Dodaj do ulubionych

Wołanie o pomoc

IP: *.kolornet.pl 31.10.06, 00:42
kara chłosty, z powodzeniem stosowana w wielu rejonach świata
Obserwuj wątek
    • Gość: les ziobro jestes nr.1 IP: *.dsl.mindspring.com 31.10.06, 03:30
      a teraz tysiace gadajacych glowi kazdy wie czyja to wina/szkoly rodzicow
      kosciola/ale powiedziec jak to zmienic kazdy chowa glowe w piasek no poza
      kaczynskimi i giertychem . zero tolerancji dla bandytow.
      • bubba49 Re: ziobro jestes nr.1 01.11.06, 21:14
        Przecież on i reszta tylko gadają,będą zamykali dzieciaki w schroniskach i
        koniec.Szkoly trzeba zmieniac,dołożyc kasy i najważniejsze nich dzieciaki chodzą
        od pierwszej do dziewiątej chodzą w jednej szkole.Przechodząc do innej szkoły
        dostają małpiego rozumu.
    • gm114 Re: Wołanie o pomoc 31.10.06, 06:06
      Dobrze wszyscy wiedzieli, teraz rżną ze strachu głupa... Niedorośli
      dorośli...Trzeba być ślepym i głychym, żeby nie widzieć siniaków...
      • Gość: mag Re: Wołanie o pomoc IP: *.autocom.pl 31.10.06, 07:38
        a dlaczego tak sie dzieje? najpierw zacznijmy od swoich domow jak sa
        wychowywane dzieci,brak czasu ,daj mi spokoj ,dziewczyny juz w gimnazjum maja
        kolorowe wlosy ,pepki na wierchu,najmodniejsze ciuch tzw trendy chlopcy
        rowniez , a jak sie znajdzie rodzina biedniejsza a dziecko nie ma sily
        przebicia czyli pewnosci siebie to jest zaszczute.
        Telefony komorkowe najlepiej trendy czyli z cyfrowka ,w dalszej kolejnosci do
        dyrektorzy szkol ktorzy pozwalaja na takie towarzystwo w szkole,Jestem
        przeciwna mundurkom ale schludny wyglad w szkole tak.Jak taka dziewczyna czy
        chlopak ma pozwolenie domu ,ba mama czesto jest zachwycona dzieckiem wiec co
        ma zrobic szkola a w szkole nauczyciele to juz nie ci z powolania to ludzie
        ktorzy poprostu pracuja a zainteresowanie proplemami dzieci ,po co wystarczy
        powiedziec ze nikt nic nie slyszal,proste
        • lepek997 Re: Wołanie o pomoc 01.11.06, 09:33
          Zgadzam się !!!! ale nie z tymi bzdurami o komurkach i wychowaniu!! racją jest
          że wychowanie domu jest ważne ale czy niemówi sie że szkołoa powinna nauczaś
          życia w społeczęstwie?? 13 lat chodziłem do szkoły niestać mnie było na luksust
          ale niebyłem deptamy z błotem wolałem stawiać sie i walczyć o swoje!!
          chodziłem pobity i wielko kłopotów sptawiłem mamie ale za cene wolmości!! Tak
          szkoła życie to wojna!! wojna o przetrwanie czasy sie zmieniły wszedie. a co
          szkoła zawsze umywa ręce!! ja byłem karcony za to ze powiedziałem co mi sie
          nietodoba !! jak powiedziałem ze gościu mnie udeżył w tważ to zastałem przez
          wychowawczynią nazwany w obec całej klacy kablem odtej pory wziołem sie za
          siebie i pirwszy raz z dumą wezwanie do szkoły dla rodziców za pobicie 2 osub
          które mnie prześladowały 6 miesiący od tamtrj pory mineło 14 lat i do tej pory
          czuje dume!! dume wyzwolenia i 12 kolejnych lat bez większych problemów
    • mihurd Re: Wołanie o pomoc 31.10.06, 08:03
      Wszystkim teoretykom, praktykom i komentatorom wychowania polecam tekst
      Bogusława Wolniewicza z dzisiejszej "Rzepy":

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061031/opinie_a_1.html
      Przyznanie nauczycielowi realnej władzy szybko przywróciłoby mu autorytet, a z
      nim i szkolną dyscyplinę

      Młodzież nie trudna, lecz występna

      Izolowanie dzieci źle wychowanych od normalnych jest działaniem w duchu
      pedagogiki Janusza Korczaka

      opinie_a_1-1.F.jpg
      MIROSŁAW OWCZAREK
      opinie_a_1-2.F.jpg
      BOGUSŁAW WOLNIEWICZ, profesor filozofii

      Od lat blisko czterdziestu polską szkołę niszczy rak "reformy". Teraz zbieramy
      owoce. Wołałem w 1991 r. na puszczy, gdy beztroscy "reformatorzy" szykowali się
      do kolejnego na nią skoku. Usiłowałem bić na alarm w 1998, gdy Buzek z Handkem i
      Radziwiłł brali się do swojej "reformy kompleksowej", w mediach zaś rozpętała
      się nagonka przeciw belfrom. Dziś, po przerażających wydarzeniach w gdańskim
      gimnazjum, fakt szkolnej anarchii i zdziczenia młodzieży zaczyna wreszcie
      przebijać się przez parawan pedagogicznego kłamstwa i obłudy do społecznej
      świadomości.
      SZKOŁY POD SZCZEGÓLNYM NADZOREM

      Kto zawinił? Od 15 lat mówię to samo: winne są władze oświatowe oraz flankujący
      je koryfeusze pedagogiki i psychologii. Łącznie można objąć tę trójcę mianem
      pedologów, samozwańczych dziecioznawców. Wraz ze swoim dziennikarskim peletonem
      tworzą oni potężną grupę zainteresowaną żywotnie utrzymywaniem szkoły w stanie
      permanentnej "reformy" i zamętu. Duch czasu niestety im sprzyja.

      Po latach z górą czterdziestu pojawił się pierwszy minister oświaty, który
      ośmielił się rzucić pedologicznej klice wyzwanie i zamiast zapowiedzieć z
      fanfarami następną reformę - co spotkałoby się z aplauzem - podjął próbę, by
      naprawdę coś konkretnego dla szkoły zrobić. Chwycił przy tym od razu byka za
      rogi, biorąc się do tego, co dla szkoły absolutnie podstawowe i najważniejsze:
      do odbudowy autorytetu nauczyciela i dyscypliny ucznia, zrujnowanych dziś
      kompletnie przez pedologów i ich medialnych stronników. Ściągnęło to na niego
      oczywiście zajadłe ataki, nieomal jako na wcielenie diabła.

      Minister Giertych wystąpił bowiem z inicjatywą dla pedologów horrendalną: trzeba
      uwolnić zwykłe szkoły od miażdżącego je brzemienia tzw. młodzieży trudnej,
      umieszczając ją pół karnie, pół wychowawczo w osobnych domach poprawy, od 2008
      roku po jednym w każdym powiecie. Nazwał je szkołami o szczególnym nadzorze
      pedagogicznym, ale innym ministrom się to nie podobało i zaproponowali nazwać je
      ozdobnie szkołami dla młodzieży niedostosowanej albo - jeszcze lepiej -
      ośrodkami wsparcia rozwojowego.
      FRAZES ZAMIAST RADY

      Reakcja pedologów była tak samo do przewidzenia, jak ich sentymentalne frazesy.
      Oto Irena Dzierzgowska, była wiceminister i wdrażarka ostatniej "reformy",
      uznaje inicjatywę ministra za "niebezpieczny absurd", gdyż "nie ma instytucji
      bardziej demoralizującej niż wojsko czy poprawczaki" ("Rzeczpospolita"
      10.10.06). Jej zdaniem jest to "sposób na pozbycie się kłopotliwych uczniów,
      którzy najczęściej nie ze swojej winy zachowują się źle" i którym "trzeba
      pomagać, a nie karać". Jaka więc jej praktyczna rada? Wiadoma: "zatrudnić więcej
      psychologów i pedagogów na zajęcia pozalekcyjne".

      W ten sam ton uderza Alina Kozińska-Bałdyga z jakiejś pedologicznej "Federacji
      Inicjatyw Oświatowych", współtwórczyni Narodowej Strategii Integracji Społecznej
      - z daleka widać, że dętej. Otóż tam "wyraźnie zapisano, że trudną młodzież
      trzeba wspierać, nie izolować; zintegrować z rówieśnikami, a nie odseparować".
      Cóż więc mamy robić? Dla pedolożki sprawa jest jasna jak słońce: więcej miłości
      i szacunku dla młodych ludzi, a mniej kar i dyscypliny.
      TRIUMF "TRUDNEGO" NAD NAUCZYCIELEM

      Zamiast dyskutować z pedologiczną bzdurą in abstracto, spójrzmy lepiej na
      pedagogiczny konkret, i to z pierwszej ręki. Proszę przy tym wybaczyć
      dra-styczność opisu, idę na nią z oporami, ale chcę, by czytelnik doznał owego
      konkretu bez znieczulenia. I by uprzytomnił sobie, że to dziś w szkole żadna
      nadzwyczajność; przeciwnie, to jej dzień powszedni.

      Zdarzyło się to miesiąc temu w jednej z warszawskich szkół podstawowych, w
      trzeciej klasie. Młodzież zatem 9-letnia, dzieci; zwyczajne - i jeden "trudny".
      Nauczycielka każe otworzyć zeszyty, wszystkie to robią, "trudny" nie. Siedzi nad
      zamkniętym i patrzy wyzywająco. Nauczycielka podchodzi i powtarza polecenie.
      Wtedy słyszy: "odpie..się" - wypowiedziane na oczach całej klasy ze spokojem,
      jaki może dać tylko poczucie zupełnej bezkarności. I dalej patrzy z tryumfem.
      Nauczycielka się cofa, zaczyna lekcję, w oczach ma łzy. Dziecko, które to w domu
      opowiedziało, było poruszone do głębi.

      Obłudny eufemizm "trudne" - jak "kłopotliwe", "niedostosowane" czy
      "nadpobudliwe" - to fałsz. Ma ukrywać przed opinią publiczną, do czego polską
      szkołę doprowadzili jej "reformatorzy"; a także zwalić z nich odpowiedzialność
      za tę zbrodnię na frontowych nauczycieli, nic tu niewinnych. W szczuciu
      przeciwko nim kogo się da - rodziców, dziennikarzy, samej młodzieży - są
      niestrudzeni. Nigdy zaś nie spotkałem się z przypadkiem, by spojrzeli krytycznie
      na siebie i na swoje palcem na wodzie pisane teorie.
      NIEUSUWALNY DEFEKT MORALNY

      Ta młodzież i te dzieci nie są "trudne", lecz występne. Tak je określał wielki
      wychowawca Janusz Korczak; a mówił też, że są to dzieci "z defektem moralnym",
      nieusuwalnym. Dlatego opowiadał się stanowczo za koniecznością ich izolowania od
      dzieci normalnych, choćby i tych źle wychowanych - i tood przedszkola
      poczynając. Dziecko źle wychowane da się wyprowadzić na normalne, choć nie
      perswazją, rzecz jasna, ani czułościami.

      Z dzieckiem występnym to się nie udaje, źródło zła tkwi zbyt głęboko. Wielki
      Korczak tę groźną prawdę widział i rozumiał, że płyną z niej dalekie
      konsekwencje. Pedolodzy wolą zamykać na nią oczy i śnić dalej swój sen złoty
      Salomei o powszechnym "partnerstwie", "pedagogice serca" i o "integrowaniu"
      zgniłych jabłek ze zdrowymi. Nie na nich przecież, dekowników z głębokich
      szkolnych tyłów, spadają jego straszne skutki.

      Co robić z młodzieżą występną, skoro z góry wiadomo, że nic dobrego z niej nie
      wyrośnie? I jak odbudować szkołę po pedologicznym spustoszeniu? W tych pytaniach
      odsłania się olbrzymi problem cywilizacyjny, usilnie dotąd zakrywany. Na pewno
      nie ma na nie jednej prostej odpowiedzi, cząstkowe jednak są. Od ręki można
      wskazać co najmniej trzy.
      WŁADZA W SZKOLE DLA NAUCZYCIELA

      Pierwszej udzielił już minister Giertych, i to w duchu Korczaka: tak czy owak
      młodzież występna musi zostać oddzielona od normalnej. Jak dokładnie, to wielka
      kwestia, którą trzeba gruntownie rozważyć - byle nie z pedologami, tylko z
      frontowymi pracownikami czynnych już ośrodków poprawczych.

      Drugą odpowiedzią byłoby ograniczenie obowiązku szkolnego do tych jedynie,
      którzy gotowi są spełniać minimalne warunki współżycia społecznego. Reszta niech
      robi, co chce, a gdy naruszy prawo, to trafi do domu poprawy. Szkoła to przywilej.

      Trzecią wreszcie jest pozbawienie pedologów władzy nad szkołą i przekazanie jej
      czynnym nauczycielom, czyli radzie pedagogicznej. W szczególności rada ta winna
      mieć bezapelacyjne prawo do wydalenia ze swej szkoły każdego, kto się nie
      podporządkowuje jej regulaminowi. A już kłopotem kuratorium i jego pedologów
      niech będzie to, co z takim osobnikiem dalej robić i komu go podrzucić, jeżeli
      komukolwiek. Przyznanie nauczycielowi w szkole realnej władzy szybko
      przywróciłoby mu też autorytet, a z nim i szkolną dyscyplinę. Trzeba by tylko
      tego naprawdę chcieć. A więc: chcemy tego czy nie?
      BOGUSŁAW WOLNIEWICZ, profesor filozofii
      • paskudaprawdziwa Re: Wołanie o pomoc, a filozofia wychowania 01.11.06, 05:45
        Zdarzyło się to miesiąc temu w jednej z warszawskich szkół podstawowych, w
        trzeciej klasie. Młodzież zatem 9-letnia, dzieci; zwyczajne - i jeden "trudny".
        Nauczycielka każe otworzyć zeszyty, wszystkie to robią, "trudny" nie. Siedzi nad
        zamkniętym i patrzy wyzywająco. Nauczycielka podchodzi i powtarza polecenie.
        Wtedy słyszy: "odpie..się" - wypowiedziane na oczach całej klasy ze spokojem,
        jaki może dać tylko poczucie zupełnej bezkarności. I dalej patrzy z tryumfem.
        Nauczycielka się cofa, zaczyna lekcję, w oczach ma łzy. Dziecko, które to w domu
        opowiedziało, było poruszone do głębi.
        ---------------------


        "Trudny" wymaga dodatkowej pomocy, powienien natychmiast zostac przekazany
        specjalnistom od dzieci "trudnych", specjalisci ci powinni byc zatrudnieni w
        szkole, a dziecko pod ich kontrola, bedzei kierowane dalej.

        Trudne dziecko wymaga specjalnego programu naucznia na jakis czas. Tak wiec
        przypadek takiego dzeicka wymaga "usuniecia" go zklasy, stworzenia dla niego
        alternatywnego programu i tak to sie powinno nazywac. Faktycznei jest to
        usuniecei dziecka z klasy na najwaznejszych lekcjach, "lekkie" przedmioty moze
        miec dalej ze swoja klasa, albo i nie, bo to zalezy od stponia "trudnosci"
        uczenia sie i stopnia trudnosci w przystosowaniea do pracy -nauki w grupie.

        Take wiec takie dziecko przechodzi badania ( w tym rozpoznania srodowiske);
        rozpoznania, konkretna terapie i ustala sie dla niego alterantywna technike
        uczneie ... Wreszcie podejmuje sei decyzje calkoweitego lub czesciowego
        usiniecia dzeicka z klasy w zaleznosci od rozpoznania learning disabilities (co
        jest zrodlo agresji dziecka) . Nieprzystosowanie spoleczene tez wymaga terapii.

        Jest wiele organizacji kandyjskich i miedzynarowowch zajmujacych sie learning
        disabilities, a takze opracowywaniem i edukacja o nowych technikach ucznenia,
        sa szkolenia, sa gotowe programy komputerowe...

        Dzieco byc moze wroci do normalnej klasy, a byc moze powinno isc innym -
        specjalnym programem... Ale te odbywaja sie w normalnych szkolach, sa tylko
        wydzielony klasy, albo nawet tylko wydzielone przedmioty... opcji jest wiele.

        Jesli takich dzieci jest duzo tworzy sie specjalne odrebne klasy, dzieci
        otrzyzmuja rozna pomoc, w zalenosci od stopnia nawet w postaci specjalnych
        programow komputerowych.

        Unika sie tworzenia "specjalnych szkol".

        Nie jestm specjalistka w tej dziedzine, ale mam 14 -letnego syna, mieszkam
        teraz w Kandzie i uznaje ze doswiadczenia kandysjkie bardzo przydalby sie
        polskie szkole, zwlaszcza podstawowego szczebla...

        Nie mam problemu ze swoim 14 -latkiem, po publicznej (rejonowej) szkole
        podstawowej moj syn jest teraz w elitarnym junior high school, a znalzl sie
        tam wylacznie ze wzgldu na wyniki - oceny jakie mial. Nikt nie nazywa tej
        szkoly elitarna, kazde dzeicko moze sie w niej znalezc, choc wiadomo, ze dzeici
        mniej uzdolnione nie dadza sobie tam rady. Mieszkamy w anglojezycznej prowicji,
        w tej szkole tej uczy sie i mowi po francusku i to jest pierwszy stopien
        selekcji.


        Kanadyjski model i szerzej zachodni model jest kompletnym zaprzeczeniem
        myslenia prof. Wolniewicza. Osobiscie dziwie sie, ze filozof jednak tak nisko
        mysli o czlowieku, w tym tak anchronicznie (by nie powiedziec prymitywnie) o
        przyczynach agresji i nieprzystosowania dzieci do regul szkoly, w tym do zycia
        w grupie.

        Trudne dzeici wymagaj pomocy, a nie kary.

        Jesli jednak trudne dzeicko popelnia przestepstwo, np. 14 -latek gwalci
        koleznake, czy molestuje, czy zneca sei, to oczywoscie jedna z opcji "pomocy"
        jest kara - uswiadomie, ze nie ma przyzwolwnia na wolnosc absolutna
        kogokolwiek, ze zycie w grupei ma swoje nie tylko reguly, ale powazne
        konsekencje za ich naruszanie... Dzieci powienny wiec byc GLOWNIE uczone
        ponoszenia odpowiedzialnosci, i tylko forma edukacji o odpowiedzoialnosci
        winno byc karanie. Tak sadze. Chodzi o to by agresje zmiejszac, "tepic", a nie
        stymolowac, nie potegowac.

        Nie z kazdego trydnego dziecka wyrasta przeceiz psychopata - o czym
        wiemy.



        • paskudaprawdziwa Re: Wołanie o pomoc, a filozofia wychowania 01.11.06, 05:55
          Napisalam j.w. to w pospiechu i zmeczniu po Halloween, ktorego to swieta dzieci
          zdecydowaie nie lubie, wiec tym bardziej to meczacy dla mnie dzien,
          to samo postaram sie dopracowac.

          paskuda.blox.pl

          • Gość: kotoo prawdziwa pomoc, a filozofia wychowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 10:39
            zgdzam się z p. profesorem, ponieważ nienawidzimy szczerze permisywizmu do
            naszje szkoły wali 500 dzieci rocznie, bo jest normalnie. I tyle.
    • Gość: minor jk tez tak mialem jak on a bylem mlodszy bo IP: *.autocom.pl 31.10.06, 08:35
      w wieku 12 lat ale jakos sie nie zabilem tylko powiedzialem starym i jakos
      zylem bo musialem zyc...
      • Gość: Lucusia Re: jk tez tak mialem jak on a bylem mlodszy bo IP: 212.244.186.* 31.10.06, 09:22
        Otóż to. Jesli ma sie normalną rodzinę, w której ludzie ze sobą rozmawiają, to w każdej sytuacji mozna pomóc. W patologicznych rodzinach, których jest najwięcej - mamusi nie obchodzi tatuś ani dzieci, byle tylko w pokoju było posprzątane, tatusia nie obchodzi mamusia ani dzieci, byle nie brały za dużo pieniędzy i nic od niego nie chcieli, dzieci, które szybko się uczą, że nikomu nic do tego co robią - wyjściem mogą być małe szkoły. Moje dzieci chodziły do małej podkrakowskiej szkoły i tu nauczycielka wzywała rodziców, gdy padały złe słowa, gdy zauważono konflikt między jakimiś dziećmi (zauważano), gdy dziewczynki były niestosownie ubrane.Była zachwycona, dzieci sie szybko rozwijały i były bezpieczne. Niestety gimnazjum juz u nas nie ma, jest jedno zbiorcze, gdzie znowu sa klasy 35 osobowe, nikt nikogo nie zna i dzieciaki się topią wzajemnie w toaletach, a panie nauczycielki nic nie zauważają, nawet mokrych włosów i siniaków. Nie odważyliśmy się tam posłac naszych dzieci, jeżdżą sobie do Krakowa do renomowanej publicznej szkoły, gdzie klasy są dwudziestoparoosobowe (już nie będą, bo miasto ucina dotacje a chętnych coraz więcej). Tu są dzieci bogatsze i biedniejsze, ale kryterium prestiżu są wyniki w nauce. Nigdy nie słyszałam o "kujonach", maltretowaniu, nauczyciele uczą tolerancji i próbują budować solidarność klasy w stosunku do siebie nawzajem. Nikt nie znęca się nad grubymi, małymi, pryszczatymi czy za krótkich spodniach. Dziewczynki w koszulkach na ramiączkach i za krótkich bluzeczkach wysyłane sa do domu do przebrania.
        Sa takie szkoły i to co się w nich dzieje zależy w dużej mierze od rodziców i pedagogów. Nie trzeba tu ministra, no chyba po to, by ustawowo zmniejszył klasy, czy zapewnił godna dotacje dla szkół, by były kółka zainteresowań, dodatkowe zajęcia i dobrze wykwalifikowani nauczyciele.
    • ben_shaprut Racja - w Singapurze to działa 31.10.06, 08:37
      Gość portalu: skutecznie napisał(a):

      > kara chłosty, z powodzeniem stosowana w wielu rejonach świata
    • Gość: gość Wołanie o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:23
      Analizując wczorajsze wydarzenia należałoby sie przyjrzeć so się dzieje w
      Gimnazjum w Gaju(Gmina Mogilany).Dzieci się boją wracać gimbusem większość
      spokojnych uczniów wraca pieszo przechodzac Zakopiankę.Ile rtazy w tej szkole
      interweniuje policja?
    • Gość: (...) Wołanie o pomoc IP: *.bulldogdsl.com 31.10.06, 14:33
      Czytam Wasze artykuly i nie moge uwierzyc w to co sie dzieje w tej Polsce, to
      jest karygodne!!!! Najbardziej zalosne jest to, ze te dzieci nie maja sie do
      kogo zwrocic, bo nauczyciele nie reaguja, gdyz wola nie widziec problemu - tak
      jest dla nich wygodnie; rodzice, nie reaguja bo w gonitwie za kromka chleba,
      zeby wyzywic swoje dzieci nie maja nawet czasu z dzieckiem porozmawiac, a co
      dopiero wglebic sie w jakis problem dotyczacy dziecka!!!!
    • Gość: (...) Wołanie o pomoc IP: *.bulldogdsl.com 31.10.06, 14:33
      Czytam Wasze artykuly i nie moge uwierzyc w to co sie dzieje w tej Polsce, to
      jest karygodne!!!! Najbardziej zalosne jest to, ze te dzieci nie maja sie do
      kogo zwrocic, bo nauczyciele nie reaguja, gdyz wola nie widziec problemu - tak
      jest dla nich wygodnie; rodzice, nie reaguja bo w gonitwie za kromka chleba,
      zeby wyzywic swoje dzieci nie maja nawet czasu z dzieckiem porozmawiac, a co
      dopiero wglebic sie w jakis problem dotyczacy dziecka!!!! Ludzie zrobcie cos z
      tym!!!!!!!!!!!
    • Gość: Włodek Re: Wołanie o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 14:46
      Trzeba przewietrzyć złotouste srodowisko kuratorów oświatowych i innych
      pracowników tej instytucji którzy odpychają problem nie mogąc sobie z nim
      poradzić. Wszelkie próby dyscyplinowania uczniów którzy w swoim zachowania
      przekraczają wszelkie granice przyzwoitości napotykają na wrogość ze strony
      wszelkiego rodzaju " obrońców dzieci ".Karygodną była decyzja byłego kuratora
      oświaty woj. podkarpackiego który sprzeciwił sie usunięciu sprzedawców
      narkotyków jednej ze szkół.Głupata zwierzchnika jest bardziej demoralizująca od
      złego przykładu.
    • Gość: k komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 18:04
      Jeśli babcia wiedział, o tym, że jej wnuczek jest bity i kopany to powinna była
      zareagować. Najwidoczniej nie poruszyłlo jej to do próby samobójczej wnuka i
      zainteresowania się sprawą mediów. Nie można zrzucać całej odpowiedzialności na
      szkołe i nauczycieli. Dzieci są różne i jak wszystcy mają lepszy i gorszy czas.
      nauczyciele nie są w stanie sprawdzić czy wszystko z wychowankami jest w
      porządku, nawet mając kamery zainstalowane w szkołch. Przede wszystkim rodzice
      powinni obserwować własne dziecko, kto jak nie oni znają lub powinni znać własne
      dziecko???
    • gosia_eru Wołanie o pomoc 31.10.06, 19:33
      kara chłosty nie zmniejszy agresji i przemocy tylko ją wzmocni. To nie jest
      rozwiązanie. Czy w ogóle istnieje rozwiązanie tej chorej sytuacji jaka jest w
      niektórych szkołach? Skoro ci ludzie znęcają się nad innymi w tym wieku to kim
      staną się gdy dorosną? Nasze społeczeństwo jest chore - jak je uleczyć?
    • Gość: dim Wołanie o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 19:57
      Z chłopakiem dzieje sie coś złego?!?
      Co Wy już na głowę poupadaliście?!?!??!?!?!?!
      To raczej te bydlaki powinny trafić do psychologa... i to więziennego!
      Razem ze starymi. Tyle o tym myślę.
    • Gość: kasia Wołanie o pomoc IP: *.szczecin.mm.pl 31.10.06, 20:01
      to co się dzieje w polskich szkołach zakrawa na kpinę!!!Jest chyba gorzej niż w
      zakładach poprawczych, najsmutniejsze w tym wszystkim jest to,że to dzieci z
      tzw, dobrych domów i rodzice zazwyczaj twierdzą,że to niemożliwe żeby ich
      dziecko, przecież ono jest takie grzeczne....to młodzi bandyci, skoro w wieku 14
      lat potrafią w ten sposób się zacowywac niech odpowiadają za swe czyny jak
      dorosłe osoby.Ciekawa jestem, czy jeśli zostaną tak brutalnie potraktowni , będą
      nadal uważli,że jest to takie zabawne i stanowi żart dla innych.Kij ma dwa końce
      i na pewno sie na nich zemści...!
    • gonita1 Wołanie o pomoc 31.10.06, 23:28
      Może całe grono pseudo-pedagogiczne wybrałoby się do sadu zbierać jabłka?!
      Byłaby to pożyteczniejsza praca niż uczenie dzieci w szkole. Co to za pedagog,
      który przez tak długi czas nic nie widzi?! A może minęło już tyle czasu, że
      każdy zdążył już przywyknąć do "niestandardowego" zachowania chłopca? Za to co
      dzieje się w szkole odpowiada dyrekcja i nauczyciele. W czasach kiedy ja
      chodziłam do szkoły, to bałam się być nieprzygotowana, bo nauczyciel zaraz
      wyciągał surowe konsekwencje; bieganie po korytarzach, niecenzuralne
      słownictwo, poniżanie kolegów i koleżanek? niechno by kto spróbował, zaraz
      dywanik i rodzice w szkole. A w domu co się działo?! na moje szczęście znam to
      tylko z opowiadań, ale nie było to "bo nauczycielka jest głupia" czy " mój syn
      napewno by tego nie zrobił, moja córka jest dobrze wychowana" Drodzy
      rodzice /jestem matką 2 dzieci/ gdy wasze dziecko coś przeskrobie tylko
      troszeczkę, to zatrzymajcie się przy nim, "złojcie mu skórę" a przy kolegach
      naróbcie mu wstydu, nauczycielowi dajcie pozwolenie na dobitne skarcenie
      waszego dziecka!!! To mu tylko na dobre wyjdzie. Jeżeli dziecko będzie czuło w
      domu respekt i wiedział co to znaczy "szacunek" z autopsji nie z
      encyklopedii!!! to w szkole też będzie się zachowywał jak się należy i nie
      tylko w szkole. Nauczycielom zabrano za dużo władzy i dano ją uczniom. Uczeń
      jest od uczenia się nie tylko ortografii i arytmetyki ale także dobrego
      zachowania i kultury osobistej, jak pies od szczekania!!! Jeżeli mu się to nie
      podoba to "wypad" ze szkoły, nich innym porządnym młodym ludziom pozwoli
      wyrastać na wartościowego człowieka. Podsumowując: rodzice- wychowujcie swoje
      dzieci w poszanowaniu i dyscyplinie!!!, nauczyciele- bądźcie przede wszystkim
      pedagogami a potem nauczycielami, UCZNIOWIE- szanujcie się wzajemnie, bo za 20
      lat ze strachu wasze dzieci nie będą chodziły do szkoły, bo będziecie się bali
      je tam posłać wiedząc ze swoich doświadczeń co się tam wyrabia. SZACUNEK I
      DYSCYPLINA- podstawowe przedmioty w szkole do wykucia na resztę życia!!!!!!!
    • Gość: robertrobert2 Re: Wołanie o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 23:59
      to już jakaś patologia jest
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3711850.html
    • Gość: wdyjk Wołanie o pomoc IP: *.bsb.vectranet.pl 01.11.06, 00:05
      To po co wogule te kamery są. Przecież znowu przerwy nie trwają tak długo aby
      nie mozna było przeglądnąć. Tłumaczenie, że się nie skarżył, nie jest żadnym
      tłumaczeniem. Przecież mógł być zastraszany, albo fałszywa ambicja nie
      pozwalała mu iść na skargę.
      Wszystkiemu jest winne bezstresowe wychowanie, czyli brak karności i dyscypliny
    • Gość: Zei Wołanie o pomoc IP: *.hsd1.nj.comcast.net 01.11.06, 02:13
      Chamstwo należy wykorzeniać jak najwczesniej, a o problemach tego typu mówć
      głośno a przede wszystkim szkoły powinny bardziej interesować się co się dzieje
      na przerwach , a po lekcjach też. Przyjmować skargi od uczniów i traktować je
      poważnie.
    • lepek997 Wołanie o pomoc 01.11.06, 09:12
      Wszędzie tak jest!! Ten incydent to tylko jedno wylamanie!! Każda szkoła ma
      swoje prawa i swoje grupy!!
      Wlaśnie!! czy tak musi byś?? że uczniowie są karani za bzdury!! że jeśli
      powiesz brzydko jesteś prowadzony do dyrektora?? o bujki o chonor??o poprostu
      małe sprawy idące do nikąd?? a nie za takie jakie sie wydażyły w ostatnich
      mieciącach!!Co to jest!! Szkoły niepaczą na uczni nie obchodzimy ich!!W szkole
      jest fala!! ( starszy i mocniejszy wygrywa) każcie nauczycieliza to pewnie
      niewidzą jak po kątach okłada sie słaprzys?? ale jak co (Jasiu tak nieładnie
      sie bawić z kolegą bo jeszcze coś mu zrobisz) gdysz ten drubi ma już złamany
      nos!! Jedno wiem !! byłem, przeżyłem, i wiem że moje dziecko niepujdzi w polsce
      do szkoły!! bo co sie tam nauczy?? PRZEMOCY!!!!!!!!!!!
      • Gość: kotoo Re: Wołanie o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 10:36
        Wszędzie tak jest!!
        nieprawda i tyle


        Idź, idź gdzie indziej do szkoły, tam się, gamoniu, nauczą przynajmniej pisać
        po polsku... lub irlandzku, czy po wielorybiemu...

        Ten incydent to tylko jedno wylamanie!! Każda szkoła ma
        swoje prawa i swoje grupy!!
        Wlaśnie!! czy tak musi byś?? że uczniowie są karani za bzdury!! że jeśli
        powiesz brzydko jesteś prowadzony do dyrektora?? o bujki o chonor??o poprostu
        małe sprawy idące do nikąd?? a nie za takie jakie sie wydażyły w ostatnich
        mieciącach!!Co to jest!! Szkoły niepaczą na uczni nie obchodzimy ich!!W szkole
        jest fala!! ( starszy i mocniejszy wygrywa) każcie nauczycieliza to pewnie
        niewidzą jak po kątach okłada sie słaprzys?? ale jak co (Jasiu tak nieładnie
        sie bawić z kolegą bo jeszcze coś mu zrobisz) gdysz ten drubi ma już złamany
        nos!! Jedno wiem !! byłem, przeżyłem, i wiem że moje dziecko niepujdzi w polsce
        do szkoły!! bo co sie tam nauczy?? PRZEMOCY!!!!!!!!!!!
        • Gość: uczeń Re: Wołanie o pomoc IP: *.chello.pl 01.11.06, 19:55
          Pasjacu jak twoje dziecko tak zdolne jak ty ,to nawet najlepszy profesor będzie
          miał kłopoty z nauczeniem go poprawnej pisowni w ojczystym języku.
    • Gość: tajny agent Re: Wołanie o pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 01:00
      Wnuczek był bity, kopany, opluwany. To niemożliwe, że nikt tego nie zauważył....
      to znamienne zdanie babci poszkodowanego kończy tekst. A więc kochająca babcia
      wiedziała o sytuacji snuczka w szkole: czy coś, cokowiek zrobiła, poszła,
      zadzwoniła, powiedziała komukolwiek... ? Miał to zrobić KTOŚ, bo to niemozliwie,
      aby nikt nie widział nie widział... Wszyscy tak czekali, że przyjdzie ktoś jakaś
      niewidzialna ręka i zrobi porządek. Tylko nie ja.... A swoją droga dwa lata
      poszukiwań agentów, donosicieli i innych kolaborantów przez obecnych właściciel
      rzeczpospolitej przynosi skutki. Nikt nie chce być donosicielem, kolaborantem,
      tajnym współpracownkiem więc wszyscy czekają w Mogilanach, gdańsku, Łomży że
      przyjdzie tajemniczy ktoś i zrobi porządek....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka