje o tym prawo, bo moralność katolicka ,
                          zakazująca zresztą uzywania antykoncepcji, nei jest jedyną moralnoscią . Ta
                          moralność doprowadzała pzrez wieki do śmierci kobiet,które piły sporysz, byle
                          tylko poronić i poronienia nastepowaly, wraz ze śmiercia kobiety zazwyczaj.to
                          ta sama moralnosć, która zabraniał chrzcić dzieci pozamałżeńskie - popularnie
                          zwane bękartami.

                          Zasady fundamentalne naszej cywilizacji to też prawo do samostanowienia.
                          Samostanowienia jednostki, nei zbiorowości za jednostkę - tak dziala
                          totalitaryzm i tak działa teokracja. Jesli prawo do zycia stawiasz ponad
                          wszystkim, zatem pomagaj 15 osobowym rodzinom - sa takie w tym kraju, ale nie
                          narzucaj innym swojej wizji swiata - kobiet , które maja tylko jedno zadanie -
                          urodzić, a resztą zajmie sie ktoś, albo coś , również ich zdrowiem . Czy
                          dzieckiem po ich śmierci.
                          • Gość: ja Re: Zniesmy kodeks karny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 00:04
                            Moralność oznacza szacunek dla każdego życia. Przynajmniej to jest podstawa
                            naszej cywilizacji. Skoro dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem, oznacza
                            to, że ma prawo do zycia.
                            I nie ma w tym żadnej sprzeczności.
                            Ja tez miałabym czasem ochotę pozbyć się pewnej grupy ludzi. Czy to oznacza, ze
                            mam zacząć do nich strzelać.
                            Poszłabym siedzieć.

                            A dlatego decyduje o tym prawo, bo moralność katolicka ,
                            > zakazująca zresztą uzywania antykoncepcji, nei jest jedyną moralnoscią . Ta
                            > moralność doprowadzała pzrez wieki do śmierci kobiet,które piły sporysz, byle
                            > tylko poronić i poronienia nastepowaly, wraz ze śmiercia kobiety zazwyczaj.
                            Wtedy nie znano jeszcze innych środków antykoncepcyjnych :) I kosciól
                            katolicki zbyt wiele do gadanie nie miał, chyba że to on sypiał z tymi
                            kobietami.

                            Tu nie chodzi o moralność katolicką, ale o prawo człowieka do życia. Dziecko
                            nie jest częścią matki i dlatego kobieta nie ma prawa decydować o jego zyciu.
                            Prawo do decyzji mała przed, a nie po.
                            W twoim wywodzie jest pewna sprzeczność; kościół zabrania antykoncepcji, zakazy
                            kościoła obejmują jego wyznawców. Katoliczc nie wolno zabijać. Więc to jest
                            oczywiste, że nie wolno im dokonywać aborcji.
                            Reszta może stosować antykoncepcje do woli i według uznania. Że zawodzi, to
                            trudno. Można nie współżyć, albo oddać dziecko do adopcji.
                            Co do sterylizacji. Tutaj, gdzie teraz mieszkam, sterylizacja jest dozwolona i
                            stosowana, aborcja nie. Być może nie jestem dobrze poinformowana, ale wiem, że
                            moja przyjaciółka podwiązała niedawno jajowody. Legalnie, w szpitalu i nikt ja
                            o to nie ścigał.

                            I jedna uwaga. Kobieta, która uropdziła 15 dzieci, urodzi i 16. Patologia też
                            ciąży nie usuwa. Ciąże usuwają kobiety, którym dziecko przeszkadza. I czy z
                            tego powody nalezy im zapewnić komfort psychiczny i potraktowac aborcje jak
                            wizytę u kosmetyczki?
                            Czegoś tu nie rozumiem?
                            Prawo każdeho człowieka do życia jest fundamentalnym prawem istoty ludzkiej.
                            Pozbawianie życia miewinnego człowieka jest morderstwem w każdym cywilizowanym
                            prawie.
                            CZy jeszcze trzeba coś dodawać.
        • Gość: druga kawa Re: katolickie prawa w Katolandzie... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:13
          Tak - w Polsce mezczyzni (szczegolnie ci w stylu "macho",
          czy wygolonych karkow z "mlodziezy wesz-polskiej),
          ksieza oraz (zabiegajacy o poparcie ksiezy...)
          Wielce Moralni Politycy chcieliby zakazac
          aborcji w kazdym, doslownie kazdym przypadku
          (jak kiedys to zadeklarowal "Slonce Karpat"
          Causescu w Rumunii)!
        • Gość: Ojciec Re: Rozbarująca? IP: *.veranet.pl 22.06.06, 06:19
          Jestem ojcem dwuletniej córeczki i stanowczym przeciwnikiem aborcji. Jeśli
          uważasz aborcję za coś normalnego, to może Twoja mamusia za późno podjęła
          decyzję o tym aby pokazać Ci jak to fajnie jest być usuwanym. pozdro
        • Gość: skafi główni przeciwnicy IP: 149.156.63.* 22.06.06, 08:59
          główni przeciwnicy aborcji w Polsce to liczące na to, ze pozwoli im się urodzić
          dzieci
      • Gość: illy Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:30
        Gość portalu: Rafal napisał(a):

        > Co ty Stefan , Najlepsa byłaby rozbarująca aborcja z błogoslawieństwem Ciotek
        > aborcyjnych Senyszyn, Środy czy Jarugi Skrobackiej!!!!

        Lepiej odpowiedz sobie na pytanie, czy jeżeli miałbyś być dzieckiem porzuconym,
        niechcianym, niekochanym, pogardzanym, tułającym się po przytułkach i nie
        majacym praktycznie żadnych szans na godne i szczęśliwe życie, to NA PEWNO
        chciałbyś się urodzić?

        Zadziwia mnie u przeciwników aborcji brak wyobraźni i zwykłych ludzkich uczuć.
        Takich jak empatia, czyli umiejętność wyobrażenia sobie, jak bym się czuł będąc
        na miejscu... na przykład takiego dziecka.
        • gotrek Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:50
          > Lepiej odpowiedz sobie na pytanie, czy jeżeli miałbyś być dzieckiem
          porzuconym,
          > niechcianym, niekochanym, pogardzanym, tułającym się po przytułkach i nie
          > majacym praktycznie żadnych szans na godne i szczęśliwe życie, to NA PEWNO
          > chciałbyś się urodzić?
          >
          > Zadziwia mnie u przeciwników aborcji brak wyobraźni i zwykłych ludzkich uczuć.
          > Takich jak empatia, czyli umiejętność wyobrażenia sobie, jak bym się czuł
          będąc
          > na miejscu... na przykład takiego dziecka.

          Wzruszająca empatia z twojej strony, rzeczywiście... To ludzi z depresją też
          byś zabijał? Bo czyją się samotni, niekochani i niepotrzebni?

          Zastanów się co mówisz, naprawdę.
          • Gość: illy Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:59
            Moja wypowiedź jest prowokująca i taka miała być. Chciałam skłonić tzw. obrońców
            życia nienarodzonego do myślenia i spojrzenia na sprawę z różnych stron, bo z
            tym mają problemy.

            To, co mnie naprawdę u nich przeraża, to fakt, że tzw. dzieci nienarodzone
            obchodzą ich tylko do momentu urodzenia. Ma sie urodzić, bo TAKA JEST NASZA
            IDEOLOGIA. A potem - niech się dzieje co chce.

            Gdybym sama była tak fanatyczna, to stawiałabym również sobie pwene wymagania.
            Przede wszystkim nie zdecydowałabym się na własne dzieci, lecz adoptowałabym je.
            I to nie te śliczne i sympatyczne, ale te "gorsze", których nikt nie chce. No i
            nigdy nie uprawiałabym seksu w celach innych niż prokreacyjne. A ponieważ nie
            stać mnie na coś takiego, to będę się opowiadać za prawem do aborcji.

            • gotrek Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 13:31
              Naprawdę?

              Rozumiem, że dla Ciebie łatwa aborcja nie jest swego rodzaju "zamiataniem pod
              dywan", a nie prawdziwym rozwiązaniem. Prowokowałaś swoim poprzednim postem?
              Ale przecież to nie jest tok rozumowania obcy co głośniejszym zwolennikom
              aborcji. Bo tak naprawdę chodzi o wygodę, wspieraną wielkimi słowami o
              zapobieganiu biedzie. Zwolnienie z myślenia. A odpowiedzialności. I
              najmniejszym stopniu o tych najbiedniejszych i w najtrudniejszej sytuacji, o
              których niby chodzi.

              Głupia sprawa, ale mam wrażenie że takim matkom z głębokiej wsi albo z
              patologicznych rodzin z gromadką dzieci przeciwnicy aborcji mają mniej do
              zaoferowania, niż młodej dość zamożnej dziewczynie, która miała "wpadkę". Tak
              naprawdę takimi matkami raczej gardzą - głupią bandą bab, niewykształconych i
              nieciekawych.

              Ale odchodzimy daleko od tematu artykułu - sprawa jak sprawa, lepiej że w
              okienku, niż w śmietniku...
              • Gość: illy Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 13:51
                gotrek napisał:
                > Naprawdę?
                >
                > Ale przecież to nie jest tok rozumowania obcy co głośniejszym zwolennikom
                > aborcji. Bo tak naprawdę chodzi o wygodę, wspieraną wielkimi słowami o
                > zapobieganiu biedzi


                A jaki jest tok rozumowania "obrońców życia nienarodzonego"? "Chodzi o wygodę"?
                Czyją wygodę? Matki? Owszem, może z punktu widzenia mężczyzny wygodniejjest nie
                mieć dziecka niż mieć, ale... niemal każda (z nielicznymi wyjątkami) kobieta
                uważa, że bez macierzyństwa jej życie miałoby niewiele sensu. Dla kobiety
                dziecko nie jest przedmiotem, ale żywym człowiekiem, który będzie żył
                najprawdopodobniej kilkadziesiąt lat.

                Jaki cel ma zmuszanie kobiet do rodzenia niechcianych dzieci? Czyżby dziecko
                miało być "karą"? Za co? Może za seks? Puściła się, to niech teraz "za karę"
                obniży jej się standard życia? Człowieku, zastanów się!


            • gotrek Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 13:33
              Naprawdę?

              Rozumiem, że dla Ciebie łatwa aborcja nie jest swego rodzaju "zamiataniem pod
              dywan", a nie prawdziwym rozwiązaniem. Prowokowałaś swoim poprzednim postem?
              Ale przecież to nie jest tok rozumowania obcy co głośniejszym zwolennikom
              aborcji. Bo tak naprawdę chodzi o wygodę, wspieraną wielkimi słowami o
              zapobieganiu biedzie. Zwolnienie z myślenia. Z odpowiedzialności. I
              najmniejszym stopniu o tych najbiedniejszych i w najtrudniejszej sytuacji, o
              których niby chodzi.

              Głupia sprawa, ale mam wrażenie że takim matkom z głębokiej wsi albo z
              patologicznych rodzin z gromadką dzieci zwolennicy aborcji mają mniej do
              zaoferowania, niż młodej dość zamożnej dziewczynie, która miała "wpadkę". Tak
              naprawdę takimi matkami raczej gardzą - głupią bandą bab, niewykształconych i
              nieciekawych.

              Ale odchodzimy daleko od tematu artykułu - sprawa jak sprawa, lepiej że w
              okienku, niż w śmietniku...
            • Gość: druga kawa Re: "Wybiorcza" obrona zycia... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:40
              Taaak... Podobnie jak tzw. obroncow "zycia
              nienarodzonego" nie obchodza dziesiatki
              i setki tysiecy dzieci w Afryce
              powoli i w cierpieniach
              umierajace z glodu, czy
              tez na AIDS...
              Bog dal, Bog przyjmie do siebie!
          • entropia Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 13:18

            > > Zadziwia mnie u przeciwników aborcji brak wyobraźni i zwykłych ludzkich u
            > czuć.
            > > Takich jak empatia, czyli umiejętność wyobrażenia sobie, jak bym się czuł
            >
            > będąc
            > > na miejscu... na przykład takiego dziecka.
            >
            > Wzruszająca empatia z twojej strony, rzeczywiście... To ludzi z depresją też
            > byś zabijał? Bo czyją się samotni, niekochani i niepotrzebni?

            ludzi z depresją - to nie wiem czy by przedmówca zabijał. ale sądząc z bezkrytycznego podejścia do wyznawanej ideologii to staruszków już tak. w końcu w holandii były już przypadki 'domniemanej zgody na eutanazję', a wszystko co dobre przychodzi z holandii.

            > Zastanów się co mówisz, naprawdę.
            rzeczy w tym że oni się nie zastanawiają... oni działają. dlatego są tacy skuteczni...
            • Gość: Alutek Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 15:56
              > , a wszystko co dobre przychodzi z holandii.

              Pewnie, moj maz jest Holendrem! I to jakim!!!!
              Wszystko co dobre przychodzi z Holandii, ale najlepsze wychodzi ze lba Giertycha - brak tolerancji dla
              ludzi ktorzy maja inne zdanie niz Roman
              • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:02
                > > , a wszystko co dobre przychodzi z holandii.
                >
                > Pewnie, moj maz jest Holendrem! I to jakim!!!!

                Czy mąż wyraził już życzenie dokonania eutanazji na rodzicach żeby skrócić ich cierpienie, czy nie? :)
                Czy Pani namawia własnych rodziców na holenderskie obywatelstwo, żeby mogli też skorzystać z prawa do eutanazji? :)


                • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:04
                  Prawo do eutanazji nie jest obowiazkiem
                  • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:08
                    > Prawo do eutanazji nie jest obowiazkiem
                    no ba. nie ma Pani obowiązku zabijania rodziców, tylko prawo do tego :)
                    zaiste piękny kraj.
                    tfu, przeprowadzenia eutanazji oczywiście.
                    • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:11
                      Holandia be, ale maryche po 3 euro za gram to by sie jaralo, co ;>
                      • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:15
                        > Holandia be, ale maryche po 3 euro za gram to by sie jaralo, co ;>

                        Nie 'jaram' narkotyków proszę Pani. (zresztą o ile się orientuję Holandia chętnie by się z tego prawa wycofała)
                        Nie zabijam też rodziców, ani nie potrzeba mi prawa sankcjonującego tego typu praktyki.

                        PS. Cieszę się że te wszystkie atrakcje Holandii tak się Pani podobają.
                        • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:21
                          I jeszcze wiele innych, np tolerancja dla innosci, poszanowanie prywatnosci, stosowanie sie do ograniczen
                          predkosci, piekne rowne autostrady i brak sniegu w zimie...
                          A moze po prostu zazdroscimy, co? Raczej jestesmy zawistni, bo oni maja lepiej i np wyszli z grupy na
                          Mundialu.... to na pewno nie jest efekt eutanazji, nieprawdaz?
                          • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:31
                            > I jeszcze wiele innych, np tolerancja dla innosci,
                            w paniach szczerze mówić zbyt wiele tolerancji nie widzę...
                            w tych którzy pacyfikowali kolorowych, po zabójstwie tego reżysera też nie.
                            w przepisach dot. eutanazji także.
                            ale może inaczej to słowo rozumiemy.

                            >poszanowanie prywatnosci, st
                            może coś dokładniej o różnicach pomiędzy? :)

                            > osowanie sie do ograniczen
                            > predkosci, piekne rowne autostrady i brak sniegu w zimie...
                            jak się wzbogacimy też będziemy mieli autostrady, a zimę to ja proszę Pani wręcz kocham

                            > A moze po prostu zazdroscimy, co?
                            nie proszę Pani, jesteśmy informatykami, gdybyśmy chcieli to byśmy sobie pojechali do Holandii. nie musielibyśmy nawet w tym celu szukać jelenia (jelenicy?) która się z nami hajtnie ;-)
                            tylko trochę balibyśmy się tam starości...
                            no i zim żal (szczególnie w tym upale)
                            • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:38
                              Widocznie inaczej, bo tolerancja to pozwolic komus innemu zyc tak jak chce w granicach
                              owowiazujacego prawa. Czy to informatyk czy nie.....
                              Tolerancja to rowniez brak komentarzy na przystanku "patrz, taki mlody i na wozku, pewnie po pijaku
                              jechal" albo "o Boze, zobacz jaki wieprz" i "to musi byc kara boska"
                              Poza tym nikt nikogo nie osadza po samochodzie czy o tym z kim mieszka. To jest poszanowanie
                              prywatnosci.
                              I na koniec - moj maz nie jest jeleniem (malzenstwa miedzy czlowiekiem i zwierzeciem nawet w tej
                              okropnej, grzesznej Holandii sa zabronione) i nie mieszkamy ani w Holandii ani w Polsce.
                              I nie interesuje mnie co robisz w zyciu, bo to nie ma wplywu na dyskusje.
                              pzdr
                              • entropia Re: Holandia 21.06.06, 19:13
                                Pani napisała:
                                > A moze po prostu zazdroscimy, co? Raczej jestesmy zawistni,
                                > Holandia be, ale maryche po 3 euro za gram to by sie jaralo, co ;>

                                ja odpowiedziałem, dlaczego nie wydaje mi się że można mi zarzucić zawiści i zazdrości, w sposób który wcale nie wydaje mi się nadużyciem (w stosunku do kogoś kto zarzuca mi zawiść i narkomanię, przy okazji, zdaje się bezmyślność i 'żywienie się kłamstwami')

                                Pani na to odpowiada elaboratem w którym obraza sie, definiuje tolerancję, na koniec dodając:
                                > I nie interesuje mnie co robisz w zyciu, bo to nie ma wplywu na dyskusje.
                                wydaje mi się ze jednak miało proszę Pani.
                        • kr.mary1 Re: Holandia 21.06.06, 16:24
                          eutanazja drogie panie ma za zadanie uwolnic czlowieka ciezko chorego od mek i
                          cierpienia.Nikt nie przekonuje do zabijania rodzicow.A tak na marginesie,to
                          moge dodac,ze system opieki - na ktorym Polska chetnie by sie wzorowala - na
                          przykladzie np Danii jest tragiczny.Pensjonariusze leza bez zmian pieluch,nowi
                          przyjmowani sa w bardzo szybkim czasie doprowadzani do tego,ze nic nie umieja
                          kolo siebie zrobic i maja zakladane cewniki.Kapiel przysluguje raz na
                          tydzien,gdyby cos wypadlo tego dnia,to problem takiego emeryta.System rodzinny
                          jest rownie przegnily,bo dzieci majace kilka miesiecy sa oddawane do opieki w
                          instytucjach i generalnie wiekszosc zycia spedzaja zdala od rodzicow.Dlatego
                          bardziej humanitarnie byloby uwolnic takich starszych ludzi przez np eutanazje.
                          • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:35
                            > eutanazja drogie panie ma za zadanie uwolnic czlowieka ciezko chorego od mek i
                            > cierpienia.
                            jakkolwiek czytałem o przypadkach domniemania zgody na owo uwalnianie (przez lekarzy) i pozbywania sie staruszków.
                            a dla mnie to po prostu zwykłe morderstwo, proszę Pani. no chyba, że uważa Pani, że jeśli poniżej pewnego poziomu nie należy się życie.

                            > Dlatego
                            > bardziej humanitarnie byloby uwolnic takich starszych ludzi przez np eutanazje.
                            u nas na razie, póki co starszych ludzi się kocha (a przynajmniej szanuje), a nie zabija. a oddanie do przytułku (które tu są równie okropne i koszmarnie drogie) jest absolutną ostatecznością.
                            i dlatego nie podoba mi się holenderskie rozumienie rodziny.
                            • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:40
                              To akurat bylo o Danii, tylko cos zesmy nie doczytali.......
                              • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:51
                                > To akurat bylo o Danii, tylko cos zesmy nie doczytali.......
                                noż proszę Pani!
                                wątek się nazywa 'Re: Holandia', rozmowa jest o eutanazji, więc pozostaje mi się tylko uśmiechnąć w odpowiedzi :)
                      • Gość: Vesania Re: Holandia IP: 195.150.19.* 22.06.06, 15:33
                        3 euro to ok. 12 zł, w polsce można kupić maryche po 10 zł za gram, a w churcie
                        i taniej 5-8 zł więc nie wiem czym się jarasz.
                    • Gość: druga kawa Re: propagandowe bzdury i nic wiecej! IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:56
                      Co za bzdury! W kilku miejscach na swiecie (nie tylko
                      w Holandii) funcjonuja prawa pozwalajace na dokonanie
                      eutanazji ale... w ZADNYM z nich nie oznacza to,
                      iz mozesz zabijac swoich rodzicow!!!
                • Gość: nicky Re: Holandia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:06
                  Jeżeli chodzi o Holandię, to weź pod uwagę, że jest to jeden z krajów o
                  najniższym wskaźniku przeprowadzanych aborcji (mimo że jest legalna). Przede
                  wszystkim dlatego, że antykoncepcja jest tam uważana za rozwiązanie
                  zapobiegajace aborcji, a nie za jej synonim, jak tutaj.
                  • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:10
                    Oczywistym jest ze kobieta ktora nie chce miec dzieci stosuje antykoncepcje a nie ruletke malzenska.
                    Poza tym mozna sie legalnie wysterylizowac i nie truc organizmu hormonami.
                    • totalna_apokalipsa Re: Holandia 21.06.06, 18:05
                      Nie, to nie kobieta, bo to nie kobieta robi sobie sama dziecko. To męzczyzna i
                      kobieta stosują antykoncepcję .Razem. Jeśli ona decyduje sie na tabletki, to
                      finansują je razem, a nie ona.Jesli na prezerwatywy, to również razem, aon
                      pamieta o ich prawidłowym użytkowaniu. A męzczyzna równie skutecznie moze sie
                      wysterylizować, to nawet prostsze w jego wypadku - zwykłe przecięcie
                      nasieniowodów. I LEGALNIE MĘZCZYZNA POWINIEN MYŚLEĆ, ZE ANTYKONCEPCJA TO TAK
                      SAMO JEGO SPRAWA, JAK I PARTNERKI!
                • Gość: druga kawa Re: Holandia? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 17:48
                  Chyba "entropio" wiesz bardzo niewiele o Holandii
                  i Holendrach - chyba tylko te stereotypy podawane
                  w polskiej mniej, czy bardziej brukowej
                  prasie, czy w radyjku co Ma-ryja...
                  • entropia Re: Holandia? 21.06.06, 17:53
                    > Chyba "entropio" wiesz bardzo niewiele o Holandii
                    > i Holendrach - chyba tylko te stereotypy podawane
                    > w polskiej mniej, czy bardziej brukowej
                    > prasie, czy w radyjku co Ma-ryja...

                    miałem okazję przeczytać inne Twoje wypowiedzi.
                    troli nie karmię, sio.
                    • Gość: druga kawa Re: stereotypy wciaz niektorym zastepuja wiedze... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 18:02
                      Nie interesuje mnie az tak bardzo za kogo mnie
                      "entropio" uwazasz...

                      Zadam jeszcze tylko dwa krotkie pytania.
                      1) Czy (i - ewentualnie - ile razy) odwiedzalas Holandie?
                      2) Czy osobiscie znasz jakis Holendrow?

                      To tyle - nie zmuszam do odpowiedzi...
                • wdakra Re: Holandia 21.06.06, 17:53
                  entropia napisał:

                  >
                  > Czy mąż wyraził już życzenie dokonania eutanazji na rodzicach żeby skrócić ich
                  > cierpienie, czy nie? :)
                  > Czy Pani namawia własnych rodziców na holenderskie obywatelstwo, żeby mogli też
                  > skorzystać z prawa do eutanazji? :)
                  >

                  Eutanazji w Holandii dokonuje się na wyraźne życzenie bezpośrednio
                  zainteresowanego, a nie krewnych. To raz.
                  Przypisywanie zwolennikom eutanazji chęci pozbycia się rodziców, to zwykłe
                  sk...syństwo. To dwa.
                  Jesli chcesz polemizować z jakimś poglądem, to go najpierw przeanalizuj, a potem
                  przedstaw argumenty świadczące przeciwko nim, a nie przypisuj adwersarzom
                  niecnych pobudek, których istnienie jest tylko wytworem Twojego umysłu.
                  Przypisywanie zwolennikom eutanazji chęci pozbycia się rodziców, to zwykłe
                  sk...syństwo. To dwa.
                  Jestem za prawem do eutanazji dla siebie. Ciekawe, jak to sobie zinterpretujesz,
                  skoro moi rodzice już nie żyją i nie mam w rodzinie nikogo, kogo chciałabym się
                  pozbyć. To trzy.
                  Jesli nie zauważyłaś, to Cię informuję, że w Polsce wielu ludzi umiera dlatego,
                  że nie jest przestrzegane ich prawo do opieki zdrowotnej i nikt nawet nie pyta
                  ich o zdanie w tej sprawie. Czym to jest lepsze od eutanazji? Zanim znów
                  weźmiesz się za potępianie dopuszczalności aborcji i eutanazji w innych krajach,
                  pomyśl o tym, co się dzieje obok Ciebie. To cztery.


                  >
                  • entropia Re: Holandia 21.06.06, 18:59
                    > Eutanazji w Holandii dokonuje się na wyraźne życzenie bezpośrednio
                    zainteresowanego
                    news.bbc.co.uk/2/hi/europe/1741659.stm
                    na pewno?
                    pewnie bbc kłamie...

                    to prawo może (i już jest) być nadużywane. nie chce mi się na ten temat pisać elaboratów, skoro i tak dostanę kontrargumentem, że podejrzewanie nadużyć prawa do zabicia kogoś jest 'sk..syństwem'

                    > Przypisywanie zwolennikom eutanazji chęci pozbycia się rodziców, to zwykłe
                    > sk...syństwo.
                    raczej braku refleksji, do czego może prowadzić przyzwolenie społeczne na eutanazję.


                    > Jestem za prawem do eutanazji dla siebie.
                    nikt Ci tego nie broni, o ile się orientuję. nawet w ciemnej Polsce.

                    > Jesli nie zauważyłaś, to Cię informuję, że w Polsce wielu ludzi umiera dlatego,
                    > że nie jest przestrzegane ich prawo do opieki zdrowotnej i nikt nawet nie pyta
                    > ich o zdanie w tej sprawie. Czym to jest lepsze od eutanazji?

                    brak środków na leczenie od pozbawiania kogoś życia?
                    mniej więcej tym czym bieda od chodzenia w kimono - takie porównanie nie ma sensu.
                    • wdakra Re: Holandia 21.06.06, 21:25
                      entropia napisał:

                      > > Eutanazji w Holandii dokonuje się na wyraźne życzenie bezpośrednio
                      > zainteresowanego
                      > news.bbc.co.uk/2/hi/europe/1741659.stm
                      > na pewno?
                      > pewnie bbc kłamie...

                      Trudno mi się ustosunkować do artukułu w języku, którego nie rozumiem.
                      A co do prawdomówności BBC, to różnie z nią bywa. Oczywiście, piszę to w oparciu
                      o wydawnictwa w języku polskim i tłumaczenia ustne.

                      > to prawo może (i już jest) być nadużywane.

                      To, że jakieś prawo jest nadużywane nie jest dostatecznym usprawiedliwieniem dla
                      jego likwidacji. Zdarza się np., że rodzice nadużywają praw rodzicielskich.
                      Uważasz, że w związku z tym należy je odebrać wszystkim rodzicom?

                      > nie chce mi się na ten temat pisać e
                      > laboratów, skoro i tak dostanę kontrargumentem, że podejrzewanie nadużyć prawa
                      > do zabicia kogoś jest 'sk..syństwem'
                      >
                      > > Przypisywanie zwolennikom eutanazji chęci pozbycia się rodziców, to zwykł
                      > e
                      > > sk...syństwo.
                      > raczej braku refleksji, do czego może prowadzić przyzwolenie społeczne na eutan
                      > azję.

                      Odebrałam Twoją wypowiedź, jako atak na osoby akceptujące prawo do aborcji
                      polegający na sugestii, że chcą je wykorzystać do pozbycia się własnych rodziców
                      i jest to w Holandii praktyka legalna i powszechnie stosowana. Jesli źle
                      zrozumiałam, to bądź łaskawa sprostować i wyjasnić sens tamtych pytań.

                      A jesli chodzi o refleksje, to ich snucie w sprawie, o której nie ma się
                      zielonego pojęcia jest absurdem. Najpierw co najmniej przez kilka tygodni pobądź
                      z osobą, która wyje z bólu i błaga o skrócenie jej cierpień, o śmierć, a potem
                      podziel się swoimi refleksjami. Nie przez 2 godziny w tygodniu, ale przez 24 na
                      dobę z krótkimi przerwami na zakupy.

                      > > Jestem za prawem do eutanazji dla siebie.
                      > nikt Ci tego nie broni, o ile się orientuję. nawet w ciemnej Polsce.

                      To kolejne kłamstwo, albo brak orientacji. Mogę popełnić samobójstwo, ale to nie
                      to samo, co eutanazja. Póki co, nie mogę liczyć na to, że kiedy ból istnienia
                      stanie się większy niż ból nieistnienia, ktoś odważy się skrócić moje
                      cierpienia, jeśli sama nie będę w stanie tego zrobić.

                      > Czym to jest lepsze od eutanazji?
                      >
                      > brak środków na leczenie od pozbawiania kogoś życia?
                      > mniej więcej tym czym bieda od chodzenia w kimono - takie porównanie nie ma sen
                      > su.

                      Masz rację, dziwię się tylko, że przedkładasz biedę nad chodzenie w kimonie. A
                      jeśli chodzi o brak środków na leczenie, to o ich ilości decydują ci, którzy są
                      przy władzy. Widzisz jakieś usprawiedliwienie dla skazywania ludzi na
                      przedwczesną śmierć przez skąpienie środków na ochronę zdrowia i przeznaczanie
                      ich na inne cele? Czy też morderstwa przez zaniechanie cieszą Twoją akceptacją?
                      • entropia Re: Holandia 22.06.06, 14:25
                        > A co do prawdomówności BBC, to różnie z nią bywa.

                        Wybacz, ale ja nie chcę dyskutować z kimś, kto podaje fakty z kosmosu, albo argumenty na podstawie wyczytanych mocno ideologicznych pisemek, a przy próbie dyskusji i przedstawianiu czegoś co jest konkretnym argumentem, odpowiada 'ta prasa kłamie'.
                        Napisałeś, że prawo (notabene istniejące od niedawna i TYLKO W JEDNYM KRAJU, słynącym z kontrowersyjnego prawodawstwa) jest dobre. Ja pokazuję, że prowadzi do nadużyć, Ty negujesz istnienie niewygodnych faktów.

                        W związku z powyższym nie odniosę się do reszty tekstu.
                        • wdakra Re: Holandia 22.06.06, 16:47
                          entropia napisał:

                          > > A co do prawdomówności BBC, to różnie z nią bywa.
                          >
                          > Wybacz, ale ja nie chcę dyskutować z kimś, kto podaje fakty z kosmosu,

                          Proszę o przykład.

                          > albo arg
                          > umenty na podstawie wyczytanych mocno ideologicznych pisemek,

                          Każdy sądzi po sobie. W Twoich ideologicznych pisemkach zabraklo odpowiedzi na
                          moje argumenty?

                          > a przy próbie dys
                          > kusji i przedstawianiu czegoś co jest konkretnym argumentem, odpowiada 'ta pras
                          > a kłamie'.

                          Zapewne dobrze znasz angielski, ale przydałoby Ci się więcej umiejętności
                          czytania ze zrozumieniem po polsku. Napisałam wyraźnie, że nie jestem w stanie
                          ustosunkować się do artykułu napisanego w języku, którego nie znam. Nie
                          napisałam też, że BBC kłamie, tylko że jej wiarygodność jest ograniczona. A
                          Twoim zdaniem, wszystko, co podaje BBC jest prawdą, tylko prawdą i całą prawdą?
                          To współczuję braku krytycyzmu. Pogrzeb trochę w archiwach, to może dotrzesz do
                          hymnów pochwalnych pod adresem Stalina.

                          > Napisałeś, że prawo (notabene istniejące od niedawna i TYLKO W JEDNYM KRAJU, sł
                          > ynącym z kontrowersyjnego prawodawstwa) jest dobre. Ja pokazuję, że prowadzi do
                          > nadużyć, Ty negujesz istnienie niewygodnych faktów.

                          Nie neguję możliwości nadużyć tego prawa, jesli jednak jest to nadużycie, to nie
                          dyskredytuje samego prawa. Nie jesteś w stanie pojąć różnicy między stosowaniem
                          prawa, a jego nadużywaniem? Nie rozumiesz, że akceptacja jakiegoś prawa nie jest
                          akceptacją dla jego nadużyć?
                          Zamiast przybierać pozę urażonego "świętego" użyj rozumu, który podobno odróżnia
                          człowieka od zwierząt.

                          > W związku z powyższym nie odniosę się do reszty tekstu.

                          Nie masz rzeczowych argumentów?



              • kr.mary1 DANIA 21.06.06, 16:02
                a jeszcze lepsze rzeczy przychodza z Danii.Moj maz jest Dunczykiem przez
                duze "D".Taka jest roznica miedzy tymi dwoma krajami,ze w Polsce wladza na
                ludzi sra i nimi kieruje,a w Danii spoleczenstwo ma konstytucyjnie
                zagwarantowane prawa i na tym sie opiera demokracja.W Polsce jest dyktatura
                Giertycha i Kaczynskich
                • Gość: Alutek Re: DANIA IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:08
                  Zgadzam sie, jak najbardziej
                  Poza tym kr.mary1, popieram Cie calkowicie i nie rozumiem jadu ktory ciecze w Twoja strone.
                  • kr.mary1 Re: DANIA 21.06.06, 16:15
                    dziekuje ci bardzo dobry czlowieku.Bardzo bylo by fajnie pogadac na zywo,bo tu
                    wiekszosc ludzi uwaza,ze albo jestem dziwka,albo daje na lewo i prawo,albo
                    ojciec dziecka mnie zgwalcil
                    • Gość: Alutek Re: DANIA IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:18
                      Nie ma za co, o prostu sie z Toba zgadzam i tyle. Raczej powinnas dostac Order Matki Polki, bo wlasnie
                      SAMA dalas sobie rade, zapewniajac dziecku co najlepsze. Re: sex - moze by odezwali sie ci ktorzy w
                      wieku lat 20 byli dziewicami/prawiczkami? Ciekawe czy tylko Roman napisze :P.
              • Gość: leeloo Re: Holandia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 16:17
                taaak, Holandia to niesamowicie praktyczny kraj.
                podobno w swietle prawa nie ratuje sie tam wczesniakow ponizej 1 kg.
                A w Polsce tak, z dobrym skutkiem
                • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:22
                  Wlascie slowo: podobno....
                  • entropia Re: Holandia 21.06.06, 17:22
                    > Wlascie slowo: podobno....
                    we własnych wypowiedziach Pani ono nie kole? ;)
                    • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 17:26
                      nie :)
                      • entropia Re: Holandia 21.06.06, 18:01
                        > nie :)
                        szkoda :)
                • Gość: druga kawa Re: Holandia i inni... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 18:19
                  Wedlug ostatniego (2006) wydanego przez amerykanska
                  agencje CIA "The World Factbook" wspolczynnik
                  umieralnosci noworodkow (na 1000 zywych
                  urodzen) wynosi 4,96 w Holandii i 7,22 w Polsce.
                  Oczekiwana srednia dlugosc zycia (total population)
                  wynosi 74,97 roku dla Polski i 78,96 roku dla Holandii.
                  Oczywiscie, to tylko suche liczby...
              • Gość: Luiza Groeneveld Re: Holandia IP: *.upc-f.chello.nl 21.06.06, 16:45
                Popieram !!!
                A najbardziej denerwuja mnie osoby,ktore swoja wiedze na temat Holandii,
                eutanazji,aborcji i narkotykow w NL czerpia z "wiarygodnych" zrodel czyli prasy
                polskiej stosujacej nagonke na ten kraj.
                Za to w Polsce jest wszystko ok np.domy opieki spolecznej glodzace staruszkow
                czy martwe noworodki na smietniku.
                Mam nadzieje,ze ludzie zrozumieja kiedys,ze w kazdym kraju sa ludzie
                i "klamki",a swoja wiedze beda czerpac z bardziej miarodajnych zrodel.
                Pozdrawiam z kraju pomaranczowych - Luiza.
                • entropia Re: Holandia 21.06.06, 16:55
                  > A najbardziej denerwuja mnie osoby,ktore swoja wiedze na temat Holandii,
                  > eutanazji,aborcji i narkotykow w NL czerpia z "wiarygodnych" zrodel czyli prasy

                  to może Pani też pochylić się ze zrozumieniem nad wątpliwościami ludzi w Polsce, oskarżonych przez PE o wszystko-co-się-dało, mimo że wiedza tychże także jest wyniesiona co najwyżej z prasy (częściej ze stereotypów).
                  • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 16:57
                    Rozumiem ze napasc na Naczelnego Rabina Polski jest wymyslem okreslonych grup i spiskem
                    zydokomuny z GW oraz masonow z PO
                    • entropia Re: Holandia 21.06.06, 17:05
                      > Rozumiem ze napasc na Naczelnego Rabina Polski jest wymyslem okreslonych grup i
                      > spiskem
                      > zydokomuny z GW oraz masonow z PO
                      Głosowałem na PO proszę Pani, więc cios mało celny.
                      Jeśli nie widzi Pani różnicy między podpalaniem ośrodków dla uchodźców, masowymi zamieszkami (z ofiarami pobić czy zabójstw za równo po stronie 'natywnych' jak i 'przyjezdnych'), wzrostem popularności ruchów neonazistowskich (z jednej strony) a pobiciem Naczelnego Rabina Polski (co notabene zostało potraktowane bardzo poważnie, czego Pani zapewne nie zauważyła), to bardzo mnie dziwi Pani brak rozróżnień w tym względzie.
                      To tak jakby porównywać jednego huligana do początków nazizmu w niemczech. Pani jak rozumiem to nie razi.

                      pozdrawiam

                      • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 17:12
                        >wzrostem popularności ruchów neonazistowskich (z jednej st
                        > rony) a pobiciem Naczelnego Rabina Polski
                        a w Polsce to nie wzrasta popularnosc ruchow neonazistowskich? niektorzy "kawalerowie" to nawet w
                        zarzadzie tv sa - i do tego jeszcze sie tlumacza kretynsko
                        Jak rozumiem jest to tylko i wylacznie manipulacja.
                        Niestety patrze na moja Ojczyzne z geograficznego dystansu, widze co sie o nas mowi w zagraniczych tv i
                        prasie i czasami jest mi po prostu wstyd za moich rodakow. Kropka
                        • entropia Re: Holandia 21.06.06, 17:27
                          > a w Polsce to nie wzrasta popularnosc ruchow neonazistowskich?
                          w skali porównywalnej do niemiec? NIE proszę Pani.
                          w skali porównywalnej do Holandii czasów dzisiejszych? nie sądzę - a PE też tylko coś sobie 'przypuszcza'

                          > niektorzy "kawal
                          > erowie" to nawet w
                          > zarzadzie tv sa
                          pewnie już nie długo. w austrii prezydentem przez dłuższy czas był facet z piękną kartą pacyfikacji jugosławii. i był i nikt nie myślał o jego dymisji. a to Pani jak rozumiem wydawało się normalne?

                          > Niestety patrze na moja Ojczyzne z geograficznego dystansu, widze co sie o nas
                          > mowi w zagraniczych tv i
                          > prasie i czasami jest mi po prostu wstyd za moich rodakow. Kropka
                          mi jest przykro że Pani nie umie się odnieść do czytanych treści z choćby odrobiną refleksji... pozwolę sobie jeszcze tylko na złośliwą uwagę - szczególnie że mówimy o mediach w kraju gdzie w zasadzie legalnie można zamordować staruszka.
                          kropka.
                          • Gość: Alutek Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 17:34
                            Nic nie rozumiesz, a legalnie to nikogo nie mozna zamorodwac, zywisz sie sterotypami i ogolnie
                            powtarzanymi klamstwami.
                            Takie mlode a takie pelne zolci....
                            • entropia Re: Holandia 21.06.06, 18:12
                              > Nic nie rozumiesz, a legalnie to nikogo nie mozna zamorodwac, zywisz sie sterot
                              > ypami i ogolnie
                              > powtarzanymi klamstwami.

                              jeżeli uda mi się ślady tych afer ze skracaniem życia staruszków znaleźć w prasie anglojęzycznej to będzie dla Pani bardziej wiarygodne niż w polskojęzycznej?
                              czy informacji o partii Charity, Freedom and Diversity też mam poszukać? ;)

                              > Takie mlode a takie pelne zolci....
                              przepraszam, Pani mi zarzuca kłamstwa? :)
                              nie ma Pani pojęcia ile mam lat, o mojej żółci to może Pani powiedzieć (imho) nie więcej niż o swojej, a mi Pani zarzuca żywienie się stereotypami i kłamstwami?
                              na czym owe kłamstwa polegają? Pani o nich pisze, zarzucać komuś kłamstwo jest łatwo, może napisze Pani na czym ono polega?


                          • Gość: Luiza Groeneveld Re: Holandia IP: *.upc-f.chello.nl 21.06.06, 18:15
                            Czy znasz angielski ? Jesli tak,to polecam :
                            www.minvws.nl/en/themes/euthanasia/default.asp
                            Jest to tlumaczenie strony holenderskiej. Dowiesz sie tam wiecej na temat
                            eutanazji i moze zmienisz zdanie nt.mordowania staruszek. Bo to nie na tym
                            polega.

                            Pozdrawiam-Luiza.
                            • entropia Re: Holandia 21.06.06, 18:29
                              > Czy znasz angielski ? Jesli tak,to polecam :
                              > www.minvws.nl/en/themes/euthanasia/default.asp
                              > Jest to tlumaczenie strony holenderskiej. Dowiesz sie tam wiecej na temat
                              > eutanazji i moze zmienisz zdanie nt.mordowania staruszek. Bo to nie na tym
                              > polega.

                              czy w praktyce nie zdarzają się nadużycia tego prawa?
                        • Gość: druga kawa Re: polski wizerunek - biale, czarne, czy szare? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 18:29
                          Ten (ktory teraz tak glupio i naiwnie sie tlumaczy...) osobnik
                          z TV jednak przeszedl pewna "ewolucje". W wieku 17, czy 18 lat
                          popieral nazizm i rasizm calkiem wprost i otwarcie,
                          potem (w Mlodziezy Wesz-polskiej) nieco mniej
                          otwarcie, a jako reprezentant LPR-u jest
                          juz tylko krypto-nazista!

                          p.S. Ja tez patrze z geograficznego i czasowego dystansu
                          i widze, ze to nie tylko media w Europie ale
                          i poza Europa staja sie coraz mniej przychylne Polsce...
                          Czyzby wszyscy "uwzieli" sie na Polske i Polakow?
                  • Gość: Luiza Groeneveld Re: Holandia IP: *.upc-f.chello.nl 21.06.06, 17:19
                    Nie stosuj prosze metody cytowania,polegajacej na wycieciu czesci wypowiedzi w
                    celu zmiany jej znaczenia.Dokladny tekst brzmi cyt.:A najbardziej denerwuja
                    mnie osoby,ktore swoja wiedze na temat Holandii,
                    eutanazji,aborcji i narkotykow w NL czerpia z "wiarygodnych" zrodel czyli prasy
                    polskiej stosujacej nagonke na ten kraj.
                    Wycinajac czesc "polskiej stosujacej nagonke na ten kraj" insynuujesz,iz cala
                    prasa atakuje NL. Chetnie dyskutuje,ale musi to byc odpowiedni poziom i
                    wiarygodnosc. Zmienianie czyjejs wypowiedzi,bo "tak mi lepiej pasuje do moich
                    argumentow" jest chwytem ponizej pasa.
                    Mieszkam zagranica ponad 12 lat. O tym co dzieje sie w Polsce slysze w
                    TV,radio,czytam polska prase. Ale przede wszystkim slucham rodziny i
                    przyjaciol,ktorzy opowiadaja mi o codziennym zyciu. I stad czerpie w miare
                    wiarygodna wiedze na ten temat.

                    Pozdrawiam-Luiza.

                    P.S. Polityka byla,jest i bedzie prawie zawsze brudna walka o wladze,gdzie
                    zanikaja wszelkie normy i wartosci. Czy PO czy PiS rzadzi-chwyty beda te
                    same.Oskarzenie drugiej strony,ze wszystko robi zle. Ale i tak-gdybym jeszcze
                    glosowala,czego od momentu otrzymania obywatelstwa holenderskiego nie robie-
                    wybralabym PO. Ci dwaj co kiedys ukradli,Lepper,Rydzyk i Giertych dzialaja na
                    mnie jak czerwona plachta. Przykro patrzec,iz moja Ojczyzna podaza w tym
                    kierunku. Dzisiaj moi dwaj synowie mowiacy swietnie po polsku z duma
                    oznajmiaja,ze sa "takie mieszance polsko-holenderskie". Czy przy takim rzadzie
                    im to kiedys nie minie ?
                    • entropia Re: Holandia 21.06.06, 17:35
                      > Nie stosuj prosze metody cytowania,polegajacej na wycieciu czesci wypowiedzi w
                      > celu zmiany jej znaczenia
                      było to nie celowe, wydawało mi sie oczywiste że atakuje Pani Polską prasę, przepraszam.

                      tylko, że to nic nie zmienia w sensie mojej wypowiedzi.
                      ja też mogę napisać:

                      A najbardziej denerwuja mnie osoby,ktore swoja wiedze na temat Polski,
                      homofobii, uprzedzeń i ciemnoty w PL czerpia z "wiarygodnych" zrodel czyli prasy
                      holenderskiej stosujacej nagonke na ten kraj.

                      > Mieszkam zagranica ponad 12 lat. O tym co dzieje sie w Polsce slysze w
                      > TV,radio,czytam polska prase. Ale przede wszystkim slucham rodziny i
                      > przyjaciol,ktorzy opowiadaja mi o codziennym zyciu. I stad czerpie w miare
                      > wiarygodna wiedze na ten temat.
                      i jaki ten obraz jest?
                      że jest tu biednie? fakt
                      że gorzej niż w holandii pod względem poziomu życia, opieki zdrowotnej? fakt

                      nie mogę sie natomiast zgodzić ze stwierdzeniami dot. uprzedeń rasowych w Polsce, szczególnie przesyłanych z krajów gdzie pod tym względem jest dużo gorzej.

                      pozdrawiam
                      • Gość: Wisnia Re: Holandia IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 21.06.06, 17:38
                        A skad wiesz o uprzedeniach rasowych w Holandii? Z wlasnego doswiadczenia czy, tak jak napisala Luiza,
                        z pasy, tv i radia maryja?
                        • entropia Re: Holandia 21.06.06, 17:59
                          > A skad wiesz o uprzedeniach rasowych w Holandii? Z wlasnego doswiadczenia czy,
                          > tak jak napisala Luiza,
                          > z pasy, tv i radia maryja?

                          z BBC.
                          zresztą Pani Luiza nie pisała o Radiu Maryja, przynajmniej w dyskusji ze mną.
                          i jako-taka jest lepszym dyskutantem niż osoba stosująca takie proste kalki pojęciowe ;)
                      • Gość: Luiza groeneveld Re: Holandia IP: *.upc-f.chello.nl 21.06.06, 18:00
                        Czy mozesz w takim razie podac link do artykulow w prasie holenderskiej
                        nt.homofobii,uprzedzen i ciemnoty w PL ?
                        Obraz Polski w oczach mojej rodziny i znajomych:biedniej niz tutaj-fakt,opieka
                        zdrowotna gorsza-fakt,ale nie demonizuja.
                        Temat uprzedzen rasowych: zerwalam calkowicie kontakt z bardzo mi kiedys bliska
                        osoba w rodzinie (wierzaca i praktykujaca katoliczka tak a propos)po jej
                        stwierdzeniu: te Zydki wszystkiemu sa winnne,szkoda,ze Hitler ich nie wybil.
                        Bylo to 10 lat temu i moherowych beretow az na taka skale nie bylo-chyba ?
                        Sama jestem chrzescijanka (ale nie KK) i nie rozumiem nienawisci do drugiego
                        czlowieka. W kazdym kraju sa rasisci,a obraz jaki zostaje przekazany na
                        zewnatrz i jak nas inni widza,zalezy od tego w jaki sposob wladza odnosi sie do
                        dyskryminacji i nietolerancji. Nie zaprzeczysz chyba,ze panowie wymienieni w
                        poprzednim moim poscie sprzyjaja negatywnej opinii nt.naszego kraju ?

                        Pozdrawiam-Luiza.
                        • entropia Re: Holandia 21.06.06, 18:31
                          > Czy mozesz w takim razie podac link do artykulow w prasie holenderskiej
                          > nt.homofobii,uprzedzen i ciemnoty w PL ?
                          jak tylko Pani poda przekłamane artykuły na temat sytuacji w holandii w prasie polskiej (chciałbym zaznaczyć, że nie czytuję/nie słucham informacji okołoradiomaryjnych)

                          > Temat uprzedzen rasowych: zerwalam calkowicie kontakt z bardzo mi kiedys bliska
                          > osoba w rodzinie (wierzaca i praktykujaca katoliczka tak a propos)po jej
                          > stwierdzeniu: te Zydki wszystkiemu sa winnne,szkoda,ze Hitler ich nie wybil.
                          to fakt - takie poglądy można czasem usłyszeć, wcale mnie to nie cieszy, wcale ich nie bagatelizuję.
                          ale od głupich poglądów babć to aktów agresji jest bardzo daleko, a owe akty zdarzają się w krajach z którymi mój kraj włożono do wspólnego koszyka.
                          a przypadki takowej fizycznej agresji w polsce znaleźć naprawdę trudno - jeżeli już, to są one mocno nagłośnione, potępiane w mediach i szybko wykrywane (w ostatnich latach kojarzę tylko sprawę Naczelnego Rabina Polski)

                          > Bylo to 10 lat temu i moherowych beretow az na taka skale nie bylo-chyba ?
                          mocherowe berety to bardzo zgrabne określenie, tylko nie wiadomo co przez nie rozumieć.
                          myślę że było tyle samo, tylko że wtedy nie było takiego pędu do nazywania 'homofobem' bądź 'beretem' każdego z kogo poglądami się nie zgadzam.

                          a może faktycznie było ich mniej - w sumie to sam nie mam w tym względzie skrystalizowanej opinii. w końcu gdy dyskusja nt. legalizacji pedofilii przeniesie się do Polski sam będę mógł być obwołany pełną gębą beretem :(


                          > Sama jestem chrzescijanka (ale nie KK) i nie rozumiem nienawisci do drugiego
                          > czlowieka.
                          Nie jestem chrześcijaninem Proszę Pani. byli nimi moi rodzice, mi do Kościoła Katolickiego jest trochę dalej.
                          Co do nienawiści - niestety jest ona obecna niezależnie od poglądów na kwestie religii. Moge tu podać wiele przykładów, ale po co? to że feministka, agnostyk czy Zyd również mogą nienawidzieć powinno być dla każdego oczywiste. szczególnie jeśli czytuje fora pod artykułami w których pada słowo 'kościół' bądź 'homoseksualizm'.


                          > W kazdym kraju sa rasisci,a obraz jaki zostaje przekazany na
                          > zewnatrz i jak nas inni widza,zalezy od tego w jaki sposob wladza odnosi sie do
                          > dyskryminacji i nietolerancji.
                          ja bym tu jednak położył akcent na akty agresji, tym bardziej że naganne wypowiedzi władz można znaleźć w każdym kraju

          • wdakra Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 14:48
            gotrek napisał:

            > Wzruszająca empatia z twojej strony, rzeczywiście... To ludzi z depresją też
            > byś zabijał? Bo czyją się samotni, niekochani i niepotrzebni?

            Bycie niechcianym dzieckiem jest czynnikiem bardzo wysokiego ryzyka depresji.
            Aborcja, szczególnie we wczesnej fazie, jest tylko niedopuszczeniem do
            urodzenia a nie zabijaniem człowieka. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że
            depresja jest chorobą o bardzo wysokiej śmiertelności.
            • entropia Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 14:51

              > Bycie niechcianym dzieckiem jest czynnikiem bardzo wysokiego ryzyka depresji.
              to wiedza? (może jakieś źródła) czy intuicja?

              > Aborcja, szczególnie we wczesnej fazie, jest tylko niedopuszczeniem do
              > urodzenia a nie zabijaniem człowieka.
              czyli w późniejszej fazie jest mniej szczególnie niedopuszczeniem do urodzenia? a w jeszcze późniejszej jest troche zabijaniem a troche niedopuszczaniem?
              piękna logika...

              • wdakra Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 15:16
                entropia napisał:

                >
                > > Bycie niechcianym dzieckiem jest czynnikiem bardzo wysokiego ryzyka depre
                > sji.
                > to wiedza? (może jakieś źródła) czy intuicja?

                Wiedza. Jesli chcesz sprawdzić, to chyba najbardziej dostępny jest podręcznik
                "Psychologia" Jana Strelaua. Niestety, nie pamiętam w tej chwili, który tom, ale
                myslę, że łatwo zlokalizujesz przeglądając spis treści lub indeks.
                >
                > > Aborcja, szczególnie we wczesnej fazie, jest tylko niedopuszczeniem do
                > > urodzenia a nie zabijaniem człowieka.
                > czyli w późniejszej fazie jest mniej szczególnie niedopuszczeniem do urodzenia?
                > a w jeszcze późniejszej jest troche zabijaniem a troche niedopuszczaniem?
                > piękna logika...


                Zawsze jest niedopuszczeniem do urodzenia, natomiast im bardziej zaawansowana
                ciąża, tym więcej cech gatunkowych człowieka uzyskuje embrion, jest więc więcej
                przesłanek do uznania, że jest już człowiekiem. Dlatego w większości
                cywilizowanych krajów aborcja jest dopuszczalna na życzenie zanim embrion ma
                szanse osiągnąć stadium płodu, a potem jedynie w przypadku, gdy jest to
                konieczne ze względu na zdrowie lub życie matki, co mieści się w kategorii
                obrony koniecznej.
                Użyte przeze mnie sformułowanie oznacza tylko, że nie rozstrzygam, kiedy moment
                uczłowieczenia następuje, a nie ma w tej kwestii jednomyślności.





                • Gość: virtu Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.starnettelecom.pl 21.06.06, 15:51
                  z tą obroną konieczną to dałaś...
                  "..kto odpiera bezprawny, bezpośredni zamach na jakiekolwiek dobro chronione
                  prawem..."
                  zamach - czyn człowieka, nie można trochę być a trochę nie być człowiekiem
                  już lepiej stan wyższej konieczności - bo taki jest w istocie rodowód prawnie
                  dopuszczalnej aborcji
                  z jednym wyjątkiem - gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, tu już wyraźnie występuje
                  pomieszanie pojęć, embrion jest bowiem skutkiem naruszenia sfery wolności
                  seksualnej i jako taki niechciany skutek się go traktuje i sankcjonuje jego
                  usunięcie
                  no ale to o niczym nie świadczy - sama wykazałaś jak prawne pojęcia są
                  nieporadne w zetknięciu w fundamentalnymi problemami życia...
                  w tym momencie prawo musie milknąć i czekać na rezultat dyskusji...jest w końcu
                  tylko narzędziem
                  • wdakra Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 16:22
                    Gość portalu: virtu napisał(a):


                    Przepraszam. Nie jestem prawnikiem. Chodziło mi o prawo kobiety do aborcji dla
                    ratowania swego życia i zdrowia niezależnie od zaawansowaia ciąży. Wielu
                    antyaborcjonistów tego prawa w ogóle nie uznaje.


                    > no ale to o niczym nie świadczy - sama wykazałaś jak prawne pojęcia są
                    > nieporadne w zetknięciu w fundamentalnymi problemami życia...
                    > w tym momencie prawo musie milknąć i czekać na rezultat dyskusji...jest w końcu
                    >
                    > tylko narzędziem

                    Problem w tym, że nie milczy, tylko wypowiada się pod dyktando
                    antyfeministycznej religii.
        • Gość: Degustibus Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.aine.pl 21.06.06, 14:23
          HItlerowcy tez mieli taki uczucia do niechcianych narodowosci jak ty do
          niechcianych dzieci.

          Jota w jotę!!!
          • wdakra Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 14:53
            Gość portalu: Degustibus napisał(a):

            > HItlerowcy tez mieli taki uczucia do niechcianych narodowosci jak ty do
            > niechcianych dzieci.
            >
            Jesteś w błędzie. Za to ty masz identyczny z nimi stosunek do kobiet.
        • Gość: Kaśka Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.autocom.pl 21.06.06, 17:38
          człowieku, sam nie wiesz jakby czuło sie takie dziecko, więc własnie w
          przeciwnikach aborcji jest wiele empatii... wolałbys zyc czy sie nie urodzic?
          pewnie odpiszesz ze jesli miałbys taka sytuacje jak te dzieci co opisałes to
          wolałbys sie nie urodzic ale to nie prawda.
        • Gość: ja Rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 01:17
          Czyli według Ciebie rozwiązaniem jest aborcja? Dziwne? A co w takim razie
          powiesz na fakt, że kilkoro z moich znajomych oczekuje od dłuższego czsu na
          adopcję, BO NIE MA DZIECI.
          A te które sa w domach dziecka najczęściej mie mogą iść do adopcji.
          Nie chcesz dziecka - oddaj komuś, kto je pokocha jak własne, albo bardziej niż
          własne, bo bardzo długo oczekiwane.
          Nie decyduj o tym, czy ktoś chce żyć.
          Zadziwia mnie u zwolenników aborcji wyciąganie tekich uczuć jak empatia. Co ma
          wspólnego empatia z odmawianiem komus prawa do zycia?
          Czy niektóre kobiety są wiatropylne?
          Mam dzieci i wiem, że ich pojawianie wiązało się z pewnymi bardzo przyjemnymi
          momentami w moim życiu.
          • wdakra Re: Rozwiązanie? 22.06.06, 03:36
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > Czyli według Ciebie rozwiązaniem jest aborcja? Dziwne? A co w takim razie
            > powiesz na fakt, że kilkoro z moich znajomych oczekuje od dłuższego czsu na
            > adopcję, BO NIE MA DZIECI.
            > A te które sa w domach dziecka najczęściej mie mogą iść do adopcji.

            Wynika z tego, że prawo jest kulawe i z jego poprawienia byłby większy pożytek,
            niż z zakazu aborcji.

            > Nie chcesz dziecka - oddaj komuś, kto je pokocha jak własne, albo bardziej niż
            > własne, bo bardzo długo oczekiwane.

            Czy ci znajomi, pragnący gorąco adoptować dziecko pomysleli o tym, żeby dogadać
            się z jakąś kobietą w ciąży, znajdującą się w trudnej sytuacji, że pokryją
            koszty związane z jej ciążą i urodzeniem dziecka, a zaraz po urodzeniu,
            względnie ona się zrzeknie praw rodzicielskich na ich korzyść i ewentualnie
            przez jakiś czas będzie u nich mieszkać z dzieckiem, zeby je karmić piersią?
            Myślę, że dla tego dziecka byłoby to rozwiązanie optymalne, a kobiecie łatwiej
            by było donosić ciążę i oddać dziecko ludziom, których zna i jest przekonana, że
            będzie mu u nich dobrze.

            > Nie decyduj o tym, czy ktoś chce żyć.
            > Zadziwia mnie u zwolenników aborcji wyciąganie tekich uczuć jak empatia. Co ma
            > wspólnego empatia z odmawianiem komus prawa do zycia?

            To antyaborcjoniści czują się powołani do decydowania o tym, że dziecko ma się
            urodzić i żyć jakkolwiek (bo o jego dalsze losy się nie troszczą) i chcieć żyć.
            Prócz tego w imię ochrony życia poczętego odmawiają kobietom prawa do ratowania
            własnego. Zapewne jesteś święcie przekonana, że Tobie się to nie przytrafi, ale
            jeśli masz 40 lat i za parę lat zaszłabyś w ciążę, to mogą wystąpić poważne
            komplikacje i jeśli nie zmienisz zdania, to bedziesz wąchać kwiatki od korzeni.
            Masz prawo tak zadecydować o swoim życiu, ale nie o życiu innych kobiet.

            Przyzwolenie na pozbawianie ich prawa życia jest dla mnie dowodem skrajnego
            braku empatii i wyobraźni. Wiem dokładnie o czym mówię, bo mnie o mały włos nie
            wyprawiono w takiej sytuacji na drugi świat.
            Ale cóż znaczy dla Ciebie i Twoich wspaniałych "obrońców zycia" śmierć jakiejś
            kobiety, która zapewne czerpała przyjemność z płodzenia dziecka i sieroctwo
            dzieci, które urodziła wcześniej? Ważne jest, żeby embrion nie został
            wyabortowany, tylko obumarł sam po śmierci matki.
            Akceptując to masz czelność mówić o empatii?

            > Czy niektóre kobiety są wiatropylne?
            > Mam dzieci i wiem, że ich pojawianie wiązało się z pewnymi bardzo przyjemnymi
            > momentami w moim życiu.

            I mając to na uwadze sama byłabyś skłonna np. 10 lat temu umrzeć, żeby tylko nie
            poddać się aborcji? To by ucieszyło Twoich bliskich (wszak to by było zgodne z
            ich poglądami w sprawie aborcji)? Spytaj ich o to i sama spróbuj odpowiedzieć
            uczciwie.
            • Gość: ja Rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 04:47
              Widzisz, żle trafiłaś. Ja musiałam wybierać. Moje zycie, albo zycie dziecka. W
              pierwszej ciąży z poważnymi powikłaniami trafiłam do szpitala w 23 tygodniu
              ciąży. Prowadzący mnie lekarz zadecydował o cesarce. Nie zgodziłam się (prawie
              20 lat temu takie dziecko nie miało żadnych szans na przezycie - nikt ich nawet
              nie ratował).
              Leżałam na 13-osobowej sali, podpięta do dwóch kroplówek przez następne 16
              tygodni. Przez ten czas nie wstawałam, nie podnosiłam się. Ja nie musiałam
              decydować się na aborcję. Wystarczyło żebym wstała.
              Obok mnie kładziono kobiety po aborcjach. Nie wiem, jakie były powody, ale
              wiem, jak ja się czułam.
              Młoda 23-letnia kobieta. Nieco ponad półroku po slubie.
              Syn urodził się prawie w terminie. Teraz ma 19 lat. Zdrowy, mądry, udany.
              Z drugim według lekarzy problemów być nie miało.
              A były jeszcze większe, bo juz na początku.
              Przy czym i ja zaczęłam sie sypać.
              Cała rodzina, przyjaciele namawiali mnie na aborcię (8 tydzień). Myslisz, że
              jak się czułam: 27 lat, cudowny mąż, 2-letni synek, ciekawa praca.
              Całe zycie przede mną.
              Drugie dziecko urodziłam w terminie.
              Zdrowe, udane, mądre.
              Koszty?
              oczywiście są i koszty. Nigdy - z powodu blizn po odlezynach - nie założę
              kostiumu kąpielowego. Mam osłabiony kregosłup.
              Ale czy myślisz, że nie było warto?
              Nigdy nie zalowałam mojej decyzji, bo wiem, że było wart.
              Moja "szpitalna" przyjaciólka ma roblemy z takim "wyleżanym" dzieckiem. I tez
              twierdzi, że było warto.


              Co do moich znajomych:
              Warto poznać prawo, droga Pani, prawo w Polsce nie dopuszcza
              takich "prywatnych" adopcji. Moi przyjaciele byli nawet tak zdesperowani, że
              byli gotowi uznać dziecko (on) jakiejś kobiety, tylko po to, aby za
              wynagrodzeniem uzyskac prawo do opieki nad nim. Ale to w Polsce jest karalne.
              Prawnik, którego prosili o poradę, wskazał równiez na groźbę szantazu ze
              stronuy matki dziecka, która maze podac sprawę o alimenty.
              I co Pani na to?
              • wdakra Re: Rozwiązanie? 22.06.06, 13:46
                Gość portalu: ja napisał(a):

                > Widzisz, żle trafiłaś. Ja musiałam wybierać. Moje zycie, albo zycie dziecka.

                Widocznie miałas szansę przeżycia. I udało Ci się. Nie każdemu się udaje. Poza
                przypadkami znanymi mi w prasy znam trzy w moim otoczeniu, którym się nie udało
                i każda z nich osierociła dzieci urodzone wczesniej.
                Dano Ci wybór. Za mnie usiłowali podjąć decyzję lekarze - wielcy obrońcy
                nienarodzonych, którzy popełnili błąd w sztuce i doprowadzili do sytuacji, że
                tylko aborcja mogła mi uratować życie. Mnie nie poinformowali o zagrożeniu, a
                mężowi powiedzieli, że może już zamawiać trumnę, bo nie mam żadnej szansy
                przezycia dłużej, niż 2 tygodnie.
                Uważam, że też miałam dużo szczęścia, bo akurat wrócił do pracy lekarz, dla
                którego moje życie uważał za dostatecznie cenne, żeby go nie leceważyć.
                Potwierdził, że jesli nie zdecyduję się na aborcję, to pożyję najwyżej 10 dni, a
                dziecko i tak nie ma szans osiągnięcia stopnia rozwoju umożliwiającego
                utrzymanie go przy życiu poza moim organizmem, więc moja śmierć nie przyniesie
                nikomu żadnego pożytku, a w domu moje przedszkolaki czekają na mój powrót, bo
                potrzebują mojej miłości i opieki.
                Masz czelność nazwać MNIE morderczynią, a pochwalasz tych, którzy mnie usiłowali
                skazać na śmierć, ukrywając możliwość ratunku w trosce o życie poczęte?
                Uważam, że to ja mam większe prawo nazwać tak Ciebie i tych wszystkich, którzy
                Twoje poglądy podzielają.
                Żeby było ciekawiej, odmawiasz też prawa do życia mojemu najmłodszemu synowi,
                który urodził się kilka lat później.
                Nigdy nie żałowałam, że wybrałam życie i opiekowanie się swoimi dziećmi zamiast
                bohaterskiej śmierci.

                • Gość: ja Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 14:27
                  Kobieto, wyluzuj. Nie nazywam Cię morderczynią, bo jeśli jest tak jak piszesz,
                  to wyboru nie miałaś. Mój mąż też prosił o uratowanie mojego zycia. Jeśli
                  jednak wybór byłby miedzy moje życie a życie mojego dziecka - które byłoby
                  zdolne do samodzielnego zycia!!!!!!! - nie miałabym watpliwości.
                  Miałam szanse na urodzenie dziecka zdolnego do życia. Płacąc przy tym ogromna
                  cenę.
                  Mam też przyjaciółkę, która za sobą ciążę pozamaciczną (w jajniku) i tu sprawa
                  była oczywista. To dziecko nie miało szns ma rozwój. Nie przyszłoby mi do głowy
                  decydować o tym czy ma prawo żyć ona czy dziecko. Nie jestem Bogiem, nie
                  uzurpuję sobie takich praw. Cieszę się, że ona żyje.
                  Nawet w kodeksie jest coś takiego jak obrona konieczna. Nie każda od razu chce
                  zostać świetą.

                  Nie potępiam nawet kobiet, które mają wskazania na aborcję z przyczyn
                  medycznych, które nie zagrażają ich życiu. Nie ja mam prawo o tym decydować. I
                  nie wiem, czy takie prawo ktos ma. To jest kwestia sumienia kazdego.
                  Chocby przykład utraty wzroku, ja mam ogromne kłopoty z kręgodłupem, które w
                  dużym stopniu utrudniaja mi normalne życie. Cały czas wymagam opieki ze strony
                  najbliższych i cierpię, bo to po prostu boli. I to bardzo. I będzie bolało do
                  końca zycia, pomimo kilku operacji, którym się poddałam. A te problemy są
                  bezpośrednim skutkiem leżenia bez ruchu po kilka miesięcy.
                  I co? to była moja decyzja - mogłam je wyskrobać (1988 i 1992 rok)

                  Juz po pierwszej ciąży już się pojawiły. GDy dowiedziałam się, że w kolejnej
                  muszę leżeć ponad 7 miesięcy, wiedziałam, że koszty będą ogromne. I są.
                  Ale nawet nie zastanawiam się, czy bylo warto. To nie podlega żadnej dyskusji.
                  Byłam tylko dwa razy w ciązy, bo każda kolejna stawiałaby mnie przed
                  koniecznością wyboru, którego dokonywac nie chcę.
                  A ty jesteś zaślepiona nienawiścią do wszystkich, którzy myslą inaczej niz ty.
                  Przecież ja nigdzie nie napisałam, ze kobieta nie ma prawa ratować własnego
                  zycia nawet kosztem życia dziecka.
                  Nigdzie. Zamiast mnie obrażać, udowodnij mi to.
                  Ja napisałam tylko, że aborcja nie jest metodą planowania rodziny. Może się za
                  mną nie zgadzasz?
                  Absolutnie nIe zgadzam się z tym, że lepiej wyskrobać niechciane.
                  Przec Ciebie niechciane, ale przez kogoś inneggo chciane i kochane.
                  Nie masz prawa do odbierania życia szczególnie własnemu dziecku.
                  Napisałam:
                  Moja droga, przypadków konieczności aborcji ze wzgledu na przymus ratowania
                  życia matki jest tak znikoma liczba, że nie warto na ten temat wszczynać debat.
                  Sprawa jest oczywista. Chociaż ja postawiona w takiej sytuacji wybrałam
                  dziecko - i zyjemy oboje.

                  Twoja interpretacja jest co najmniej dziwna - może problem czytania ze
                  zrozumieniem. Albo zaślepiająca nienawiść. PREZECIEŻ JA NIE NAPISAŁAM< ŻE
                  KOBIETA NIE MA PRAWA RATOWAĆ ŻYCIA. Nie ma co na ten temat dyskutowąc, bo i po
                  co?
                  Tutaj decyzje podejmuje lekarz i rodzice.
                  Ty nie żałujesz swojej decyzji, ja nie załuję swojej. Ale to nie powód, aby
                  mnie obrażać.
                  Może jeakieś urazy?



                  • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 22.06.06, 18:19
                    Gość portalu: ja napisał(a):

                    > Kobieto, wyluzuj. Nie nazywam Cię morderczynią, bo jeśli jest tak jak piszesz,
                    > to wyboru nie miałaś. Mój mąż też prosił o uratowanie mojego zycia.

                    Nazwałaś, co niżej udowadniam, a z tego co piszesz wynika, że Twój mąż, którego
                    zaliczyłaś do bezwzględnych przeciwników aborcji, wcale aż tak przeciwny jej nie
                    jest, jak sugerowałaś na początku. Ponadto "obrońcy życia" usiłowali pozbawić
                    mnie wyboru, sami decydując, żeby mnie nie ratować przez aborcję. Ja to odbieram
                    jako bezprawny zamach na moje życie, czyli usiłowanie morderstwa przez świadome
                    pozbawienie mnie szansy na dalsze życie. Mam ogromny szacunek i wdzięcznośc dla
                    lekarza, który mnie uratował narażając się na miano "mordercy" w tamtym
                    świętoszkowatym środowisku.

                    > Mam też przyjaciółkę, która za sobą ciążę pozamaciczną (w jajniku) i tu sprawa
                    > była oczywista.

                    Usiłuję Ci uświadomić, że dla wielu "obrońców życia" wcale oczywista nie jest. I
                    wypowiadając się tak kategorycznie w sprawie aborcji stawiasz się w jednym
                    szeregu z tymi, którzy nie dopuszczają żadnych wyjątków.

                    > A ty jesteś zaślepiona nienawiścią do wszystkich, którzy myslą inaczej niz ty.

                    Mylisz się. Walczę jedynie ze ślepotą i arogancją tych, którzy uważają, że
                    "wiedzą lepiej", lekceważą takie przypadki jak moje i w togach "obrońców życia"
                    odmawiają kobietom podmiotowości i człowieczeństwa.


                    > Przecież ja nigdzie nie napisałam, ze kobieta nie ma prawa ratować własnego
                    > zycia nawet kosztem życia dziecka.
                    > Nigdzie. Zamiast mnie obrażać, udowodnij mi to.

                    Autor: Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                    Data: 22.06.06, 01:10
                    "Przeciwniczka morderstwa w świetle prawa, czyli aborcji, jestem ja"

                    Polskie prawo dopuszcza aborcję w nielicznych wypadkach, wśród nich w takich,
                    kiedy ciąża zagraża życiu matki. Jesli skorzystanie z tego prawa nazywaqsz
                    morderstwem, to jest chyba czywiste, że osobę, która się na to decyduje
                    piętnujesz, jako morderczynię.
                    W innym poście bagatelizujesz takie sytuacje, jak moja twierdząc, że są tak
                    rzadkie, że nie warto się nimi zajmować. I nawet w ostatnim poście
                    przyciśnięta do muru nie wycofujesz się ze swojej kwalifikacji zgodnej z prawem
                    aborcji jako morderstwa, tylko kręcisz. Powołujesz się na to, że nigdzie nie
                    napisałaś wprost, że kobieta nie ma prawa ratować swego życia i zdrowia nawet
                    kosztem dziecka, ale nie napisałaś też nigdzie, że je ma. Dziwnie mi się to
                    kojarzy z Piłatem.

                    Jeśli się zagalopowałaś w podanym cytacie, to może napisz konkretnie, w jakich
                    przypadkach legalną aborcję uważasz za morderstwo, bo inaczej to bedzie dyskusja
                    w stylu "ja o chlebie, Ty o niebie".

                    > Nie potępiam nawet kobiet, które mają wskazania na aborcję z przyczyn
                    > medycznych, które nie zagrażają ich życiu. Nie ja mam prawo o tym decydować. I
                    > nie wiem, czy takie prawo ktos ma. To jest kwestia sumienia kazdego.

                    I o to chodzi, żeby pozostawić decyzję osobie zainteresowanej, a nie wywierać na
                    nie presję nazywając aborcję morderstwem i penalizując ją.

                    > I co? to była moja decyzja - mogłam je wyskrobać (1988 i 1992 rok)

                    To była Twoja decyzja i ponosisz jej konsekwencje. Ponosi je również Twoja
                    rodzina. Nikt nie podważa Twojego prawa do jej podjęcia.
                    Jedna z kobiet, o których pisałam, podobnie jak Ty, zaryzykowała, bo chciała
                    mieć drugie dziecko. Zmarła przy porodzie i mąż został z dwójką maluchów.
                    Tobie się udało i wolisz pewnie nie myśleć, co by było, gdybyś też zmarła.


                    > Ja napisałam tylko, że aborcja nie jest metodą planowania rodziny. Może się za
                    > mną nie zgadzasz?

                    Zgadzam się i nigdzie nie napisałam, że jest wspaniałą metodą planowania
                    rodziny. Nie znam nikogo, kto by tak twierdził.

                    > Absolutnie nIe zgadzam się z tym, że lepiej wyskrobać niechciane.
                    > Przec Ciebie niechciane, ale przez kogoś inneggo chciane i kochane.
                    > Nie masz prawa do odbierania życia szczególnie własnemu dziecku.

                    Napisałaś wcześniej, że nie miałam, a to, że było chciane akurat nie ma tu
                    żadnego znaczenia.

                    > Moja droga, przypadków konieczności aborcji ze wzgledu na przymus ratowania
                    > życia matki jest tak znikoma liczba, że nie warto na ten temat wszczynać debat.
                    > Sprawa jest oczywista.

                    Czyli nie warto walczyć o poważne traktowanie prawa tych kobiet do życia?
                    Obecnie jest ono nagminnie i bezkanie łamane pod płaszczykiem "obrony
                    nienarodzonych".

                    > Twoja interpretacja jest co najmniej dziwna - może problem czytania ze
                    > zrozumieniem. Albo zaślepiająca nienawiść. PREZECIEŻ JA NIE NAPISAŁAM< ŻE
                    > KOBIETA NIE MA PRAWA RATOWAĆ ŻYCIA. Nie ma co na ten temat dyskutowąc, bo i po
                    > co?
                    > Tutaj decyzje podejmuje lekarz i rodzice.

                    Mam osobiste doświadczenie, że lekarze "obrońcy nienarodzonych" roszczą sobie
                    wyłączne prawo do decydowania, żeby kobiety ciężarnej nie ratować.


                    > Może jeakieś urazy?

                    Dziwisz się? Łudzisz się, że gdyby to Ciebie próbowano zamordować, to spłynęłoby
                    to po Tobie, jak woda po gęsi?
                    • Gość: ja Re: Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:10
                      Nie potrafisz czytać ze zrozumienmiem.
                      Przypisujesz mi intencje, pod którymi ja sie nie podpisuje.
                      Dyskusja była o niechcianych dzieciach i w tej sprawie się wypowiadałam. Okno
                      jest dla matek, które żyja, a nie dla tych, które zmarły.
                      Z takim zacietrzewieniem jak ty prezentujesz nawet nie warto polemizowac, bo to
                      nie ma sensu.
                      Nienawiśc zaślepiła Cię zupełnie.
                      Nie ma sensu zniżać się do twojego poziomu.
                      Wylewaj swoje żale na kogos innego.
                      Ja nie mam zamiaru polemizować z kimś, kto wszystko interpretuje jak jemu
                      pasuje.
                      Może to i dobrze, ze pewne kobiety nie decydują się na dzieci - jest mniej
                      pokreconych istnień.
                      Żegnam
                      • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 22.06.06, 22:30
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > Nie potrafisz czytać ze zrozumienmiem.

                        Potrafię.

                        > Przypisujesz mi intencje, pod którymi ja sie nie podpisuje.

                        Przyjęłam tylko dosłowną interpretację tego, co napisałaś. Czyż nie stwierdziłaś
                        wprost, że zgodna z prawem aborcja jest morderstwem w majestacie prawa?

                        > Dyskusja była o niechcianych dzieciach i w tej sprawie się wypowiadałam.

                        Ale zeszła na przeciwników i zwolenników dopuszczalności aborcji.

                        > Okno
                        > jest dla matek, które żyja, a nie dla tych, które zmarły.

                        To oczywiste. Jak nie żyją, to nic nigdzie nie położą.

                        > Z takim zacietrzewieniem jak ty prezentujesz nawet nie warto polemizowac, bo to
                        >
                        > nie ma sensu.

                        Prezentuję swoje poglądy z pasją, nie z zacietrzewieniem. Nie ignoruję niczyich
                        argumentów, tylko na nie odpowiadam.

                        > Nienawiśc zaślepiła Cię zupełnie.

                        Przypisujesz mi uczucia, których we mnie nie ma. Nie żywię nienawiści do ludzi,
                        tylko do zabójczych idei. Wybaczyłam nawet tym, którzy próbowali mnie
                        zamordować. Ale będę protestować gorąco, jesli ktoś ratowanie życia kobiecie
                        ciężarnej będzie nazywał morderstwem, a zaniechanie tego - szlachetną "obroną
                        życia nienarodzonych".

                        > Nie ma sensu zniżać się do twojego poziomu.

                        Nie musisz. Możesz pozostać w błogim przekonaniu o swojej moralnej wyższości. To
                        dla mnie nic nowego. Poza wyższości w stosunku do osób o innych przekonania jest
                        dość powszechna wśród polskich katolików. Ale wystawiają tym świadectwo raczej
                        sobie, niż tym, nad którymi się wywyższają.
                        A ja widzę sens zniżania się do poziomu osób, które uważam za zaślepione
                        antyaborcyjną propagandą. Nie przypisuję im złej woli, tylko nieświadomość.


                        > Może to i dobrze, ze pewne kobiety nie decydują się na dzieci - jest mniej
                        > pokreconych istnień.

                        Jeśli mnie miałaś na myśli, to Cię rozczaruję. Mam troje wspaniałych
                        (przynajmniej wg mnie) dzieci i jestem przekonana, gdybym przykładnie umarła, to
                        nie tylko nie byłoby tego najmłodszego, ale i starsze byłyby bardziej pokręcone.
                        • Gość: ja Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 23:05
                          Jednak nie ma sensu dyskutować z kimś, kto nie umie czytać ze zrozumieniem.
                          I co ma do tego Kościół Katolicki?
                          Nie rozumiem?
                          Ma zachęcać do zabijania?
                          Jestem przeciwniczką aborcji na żadanie. Uważam, że aborcja nie jest metodą
                          antykoncepcyjną czy planowania rodziny, ale morderstwem w swietle takiego
                          prawa, które dopuszcza aborcję na żądanie.
                          Gdzie w tym jest niezgoda na ratowanie życia matki?
                          I co to ma wspólnego z tematem dyskusji. tematem dyskusji nie jest ratowanie
                          życia matki, ale niechciane dzieci.
                          I dlaczego mnie obrałaś sobie za cel ataków?
                          Bo uważam, że aborcja jest morderstwem (nie grzechem - jak głosi KK), ale
                          morderstwem.
                          .A nie jest?
                          Bo miałam odwagę ratować swoje dzieci? Nie licząc się z niczym. I że mnie się
                          udało. Znam pary, którym się to nie udało, ale jakoś nie zieją do mnie
                          nienawiścią
                          Ja nie oceniam Twojej sytuacji. Mogę Ci tylko wspłczuć. Cieszę się, że miałam
                          mozliwośc podjęcia decyzji.
                          Nie rozumienm jednak napaści na mnie.
                          Dlaczego odmawiasz mi prawa do własnych pogladów.
                          Dośc jasno się wyraziłam i przedstwiłam swoje poglady.
                          MOze w takim razie powiedz, czy Twoim zadniem aborcja na żadanie (czyli bez
                          medycznych wskazań) jest wyłaczna sprawą kobiety.
                          Bo może w tym jest problem?

                          Poza wyższości w stosunku do osób o innych przekonania jes
                          > t
                          > dość powszechna wśród polskich katolików. Ale wystawiają tym świadectwo raczej
                          > sobie, niż tym, nad którymi się wywyższają.
                          Kobieto, ty masz proble, przecież niezgoda na zabijanie nie wynika wyłacznie z
                          pobudek religijnych, ale etycznych.
                          Dlaczego kogoś, kto jest temu przeciwny uważasz za "zaslepionego" religia. A
                          nie przyszło Ci do pustej główki, że wielu ludzi niewierzących czy wręcz
                          ateistów jest przeciwnych aborcji.
                          czy to źle, ze moje dzieci są przeciwne aborcji?
                          A może mam ich namawiać do puszczania się na prawo i lewo, bo potem i tak się
                          wyskrobie?
                          Nie rozumiem?
                          To źle, że wpajam im szacunek do zycia i do swojej płodności?
                          A o dzieciach porozmawiamy, jak twoje dorosną.




                          • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 23.06.06, 03:41
                            Gość portalu: ja napisał(a):

                            > Jednak nie ma sensu dyskutować z kimś, kto nie umie czytać ze zrozumieniem.
                            > I co ma do tego Kościół Katolicki?
                            > Nie rozumiem?
                            > Ma zachęcać do zabijania?

                            Tak. Kościół Katolicki potępia każdą aborcję, również wtedy, gdy jest wykonywana
                            dla ratowania życia matki. Tym samym opowiada się za mordowaniem kobiet w takiej
                            sytuacji, w jakiej byłam ja. Jest więc moralnie odpowiedzialny za ich śmierć i
                            sieroctwo ich dzieci. Broniąc swego stanowiska, podobnie jak Ty, stara się
                            zminimalizować problem.

                            > Jestem przeciwniczką aborcji na żadanie. Uważam, że aborcja nie jest metodą
                            > antykoncepcyjną czy planowania rodziny, ale morderstwem w swietle takiego
                            > prawa, które dopuszcza aborcję na żądanie.
                            > Gdzie w tym jest niezgoda na ratowanie życia matki?

                            Przeczytaj jeszcze raz Twoją wypowiedź, którą już cytowałam. Gdzie tam jest o
                            mowa o tym, że masz na myśli aborcję na życzenie? Jeśli wypowiadasz się na
                            polskim forum, to mam prawo zakładać, że mówisz o polskim prawie, które aborcji
                            na zyczenie nie dopuszcza. Nie jestem jasnowidzem, żeby wiedzieć, że piszesz o
                            jakimś innym prawie. Nie rozumiesz, że mogłam Twoje stwierdzenie odebrać, jako
                            brak akceptacji dla wyjątków przewidzianych w ustanie antyaborcyjnej, a więc
                            rónież dla aborcji ratującej życie kobiety?

                            > I co to ma wspólnego z tematem dyskusji. tematem dyskusji nie jest ratowanie
                            > życia matki, ale niechciane dzieci.

                            Możesz zaprzeczyć, że zakaz aborcji przyczynia się do wzrostu ilości
                            niechcianych dzieci?


                            > I dlaczego mnie obrałaś sobie za cel ataków?
                            > Bo uważam, że aborcja jest morderstwem (nie grzechem - jak głosi KK), ale
                            > morderstwem.

                            Dokładnie. Pisząc, że aborcja jest mordertwem, bez określania w jakiej sytuacji,
                            wrzucasz wszystkie kobiety decydujące się na aborcje z jakichkolwiek względów do
                            jednego worka z etykietką "morderczynie własnych dzieci".

                            > Bo miałam odwagę ratować swoje dzieci? Nie licząc się z niczym. I że mnie się
                            > udało. Znam pary, którym się to nie udało, ale jakoś nie zieją do mnie
                            > nienawiścią.

                            Nie zieję do Ciebie nienawiścią. To Ty beztrosko wrzuciłaś mnie do worka j.w. i
                            co? Uważasz, że nie mam prawa na to zareagować? Być może w stosunku do
                            znajomych, o których piszesz wykazałaś więcej delikatności. W bezpośrednim
                            kontakcie jest trochę łatwiej odczytać intencje wypowiadającej się osoby. To
                            jest forum publiczne i pisząc, trzeba sie liczyć z tym, że można urazić kogoś,
                            kto ma za sobą traumatyczne przezycia, jeśli się nie będzie wyrażać precyzyjnie
                            i liczyć ze słowami. Możesz być dumna i zadowolona ze swojej decyzji, ale nie
                            masz prawa ranić tych, którzy podjęli inną.

                            > Ja nie oceniam Twojej sytuacji. Mogę Ci tylko wspłczuć.

                            Czemu uchylasz się od tej oceny? Tak trudno Ci przyznać, że postępowanie
                            bogobojnych lekarzy było próbą popełnienia na mnie morderstwa?

                            > Cieszę się, że miałam
                            > mozliwośc podjęcia decyzji.
                            > Nie rozumienm jednak napaści na mnie.
                            > Dlaczego odmawiasz mi prawa do własnych pogladów.

                            Nie odmawiam Ci prawa do własnych poglądów i postępowania zgodnie z nimi, tylko
                            do narzucania innym postępowania zgodnego z Twoimi, a nie ich poglądami,
                            piętnowania ich za decyzje podejmowane w oparciu o ich poglądy i zgodne z głosem
                            ich sumienia. A tym jest właśnie określanie aborcji mianem morderstwa.


                            > Dośc jasno się wyraziłam i przedstwiłam swoje poglady.
                            > MOze w takim razie powiedz, czy Twoim zadniem aborcja na żadanie (czyli bez
                            > medycznych wskazań) jest wyłaczna sprawą kobiety.
                            > Bo może w tym jest problem?

                            Jestem za pozostawieniem kobiecie decyzji o usunięciu ciąży przed osiągnięciem
                            przez embrion stadium płodu, a w przypadku zagrożenia zdrowia i życia przez całą
                            ciążę. Oczywiście, kiedy płód jest już zdolny do życia poza łonem matki należy
                            zastosować taką metodę, żeby dać mu szansę przeżycia.

                            Mam świadomość, że bywają kobiety nieodpowiedzialne, ale nie uważam, żeby to był
                            dostateczny powód do ubezwłasnowolniania wszystkich kobiet. Jednocześnie jestem
                            za stwarzaniem warunków sprzyjających rodzeniu dzieci i otaczaniu ich opieką i
                            miłością. Czyli wszelkie działania zachęcające tak, a zakazy prawne - nie.
                            Również dlatego, że ubliżają mojej płci.
                            >


                            > Kobieto, ty masz proble, przecież niezgoda na zabijanie nie wynika wyłacznie z
                            > pobudek religijnych, ale etycznych.

                            Na zabijanie - tak. Na aborcję nie. To, że ktoś przypisuje człowieczeństwo
                            zygocie nie upoważnia go do określania zażycia tabletki wczesnoporonnej
                            morderstwem. Ciężar dowodu spoczywa na oskarżycielu. Czyjeś osobiste przekonanie
                            nie jest żadnym dowodem.

                            > Dlaczego kogoś, kto jest temu przeciwny uważasz za "zaslepionego" religia. A
                            > nie przyszło Ci do pustej główki, że wielu ludzi niewierzących czy wręcz
                            > ateistów jest przeciwnych aborcji.

                            Masz jakieś podstawy do stwierdzenia, że mam "pustą główkę"? Jestem przekonana,
                            że to tylko kolejna obelga. Możesz sobie darować. Na mnie to nie działa.
                            Mam pełną świadomość, że antyaborcjonizm wynika z lekceważącego stosunku do
                            kobiet, charakterystycznego dla niektórych religii (nie tylko katolickiej), ale
                            nieobcego też niewierzącym.

                            > czy to źle, ze moje dzieci są przeciwne aborcji?
                            > A może mam ich namawiać do puszczania się na prawo i lewo, bo potem i tak się
                            > wyskrobie?

                            A co ma jedno wspólnego z drugim? Sądzisz, że każdy, kto jest za
                            dopuszczalnością aborcji puszcza się na lewo i prawo?

                            > Nie rozumiem?
                            > To źle, że wpajam im szacunek do zycia i do swojej płodności?

                            Jestem za tym, żeby wpajać dzieciom szacunek dla życia i dla innych ludzi.


                            > A o dzieciach porozmawiamy, jak twoje dorosną.

                            Już dorosły. Mam nawet wnuki. :)
                            Ty sama na upartego mogłabyś być moją córką.
                            >
                            >
                            >
                            >
                    • Gość: ja Re: Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:13
                      Nie krecę, bo ty nie przyjmujesz żadbej dyskusji.
                      Moja droga, przypadków konieczności aborcji ze wzgledu na przymus ratowania
                      > życia matki jest tak znikoma liczba, że nie warto na ten temat wszczynać
                      debat.
                      > Sprawa jest oczywista.

                      Gdzie tu napisałam, że matka mnie ma prawa do życia?
                      Umiesz czytać, analfabetko.
                      Z kims takim nie warto dyskutować.
                      • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 22.06.06, 22:47
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > Nie krecę, bo ty nie przyjmujesz żadbej dyskusji.
                        > Moja droga, przypadków konieczności aborcji ze wzgledu na przymus ratowania
                        > > życia matki jest tak znikoma liczba, że nie warto na ten temat wszczynać
                        > debat.
                        > > Sprawa jest oczywista.
                        >
                        > Gdzie tu napisałam, że matka mnie ma prawa do życia?

                        Napisałaś, że nie warto o tych przpadkach dyskutować, bo rzadko się zdarzają. To
                        jest lekceważenie sprawy, jej marginalizowanie. Moim zdaniem trzeba o nich mówić
                        i zagwarantować kobietom prawo wyboru, a nie zdawać na łaskę i niełaskę
                        bogobojnych lekarzy. Za taki numer, jak ze mną powinna być taka sama kara, jak
                        za morderstwo. Tymczasem uchodzi to sprawcom na sucho, a jesli nawet zostaną
                        ukarani, to symbolicznie. A przeważnie wcale. Tę bezkarność zawdzięczją właśnie
                        silnemu lobby antyaborcyjnemu i KRK. Jaki prokurator, jaki sędzia odważy się
                        narazić Kościołowi i antyaborcyjnym bojówkom MW? Nie ja to wymysliłam.
                        Powiedziano mi, żeby lepiej nie ryzykować, składając doniesienie do
                        prokuratury, bo mogą ucierpieć moje dzieci, a żaden przedstawiciel wymiaru
                        sprawiedliwości nie zechce się narażać i sprawa tak, czy inaczej skończy się niczym.

                        Nie wiem, jak często to się zdarza, ale nie powinno zdarzać się wcale.
                        • Gość: ja Re: Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 23:39
                          Nie napisałam, że nie warto o nich dyskutować, bo nie ważne jest życie kobiety,
                          ale nie ma sensu o tym dyskutować (faktycznie wskazań jest mało przy
                          dzisiejszym stanie medycyny), bo jest to oczywiste i nic to nie zmienia w skali
                          tego procederu. Kobieta ma prawo ratować swoje zycie nawet jeśli robi to
                          kosztem dziecka. To jej decyzja i jej sumienie (wiem, że zarasz sumienie
                          skojarzysz z KK, ale zareczam Ci, że sumienie maja również ludzie niewierzący).
                          Chyba się wyraziłam jasno? Ale do tego nie potzrebne sa żadne okna życia.
                          I tego nie podważam. I nie marginalizuję. I jak chcesz to składaj doniesienie.
                          To wyłacznie twoja sprawa. Mnie też lekarze o mało nie wyprawili na drugi świat
                          (pośrednio miało to związek z ciążą), ale to nie oznacza, że mam mieć żal o to
                          do całego swiata.
                          I uważać, że kobieta ma prawo do aborcji na każde żądanie, bo ja się o mało nie
                          przekręciłam z powodu ciązy.
                          To chyba nie o to chodzi.

                          Co do moich doświadczeń: przez kilkadziesiat tygodni miałam okazję przyglądać
                          się kobietom, które po aborcji trafiały na salę patologii ciąży. Zaznaczam, że
                          wszystkie, albo prawie wszystkie, "stacjonarne" leżały, bo za wszelka cene
                          chciały donosić dziecko.
                          Brak wyobraźni personelu szpitala był porażający, ale nie o tym chciałam
                          napisać.
                          Trafiały rózne kobiety, młode i starsze. Wyraźnie zamozne i biedota, ale
                          wszystkie, jak tylko nieco oprzytomniały, patrzyły na nas jak na obłakane.
                          I gdy ktos mówi o syndronie poaborcyjnym to chce mi sie smiać, one były
                          szczęśliwe, że pozbyły się wrzoda (to okreslenie jednej z nich). Żadna z nich
                          nie wykazywała nawet śladów refleksji po tym co zrobiła.
                          I nie sądzę, żeby z tego powodu odczuwały jakiś dyskomfort, wtedy czy teraz.
                          Ale czy to jest zrgument za powszechną aborcją?
                          czy to oznacza, ze nie jest ona złem?

                          • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 23.06.06, 05:09
                            Gość portalu: ja napisał(a):

                            > Nie napisałam, że nie warto o nich dyskutować, bo nie ważne jest życie kobiety,
                            >
                            > ale nie ma sensu o tym dyskutować (faktycznie wskazań jest mało przy
                            > dzisiejszym stanie medycyny), bo jest to oczywiste i nic to nie zmienia w skali
                            >
                            > tego procederu.

                            Jakiego? Mordowania kobiet? Być może tam, gdzie nieszkasz, jest to zjawisko
                            marginesowe, ale nie w Polsce, gdzie mieszkam ja, moje dzieci i wnuki. Mnie to
                            już nie grozi, ale im tak.

                            > Kobieta ma prawo ratować swoje zycie nawet jeśli robi to
                            > kosztem dziecka. To jej decyzja i jej sumienie (wiem, że zarasz sumienie
                            > skojarzysz z KK, ale zareczam Ci, że sumienie maja również ludzie niewierzący).

                            Wiem o tym doskonale. Co więcej, ludzie wierzący rzadziej z niego korzystają, bo
                            mają swoje dogmaty, które ich zwalniają z myślenia i empatii.
                            Podejzewam, że rzadko i bez zrozumienia czytają przypowieść o miłosiernym
                            Samarytaninie.

                            > Chyba się wyraziłam jasno? Ale do tego nie potzrebne sa żadne okna życia.
                            > I tego nie podważam. I nie marginalizuję.

                            W każdym razie nie robisz tego z premedytacją.

                            > I jak chcesz to składaj doniesienie.

                            Nie złożyłam. Bałam się o dzieci. Nie stać mnie było na wynajęcie im ochroniarzy.

                            > To wyłacznie twoja sprawa. Mnie też lekarze o mało nie wyprawili na drugi świat
                            >
                            > (pośrednio miało to związek z ciążą), ale to nie oznacza, że mam mieć żal o to
                            > do całego swiata.

                            Nie mam żalu do całego świata, tylko zwalczam idee, które skłoniły tych lekarzy
                            do próby wyprawienia mnie na lepszy świat.


                            > I uważać, że kobieta ma prawo do aborcji na każde żądanie, bo ja się o mało nie
                            >
                            > przekręciłam z powodu ciązy.
                            > To chyba nie o to chodzi.

                            Rozumiem, że nie dostrzegasz związku między jednym, a drugim. A ja tak ( co
                            chyba świadczy przeciwko tezie o "pustej główce"). Odmawianie kobiecie prawa do
                            decydowania o tym, czy ma urodzić dziecko, czy usunąć ciążę jest równoznaczne z
                            z przeniesieniem jej podmiotowości na embrion. W momencie zajścia w ciążę liczy
                            się tylko embrion, a kobieta staje się chodzącym inkubatorem. Za tym idzie
                            przyzwolenie na zaniechanie wszelkich działań mogących zaszkodzić embrionowi
                            nawet jeśli są niezbędne dla ratowania życia kobiety i ekspediowanie jej na
                            drugi świat.
                            >

                            > Trafiały rózne kobiety, młode i starsze. Wyraźnie zamozne i biedota, ale
                            > wszystkie, jak tylko nieco oprzytomniały, patrzyły na nas jak na obłakane.

                            Czyżbys podświadomie usiłowała się za to mścić?

                            > I gdy ktos mówi o syndronie poaborcyjnym to chce mi sie smiać, one były
                            > szczęśliwe, że pozbyły się wrzoda (to okreslenie jednej z nich). Żadna z nich
                            > nie wykazywała nawet śladów refleksji po tym co zrobiła.

                            Sądzisz, że gdyby uniemożliwiono im aborcję, to życie tych wymuszonych na nich
                            dzieci byłoby usłane różami? A jeśli chodzi o syndrom poaborcyjny, to jest on
                            mitem wymyślonym przez antyaborcjonistów.


                            > Ale czy to jest zrgument za powszechną aborcją?
                            > czy to oznacza, ze nie jest ona złem?
                            >
                            Uważam, że aborcja jest złem, ale bywa mniejszym złem. Jestem za jej
                            dopuszczalnością, a nie powszechnością. To zupełnie inne rzeczy.
                            I mam na względzie przede wszystkim niekwestionowanie człowieczeństwa i
                            podmiotowości kobiet.
                    • Gość: ja Re: Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:17
                      Wypowiadam sie kategorycznie przeciwko aborcji na zyczenie matki. Z jej
                      wygodnictwa.
                      A może walcząc tak zaciekle i insynuując mi coś, czego nie powiedziałam tzw.
                      ratowanie twojego zycia było przykrywką aby pozbyć się dziecka.
                      No nie wiem.
                      I dlatego taki zaciekły atak na mnie, która nie patrząc na konsekwencje
                      uratowała dwoje swoich dzieci. Pomimo "życzliwych" rad lekarzy.
                      Insynuujesz mi coś, co nie miało zupełnie związku z tematem dyskusji.
                      Jeszcze raz powtarzam: okno jest dla matek, które przezyły.
                      I o tym była dyskusja.
                      • wdakra Re: Tak rozwiązanie? 23.06.06, 02:30
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > Wypowiadam sie kategorycznie przeciwko aborcji na zyczenie matki. Z jej
                        > wygodnictwa.
                        > A może walcząc tak zaciekle i insynuując mi coś, czego nie powiedziałam tzw.
                        > ratowanie twojego zycia było przykrywką aby pozbyć się dziecka.

                        To oczywiście nie jest żadna insynuacja? Drogie dziecko! Gdybym się chciała
                        pozbyć tego dziecka, to mogłam to zrobić całkiem legalnie bez szukania
                        pretekstów, bo wtedy obowiązywała poprzednia ustawa, dopuszczająca aborcję
                        praktycznie na życzenie. A jedną z przyczyn, dla których lekarze wolą nic nie
                        robić, żeby uratować życie ciężarnej kobiecie, są takie właśnie insynuacje
                        wysuwane notorycznie przez zagorzałych antyaborcjonistów. W Polsce lekarz
                        łatwiej się może wytłumaczyć ze śmierci kobiety ciężarnej, niż z zastosowania
                        jakiejkolwiek procedury, która spowodowałaby poronienie.
                        Ale, oczywiście, ci, którzy wywierają na lekarzy tego rodzaju presję nie czują
                        się odpowiedzialni za niepotrzebną śmierć tych kobiet.

                        > No nie wiem.
                        > I dlatego taki zaciekły atak na mnie, która nie patrząc na konsekwencje
                        > uratowała dwoje swoich dzieci. Pomimo "życzliwych" rad lekarzy.

                        Może niesłusznie dopatruję się w podtekście przekonania, że istnienie zagrożenie
                        dla życia kobiety jest tylko bajdurzeniem. Bo przecież Tobbie się udało przeżyć,
                        choć lekarze twierdzili, że ciąża zagraża Twojemu życiu.

                        > Insynuujesz mi coś, co nie miało zupełnie związku z tematem dyskusji.

                        Jesli Twoje stwierdzenie nie miało związku z tematem dyskusji, to czemu znalazło
                        się w Twoim poście?
                        Myślę, że zamiast obelg jesteś mi winna przeprosiny, ale to chyba za wielkie
                        wymaganie, skoro nawet nie raczysz zwracać się do mnie z dużej litery, jak
                        w języku polskim okazuje się szacunek adresatowi.
                    • Gość: ja Re: Tak rozwiązanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:23
                      Morderstwem jest legalizacja aborcji na żadanie. Z powodów osobistych,
                      materialnych i społecznych.
                      Tyle.
                      Jesli nie chce byc bohaterka nie musi. Nawet w kodeksie karnym jest coś takiego
                      jak obrona konieczna. Zabicie dziecka, które nie ma szans na przeżycie poza
                      organizmem matki lub przezycia kosztem matki mozna nazwac obroną konieczną.
                      Jedni w takiej sytuacji zabiją inni nie, a moralnej ocenie takiej sytuacji nie
                      będę się wypowiadać.
                      Zabicie dziecka bo inaczej ucierpi zdrowie matki jest już nieco inna sytuacja,
                      ale tutaj też decyzje pozostawiam matce - to jej sumienie i odpowiedzialność.
                      Znam koszty i wiem, ze nie każdy temu podoła.


                • Gość: moma Re: Rozwiązanie? IP: *.ghnet.pl 23.06.06, 18:36
                  z ciekawości, cóż to była za choroba, która cudownie ustąpiła po zabiciu
                  dziecka?
                  • wdakra Re: Rozwiązanie? 23.06.06, 20:25
                    Gość portalu: moma napisał(a):

                    > z ciekawości, cóż to była za choroba, która cudownie ustąpiła po zabiciu
                    > dziecka?

                    Możesz wypróbować na sobie wszystkie, jakie istnieją. A nuż trafisz i pokażesz,
                    jak się bohatersko umiera razem z dzieckiem.
                  • wdakra Re: Rozwiązanie? 23.06.06, 20:36
                    Przeczytaj jeszcze raz. Uważnie. I jeśli nadal będzie ci się wydawało, że gdzieś
                    napisałam, że zabiłam dziecko i niezwłocznie wyzdrowiałam, to idź do psychiatry.
                    Oprócz psypatii, ktorą jest mało podatna na leczenie masz objawy psychotyczne,
                    które z powodzeniem można leczyć.
                    • Gość: moma Re: Rozwiązanie? IP: *.ghnet.pl 24.06.06, 17:18
                      no więc przeczytałam uważnie - nadal nie wiem o jaką chorobę chodziło, jestem
                      pewna ze cala historia nieudolnie zmyslona - stad tez stek wyzwisk
                      • wdakra Re: Rozwiązanie? 24.06.06, 21:16
                        Gość portalu: moma napisał(a):

                        > no więc przeczytałam uważnie - nadal nie wiem o jaką chorobę chodziło, jestem
                        > pewna ze cala historia nieudolnie zmyslona - stad tez stek wyzwisk

                        Jak fakty nie pasują do twoich wyobrażen, to tym gorzej dla faktów.
                        A jeśli chodzi o zmyślanie, to każdy sądzi po sobie. Doskonale zrozumiałam Twoje
                        intencje, bo czego się można spodziewać po kimś, kto przypisuje mi napisanie
                        czegoś, czego nie napisałam. Ani nie napisałam nigdzie, że aborcja cudownie mnie
                        od ręki uleczyła, ani nie potraktowałam cię żadnym wyzwiskiem. Taka osoba jest
                        ostatnią, której bym wyjaśniła medyczną stronę tamtej sytuacji. Okłamuj się
                        dalej, że wszelkie informacje o dokonaniu aborcji dla ratowania życia kobiety są
                        zmyślone. To łatwiej i przyjemniej niż spojrzeć prawdzie w oczy. Jesli jesteś
                        kobietą w wieku rozrodczym, to mogę ci tylko życzyć, żebyś się o takiej
                        nmożliwości przekonała na własnej skórze, bo chyba nic innego nie jest w stanie
                        przemówić ci do rozumu.
                        • Gość: moma Re: Rozwiązanie? IP: *.ghnet.pl 25.06.06, 12:57
                          jestem lekarzem - mna palcach mozna policzyc choroby, w ktorych kobieta ma
                          umrzec za 10 dni (i to jeszcze spowodowane przez zaniedbania lekarzy), a po
                          zabiciu plodu przezywa - naprawde z medycznego punktu widzenia interesuje mnie
                          o jaka chorobe chodzi
                          • wdakra Re: Rozwiązanie? 25.06.06, 14:57
                            Gość portalu: moma napisał(a):

                            > jestem lekarzem - mna palcach mozna policzyc choroby, w ktorych kobieta ma
                            > umrzec za 10 dni (i to jeszcze spowodowane przez zaniedbania lekarzy), a po
                            > zabiciu plodu przezywa - naprawde z medycznego punktu widzenia interesuje mnie
                            > o jaka chorobe chodzi

                            Jeśli jesteś faktycznie lekarzem, to współczuję twoim pacjentom i moim zdaniem
                            byłoby pożądane odebranie ci praw wykonywania tego zawodu. Lekarz z prawdziwego
                            zdarzenia nie pozwoliłby sobie na postawienie osobie, której coś takiego się
                            przydarzyło, tak sformułowanego pytania. Jesli nie wiesz czemu, to tym bardziej
                            powinnaś się trzymać jak najdalej od osób cierpiących.
                            I po tym wyczynie nie licz na żadne informacje ode mnie. Nie jesteś tego warta.
                          • wdakra Re: Rozwiązanie? 25.06.06, 15:05
                            Gość portalu: moma napisał(a):

                            > jestem lekarzem

                            Jesli to prawda, to podaj mi na priv (bo zapewne nie zechcesz się taką
                            mentalnością reklamować na forum, żeby w razie czego moi bliscy mogli uniknąc
                            twojej "pomocy".
                            • wdakra Re: Rozwiązanie? 25.06.06, 15:09
                              Oczywiście chodzi mi o twoje dane - imię, nazwisko i gdzie pracujesz. Myślę, że
                              to wystarczy, żeby się na ciebie nie napatoczyć.
                              • Gość: moma Re: Rozwiązanie? IP: *.mp.pl / 195.150.68.* 26.06.06, 11:07
                                nie pomagam w aborcjach, więc bez obaw
                                • wdakra Re: Rozwiązanie? 26.06.06, 23:03
                                  Gość portalu: moma napisał(a):

                                  > nie pomagam w aborcjach, więc bez obaw

                                  Specjalność nie ma znaczenia, każdy lekarz, który ma taki stosunek do ludzi
                                  jest niebezpieczny dla zdrowia i życia pacjentów.
                                  • Gość: moma Re: Rozwiązanie? IP: *.ghnet.pl 27.06.06, 07:06
                                    widze ze nie zrozumialaś irtonii, i nawet mnie to nie dziwi
                                    • Gość: ja Do momy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 09:39
                                      Kobieto, nie dyskutuj z tym kimś, bo szkoda zdrowia.
                                      Nie potrafi czytać.
                                      Zarzuca mi nienawiść, która sama zieje, i jeszcze sugeruje coś, co nawet przy
                                      najbardziej opacznej interpretacji z moich wypowiedzi wyczytać sie nie da.
                                      Sfrustrowane istnienie, które nie przynosi korzyści nikomu. Bywaja i takie.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: moma Re: Do momy IP: *.mp.pl / 195.150.68.* 27.06.06, 11:54
                                        masz rację, niepotzrebnie w ogóle zaczynałam. Pozdrawiam
                                      • wdakra Re: Do momy 27.06.06, 16:50
                                        Gość portalu: ja napisał(a):

                                        > Kobieto, nie dyskutuj z tym kimś, bo szkoda zdrowia.

                                        > Sfrustrowane istnienie, które nie przynosi korzyści nikomu. Bywaja i takie.

                                        Zastanawiam się, skąd u Ciebie takie przekonanie. Na szczęście wystarczająco
                                        często różni ludzie, którzy wiedzą o moich przejściach podzielają moją opinię,
                                        że to była próba morderstwa i okazują radość, że udało mi się uciec grabarzowi
                                        spod łopaty i jestem z nimi. Od tych, którzy nie wiedzą, też często słyszę
                                        wyrazy uznania, sympatii i wdzięczności. To mnie bardziej przekonuje, niż Twoje
                                        bezpodstawne przypuszczenia.
                                    • wdakra Re: Rozwiązanie? 27.06.06, 16:43
                                      Gość portalu: moma napisał(a):

                                      > widze ze nie zrozumialaś irtonii, i nawet mnie to nie dziwi
                                      Nie miałaś odwagi się ujawnić i wcale mnie to nie dziwi. Niepotrzebnie się
                                      boisz. Ja nie zabijam ludzi o odmiennych poglądach i hierarchiach wartoci, w
                                      przeciwieństwie do takich mądrali, jak ty.
                                      Próbując ironizować przyznałaś się, że w przypadku, gdy dla ratowania życia
                                      ciężarnej kobiety trzeba by było zaryzykować podanie leku, wykonanie zabiegu lub
                                      badania zagrażającego poronieniem, to podobnie jak lekarze, na których miałam
                                      nieszczęście trafić, dołożyłabyś wszelkich starań, żeby do jej ratowania nie
                                      dopuścić. A lekarz, który kieruje się w swojej pracy nakazami religii, a nie
                                      medycyny, jest zagrożeniem dla życia i zdrowia swoich pacjentów.
      • Gość: pobre diablo Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 15:12
        Rafałku- tyś g...i jak noga od stołka. Aborcja dla nikogo nie jest
        błogasławieństwem, jednak niekiedy zdarzają się sytuacje gdy kobiety decyduja
        się na zabieg. Ponadto osoby, które nazywasz ciotkami aborcyjnymi niego do
        tegoż faktu nie namawiają i nie zmuszają.Walczą jedynie o wolność decyzji.
        Siedź więc cicho i dziękuj bozi żeś się kobietą nie urodził.
    • Gość: filozOff Dobre intencje i skutek IP: *.ip.airbites.net 20.06.06, 23:33
      Gdyby nie to okno to dziecko może by nie przeżyło, porzucone gdzieś na
      śmietniku.
      Chociażby dla tego jednego życia warto było. Poza tym wydaje mi się że koszty
      utrzymania okna są prawie żadne. Przecież Siostry i tak tam mieszkają...
      • jimmyjazz Dokładnie. Akcji uświadamiających już kilka było. 21.06.06, 13:06
        A jak widac nie zadziałały.
        To takie mniejsze zło.
        • Gość: poohutch Re: Dokładnie. Akcji uświadamiających już kilka b IP: *.parp.gov.pl / *.crowley.pl 21.06.06, 16:16
          Brawo za to okno. Służba najsłabszym to prawdziwe powołanie doczesnego Kościoła.
      • Gość: Stefan Re: Dobre intencje i skutek IP: *.autocom.pl 21.06.06, 18:51
        Dziecko było zadbane. Nie sądzę więc żeby matka chiała je wyrzucić, czytaj
        zabić. Dla dziecka byłoby lepiej gdyby się zrzekła praw do dziecka i mogłoby
        ono "od razu" trafić do adopcji.
    • Gość: abc W poniedziałek o godz. 24.20:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 02:37
      Na moim zegarku nie ma takiej godziny :D
      • mangax Re: W poniedziałek o godz. 24.20:) 21.06.06, 11:45
        na moim właśnie też <lol>

        :)))
        ___________

        forum: Grupa TrzymającaWładzę - jeśli uważasz, że się nadajesz ... próbuj ;>
        • el_p Re: W poniedziałek o godz. 24.20:) 21.06.06, 12:12
          bo takie zegarki macie Chinskie z Radomia
        • ppo Re: W poniedziałek o godz. 24.20:) 21.06.06, 14:42
          Czyli prawie w pół do 25-tej? Żenada.
    • Gość: milon Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 10:52
      Współczuję matce, gdyż zdaję sobie sprawę z jej rozterek. A fakt że kosciół
      założył takie okno jest fenomenalny, gdyż jest to wreszcie rzeczywiste
      ratowanie życia a nie mówienie o głupotach. Wszystkim pomysłom na "poprawianie
      świata" należy tylko przyklasnąć.
    • Gość: ikmis Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: 153.19.161.* 21.06.06, 11:42
      a becikowe pewnie zainkasowała
      • Gość: kobalt Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.Net.pl / *.crowley.pl 21.06.06, 11:50
        jezeli dziecko ma tylko kilka dni to jak mogla zainkasowac becikowe?

        odnosnie propozycji przeznaczenia srodkow na akcje uswiadamiania - zgadzam sie,
        ze uswiadamiac koniecznie nalezy, ale takie okno to tez dobry pomysl, bo sa
        jeszcze tacy, ktorzy z roznych powodow wybieraja tego typu "anonimowe" rozwiazania
        boje sie nawet czy zapowiedziane w artykule szukanie matki nie odstraszy od
        korzystania z tego okna, bo ta kobieta wkladajac tam dziecko myslala, ze
        rozwiazuje caly swoj problem, a okazuje sie ze jednak nie do konca
      • Gość: Lucy Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.obta.uw.edu.pl 21.06.06, 11:52
        A nawet jeśli to co? Miałoby to udowadniać podłość? Ciąża też kosztuje, więc
        nie byłoby to takie nielogiczne.
    • Gość: fikus Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: 217.96.15.* 21.06.06, 11:54
      Uswiadamianie.
      Bidne to nasze nieuswiadomione spoleczenstwo.
      Jak kroic na podatkach, jak uprawiac seks byle gdzie,
      jak organizowac parady rownosci i co to demokracja
      wszyscy wiedza doskonale. Juz dzieci wiedza ze nie chca
      Giertycha i zakladaja ruchy. A tu nagle spada z ksiezyca
      osoba nieuswiadomiona.
      Natomiast szanuje ta matke ze zdecydowala sie urodzic i zachowac
      zycie,bardzo jej wspoczuje ze musi zrobic ten krok i wierze ze sie z niego
      wycofa zawsze jest jakis wyjscie. Mateczko dasz rade.








      • Gość: mama Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.net85-168-106.noos.fr 21.06.06, 12:04
        oj jak to latwo powiedziec, matczysko dasz rade,
        a dlaczego tu mowa tylko o matce, ze musiala, ze rozterki i ze moze jej sie odwidzi ?
        a nikt nie mowi nic o ojcu, coz to nie wiadomo panstwu ze do tego trzeba ojca i matki ? panowie ?
        moze wiec trzeba by bylo powiedziec, rodzice dacie rade ?
        • Gość: Lucy Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.obta.uw.edu.pl 21.06.06, 12:46
          W Polsce dzieci nie mają ojców. Alimenciarzom się współczuje, nierobów pieści,
          a żona zarabiająca więcej od męża nie powinna się zdziwić, jak zostanie sama.
          Bo niszczy mężulkowi ego.
          • Gość: kr.mary1 Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.rev.stofanet.dk 21.06.06, 13:45
            to prawda,ze dzieci nie maja ojcow.Moj kiedy porzucil mame i mnie dla jednej
            ku..wy i jej zrobil dzieciaka,to pozniej zeby mniej placic na mnie zrobil ze
            swojego syna debila - w pelnym tego slowa znaczeniu.Nazalatwial mase
            papiorkow,ze syn ma taka czy taka chorobe no i sad to uznal.Matka cale zycie
            sama na nas pracowala,dla mnie sie poswiecila i za wszystko moge Jej
            podziekowac.A tatus niech sie pocaluje,jak potrafi
            • Gość: fikus spoko spoko - IP: 217.96.15.* 21.06.06, 16:24
              Po pierwsze primo: jestem szczesliwym tatusiem ze szczesliwa zonka i
              szczesliwym synkiem.
              Po drugie primo : napisalek mateczko nie matczysko.
              Po trzecie primo : niestety ojcowie nie maja w sadzie rownych praw jezeli
              chodzi np. prawo do wychowywania, wielu ojcow z tego powodu cierpi.
              Wiec ostatecznie decyzja zawsze nalezy do matki. Zwiazek dziecka i matki
              niegdy nie bedzie taki jak ojca, jest to piekne i do czegos zobowiazuje.
              Po czwarte primo: drogie matki, nie macie szans na rowny start i kariere z
              facetam tego sie po prostu nie da zrobic, albo rodzina albo kariera, tak to
              statystycznie wyglada.
              Po piate primo: traumatyczne doznanania nie okreslaja rzeczywistosci na tym
              swiecie jet wielu skr... kazdej z plci wlaczajac gej i les.
              • totalna_apokalipsa Re: spoko spoko - 22.06.06, 00:11
                Po czwarte primo: drogie matki, nie macie szans na rowny start i kariere z
                > facetam tego sie po prostu nie da zrobic, albo rodzina albo kariera, tak to
                > statystycznie wyglada.


                Statystycznie to wygląda tak, ze obie strony pracują, z czego jedna tylko w
                pracy, a druga, pt. ta gorsza zawsze od stworzenia świata - grzeszna, zła i
                głupia - w pracy, a nastepnie drugie tyle w domu, bo pierwsza nie ma ochoty
                ruszyć tyłka sprzed TV albo komputera. To są polskie statystyki - kobiety mają
                zazwyczaj dwójkę dzieci i tzrecie dziecko pt. facet, które udaje , ze nie
                potrafi właczyć odkurzacza, ale karierę robi jak cholera...zazwyczaj na
                stanowisku urzędnika za 1300 zł:P
                • Gość: ja Czegoś nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:09
                  Nikt nikogo za mąż siłą nie ciągnie. Nie ma przecież przymusu.
                  Zamiast łapać pierwsze z brzegu spodnie, warto faceta poznać i zastanowić się,
                  czy chcę z nim być całe życie?
                  Nie rozumiem do kogo pretensja. Do Pana Boga - nawet tych niewierzących?
                  Mam dwoje dzieci (syna i córkę) i nie ma pracy, która zarezerwowana byłaby
                  tylko dla córki. Owszem nie wykonuje niektórych prac - na przykład nie dzwiga-
                  ale syn robi wszystko.
                  Ja w tej chwili jem sniadanie, które przed wyjściem do pracy przygotował mi
                  mąż. Siedzę w sukience, którą wyprasował mi mąż, a on poszedł do pracy w
                  koszuli, którą ja mu wyprasowałam.
                  U nas każdy robi to co umie najlepiej i kto ma czas.
                  Dlaczego więc te statystycznie głupie kobiety wychodzą za mąz za pasożytów.
                  Ale przecież samo to, że jestem głupia nie oznacza od razu, że mam prawo do
                  latania po ulicy z kałasznikowem.
                  A twoim zdaniem do tego sie to sprowadza. tym bardziej, że znam takie
                  przypadki, kiedy "zapylacz" tatalnie nieodpowiedzialny robi już kolejnej
                  kobiecie dziecko. Myśli, że z nią będzie inaczej. Że ją to do grobowej deski.
                  Głupia?
                  Głupia.
                  I to bardzo. A dziecko utrzymuje potem podatnik.
                  Kobiety myślcie przed, a nie po.
                  • sir.vimes Re: Czegoś nie rozumiem 22.06.06, 10:30
                    A ja nie pojmuję po co wychowuje się dziewczynki w niesamowitym kulcie partnera
                    i związku. Poszukiwanie Wielkiego Uczucia zajmuje przeciętnej nastolatce chyba
                    pół życia. A już 23, 24 letnie dziewczyny stają się obiektem kpin starszych
                    kuzynek , babć czy kogoś tam - bo nie mają chłopa. Cóż, że jedynym sukcesem
                    takich pańć jest nieudany związek z nieudacznikiem. Niektórym trudno to znieść
                    więc zaślepione debilną socjalizacją decydują się na z kimkolwiek i ponoszą
                    konsekwencje złego wychowania.
                    • Gość: ja Re: Czegoś nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:40
                      Byc może masz rację. Ja nie mam takich doświadczeń, może dlatego, że wcześnie
                      wyszłam za mąż ;)
        • Gość: Adriana Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 13:01
          Niestety, świadomość i mentalność zdecydowanej większości mężczyzn wpływa na
          mniej lub bardziej desperackie czyny pozostawionych na łasce losu młodych
          kobiet.
          Dzieciaka łatwo zrobić, wychodować i wychować o niebo trudniej.
        • Gość: kr.mary1 OJCIEC.... IP: *.rev.stofanet.dk 21.06.06, 13:40
          musi robic kariere,zeby pozniej lepiej dziecku bylo...bzdetne gadanie.Wiekszosc
          panow nie chce sobie zycia psuc takimi wpadkami.Takich kobiet jak ta opisana w
          artykule jest mniejszosc,bo jednak spora czesc dzielnie staje sie matkami i
          podejmuje wlasciwe decyzje.
    • rsrh To piekny przykład praktycznego działania Kościoła 21.06.06, 11:54
      A że budzi on "zaniepokojenie" urzędasów i prawników a także "moralizatorów"
      typu "stefanka" - to dobrze !!
      • miauka Re: To ciagle za malo! 21.06.06, 11:58
        Zgadzam sie! Zamiast gadac bzdury o aborcji i "zyciu nienarodzonym" nareszcie
        jakis sensowny pomysl. Niestety, wciaz za malo KK bierze na siebie
        odpowiedzialnosci za bzdety, jakie wygaduje i poczucie winy, ktore wzbudza w
        wiernych, zwlaszcza w kobietach!
      • sir.vimes To jeden z niewielu przykładów w miarę 21.06.06, 11:59
        przyzwoitego działania kościoła. Bez zachwytu.
        • robertbe Re: To jeden z niewielu przykładów w miarę 21.06.06, 12:10
          sir.vimes napisała:

          > przyzwoitego działania kościoła. Bez zachwytu.
          NIe przyzwoitego tylko KONSEKWENTNEGO produkowania biedy i ciemnoty która potem w koło macieju bedzie nosić te dzieciaki do okienka ;]]]]]]]
          • miauka Re: Produkowanie biedy 21.06.06, 12:15
            Plus niedorozwinięte prawo adopcyjne, plus domy dziecka (pare artykulow ostatnio
            w GW). I po cholere jeszcze czekac te 6 tygodni, skoro oddala, znaczy NIE CHCE -
            powinien tu dzialac automat: pozbawienie praw i adopcja, jak najszybciej, a
            podobno wszystko robi sie dla dobra dziecka (hipokryzja i jeszcze raz
            hipokryzja!!!).
            • entropia Re: Produkowanie biedy 21.06.06, 12:34
              > powinien tu dzialac automat: pozbawienie praw i adopcja, jak najszybciej, a
              > podobno wszystko robi sie dla dobra dziecka (hipokryzja i jeszcze raz
              > hipokryzja!!!).

              tak droga Hipokrytko, dla DOBRA dziecka. matka mogła być w szoku, być może (nie musi się tak stać, ale może się to zdarzyć) po jutrze przybiegnie po dziecko. i można na to kilka dni poczekać.
              • Gość: betasz Re: Produkowanie biedy IP: 5.6.1D* / 136.8.152.* 21.06.06, 13:16
                Kilka dni OK, ale nie 10 miesięcy!
              • Gość: kr.mary1 Re: Produkowanie biedy IP: *.rev.stofanet.dk 21.06.06, 13:52
                gwarantuje ci,ze jesli w szoku to pojutrze tez nie bedzie lepiej.Oddala i
                koniec,przypieczetowala sobie papiery i teraz powinno sie myslec o dziecku
          • rsrh Miałeś to szczęście roberciku be że okienko 21.06.06, 12:22
            jeszcze nie działało !!
          • sir.vimes Re: To jeden z niewielu przykładów w miarę 21.06.06, 12:52
            Myślałam raczej o analogii do beczek w Czerniejewie. To okno jednak jest
            lepszym wyjściem. A ciemnoty nie zmienisz za życia jednego pokolenia. Jakby
            ktoś przyzwoity zajął się edukacją, nie tylko seksualną, byłaby duża szansa że
            ta podrzucona dziewczynka wyrośnie na świadomą siebie osobę , której nie
            przyjdzie do głowy rodzenie niechcianego, niekochanego dziecka.
          • Gość: druga kawa Re: To jeden z niewielu przykładów... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 21.06.06, 18:42
            Zgadza sie - bo jezeli nie bedzie sie solidnie
            pracowac nad usuwaniem PRZYCZYN to tych
            wynoszonych do koscielnego okienka
            dzieciakow bedzie wciaz przybywalo!
            Koniec, kropka!!
      • Gość: Stefan Re: To piekny przykład praktycznego działania Koś IP: *.autocom.pl 21.06.06, 18:56
        > A że budzi on "zaniepokojenie" urzędasów i prawników a także "moralizatorów"
        > typu "stefanka" - to dobrze !!

        Pochwalam każdą akcję ratującą życie (każde życie). Ale dla dziecka byłoby
        lepiej gdyby matka się zrzekła praw do niego w szpitalu, zamiast zanosić je do
        okana. Wówczas dziecko mogłoby trafić do adopcji już po 6 tygodniach, a nie
        tułać się przez 8 miesięcy. I moje "moralizatorstwo" dotyczyło uświadamiania
        na temat bezkarnego zrzekania się praw do dziecka. O niczym innym nie myślałem.

        PS.: Na imię mam Stefan (nie stefanek), a imiona pisze się z wilekiej
        litery. :-)
    • Gość: stefan Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.olvit.com.pl / 80.48.240.* 21.06.06, 12:01
      ciekawe czy mama zainkasowała "becikowe"
      • Gość: mama Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.net85-168-106.noos.fr 21.06.06, 12:06
        a moze nie mama, a moze tata ?
      • Gość: zxc Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:11
        raczej nie zainkasowala becikowego, zeby to zrobic dziecko musi miec metryke
        urodzenia itp raczej sie tego tak szybko nie zalatwia (dzieko ma pare dni)
    • Gość: ząbki forever Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.mothercare.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:07
      dobry pomysł. trzeba by tylko zaocznie odebrać matce prawo do noworodka. szybko i po kłopocie.
    • Gość: Ela Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:13
      Chyba nie jest to najlepsze rozwiązanie!!!!Wręcz szkodliwe dla dziecka!!
      8 miesięcy dziecko będzie w przytułku!!!
      Prościej byłoby propagowanie możliwości pozostawienia dziecka w szpitalu zaraz
      po urodzeniu (bez jakichkolwiek sankcji i kar), przez instytucje do tego lepiej
      przygotowane (szkoły, przychodnie, poradnie itp.) niż Kościół i jego pracownicy!!!!
      • kabja Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:19
        zasadniczo nie ma znaczenia,czy to organizacja kościelna,czy pozakoscielna.
        Zgadzam się,że w takim przypadku dziecko powinno byc przekazane bezzwłocznie do
        adopcji.
      • entropia Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:30
        > Prościej byłoby propagowanie możliwości pozostawienia dziecka w szpitalu zaraz
        > po urodzeniu (bez jakichkolwiek sankcji i kar), przez instytucje do tego lepiej
        > przygotowane (szkoły, przychodnie, poradnie itp.) niż Kościół i jego pracownicy
        Ideologicznie słuszniej - to na pewno. czy lepiej - zważywszy na jakość urzędników państwowych spodziewałbym się raczej duzo lepszej opieki po wolontariuszach, nawet jeśli wydają się Pani ideologicznie 'brudni'.
        • rsrh Ma Pani racje ! Ale czerwonych zawsze do szału 21.06.06, 12:54
          doprowadza ze czegoś pozytywnego nie moga sobie przypisać-od zarania tej "wiary"
          Pozdrawiam "enthalpia"
        • wdakra Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 16:03
          entropia napisał:

          > > Prościej byłoby propagowanie możliwości pozostawienia dziecka w szpitalu
          > zaraz
          > > po urodzeniu (bez jakichkolwiek sankcji i kar),

          > Ideologicznie słuszniej - to na pewno. czy lepiej - zważywszy na jakość urzędni
          > ków państwowych spodziewałbym się raczej duzo lepszej opieki po wolontariuszach
          > , nawet jeśli wydają się Pani ideologicznie 'brudni'.

          Istnieje możliwość zrzeczenia się praw rodzicielskich i pozostawienia noworodka
          w szpitalu. Jest to z pewnością lepsze rozwiązanie, nie ideologicznie, tylko
          praktycznie, bo dziecko można niezwłocznie przekazać do adopcji.

          Spór o to, czy lepiej się takim dzieckiem zaopiekuje instytucja państwowa, czy
          kościelna jest bezprzedmiotowy, bo dziecko zostało przekazane do szpitala i
          dalsze działania w jego sprawie będą wykonywane przez urzędników państwowych.
          Rola zakonnic sprowadziła się do wzięcia tego dziecka z okienka i przekazania
          jednostce państwowej.
      • i_renka Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:55
        nie sadze zeby wiele matek decydowalo sie na pozostawienie dziecko zaraz po
        urodzeniu - w naszym spoleczenstwie wciaz bardzo silna jest opinia publiczna -
        przeciez za taka kobieta ciagnely by sie plotki i wytykanie palcami. "wyrodna
        matka" by byla do konca zycia:(
      • Gość: Stefan Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.autocom.pl 21.06.06, 19:24
        O tym właśnie piszę od pierwszego postu.

        Ale niektórzy zamiast doczytać wolą przykleić mi łatkę ciemnogrodu.
    • Gość: Nudzicie Zamiast pieprzyc te glupoty, moze lepiej zmowcie IP: *.eris.pl 21.06.06, 12:15
      Zamiast pieprzyc te wszystkie glupoty, moze lepiej zmówcie krótką modlitwę za
      dziecko i jego mamę.
      Zachęcam.
      • Gość: arm Re: Zamiast pieprzyc te glupoty, moze lepiej zmow IP: *.chello.pl 21.06.06, 14:35
        chyba oszalal. co ja z 14 wieku?
    • Gość: m Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:23
      lepiej, żeby dziecko zostało wyrzucone na śmietnik?

      pewnie jak dasz pieniądze na akcję uświadamiającą wszystkie matki w Polsce może
      i byłoby lepiej. chociaż nie wiem, w jaki sposób potrafiłbyś wszystkie z nich
      uświadomić.
      chyba jest różnica w kosztach takiej akcji, a w prowadzeniu jednego okna w
      budynku, który i tak się zajmuje?
      • Gość: Stefan Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.autocom.pl 21.06.06, 18:49
        Ale jednym oknem wwszystkich dzieci nie uratujemy!!!

        Nie potępiam okna. Wręcz przeciwnie uważam, że lepiej, że dziecko znalazło się
        w oknie, a nie na śmietniku, ale...

        Z opisu wynika, że dziecko było zadbane. Zatem matka zapewne chciała dla niego
        jak najlepiej. A czy najlepiej jest gdy będzie ono w przytułku przez 8
        miesięcy, zamiast pójść do adopcji już po 6 tygodniach???

        I tylko o to mi chodziło, gdy mówiłem o akcji uświadamiającej. Uświadomić, że
        można zrzec się praw do dziecka bez żądnych sankcji, co tylko dziecku wyjdzie
        na dobre.
    • yavorius Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:23
      Gość portalu: Stefan napisał(a):
      > I to jest właśnie przykład na to, że dobre intencje czasem nie prowadzą do
      > pożądanych skutków.

      Jasne, lepiej by było, gdyby dziecko trafiło do śmietnika...
      • Gość: Stefan Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.autocom.pl 21.06.06, 19:28
        > Gość portalu: Stefan napisał(a):
        > > I to jest właśnie przykład na to, że dobre intencje czasem nie prowadzą d
        > o
        > > pożądanych skutków.
        >
        > Jasne, lepiej by było, gdyby dziecko trafiło do śmietnika...

        Czytaj proszę ze zrozumieniem.
        Lepiej by było gdyby mogło od razu trafić do adopcji. Wsadzając dziecko do
        okienka matka skazała je na kilka miesięcy tułaczki. Gdyby sie formalnie
        zrzekła prawa do dziecka mogłoby ono w kilk atygodni trafic do adopcji.

        Ale dla koscioła ważne jest uratowane życie. Natomiast jakośc tego życia jest
        juz nieistotna.
    • Gość: karolina 22 Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:25
      to okno to cudowny pomysł i szansa dla maluchów. Bóg zaplać siostrom
    • Gość: FreakyMisfit Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.06.06, 12:34
      Pierwsze dziecko wyprodukowane za becikowe?
      • Gość: abc ta. a co ty wiesz o becikowym, co? IP: *.acn.waw.pl 21.06.06, 12:58
        kiedy się je dostaje? wiesz?
        bezmyślny krzykacz...
    • elza66 Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 12:57
      Proponuję aby ktoś z LPR zaadoptował to dziecko.
      Jakiś przeciwniek aborcji!
      albo nie...niech łoży Giertych na utrzymanie dziecka
      bo takiEgo ojca mieć NAWET PRZYBRANEGO to KARA BOSKA!!
    • tom1003 Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 13:01
      nazaretanki zrobiły COŚ. MOżna było zrobić coś skuteczniejszego, lub nie zrobić nic.
      Zakompoleksione feministki najchętniej wyabortowałyby dziewczynkę przed
      urodzeniem, a teraz zapewne najchętniej urządzą dyskusję za pieniądze podatnika,
      czy za danie jej w przyszłości klapsa należy karać więzieniem.
      • aija Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" 21.06.06, 13:23
        Czy pieniactwem leczysz wlasne kompleksy?
    • Gość: eliza Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 13:14
      tak... ale z drugiej strony nie wyrzucono jej w reklamowce do smietnika i to
      juz postep. Ponadto - moze sie zglosi jednak i zrzecze praw .
    • Gość: andrzej Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 21.06.06, 13:17
      A mnie przeraza w tym wszystkim POLSKIE PRAWO. Porzucone dziecko powinno jak
      najszybciej trafic do rodziny ktora stara sie o adopcje ! Takie procedury
      powinny trwac najwyzej kilka dni aby dziecko zaraz po urodzeniu nie odczulo ze
      jest niepotrzebne i porzucone. Poza tym taki niemowlak nie bedzie obciazone
      zlymi doswiadczeniami z pierwszych miesiecy zycia kotre moga miec ogromny wplyw
      na na jego rozwoj
    • Gość: bartek Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.obg.com 21.06.06, 13:47
      proponuje zapoznac sie z wypowiedzia andrzeja na koncu watku, cytuje: "A mnie
      przeraza w tym wszystkim POLSKIE PRAWO. Porzucone dziecko powinno jak
      najszybciej trafic do rodziny ktora stara sie o adopcje ! Takie procedury
      powinny trwac najwyzej kilka dni aby dziecko zaraz po urodzeniu nie odczulo ze
      jest niepotrzebne i porzucone. Poza tym taki niemowlak nie bedzie obciazone
      zlymi doswiadczeniami z pierwszych miesiecy zycia kotre moga miec ogromny wplyw
      na na jego rozwoj" - dla mnie tez najwazniejszy jest stan faktyczny i z calym
      szacunkiem dla siostr ktore "prowadza" to okno ten przypadek pokazuje ze moze
      warto teraz zastanowic sie nad tym zeby ta bardzo dobra inicjatywa zostala
      jeszcze bardziej usprawniona. Mieszkam juz od 5 lat w usa i moge tylko
      powiedziec z czasami wystarczy tylko dobra wola urzednikowi i mysl o tym co
      jest najlepsze dla dziecka. Sam zastanawiam sie dla czego proces adopcji w
      podobnym przypadku musi trwac 10 miesiecy. Pewnie kazdy, wliczajac urzednikow
      ma swoje, czesto dobre powody, ale kiedy spojrzec na to z najwazniejszej
      perspektywy - dziecka - wszystkie "inne" proceduralne wzgledy na prawde
      bledna....sam mam coreczke i wiem jak wazne jest zeby ta malutka otoczyc jak
      najszybciej cieplem i miloscia.
    • Gość: vera Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.06.06, 13:54
      chetnie adoptowalabym ta Malutka, wychowalam juz 4 corki, wychowalabym i piata.
      Nie wiecie gdzie powinnam sie zglosic?
      • Gość: dora Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.sympatico.ca 21.06.06, 15:05
        nie mozesz jej adoptowac bo jestes poza granicami Polaki
    • Gość: ? A co mnie to obchodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 13:58
      ?
      • Gość: vera Re: A co mnie to obchodzi? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.06.06, 14:01
        lomatko! czlowieku to nie pisz NIC i przeczytj sobie opis podrozy na Seszele.Sa
        ludzie, ktorych to OBCHODZI.
      • terence Re: A co mnie to obchodzi? 21.06.06, 15:09
        ROTFL
        a co mnie to obchodzi, że Ciebie nie obchodzi... hehe
        ludzie to sadomasochiści czytają coś co ich nie obchodzi, niektórzy męczą się na
        Wyborczej i ja opluwają bo im się nie podoba ale czytać też czytają i nawet
        komentują hehe
    • Gość: huher Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 14:46
      No tak. Masz oczywistą rację. Za 300zl za wstawione okno i 20 za małą kołyskę
      taaaaka by była akcja uświadamiająca.
    • Gość: Terence Re: Pierwszy noworodek znaleziony w "oknie życia" IP: *.elb.vectranet.pl 21.06.06, 14:53
      Jest rzeczą zdumiewającą, że istnieją biskupi gotowi błogosławić okręty wojenne,
      bombowce lub wojska przed bitwą, a którzy potępiają regulację urodzin...
      Jest rzeczą zdumiewającą, że księża kapelani kropią sprzęt wojskowy służący do
      zabijania...
      gaduly.pl/topic2189.htm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka