Miliony toną w kajakach

13.02.07, 01:48
Tor kajakowy to skandal, ciągnący się gołasiowy wrzód, którego pan Jacuś nie
chce przeciąć. Niszowy? Raczej nieistniejący "sport", nie wiadomo komu
służący. Cóż "pan Majcher" okłamał Krakowian i nie ma zamiaru dać kasy na
stadiony: - europejskiej,znanej i szanowanej wszędzie Wisły;
- próbującej się wydobyć - mimo prostaka jawiącego sie "prezesem", "kibiców"-
debili,haniebnej historii (kolaboracja z zaborcą)- z mętnej przeszłości
Cyrankiewiczowsko-Łopatowo-Mazanowej prowincjonalnej piłeczki Cracovii.
Nie ma sensu wtracać się co do pierwszeństwa w/w klubów (to kwestia
oczywista), przerażające jest ignorowanie obydwu!
Później dziwimy się że jakies stołeczne bałwany udupiają Kraków przy
organizacji ME 2012.A chichotem historii drży pisowska walka o krakowskie
stadiony, tak pisowska !
    • pakull pani WAch tonie w niewiedzy... :-) 13.02.07, 07:15
      PANI Wach - najwyraźniej szuka dziury w całym ;-), wiadomo - jak się buduje to
      wydawać trzeba, więc rzucanie (milionowych) kwot nie robi wrażenia dla osób,
      które sie na iwestowaniu znają.
      Zasadność powstania tej inwestycji została podważona w artykule już na wstępie
      i pomysleć by można że tor kajakowy to jedna wielka porażka.
      Pani Wach powinna odwiedzić to miejsce w czasie gdy odbywają się tam zawody.
      (trudno wtedy znaleźć miejsce na parkingu) i faktycznie jest tam wtedy dużo
      pojazdów z całej Europy, lub w słoneczny wekend - wtedy to sporo krakowian
      odwiedza to miejsce, traktując je jako cel rowerowych wycieczek lub "baza
      postojowa" w dalszej drodze do TYNCA. Na całymn świecie inwestuje się w coś
      takiego jak REKREACJA ! a to własnie skoncentrowane wokół jakiegoś obiektu ( w
      tym wypadku toru kajakowego) baseny, siłownie, bary z kiełbaskami, drogi dla
      rowerów, etc....
      • lynx78 Re: pani WAch tonie w niewiedzy... :-) 13.02.07, 08:19
        Kajakarstwo górskie sport niszowy?
        radze przejrzeć wyniki kajakarzy nie tylko w Polsce ale w Europie i na świecie !
        Choćby zeszłoroczne Mistrzostwa Europy Juniorów gdzie nasi mieli złota .Tylko,że
        jakoś żadne medium nie kwapi się ,żeby o tym napisać , albo powiedzieć, bo
        wszechobecna piłka nożna(na żenującym poziomie zresztą)króluje wszem i wobec .
        Poza tym sporty wodne i rekreacja to przyszłość każdego szanującego się miasta
        czy kraju. Inwestycje tego rodzaju zawsze będą przynosić zyski (patrz kraje
        Europy zachodniej lub Ameryki).W zdrowym ciele zdrowe "ciele" panowie !!!
        • antyczub Re: pani WAch tonie w niewiedzy... :-) 17.02.07, 01:24
          powtarza koleś wypociny jakiejś studentki pisującej na umowę/zlecenie w
          krakowskiej GW.
          Kajakarstwo górskie tosport olimpijski.
          Jakby to zorganizować porządnie to masa dzieciaków znajdzie zajęcie.
          A pewnie i jeden na 100 medale na olimpiadach.
          Wyluzujcie - to dobry pomysł.
    • helmut12 Re: Miliony toną w kajakach 13.02.07, 09:30
      Jako "kibic" debil klubu o mętnej przeszłości pragnę poinformować Cię szanowny
      Szczepanie II o istnieniu słowa "rekreacja". Co rowerzyści, rolkarze mają z
      milionów wydanych na modernizację stadionu szanowanej wszędzie /szczególnie w
      kręgach ubeckich/ GTS Wisły? NIC,- po prostu nic.
      Przepraszam, zapomniałem o dodatkowej adrenalinie jaką dostarczają po i przed
      meczem wielmożni kibice gwardyjskiego towarzystwa użyktownikom krakowskich
      błoń. Gdybym nie wiedział, że zaraz obok błoń jest stadion to myślałbym, że te
      przyjacielsko nastawione do wszelkiego stworzenia grupki wychodzą z filcharmoni
      a nie z meczu. Dość już o "znanaj i szanowanej".
      Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. W sezonie często jadę na rowerze
      przez tor kajakowy. Jak tak oblicze to byłem tam już ok. 150 razy. Nigdy
      jeszcze nie zostawiłem tam ani złotówki. W trakcie wysiłku fizycznego nie ma
      ochoty na konsumpcje. Dobrze więc, że pieniądze na utrzymanie toru idą z
      budżetu miasta.
      Tor kajakowy rozbuchał rekreację w kierunku na Tyniec. Z pewnością nie to było
      celem jego fundatorów ale tak właśnie wyszło. I bardzo dobrze.
    • pegaz751 Miliony toną w kajakach 13.02.07, 09:37
      jestem kajakarzem górskim, kiedyś wybrałem się na tor ot tak popływać...nie
      wolno, 50 zł za godzine, a to i owszem. W związku z tym ja dziękuje. Do Jurgowa
      mam 100 km 50 zł wydam na benzyne i spłyne w czystycz i pieknych okolicznościach
      przyrody za darmo...bez łaski.
      Poza tym dlaczego na tym wspaniałym ośrodku nie ma szkoleń?? Dla mnie to jest
      kolejny skandal że w miejscu gdzie szkolenia mogą odbywać się przez cały ro nikt
      tego nie robi a w magazynach zalegą nowe kajaki spływowe....Generalnie wielki
      przekręt a miasto w Polsce chyba brylule jeżeli chodzi o topienie pieniędzy.
      • topik1900 Re: Miliony toną w kajakach 13.02.07, 10:18
        No cóż, ja pływam na torze regularnie, w sezonie raz lub dwa razy w tygodniu i
        to po znacznie niższych kosztach. Jedyna rzecz to taka, że trzeba najpierw się
        umówić na określony dzień w kilka osób i dać znać zarządcy toru.

        Jeśli ktoś chce spróbować tego "nieistniejącego" sportu, to zapraszam na Kurs
        Kajakarstwa Górskiego w klubie Bystrze (www.bystrze.org) w Krakowie - zaczynamy
        już za tydzień.
        • woleczek13 Re: Miliony toną w kajakach 13.02.07, 11:39
          a gdyby ktoś był zainteresowanym to już dzisiaj o 20:00 w Starym Porcie
          odbędzie się prezentacja "całokształtu twórczości" AKTK "Bystrze". Serdecznie
          zapraszamy.
    • pasiak06 Miliony toną w kajakach 13.02.07, 11:53
      Panie Szczepan
      Rozumiem że masz pan kompleks Cracovii ale sposób w jaki się wypowiadasz jest
      niedopuszczalny - obrażasz historyczny dla piłki polskiej i krakowskiej Klub w
      sposób chamski i niewyobrażalny, mimo mojej niechęci do Twojego ubeckiego klubu
      nie zdołałbym go aż tak obrazić
      dziwię się pracownikom gazeta.pl że ten chamski post nadal "wisi" na tej stronie...
      • mjcher35 SZPITaL ,Basen kryty 13.02.07, 18:05
        Szczepn trochę za ostro ale w sumie ma rację co do toru.
        -Ilu ludzi w krkowie uprwia kajakrstwo górskie?
        -Ilu ludzi uprwia rekreację polegjaca na pływaniu w bsenie krytym?
        -Co maja Skawina ,Myślenice ,Niepołomice, Sucha ,Wadowice,Nowy targ,Nowy sacz i
        na ilu mieszkńców?
        -Kraków ma "park wodny"

        Pondto na południu nie ma Szpitala który jest chyba wżniejszy od rekrecji
        (oprócz kobierzyna i proko.)
        "Producent" toru powinien trfić do kryminłu razem ze wszystkimi złodziejami
        podpisnymi pod wszystkimi papierkami
        • saaroo Re: SZPITaL ,Basen kryty 16.02.07, 09:14
          Znasz słowo "rekreacja"? Wolisz siedzieć w zabetonowanym mieście? Zapisz się na
          kurs kajakarstwa /patrz wyżej/ i co tydzień będziesz sobie mógł popływać,
          zamiast chlać wódęm z kumplami.
    • stasieczek5 Miliony toną w kajakach 13.02.07, 12:06
      Szczepanku!
      Czyżbyś przed chwila został wyciągnięty z wody toru kajakowego !?
      Co Ty, Stary, gadasz !?
      Zostaw tego Majchrowskiego ( który jest winien za wszystko ) i jescze raz
      pomyśl co Ty gadasz. Sam zacząłeś mądrze od Gołasia. To co, za błędy Gołasia
      tez Majchrowski jest winien !?
      Ja wiem, że Majchrowski jest winny sukcesów PIS-iorów, plag egipskich i
      tsunami. Ino patrzeć jak i za Twoją głupotę będziemy obwiniać
      Majchrowskiego !!!!
    • gpopiela O, to ta inwestycja miala sie zwrocic finasowo??? 13.02.07, 12:22
      A skadze, pani Malgorzato, takie zalozenia?
      W ktorym z cywilizowanych miast inwestycje w rekreacje zwracaja sie finansowo?
      Wydawalo mi sie, ze to nie o to chodzi... wydawalo mi sie, ze glownie chodzi o
      to, by mieszkancy dobrze sie czuli w swoim miescie.
      Ja sie ciesze, ze powstal ten tor kajakowy i bywam tam na rowerze bardzo czesto.
      Ma stadionie pilkarskim nie bylem nigdy i tam sie nie wybieram.
      Pozdrawiam!
      • ldb84 Re: O, to ta inwestycja miala sie zwrocic finasow 13.02.07, 13:05
        Jak tor kajakowy za 21 mln służy głównie rowerzystom do postojów, to coś chyba
        jest nie tak? Na takiej zasadzie zbudujmy jeszcze skocznie narciarską za 50 mln
        w stronę Myślenic, tor biathlonowy (z ośrodkiem treningowym)w kierunku na
        Bochnię za 20 mln i ośrodek szkolenia krykieta gdzieś za Hutą za 10 mln. Ruch
        turystyczny (rowerowy) w tamtych kierunkach na pewno wzrośnie. Ale czy to o to
        chodzi?
        • m_q Nie o to chodzi... 13.02.07, 13:43
          ... ale skoro urzędnicy i tak prze...rzą pieniądze podatnika, to wolę, zeby to
          koszło na kajaki i bulwary niż na skorumpowanych działaczy futbolowych i
          bandytów zwanych kibicami...

          Kibice kajakarstwa i rowerzyści nie demolują miasta i nie stawiaja na nogi celej
          policji. Summa sumarum tor kajakowy wychodzi taniej od stadionu.
          • ldb84 Re: Nie o to chodzi... 13.02.07, 23:36
            Działacze kajakarscy (tak to się nazywa?) to pewnie też niezłe przekręty, jak
            wszyscy działacze sportowi w Polsce. Co do kibiców to piszesz o marginesie,
            który już teraz raczej tonie w tłumie zwykłych kibiców. Wiem co piszę, bo od
            kilku lat chodzę na mecze, nic strasznego się tam nie dzieje, a mimo to każdy,
            nawet drobny incydent jest rozdmuchiwany przez dziennikarskie hieny, przez co w
            społeczeństwie kreowany jest wizerunek kibica jako zła najwyższego. Uwierz mi
            obraz kibica w stylu "łysa pała u góry, druga w ręku i 4 promile" to już
            przeszłość. Nie twierdzę, że nie ma takich ludzi, ale są oni w zdecydowanej
            mniejszości na stadionie.

            I pamiętaj, że nowy lepszy stadion to też nowe standardy bezpieczeństwa.

            I kiedy ostatnio ktoś demolował Kraków? Takie rzeczy to tylko w Warszawie ;)
            • m_q Może bym i uwierzył... 14.02.07, 09:21
              ldb84 napisał:
              > Działacze kajakarscy (tak to się nazywa?) to pewnie też niezłe przekręty, jak
              > wszyscy działacze sportowi w Polsce. Co do kibiców to piszesz o marginesie,
              > który już teraz raczej tonie w tłumie zwykłych kibiców. Wiem co piszę, bo od
              > kilku lat chodzę na mecze, nic strasznego się tam nie dzieje, a mimo to każdy,
              > nawet drobny incydent jest rozdmuchiwany przez dziennikarskie hieny, przez co w
              > społeczeństwie kreowany jest wizerunek kibica jako zła najwyższego.

              Może bym i uwierzył, gdybym nie widział:
              - okolic stadionów Cracovii i Wisły przed a zwłaszcza po meczach (mam wątpliwą
              przyjemność pracować i załatwiać sprawy w poblizu),
              - setek policjantów opłacanych z moich podatków zabezpieczających mecze zamiast
              pilnować bezpieczeństwa w terenie,
              - autobusów i pociągów ze spakowanym "niewielkim marginesem" wożonym na i z meczów.

              Może na meczach jest spokojnie, ale po - już nie.

              Dlatego nadal twierdzę, ze KAJAKARZE KOSZTUJĄ MNIE MNIEJ.
              Zwłaszcza, że "działaczy kajakarskich" też jest mniej niż piłkarskich.
            • saaroo Re: Nie o to chodzi... 16.02.07, 09:18
              To spróbuj wejść do autobusu po meczu takiej Wisły czy Cracovii. W środku jest
              kilkudziesięciu łysych bandytów. Sttrach nawet nawet na nich spojrzeć.
    • turpin Re: Miliony toną w kajakach 13.02.07, 18:30
      Pare razy, jak jeszcze mieszkalem w IV RP, bylem tam z synkami na rowerach.
      Zwykle trenuje 2-3 gosci i szlus, co istotnie wydaje sie byc deczko malo jak na
      te kilkanascie mln PLN. Z drugiej strony trzeba przyznac, ze to co wyprawiaja
      jest istotnie godne uwagi i moi chlopcy (7 i 9 lat) potrafiliby godzinami sie
      przypatrywac ich wyczynom. Szkoda, ze tor jest malo rozpropagowany. Poza
      sportem mozna by chyba organizowac np. kursy troche bardziej ambitnego plywania
      na kanadyjce lub kajaku dla amatorow
    • antyczub Re: Miliony toną w kajakach 14.02.07, 05:33
      zrobić szkółki, zorganizować jakieś ważne zawody, jeśli tor spełnia kryteria to
      MŚ.
      A klasyfikowanie sportów w stecowym stylu na dyscypliny niszowe i piłke nożną
      to sobie darować, kajakarstwo wodne to sport olimpijski.
      • antyczub Re: Miliony toną w kajakach 14.02.07, 05:33
        kajakarstwo górskie miało być:)
    • flamengista nie ma na Cracovię i Wisłę, 14.02.07, 14:03
      stadiony dwóch ponad 100-letnich klubów, będących wizytówką miasta.

      Wyrzuca się za to miliony złotych na deficytową i niszową dyscyplinę, które
      prawie nikt nie ogląda.

      Idźmy dalej. Proponuję wybudować halę do Curlignu, sfinansować biednym
      biznesmenom kolejne pola golfowe, boiska do gry w hokej na trawie, może też tor
      do wyścigów dla psich zaprzęgów...
      • saaroo Re: nie ma na Cracovię i Wisłę, 16.02.07, 09:23
        Masz racje - wszystko, byle nie stadiony. Niech je sobie kluby same budują, ale
        za swoje pieniądze. Na tor mogę wejśc i popływać, w golfa pograć. W curling
        jeszcze nie grałem, ale chętnie spróbowałbym /wystarczy lodowisko/. Ciekawe, czy
        udałoby ci się zagrać jakiś meczyk z kolegami na boisku Wisły? Tzw.
        "ochroniarze" pogoniliby cię z niego aż miło.
        • antyczub Re: nie ma na Cracovię i Wisłę, 17.02.07, 01:31
          curling to dobry temat.
          Warto byłoby pobudować takie boczne lodowiska obok lodowisk hokejowych czy
          rekreacyjnych (nie wystarczy raczej zwykłe lodowisko, chocby dlatego, że będzie
          zajęte przez inne osoby), a wtedy jest szansa na medale na IO.
          Kto zdobywa medale w tej dyscyplinie??
          Amatorzy, którzy bawią się w to po pracy.
          Z brzuchami, z latami na karku... każdy moze!
          Kilkanaście takich obiektów w PL i mamy reprezentację i prawdopodobie medal na
          IO(skoro mała dania zdobywa w tym medale...)
    • tymczasem_1 Miliony toną w kajakach 14.02.07, 21:04
      Tak sobie siedzę i myślę.
      Przeczytałem ten artykuł z dużym zainteresowaniem. Dziękuję Pani Małgorzato za
      poruszenie tego tematu. Niestety „komentarz” jest żenujący. Z jednej strony
      burzy Pani społeczeństwo przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na obiekty
      rekreacyjne (ok. 20 mln z kasy miasta), by w następnym zdaniu spokojnie popierać
      70 mln na trybuny stadionu piłkarskiego. Gorzej – tylko 70 mln, bo więcej miasto
      poskąpiło. Ja osobiście cieszę się, że powstają takie obiekty jak tor kajakowy,
      zwłaszcza, jeśli wokół niego ma powstać szerokie spektrum obiektów
      rekreacyjnych. Byłem ostatnio na torze i moim zdaniem potrzebny jest tam nie
      tylko drugi etap inwestycyjny, ale też trzeci i czwarty. Pani zapewne uwielbia
      spędzać wolny czas na trybunach krakowskich stadionów (bo o grę na płytach
      głównych Pani nie podejrzewam), stąd chyba to porównanie obiektów. Ja nie lubię
      (a właściwie boję się) z dziećmi chodzić na mecze, dlatego w moim przekonaniu
      budowa trzech obiektów rekreacyjnych po 20 mln jest dla naszego miasta lepsza,
      niż jednego stadionu za 70 mln. Ale oczywiście jest to moje subiektywne zdanie.
      • antyczub Re: Miliony toną w kajakach 17.02.07, 01:41
        stadiony piłkarskie nie są przeznaczone dla rodzin z dziećmi i nigdy, nigdzie
        nie będą, także nie piszmy głupot w stylu "boję sie chodzić na stadion
        piłkarski z dziecmi", bo to nie ma sensu. To nie jest park z drabinkami.
        Co do toru: to jest perełka, bo wiele dzieciaków znajdzie zajęcie tam, wiele
        dzieciaków z dużego miasta - chodzi o treningi.
        I to nie przyniesie dochodu, ale boiska szkolene też nie przynoszą dochodu.
        To chodzi o coś innego, o coś więcej niz pospolity szmalec.
        Nie tylko szmal się w zyciu liczy, pani pismaczko.
    • tymczasem_1 Teraz druga sprawa. „Niszowość”. 14.02.07, 21:24
      Tak sobie siedzę i myślę, jak to jest z tym kajakarstwem w Polsce. Na ile ono
      jest popularne, w porównaniu do piłki nożnej na przykład. Pierwsza myśl, jaka mi
      przychodzi do głowy - dyscypliny są nieporównywalne. Postanowiłem jednak sprawdzić.
      Internet: wpisałem do gogli hasło „kajak” - 5,140,000 wyników w ciągu 0,17
      sekundy. Po wpisaniu hasła: „piłka” - 10,300,000 wyników w 0,14 sekundy. Nie
      precyzowałem o jaką piłkę mi chodzi (nożną, ręczną czy do metalu), bo po co? Bez
      precyzowania wynika z sieci jasno, że kajak jest o połowę mniej popularny niż
      piłka. To chyba niemożliwe. Według gogli na kajaki Państwo powinno przeznaczać
      połowę tego, co przeznacza na piłkę nożną. Albo internet kłamie, albo
      kajakarstwo to strasznie niedoinwestowana dyscyplina :-)
      Ta metoda była jakaś mało miarodajna, wymyśliłem więc inną. Otworzyłem książkę
      adresową i wysłałem do wszystkich kontaktów maila z uprzejmą prośbą o odpowiedź
      na dwa pytania:
      1. Czy pływałaś/pływałeś kiedyś kajakiem?
      2. Czy grałaś/grałeś kiedyś w piłkę nożną?
      Wyniki były co najmniej dziwne. Na prawie 180 odpowiedzi które dostałem
      (dziękuję wszystkim za udział w ankiecie:), 167 pływało kajakiem a tylko 110
      grało w piłkę. Okazuje się, że kobiety prawie nie grają, a niemal każdy kajakiem
      kiedyś, gdzieś pływał.... Ale ta metoda też mi się specjalnie nie spodobała.
      Później dopiero przyszło mi do głowy, że powinienem jeszcze zadać pytanie: Czy
      obejrzałaś/obejrzałeś kiedyś mecz piłkarski? - czy coś w tym stylu. Ale drugi
      raz nie chce mi się robić ankiety, może niech ktoś inny spróbuje. Jakiś student
      socjologii na przykład.
      TYMczasem pozdrawiam
    • tymczasem_1 Trzecia sprawa - tor w Krakowie 14.02.07, 21:50
      Przy okazji tych mini badań internetowych popatrzyłem sobie, gdzie jeszcze są
      takie obiekty i komu one służą. Okazuje się, że na całym świecie obiekty tego
      typu są eksploatowane od świtu do zmierzchu. Krakowski tor na tle świata świeci
      pustką. Dlaczego tak się dzieje?
      Być może winna jest nieodpowiednia polityka zarządzania i promocji obiektu. Może
      kierownik toru powinien być wykształconym menedżerem a nie urzędnikiem czy
      kajakarzem? Taka analogia do szpitali. Te w których jest profesjonalny dyrektor
      nie są zadłużone. Jeśli szefem jest lekarz – szpital tonie w długach i trzeba go
      dotować.
      Kolejnym problemem jest chyba nasze zamiłowanie do spędzania wolnego czasu na
      świeżym powietrzu. Polska mentalność określa to jasno. O wiele przyjemniej jest
      przecież usiąść z piwkiem przed telewizorem, lub (w ostateczności, bo bez piwka)
      pójść na stadion, żeby obejrzeć mecz piłkarski, niż pojechać (na rowerze???)
      dziesięć kilometrów w jedną stronę, żeby uprawiać (czyli aktywnie spędzać czas)
      jakiś rafting. Nie, nie - takiej dawki wysiłkowej nasze serca mogą nie
      wytrzymać. I to wszystko w dodatku w dzień wolny od pracy. Powszechnie przecież
      wiadomo, że po robocie się odpoczywa a nie „adrenalinuje” jeszcze.
      No i ten rafting właśnie. Poczytałem sobie trochę o tych torach w Europie.
      Oprócz sportowców, którzy trenują, na torach wypoczywają też zmęczeni pracą
      europejczycy (oni się chyba inaczej męczą w robocie ;-) Amatorskie kajakarstwo
      górskie jest trudne. Samodzielne pływanie kajakiem górskim na poziomach
      „intermediate” i „advanced” wymaga wcześniejszego przygotowania i regularnego
      podnoszenia swoich kwalifikacji. Dla początkujących (beginners) proponowany jest
      właśnie rafting. To bezpieczny i przyjemny sposób, aby sprawdzić się w dzikiej
      wodzie. Oczywiście wszystko jest zorganizowane - profesjonalny sprzęt
      asekuracyjny, kask na głowę, wiosło i nawet instruktor, jeśli chciałbym puścić
      dzieci same. I wszystko to za niewielkie (jak na polskie warunki) pieniądze.
      Kilkugodzinna zabawa na torze W Czechach, Niemczech czy Francji to równowartość
      biletu na trybunę VIP Wisły (czy jak tam ta trybuna się nazywa – ta bezpieczna).
      Będąc kiedyś na krakowskim torze, pytałem o rafting. Owszem mają ponton. Można
      popływać, lecz ceny masakrujące. Nie pamiętam dokładnie ile, ale jakieś straszne
      pieniądze. Na pewno więcej niż w unii. Poza tym nie ma innych chętnych, a musi
      być przynajmniej sześć osób, żeby puszczenie wody na torze było opłacalne. To
      mnie powaliło. Okazuje się, że woda płynąca przez tor ma swoją cenę. Jak to?
      Woda w rzece ma cenę? A może jakieś pompy trzeba włączyć? Takiej zagadki nie
      mogłem odpuścić. Poszperałem trochę w sieci i znalazłem główny moim zdaniem
      powód nierentowności toru. Śmieszny i przerażający jednocześnie.
      TYMczasem pozdrawiam
    • tymczasem_1 Główny powód 14.02.07, 22:46
      Przy realizacji inwestycji „Tor kajakowy”, powyżej została zbudowana niewielka
      elektrownia wodna. Rzecz to zupełnie normalna na świecie, gdyż powszechnie
      wiadomo, że elektrownie wodne i tory kajakowe żyją w symbiozie. Elektrownia
      zbudowana na progu wodnym daje czysty prąd, a tor kajakowy poniżej tylko na tym
      korzysta. Woda wypływająca z elektrowni jest oczyszczona z wielkogabarytowych
      ciał obcych. W procesie technologicznym ulega lekkiemu podgrzaniu, dzięki czemu
      dodatkowy kanał, w którym może się ona ochłodzić przed ponownym powrotem do
      rzeki, jest wskazany. Dzięki temu nie zmienia się klimat w samej rzece, a
      zwierzątka tam żyjące nie mają kłopotów ze zdrowiem. Kolejnym profitem dla toru
      jest prędkość wody, która zwiększa się przepływając przez turbiny elektrowni.
      Kompensuje ona mniejszy spadek samego toru, który w miastach jest trudny do
      osiągnięcia.
      Tak to się mniej więcej dzieje na świecie. Ale nie w Krakowie. Elektrownia
      powyżej naszego toru została zbudowana w jakiś przedziwny sposób. Otóż woda
      przepływa przez elektrownię, a następnie wpada do Wisły, jeszcze powyżej toru.
      Aby mogła wpłynąć na tor, konieczne jest zamknięcie jej przepływu przez część
      turbin elektrowni. Wyobrażam sobie, że jest to takie skrzyżowanie w kształcie
      litery Y. Woda dopływa nóżką, a następnie, wedle potrzeby, skręca w lewo do
      turbin, lub w prawo do toru. Jeśli więc przepływ jest skierowany w prawo,
      elektrownia traci, bo nie pracuje z pełną mocą produkcyjną. Skoro elektrownia
      traci, to trzeba jej właścicielowi straty pokryć. Logiczne. Niby do niczego nie
      można się przyczepić. Dlatego woda przepływająca przez tor jest taka cenna.
      Płynie sobie bezproduktywnie, zamiast robić prąd, który jest nota bene coraz
      droższy. I tu mi się, Pani Małgorzato, nasuwa pytanie: Kto to wymyślił? Interes
      dla właściciela jest doskonały. Zarówno produkcja, jak i nie-produkcja prądu
      jest dla elektrowni dochodowa. Bardzo Panią proszę o rzetelne dziennikarskie
      śledztwo w tej sprawie. Trzeba się co prawda cofnąć o dwie kadencje prezydenckie
      i sprawdzić powiązania polityczno inwestycyjne, ale ufam, że Pani sobie poradzi.
      TYMczasem pozdrawiam serdecznie autorkę artykułu i wszystkich forumowiczów.

      ps. nie sądzę, żeby się Pani tą sprawą zajęła, ale gdyby jednak, to proszę
      pamiętać, iż z uwagi na obecnego właściciela elektrowni, sprawa i tak jest
      przegrana w IV RP. Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać do V :-)))
      • gpopiela Re: Główny powód 15.02.07, 10:37
        Masz pare rzeczy na opak:
        1. Elektrownia wodna ochladza wode. Czesc energii potencjalnej wody, ktora
        normalnie zamienilaby sie na cieplo, jest zamieniana na elektrycznosc.
        2. Elektrownia spowalnia wode. Po przejsciu turbiny czesc energii wody jest
        cieplem, czesc elektrycznoscia, a projektanci staraja sie projektowac
        elektrownie tak, by reszta, czyli energia kinetyczna (predkosc) wyplywajacej
        wody byla minimalna, gdyz w ten sposob osiagana jest najwieksza sprawnosc.
        3. Przez tor kajakowy przeplywa niewielki procent wody nawet przy niskim
        poziomie wody w rzece.
        4. Gdyby tor byl ponizej elektrowni, jego spadek bylby nizszy, lub moc
        elektrowni nizsza (jest ona proporcjonalna do roznicy poziomow wody powyzej i
        ponizej elektrowni).
        Moim zdaniem tamta instalacja z inzynierskiego punktu widzenia jest bardzo
        sensowna. Sam tor wydaje sie byc stosunkowo niedrogim dodatkiem do tej
        elektrowni wlasnie. Zapewne wiekszosc kasy zostala wydana na budynki po drugiej
        stronie walu.
        Pozdrawiam!
        • tymczasem_1 Re: Główny powód 15.02.07, 22:56
          Drogi Kolego!
          1. Elektrownia wodna działa w oparciu o różnicę poziomów wody i/lub zwiększonego
          ciśnienia tejże. Woda wpływa do elektrowni szerokim kanałem wpustowym, przepływa
          przez turbinę i wypływa przez kanał wylotowy. Kanał zwykle zwęża się w kierunku
          wylotu, aby zwiększyć ciśnienie, a przez to efektywną prędkość przepływu przez
          łopatki turbiny. Przy okazji (zarówno w kanałach, jak i na łopatkach turbiny)
          występuje zjawisko tarcia, które powoduje podgrzanie przepływającej wody.
          Niestety nie jest ono na tyle duże, aby mogło posłużyć do produkcji prądu. Ma
          natomiast wpływ na ekosystem w pobliżu elektrowni. Dlatego właśnie wskazane
          jest wybudowanie specjalnego kanału, w którym woda po opuszczeniu elektrowni
          ochłodzi się o kilka stopni, zanim wróci do rzeki. Wykorzystywanie ciepła wody,
          to chyba raczej w parowozach i elektrowniach parowych? Tylko, że tam działa to w
          drugą stronę. Wodę się podgrzewa a nie schładza.
          2. Przepraszam za mało precyzyjne określenie. Oczywiście, że woda w elektrowni
          nie przyspiesza, bo to byłaby maszyna doskonała. Nie dość, że produkt czyli
          prąd, to jeszcze większa prędkość. Perpetuum mobile :-) Nie, myślałem raczej o
          tym, że dzięki lejkowatemu kształtowi wpustu, płynie ona tamtędy szybciej, niż
          gdyby tej elektrowni nie było. Oczywiście łopatki odbierają wodzie energię
          kinetyczną. Najwięcej w fazie rozruchu. Potem, wraz ze wzrostem prędkości coraz
          mniej. A jak turbina się „rozhula” - to już zupełnie malutko. Dlatego, jeśli
          wypływa zbyt szybko, aby uniknąć destrukcji linii brzegowej, można postawić
          poniżej elektrowni przeszkody, na których woda wytraci nadmiar energii
          „pozyskanej” w elektrowni. Takie przeszkody mogą być różne. Betonowe klocki czy
          krzyżaki, albo sztuczny tor kajakowy. W Krakowie miało być to ostatnie, ale
          chyba wyszło trochę inaczej.
          3. Oczywiście. Wody w rzece jest dosyć. I dla elektrowni, i dla toru. Problem
          polega raczej na tym, że mają one jeden kanał wpustowy, który nie może im
          zapewnić wody jednocześnie. Może jest zbyt wąski? Albo może coś źle rozumiem.
          Wydaje mi się jednak, że w Krakowie albo działa elektrownia, albo tor. W innym
          przypadku nie rozumiem opłat na rzecz elektrowni, kiedy przez tor płynie woda.
          4. Tego punktu nie rozumiem, ale zgadzam się z nim w 100 % :-)
          Moim zdaniem, ta instalacja jest sensowna, ale osobno - nie w połączeniu z
          torem. Jak czytałem o planach budowy (z 10 lat temu już chyba) to elektrownia
          miała być dodatkiem do toru kajakowego, jako głównej inwestycji. Jeśli więc jest
          tak, jak piszesz, i tor jest „niedrogim dodatkiem”, to po drugiej stronie wału
          powstał (i powstaje nadal) jakiś potężny kurort rządowy. I niedługo może być jak
          w rozmowach kontrolowanych: „bez przepustki nie wpuszczamy”.... To już pani
          Małgorzata może wyjaśnić. Czy w pierwszym etapie budowy więcej pieniędzy
          przeznaczono na tor, czy na jego otoczenie. Za, na i przed wałem. Bo drugi etap
          jest jasny. Duży kompleks rekreacyjny. To popieram obiema rękami :-)
          TYMczasem pozdrawiam
    • saaroo Re: Miliony toną w kajakach 16.02.07, 09:07
      Porażająca jast przed wszystkim twoja głupta.
    • gniewko_syn_ryba Tor Formuły 1 !!! 16.02.07, 15:39
      To trzeba wybudować w K-wie przede wszystkim !!! Mamy przecież Kubicę, który
      mógłby tam trenować, a 9-10 latki (a nawet starsze dzieci) z wypiekami na
      twarzach śledziłyby godzinami, dniami i nocami jego wyczyny !!! A co tam kurde,
      postaw się a zastaw się, a to, że szkoły nie mają na kredę, to inna bajka... ;-P
      • antyczub Re: Tor Formuły 1 !!! 17.02.07, 01:26
        to se zbuduj na działce.
        I tak ci nikt organizacji tej imprezy nie przyzna.
        Ale buduj se.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja