Gość: Andrzej
IP: *.gdynia.mm.pl
28.03.07, 23:50
"A że za rok do Ameryki będzie można polecieć nawet za 100 dolarów,
zrozumiałe, że mieszkańców USA będzie tu więcej."
Pani Grażyno, eksperci wróżą spadek cen na loty transkontynentalne maksimum o
30%. 100 dolarów to raczej nierealna cena, należy pamiętać, że na takiej
trasie znacznie wyższy (niż w locie wewnątrzeuropejskim) jest koszt paliwa,
którego raczej nie da się zredukować. Myślę też, że nie znajdzie się aż tylu
chętnych do (powiedzmy) 10-godzinnego lotu z kolanami pod brodą, co jest do
przełknięcia na trasach europejskich. Sądzę więc, że "bilet do USA za 100
dolarów" można spokojnie włożyć między bajki.
"Przypomina niedawny sukces Krakowa: czołowe miejsce w rankingu
"najatrakcyjniejszych miast świata", giganta sprzedaży wycieczek turystycznych
przez internet, Orbitz.com."
Kto za rok-dwa będzie pamiętał o tym rankingu? Prezydent Majchrowski, pani
Leja i może jeszcze parę osób. A takich rankingów można tworzyć na pęczki.
"Czy jednak amerykański model zwiedzania turystycznych atrakcji (wycieczki w
stylu: poniedziałek Rzym, wtorek Paryż, środa Londyn...) przysłuży się
Krakowowi? - Nie mamy tu za dużego wyboru. Amerykanie zwiedzają tak Europę i już."
Wyczuwam jakąś nutę pogardy. Sęk w tym, że Amerykanów (z USA) stać na
wycieczkę do Europy (w tym Polski). Ciekawe jak Polacy zwiedzają Amerykę
(mówię o całym kontynencie)? Nawet nie ma jak generalizować, bo próbka za mała ;)
- Czerwony, piętrowy tourbus, setki grubych panów i jeszcze grubszych pań z
aparatami w rękach, rozwrzeszczane nastolatki, które nie wiedzą nawet, gdzie
się znajdują. Naprawdę tego chcemy? - pyta mnie właściciel stylowej kawiarni
na Kazimierzu. Od razu zastrzega, że nie ma nic przeciwko Amerykanom, jednak
robienie dla nich z Krakowa celu jednodniowej wycieczki uważa za idiotyzm. -
Najpierw skonsumujmy pierwsze uderzenie po otwarciu "strefy wolnego nieba" w
marcu 2008. A później postarajmy się nie stać stolicą środkowoeuropejskiej
komercji - radzi władzom miasta.