Gość: Irek
IP: *.chello.pl
06.10.07, 11:30
Przykład Siedemnastki (Zespół 7)
To dwujęzyczne, polsko-francuskie LO, w Bronowicach (Złoty Róg).
Przeczytałem właśnie o nim archiwalny już w portalu tekst, w którym mowa o atmosferze w szkole. Sprawa jest moim zdaniem ważna i dlatego otwieram ten wątek, bo tam nie było komentarzy.
Otóż przywołano w materiale parę zdań Dyrektorki. M. in. to, że przychodzi zdolna młodzież i tyle. I zdanie uczennicy, że nauczyciele są przyjaźnie nastawieni do uczniów.
Jest więc jakaś nadzieja. W tej aurze, jaka się wytwarza przy powyżej przedstawionym w skrócie nastawieniu ciała pedagogicznego, uosabianego w danym przypadku przez Panią D., jak i przy zaufaniu uczniów do nauczycieli. No i Rodziców...
Znam tę atmosferę zresztą z autopsji. Bywałem tam, także pracowałem w paru innych szkołach i pracuję nadal. Potwierdzam ten fakt.
Nigdzie nie jest aż tak dobrze, żeby wszyscy nauczyciele przyjaźnili się z wszystkimi uczniami. Z zachowaniem, naturalnie, dobrych obyczajów (uczeń nie może poklepywać nauczyciela i vice versa, zwłaszcza przy znacznej różnicy wieku i nie tylko). Zawsze trafiają się po jednej i drugiej stronie ludzie z jakimiś kompleksami, lub nastawieni na kontrowanie, albo nawet na konflikt. Jeżeli jednak rośnie liczba uśmiechów wymienianych pomiędzy 7:45 a 15:30, zarówno na korytarzach jak w klasach, trzeba to zjawisko odnotować i stymulować. W nim bowiem nadzieja zarówno na zdrowie psychiczne społeczeństwa, jak na wyniki edukacyjne i – potem – wytwórcze.
Wszystkiego lepszego francuziki! Jak powiedział znany wam pisarz: Devenez grands et restez sages!