Dodaj do ulubionych

Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie

IP: *.chello.pl 18.08.07, 07:05
Decyzja o tym powinna być podejmowana - moim zdaniem - na szczeblu prezydenckim, podobnie jak w sprawie obywatelstwa.
Po zasięgnięciu opinii światłego zespołu obradującego jawnie, przy kamerach.
Po gruntownym sprawdzeniu, że to istotnie będzie służyło "ozdobie" (w szerokim tego słowa znaczeniu), a nie będzie pogłębiało podziałów niebezpiecznych dla społecznego pokoju.
Rozbicie dzielnicowe już mieliśmy, konflikty narodowościowe również dawały się we znaki (jednym i drugim).
Łatwo sprawdzić w policyjnych, prokuratorskich i sądowych dokumentach, czy w danej okolicy zdarzają się lub zdarzały w ciągu ostatnich 15 lat bójki lub inne zatargi o tle narodowościowym.
Nie ma sensu wykładać pieniądze na tablice, które - być może - zostaną już pierwszej nocy zniszczone. To już lepiej sfinansować jakąś integracyjną watrę. Albo - jeśli nie ma na to woli po obu stronach - dofinansować wydłużenie wodociągu.
Ludzie najłatwiej się zaprzyjaźniają wtedy, kiedy się cieszą, szczególnie zaś, gdy tym samym wspólnym dziełem czy ogólnie - wspólnym dobrem (droga, most, prąd, kanalizacja, wodociąg).
Bo że dwie strony tam są - to pewne.
Obserwuj wątek
    • mimix1 koniec z udawaniem! 18.08.07, 09:46
      skąd nagle taka delikatność? czy podczas akcji "Wisła" ktoś stawiał takie
      pytania? Łemkowszczyźnie takie napisy po prostu się należą! pora skończyć z
      udawaniem, że Polacy to krzywdzona przez wszystkich, niewinna jak baranek
      społeczność miłujących pokój. warto zobaczyć, jak to wygląda po stronie
      słowackiej, gdzie akcji "Wisła"nigdy nie było. Poza tym o konfliktach
      narodowościowych najlepiej zapomina się zarabiając na wspólnym dziedzictwie
      kulturowym i o tym w gruncie rzeczy jest ten tekst.
    • Gość: szach Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie IP: *.ztpnet.pl 18.08.07, 13:36
      Po co wskrzeszać upiory? Niech bida lepiej śpi.
    • Gość: cff proponuje trojjezyczne IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 18.08.07, 14:29
      jeszcze po niemiecku aby uczcic ss galizien i inne jednostki tych benkartow,
      kolaborujace z hitlerem oraz mordujace cywili polskich w czasie II ws - przez
      zywcem wrzucanie do studni kobiet i dzieci czy przybijanie ich do drzew - takze
      zywcem
      • Gość: anielka Jeżeli mogą być po łemkowsku to niech będą!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.07, 18:03
        W Irlandii stawiają znaki w języku polskim i nikomu to nie przeszkadza, nikt nie sugeruje "rozbicia dzielnicowego"..
        Trzeba pamiętać o historii naszego państwa, które tak naprawdę przez większą część swojego istnienia nie było "jednorodne", tylko właśnie "porozbijane" na różne dzielnice. I dało się żyć. Wszystko zależy od dobrej woli ludzi, a nie od napisów na tablicach.
        Nie zakładajmy od razu że wszędzie czają się nienawistni nacjonaliści. Ludzie w większości są dobrzy.
        • Gość: Irek Re: Jeżeli mogą - wątpliwość IP: *.chello.pl 19.08.07, 08:25
          Byłbym jednomyślnie z tobą "za", gdybym potrafił uwierzyć, że za takim przykładem pójdą Ukraińcy i dopuszczą to samo u siebie (polskie tablice).
          Tylko że Polacy na Ukrainie nawet nie śmią o tym śmieć...
          Teraz komentarz do Mimix1'a ("koniec z udawaniem!")
          >skąd nagle taka delikatność? czy podczas akcji "Wisła" ktoś stawiał takie pytania? Łemkowszczyźnie takie napisy po prostu się należą! Pora skończyć z udawaniem, że Polacy to krzywdzona przez wszystkich, niewinna jak baranek społeczność miłujących pokój. Warto zobaczyć, jak to wygląda po stronie słowackiej, gdzie akcji "Wisła"nigdy nie było. Poza tym o konfliktach narodowościowych najlepiej zapomina się zarabiając na wspólnym dziedzictwie kulturowym i o tym w gruncie rzeczy jest ten tekst.
          Kom. Moim zdaniem poczucie sprawiedliwości (krzywdy, co się komu należy) jest nie do wyważenia.
          Nikt nie jest w stanie rozliczyć rozprutych brzuchów i rozbitych o węgieł główek. Wiem również - od kombatanta (odznaczonego Virtuti Militari) - co nasi wyrabiali pod Piłsudskim w okolicach Kijowa. Za to się nie zapłaci ani polskimi ani ruskimi (cyrylicą) tabliczkami.
          Uwaga o udawaniu niewiniątek też jest obosieczna. Wiem coś o tym z autopsji. Ja niczego nie udaję i piszę prosto z mostu: znaczna część Łemków (Rusnaków) utożsamia się z ukraińską tradycją nacjonalistyczną (rewanżystowską) i to im zależy na tej manifestacji. Marzy im się - jednym - autonomia, a drugim wcielenie do Samostijnej. Tylko bez zmiany granicy, uchowaj boże!
          Z pewnością wolą zarabiać na "wspólnym" dziedzictwie kulturowym tak jak dotąd w złotówkach, a nie w hrywnach.
          A o czym jest tekst - też każdy zrozumiał. Po swojemu.
          Co do mnie. Bardzo dobrze się czuję jako Polak wśród Rusnaków, którzy nie są obrażeni na Polaków (wiedząc - to kwestia określonego kształcenia - że to nie my zmieniliśmy granice krajom i narodom Środkowej Europy w Poczdamie). Bywam u nich w gościnie i zapraszam ich do siebie. Nie mają nic przeciw temu, że sobie postawiłem domek na "ich" ziemi (w cudzysłowie, bo kupiłem kilka arów). Tak samo ja nie mam nic przeciwko, jeśli któremu z nich się poszczęści i postawi sobie domek (lub kupi) w Krakowie naprzeciw "mojego" bloku (też w cudz., bo taki on mój...).
          Szanuję ich i daję temu wyraz w stosunkach prywatnych, a czasami też publicznie. Co nie znaczy, że nie widzę oznak i nie słyszę głosów nienawiści ze strony tych ich pobratymców, którzy nigdy nie wyzbędą się żądzy odwetu. Wielu moich rodaków, niestety, też żywi takie uczucia.
          Na koniec zagadka. Kto i z jakich motywów okradł mi ten skromniutki domek w Beskidzie?
          Odp.: miejscowe szczeniaki, nie noszące tatuaży z cyrylicą.
          I niech tak zostanie, czyli amen.
          • Gość: duży Re: Jeżeli mogą - wątpliwość IP: 80.50.235.* 19.08.07, 09:45
            >Byłbym jednomyślnie z tobą "za", gdybym potrafił uwierzyć, że za
            >takim przykładem pójdą Ukraińcy i dopuszczą to samo u siebie
            >(polskie tablice).


            Tak jak łemkowie/Ukraińcy serdecznie witali niebiosko-zółtymi
            flagami Prezydenta Ukrainy na Watrze, tak tym samym jednocześnie
            opowiedzili się za swoją ojczyzną. Czym zmaterializował się ten
            ukraiński nacjonalizm, chyba nikomu nie trzeba przypominać. Pomysł
            jest zły i szkodliwy zważywsze na to co wypisuje obecnie w Polsce i
            Kanadzie nacjonalistyczna prasa ukraińska.
            • Gość: anielka Re: Jeżeli mogą - wątpliwość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 14:00
              Dlaczego patrzysz na wszystko przez pryzmat "jak oni nam tak my im". Trzeba pokazać swoją "wyższość" (oczywiście nie w sensie nacjonalistycznym, że my jesteśmy lepsi, tylko my jako naród dojżeliśmy do tego, że mamy na naszym terytorium mniejszość i chcemy je uszanować).
              Konflikt z Ukraina powstał w XVII wieku tylko dlatego że ludzie nie potrafili się szanować i każdy myślał tylko o swoim stanie posiadania, dodatkowo zabrakło nam umysłów wybitnych, które mogłyby temu zapobiec (i kto wie czy nie uchroniłoby to obu krajów przed nieszczęściami).
              Bądźmy mądrzejsi teraz. To tylko tablice przecież.
    • Gość: Muniek Re: Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie IP: 80.50.235.* 19.08.07, 11:49
      na Łemkowszczyźnie? a co na to MSWiA? czy taka jednostka
      administracyjno czy jaka tam istnieje?, z tego co przeczytałem to
      Łemkowszczyzna stanowi obszar etnicznych ukraińskich ziem !

      ps. może by tak powrócic jeszcze do takich nazw jak Preussen,
      Warthland, Galizien, a tradycyjne rosyjskie nazwy zostawić tylko w
      Kongresówce ?
    • Gość: m_pol Re: Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 12:01
      a co ma do tegop rozbicie dzielnicowe???? Chodzi raczej o to ze w I
      Rzeczypospolitej mieszkaly rozne grupy etniczne, a Panstwo bylo
      jedno, do tego sie odwolujmy. Te tablice to doskonaly pomysl,
      szczegolnie, ze podoba sie jak widac wszystkim miejscowym tak Lemkom
      jak i Polakom. Poza tym z tekstu jasno wynika ze na szczeblu
      rzadowym ta kwestia jest juz rozwiazana, potrzeba tylko decyzji
      lokalnej. Dla mnie Super!
      • mat120 Dwujęzyczne nazwy nikomu by nie przeszkadzały 23.08.08, 17:16
        Gdyby nie tak dawna jeszcze historia.

        Piszesz:
        Chodzi raczej o to ze w I Rzeczypospolitej mieszkaly rozne grupy
        etniczne, a Panstwo bylo jedno, do tego sie odwolujmy.

        Grupy etniczne mieszkały razem i w II Rzeczpospolitej. Problem
        polega na tym, że jedna z tych grup we wcale nie tak odległej
        przeszłości, chcąc się pozbyc sąsiedztwa Lachów, chwyciła za
        siekiery i noże i jęła mordowac polskich sąsiadów. Ponieważ
        inicjatywa podwójnych nazw wyszła z zewnątrz i to z kół, które są
        jawnymi apologetami tych zbrodniarzy nie ma się co dziwic oporowi i
        podejrzliwości Polaków. Nie dziwmy się - nikt do takiego sąsiedztwa
        nie chce się odwoływac. Nikt nie zareczy, że te nazwy to nie będzie
        pretekst do powtórki z historii.
        Prędzej przyjeto by nazwy niemiecko-polskie na terenie Pomorza.

        Więc nie jest to taki doskonały pomysł. A na szczeblu rządowym
        sprawy lokalne i przyjaźnie dekretowano za czasów komunistycznych.

        Co z tego wyszło - wiadomo.
    • Gość: CFR Pozdrowienia dla braci Lemkow IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 19.08.07, 13:00
      Pozdrawiam braci starolemkowskim pozdrowieniem ZIEG HEIL
    • Gość: Zenior Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie IP: 195.94.208.* 19.08.07, 13:06
      Po słowackiej stronie takie tablice są juz od dawna - m. in. dla
      słynnych Medzilaborci.
    • wilsznia Dwujęzyczne nazwy na Łemkowszczyźnie 20.08.07, 12:56
      Popieram z całego serca. Bywam wśród Łemków, choć nie mam tam korzeni. Poznałam
      ich barwną kulturę, wyrosłą wśród łagodnych gór Beskidu Niskiego, która
      przetrwała pomimo wysiedlenia i rozproszenia ludzi: piękne cerkiewki, melodyjne
      pieśni, wrażliwą poezję, rękodzieło artystyczne. Wszystko to można znakomicie
      uwypuklić jako walory turystyczne regionu.

      Po wielu latach "zamiatania pod dywan" problemu mniejszości łemkowskiej, czy
      szerzej: ukraińskiej, pora wyzbyć się uprzedzeń i stereotypów. Łemkowie mają
      swój udział w naszej historii w Karpatach od setek lat, są wśród nas i niechże
      mają swoje tabliczki miejscowości, które będą o tym przypominać.

      A co do gorącego przywitania Juszczenki na Watrze z Zdyni: ludzie (byłam wśród
      nich) byli uszczęśliwieni i dowartościowani faktem, że zaproszony prezydent
      Ukrainy znalazł dla nich czas, przybył tak jak "watriany" z całą rodziną, aby
      pobyć wśród nich przez kilka godzin.

      Nasz polski prezydent też był zaproszony, ale nie znalazł czasu. A szkoda, bo
      zamiast okazji do ważnego gestu pojednania (mieli wspólnie rozkołysać nowy Dzwon
      Pokoju ustawiony na wzgórzu watrowym), wyszło dyplomatyczne "faux pas".

      Na Kaszubach, gdzie mieszkam, od kilku lat są dwujęzyczne tabliczki nazw
      miejscowości, a nawet nazwy ulic w niektórych miejscowościach: w języku polskim
      i kaszubskim. Nikomu nie przeszkadzają, nikogo rozsądnego nie straszą widmem
      "Preussen", lecz są świadectwem bogatej kultury i tradycji regionu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka