Dodaj do ulubionych

Syty głodnego...

19.03.07, 10:03
Czytając różne wypowiedzi forumowe, słuchając różnych ludzi, nasuwa mi się refleksja, że syty głodnego nie zrozumie; ten, który ma pracę - bezrobotnego, zdrowy - chorego czy inwalidy, doświadczony - niedoświadczonego itp. A przecież w każdej chwili los może się odwrócić i - za przeproszeniem - zasadzić kopa tak, że role się odwracają. Jesteśmy paradoksalni, my - Polacy. Z jednej strony tolerancyjni i życzliwi, z drugiej... wyłazi z nas czasem niewiadomo co. Zarówno w kraju jak i poza nim. Skądś wzięło się powiedzenie emigrantów za chlebem, że gdy widzisz rodaka, przejdź lepiej na drugą stronę ulicy. Bardzo często to rodak właśnie, choć często nic nie zyskuje - podłoży świnię rodakowi. Bo nie może mieć on lepiej. Tacy jesteśmy. Nie wszyscy, ale duża część. To smutne!
Obserwuj wątek
    • trudny2002 Re: Syty głodnego... 19.03.07, 10:05
      szczesliwie jest taka partia do ktorej bez zadnych warunkow wstepnych moze
      przystapid k a ż d y ...niepełnosprawny...i jakże ise dowartosciowuje...
      trudny
    • krzychut Re: Syty głodnego... 19.03.07, 10:18
      amii2 napisała:
      Skądś wzięło się powiedzenie emigrantów za chlebem, że gdy
      > widzisz rodaka, przejdź lepiej na drugą stronę ulicy.

      To też stereotyp, nie jest tak źle. Miesiąc temu Polacy, z polskiej firmy w
      Niemczech, pomogli mi zupełnie bezinteresownie w bardzo trudnej sytuacji.
      Wszystko zależy od tego z jakim człowiekiem masz do czynienia, nie zależy to od
      narodowości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka