gph
19.05.03, 10:31
przedwczoraj obserwowałem jak pewna Amerykanka usiłowała dokonać zgłoszenia
(kradzieży najprawdopodobniej) w komisariacie na rynku. Było tam trzech
starych kiziorów w policyjnych mundurach i dwóch miejskich strażników. Jeden
ze strażników wykazał się umiejętnościa zrozumienia kilku słów (brown hair
itede) mniej więcej z pięciominutowej opowieści dziewczyny. Wiedzę tę
przekazał stojącemu obok policjantowi, który skrupulatnie zanotował sobie na
kartce parę słów. Był jeszcze jeden 50-letni policjant, który po prostu cały
czas chichotał do rozpuku.
Jak to jest? czy w całej buraczanej Policji (tudzież oświeconej Straży
Miejskiej) w Krakowie nie można znaleźć kilku ludzi, którzy byliby w stanie
zrozumieć parę zdań wygłoszonych mową wiązaną w innym języku i wyznaczyć im
dyżurów tam, gdzie z reguły jest więcej turystów??
Europa - psiakrew..