Gość: mouset
IP: *.ghnet.pl / 192.168.5.*
31.05.03, 19:33
Nowy pomysł na miejską komunikację?
Magistrat szuka przewoźników, którzy na własny koszt i ryzyko uruchomiliby
linie mikrobusowe do dzielnic pozbawionych dotąd komunikacji publicznej
Naturalnych, wydawałoby się, zalet dużego miasta w postaci tramwajów i
autobusów nie poznali dotąd mieszkańcy ulic Makuszyńskiego i św. brata
Alberta - włączonych do Częstochowy prawie 30 lat temu! I nie są jedyni: z
północnej części Grabówki maszeruje się do przystanku nawet dwa kilometry.
- Ulicą Siwickiego, choć asfaltową, nie może jeździć autobus, ponieważ nie
wyrobiłby się na skręcie w ul. Odrodzenia. Z kolei tymczasowa nawierzchnia
ul. św. Brata Alberta - z ubitych resztek asfaltu przywiezionych z
remontowanych ulic - nie udźwignęłaby klasycznego autobusu - tłumaczy
Kazimierz Augustyn, z-ca naczelnika Wydziału Ewidencji Gospodarczej i
Komunikacji w magistracie.
Urząd Miasta, który w imię ochrony MPK skutecznie torpedował inicjatywy
prywatnych przewoźników, teraz chce ich zachęcić do wożenia ludzi. Pod
warunkiem, że mają nie autobusy lecz mikrobusy. Oraz, że będą jeździć tam,
gdzie nie dociera MPK.
- Na własne ryzyko i według ustalonej przez siebie ceny - dodaje Augustyn. -
Taka np. Grabówka czy okolice ul. św. brata Alberta rozbudowują się, więc
sądzę, że przedsięwzięcie może być dochodowe - kusi.
Czemu więc przewozami nie zajmie się miejska spółka MPK? - Nie ma małych
autobusów. A trudno myśleć o ich zakupie, skoro nie może sobie poradzić z
kupnem pojazdów do dotychczas eksploatowanej linii - udowadnia naczelnik.
Jest jeszcze inny powód: na linii MPK musiałyby być honorowane ulgi. - Nie
mamy na to pieniędzy - przyznaje Kazimierz Augustyn. Tymczasem prywatny
przewoźnik biletów ulgowych nie musiały honorować.
- Lepsza droższa komunikacja niż żadna - uważa magistrat.
Ludzi wozić może każdy, kto ma pojazd i licencję, która kosztuje ok. 800
złotych. I to bez zachęt. Do tej pory nikt nie uruchomił komunikacji na ul.
Siwickiego czy Brata Alberta - dlaczego urzędnicze zachęty miałyby
poskutkować?
- Bo nie będziemy stawiać przeszkód przy koordynowaniu rozkładów [przewoźnik
musi uzgodnić godziny odjazdów, aby nie pokrywały się z konkurentami; decyzję
podejmuje magistrat - red.]. Za poprzednich władz każdy wniosek prywatnego
przewoźnika, w imię obrony interesów MPK, rozpatrywano negatywnie. Teraz się
to zmieni - deklaruje Augustyn. I dodaje, że kilka mikrobusów nie zachwieje
pozycją MPK.
Daleko do przystanku jest z:
ul. św. brata Alberta, Makuszyńskiego i z hotelu Korona; części Aniołowa
między DK 1 a linią kolejową do Warszawy; okolic skrzyżowania ul. Łódzkiej,
Traugutta i Ludowej; północnej Grabówki; nowego cmentarza miejskiego na
Lisińcu oraz z części tej dzielnicy przylegającej do Bałtyku-Adriatyku;
Kucelina-Łąk; okolic ul. Przestrzennej i Piastowskiej; krańców ul.
Skrzetuskiego; tzw. Doliny Miłosierdzia (za Jasną Górą);
DLA GAZETY
Eugeniusz Mazurek, udziałowiec i kierowca firmy Mazan-Bus, która obsługuje
jedyną w Częstochowie prywatną linię (nie licząc bezpłatnych dowozowych do
maketów) o numerze 112: Zawodzie - Aleje - Lisiniec. Przejazd kosztuje 1,50
zł: - Wiem, że w ostatnich latach było wielu chętnych na uruchomienie
komunikacji, ale miasto, chroniąc MPK, nie dawało im zgody. My ją mamy,
ponieważ byliśmy pierwsi i wyjątkowo uparci. Mówi Pan, że teraz będzie
inaczej? Nie wierzę. Pamiętam, ile przeszliśmy walcząc o pozwolenie - a było
to za pierwszej kadencji pana prezydenta Wrony. Czy pojechałbym na ul. św.
Brata Alberta? Pasażerów nie byłoby tam dużo, więc linia opłacałaby się tylko
wtedy, gdyby można było pozbierać trochę ludzi po drodze i zawieźć ich np. na
południe miasta.