Dodaj do ulubionych

Czy architekt to zawod wymierajacy?

IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.03, 15:31
Czy uwazacie, ze zawod architekta staje sie zawodem
wymierajacym? Czy architekci podziela los np. szewcow?

Z jednej strony patrzac na ilosc zlecen i zapotrzebowanie
spoleczenstwa na uslugi architektoniczne w obecnym czasie oraz
majac na uwadze ilosc absolwentow architektury, ktorzy
pozostaja w zawodzie - mozna dojsc do takich wnioskow.
Tak wlasnie dzieje sie w krajach Europy zachodniej, gdzie coraz
wiecej architekow szuka innego zajecia. Dobitnym przykladem sa
tu Wlochy.

A moze bedzie odwrotnie: jako kraj o duzym potencjale wzrostu,
bogacacym sie i rozwijajacym, bedziemy potrzebowac przez
nastepne dziesieciolecia wielu nowych inwestycji, w tym takze
budowlanych, by dogonic swiatowa czolowke.
Coraz bogatsze spoleczenstwo, o coraz wiekszej swiadomosci i
potrzebach estetycznych, zlaknione bedzie kontaktu z
architektem, jako osoba potrafiaca stworzyc projekt
dopasowany do ich indywidualnych gustow.
Firma Archeton i jej podobne postanowia zmienic profil i zaczna
masowo wypiekac bulki drozdzowe.
Architekci beda zatem najbardziej poszukiwana profesja obok
geriatrykow i pan do masazu.

Moze wreszcie, w tradycyjny dla nas sposob, znajdziemy "trzecia
droge", w ktorej zawod architekta ulegnie przeksztalceniu, by stac
sie polaczeniem koordynatora trojwymiarowych przestrzeni
komputerowych, doradcy inwestycyjnego, agenta
ubezpieczeniowego i psychoterapeuty?
Lub tez moze: spowiednika, kosmetyczki i tesciowej?

Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • o13y jestem za 04.08.03, 19:12
      multiarchitektem :-)))
    • leofritz Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? 06.08.03, 10:26
      To nonsens. Uczelnie produkujace cale rzesze architektow powinny zmienic
      filozofie naborow na studia. Moim zdaniem ten zawod powinien byc zawodem
      elitarnym. Powinien uczestniczyc w kreowaniu sztuki, a nie w produkcji
      typowych domkow z katalogu. Sytuacja w naszym kraju jest jak zwykle na
      pograniczu absurdu. Uczelnie produkuja tak duzo absolwentow architektury, ze
      oni chcac pracowac w zawodzie siła rzeczy produkuja wielka chałę , bo chcą
      zarobic na zycie. Ilez mozna w końcu budowac tzw. wielkiej architektury w
      kraju w którym 80% spoleczenstwa znajduje się na skraju nędzy? Z czegoś trzeba
      żyć , więc "architekci" projektują tu domeczek -kiczyk, tu budkę dla
      tandeciarza , wszystko oczywiście za grosze, bo inaczej nie dostaną
      zlecenia...i tak właśnie jakość tego zawodu upada - bo jak pan X robi tanio,
      to panu Y nikt nie zapłaci duzo, momo, że pan Y jest być może duzo lepszy...
      szkoda słów...
      • o13y Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? 18.08.03, 21:36
        Zapominasz Leo, że architekt jest inżynierem, nie artystą. Czy wszystkie
        budynki tzw.wielorodzinne będą dziełami sztuki, nawet jeśli architektów bedzie
        mało? Nie bedą- to nie ten zawód. Tylko kilkorgu udało sie połączyc inzynierię
        ze sztuką. Co nie znaczy, że tzw.masy mają mieszkać w budynkach
        przyprawiajacych o ból zębów. Niechby te budynki choć ergonomiczne były, jak
        nie urodziwe. Ale też nie są.
        Choć znam i profesorów ASP podejmujacych się projektów wystroju wnętrz, którzy
        zaczynaja od funkcji tychże projektowanie, od tego, aby ludziom wygodnie było z
        nich korzystać. I architektów ( mgr inż.architekt-taki tytuł sie uzyskuje), dla
        których wazniejsze jest ich Dzieło. Z którego to zreszta dzieła ludziom
        korzystać po wybudowaniu trudno...
        • Gość: e-toshi Re: Czy architekt to ... ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 22:32
          o13y napisała:

          > Zapominasz Leo, że architekt jest inżynierem, nie artystą. Czy wszystkie
          > budynki tzw.wielorodzinne będą dziełami sztuki, nawet jeśli architektów
          bedzie
          > mało? Nie bedą- to nie ten zawód. Tylko kilkorgu udało sie połączyc
          inzynierię
          > ze sztuką. Co nie znaczy, że tzw.masy mają mieszkać w budynkach
          > przyprawiajacych o ból zębów. Niechby te budynki choć ergonomiczne były, jak
          > nie urodziwe. Ale też nie są.
          > Choć znam i profesorów ASP podejmujacych się projektów wystroju wnętrz,
          którzy
          > zaczynaja od funkcji tychże projektowanie, od tego, aby ludziom wygodnie było
          z
          >
          > nich korzystać. I architektów ( mgr inż.architekt-taki tytuł sie uzyskuje),
          dla
          >
          > których wazniejsze jest ich Dzieło. Z którego to zreszta dzieła ludziom
          > korzystać po wybudowaniu trudno...


          mgr = oznacza wyższe wykształcenie
          inż = oznacza że jesteś rzemieślnikiem i obowiązują Cię racjonalne reguły gry
          arch = oznacza że masz szansę być czasami artystą

          Taką szansę dostają wszyscy ale korzystają z niej nieliczni. To zawód dla ludzi
          renesansu a takim trudno przeżyć w dzisiejszym świecie wyspecjalizowanych
          ekspertów.

          Architekt musi być rzemieślnikiem, prawnikiem, negocjatorem, socjologiem,
          urbanistą, redaktorem, menagerem, estetą, podróżnikiem, historykiem, znawcą
          kobiet i jeśli posiadł juz te wszystkie zdolności - przyjdzie czas aby zostać
          artystą.


          • o13y bajki opwiadasz e-t 21.08.03, 19:43
            architekt to specjalność. Jak mgr inż. chemik . Jak mgr inż.mechanik.Żaden
            (prawie) rzemieslnik nie zastąpi inżyniera. Magister oznacza w tym przypadku
            szerszą wiedzę (studia magisterskie i inżynierskie - nota bene "wieczorowo" też
            można architekturę-jak podaje w informacji PK).
            Chce byc artystą?- droga do ASP stoi otworem. A jak projektuje budynki z
            których korzystają ludzie to niestety zawód służebny. Jak urbanista- to tez nie
            dla siebie. A odzież czy buty projektującym, to zmysł artystyczny niepotrzebny?
            I nie projektują tego plastycy (znany mi sklep z odzieżą zrobioną przez
            plastyków woła o pomste do nieba - kompletny brak znajomości co to tzw. fason -
            wszystko jest jednakowoworkowe na przynajmniej 120 kg ). Zreszta chyba prawie
            nie ma już dziedzin, gdzie trzeba wykazać sie monotematycznością. Więc bez
            zbędnej gloryfikacji. Abo sztuka, albo uzytek. Albo sztuka uzytkowa. Nigdy
            wyłącznie artyzm (mówimy o architekturze). Zreszta temat ten zmaglowaliśmy
            jakiś czas temu, aż umarł.
            • Gość: Zbigniew mgr inż architekt? IP: 80.48.20.* 21.08.03, 22:52
              Z inżynierem nie ma wiele wspólnego, dlatego jak byłem studentem PK chcieli
              architektom zabrać tytuł inżyniera bo liczą bardzo mało. Znaczy matematyki nie
              mają prawie wcale, zresztą archtekt to raczej rysuje a policzyć czy to będzie
              stało musi już ktoś z Inżynierii Lądowej:))

              Dlatego chyba już niedługo będą mgr architekci:)
              A oczywiście z ASP to nie ma wiele wspólnego chociaż na egzaminie wstępnym
              rysuje się jak na ASP:))
              • o13y Eee, Zbigniew 23.08.03, 17:01
                Nie rób z architektów ofermiastych takich ostatnich.
                Jak ja byłem studentem (ale nie na PK), to ani się nikomu nie śniło tytułów
                którychś im odbierać, ani ulgi z majcy nikt nie dawał.
                Jak nie są inżyniery, to co one są ja sie pytam, hę?
                Artyści - nie. Bo ilu maluje , rzeźbi czy co tam ?
                To one Zbigniew są jakieś nieodpowiedzialne osoby, czy co?
                Aha - miały być pytania retoryczne w stylu skks-a, ale chyba nie do końca
                wyszło :-)))
                • Gość: Zbigniew o13y:) Architekci sami chcą mniej matematyki:) IP: 80.48.20.* 31.08.03, 14:46
                  o13y napisała:

                  > Nie rób z architektów ofermiastych takich ostatnich.

                  Nie chodzi o żadne ofermy tylko o tytuł inżyniera. Nauczyciel też jest magister
                  a uczyć umie i może:)

                  > Jak ja byłem studentem (ale nie na PK), to ani się nikomu nie śniło tytułów
                  > którychś im odbierać, ani ulgi z majcy nikt nie dawał.

                  Ulgowo z matematyki zawsze mieli oczywiście w porównianiu do innych wydziałów,
                  ale mają jej coraz mniej i dlatego inżyniera chcą zabrać, ale czy to coś zmieni.
                  Architekt będzie architektem nieważnie czy inżynier czy nie.

                  > Jak nie są inżyniery, to co one są ja sie pytam, hę?

                  Architekci magistrzy i już. Wykonywać zawód mogą i już. Tylko niech nie liczą:))

                  > Artyści - nie. Bo ilu maluje , rzeźbi czy co tam ?
                  > To one Zbigniew są jakieś nieodpowiedzialne osoby, czy co?

                  Nie wiem o co Ci chodzi z tą odpowiedzilanością, ale prawnik nie jest
                  inżynierem a odpowiedzialny jest:)

                  > Aha - miały być pytania retoryczne w stylu skks-a, ale chyba nie do końca
                  > wyszło :-)))

                  To nie znam.
              • leofritz Re: mgr inż architekt? 09.09.03, 21:09
                Może powinni zabrać "inż."...choć niektórym to może nawet "arch." ;)
            • Gość: kakaka bajki tak lecz morału brak IP: *.pp.com.pl 22.08.03, 19:10
              architekt to dyletant
              ale byle gość z ulicy, nie będzie uczył go jak projektować :)

              Witruwiusz podał bodajże 10 umiejętności, jakie powinien posiadać (zbliżone do
              tego, co pisze et)
              teraz jest jeszcze koordynatorem i chłopcem do bicia dla biurokratów.
              bez znaczenia, czy jest artystą, czy rzemieślnikiem, czy jest mgr inż arch, czy
              inaczej. ważna jest usługa, jaką świadczy, czyli budynek.
              czyli jest usługodawcą. to powoduje, że staje się biznesmenem.

              bardzo Cię lubię o13 od dyskusji nt domu wschodzącego słońca, ale mam wrażenie,
              że obracasz się w jakimś kole - architekt artysta-służebny, koszta architekt
              nabija w imię swego ego, niedouczeni kolesie projektują nie ludziom a sobie
              itd, przepraszam, jeśli coś zniekształciłem. i bez urazy. btw. zastanawiam się,
              w jakim zaklętym kręgu sam się obracam, bo na pewno taki jest, gdybym wiedział,
              tobym się nie obracał :)

              wielu jest architektonicznych artystów w krakowie?

              • o13y to jest bardzo możliwe 23.08.03, 17:25
                że się zaczyna w obsesję przeradzać, ale tak sie się składa, że z niektórymi
                cieknącymi dachami pana L. opisywanymi przez prasę dane mi było się męczyć.
                A że i z publicznymi pieniędzmi najczęściej mam do czynienia to mnie często
                krew chce zalać, że na proste pytanie: ile za to zapłacimy (publiczne
                pieniądze) nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na żadnym etapie.
                Ale oczywiście znam wielu architektów, którzy bardzo poważnie traktują swój
                zawód. Tylko oni mają zwyczaj słuchania co chciałby przyszły uzytkownik. I z
                dobrym skutkiem na papier to przelewają. Ale zwykle są piątymi podwykonawcami
                znanych pracowni.
                Co do kręgu: - staram się jak mogę wyjść poza swój zawodowy i przynosi mi to
                dużo satysfakcji. Tylko zawsze predzej czy później trafiam na jakiegoś urzędasa
                i znowu koło niemożności sie zamyka.
                A zresztą- to jedno z fajniejszych podforów i może z czasem profil wypowiedzi
                mi sie zmieni :-)))
            • Gość: e-toshi CHYBA TO NIE BAJKI IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 00:23
              Szczerze mówiąc, trudno mi zrozumieć Twój tekst i zawarte w nim myśli.
              Z takim podejściem (że wieczorowo uczą studentów architektury służebności) nie
              doczekamy się Twórców na miarę europejskiego poziomu. Z takim podejściem masy
              architektów tkwią juz od lat i dlatego nasze współczesne otoczenie nikomu się
              nie podoba. Z takim podejściem masom nie potrzebni są architekci a jedynie
              specjaliści od budowania. Z takim podejściem będziemy mieli nieskończenie wiele
              nowych tematów o brzydkich budynkach.
              Bez prawdziwych Twórców (przez duże T) nie będzie dobrej przestrzeni, ładnych
              budynków, ciekawych elewacji i wyrafinowanych detali. Kto to wymyśli? Krytycy
              architektury?
              Oczywiście to duże T to za mało aby tak się stało bo do tego wszystkiego
              potrzebne są jeszcze pieniądze, które pobudzają ludzkie potrzeby na poziomie
              omawianej skali.

              pozdr. e-toshi


              o13y napisała:

              > architekt to specjalność. Jak mgr inż. chemik . Jak mgr inż.mechanik.Żaden
              > (prawie) rzemieslnik nie zastąpi inżyniera. Magister oznacza w tym przypadku
              > szerszą wiedzę (studia magisterskie i inżynierskie - nota bene "wieczorowo"
              też
              >
              > można architekturę-jak podaje w informacji PK).
              > Chce byc artystą?- droga do ASP stoi otworem. A jak projektuje budynki z
              > których korzystają ludzie to niestety zawód służebny. Jak urbanista- to tez
              nie
              >
              > dla siebie. A odzież czy buty projektującym, to zmysł artystyczny
              niepotrzebny?
              > I nie projektują tego plastycy (znany mi sklep z odzieżą zrobioną przez
              > plastyków woła o pomste do nieba - kompletny brak znajomości co to tzw.
              fason -
              >
              > wszystko jest jednakowoworkowe na przynajmniej 120 kg ). Zreszta chyba prawie
              > nie ma już dziedzin, gdzie trzeba wykazać sie monotematycznością. Więc bez
              > zbędnej gloryfikacji. Abo sztuka, albo uzytek. Albo sztuka uzytkowa. Nigdy
              > wyłącznie artyzm (mówimy o architekturze). Zreszta temat ten zmaglowaliśmy
              > jakiś czas temu, aż umarł.
        • leofritz Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? 09.09.03, 21:06
          Mój znajomy pracował w duzym biurze w Monachium. Biuro podzielone było na
          sekcje: kto inny zajmował sie rysowaniem odręcznym (szkicowaniem koncepcji),
          kto inny ustalaniem funkcji , a kto inny przenoszeniem tego do komputera (zawód
          wymarły - kreślarz)itd. Tak sobie wyobrazam nowoczesne biuro. W dziwnej
          polskiej rzeczywistości wymaga sie od projektanta , aby znał się na wszystkim,
          a tak sie nie da.
    • Gość: kakaka Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? IP: *.pp.com.pl 18.08.03, 15:07
      niech zdechną. poważnie.
      • Gość: e-toshi Re: niech zdechną ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 22:38
        Gość portalu: kakaka napisał(a):

        > niech zdechną. poważnie.




        władza w ręce histerycznych historyków !!! poważnie.
        • Gość: kakaka niech zdechną ! i szybko IP: *.pp.com.pl 22.08.03, 19:15
          > > niech zdechną. poważnie.

          > władza w ręce histerycznych historyków !!! poważnie.

          moderniści teraz to też historycy. poważnie.
          niech historycy wytną w pień architektów.
          potem się wytnie historyków - np odpisując na ich posty

          kto potrzebuje architekta.
          z architektami to jak z lekarzami.
          każdy się zna na medycynie.
          • renesans zdechną ! i szybko i cicho 22.08.03, 20:59
            Gość portalu: kakaka napisał(a):


            > każdy się zna na medycynie.

            Tak felczerow ci u nas dostatek.

            RE
            • Gość: e-toshi felczer architektury IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.03, 15:36
              renesans napisał:

              > Gość portalu: kakaka napisał(a):
              >
              >
              > > każdy się zna na medycynie.
              >
              > Tak felczerow ci u nas dostatek.
              >
              > RE

              Jeszcze prościej zostać felczerem architektury.
              Nie wiem co gorsze? Felczer, który doprowadzi do rozwolnienia Kowalskiego
              czy "felczer architektury", który doprowadzi do upadku świadomości estetycznej
              i gustu większej grupy?

              pozdrawiam z obawami
              e-toshi
              pozdr. e-toshi
            • konrad.myslik Re: zdechną ! i szybko i cicho 26.08.03, 16:27
              Szanowny Panie,

              po powrocie z urlopu i za namową przyjaciół przejrzałem posty w portalu
              gazeta.pl,gdzie odkryłem z niejakim zdumieniem, że nadużywa Pan (Pani?)mojego
              imienia i nazwiska. Nie upoważniałem do tego nikogo - i sobie tego nie życzę.
              Ze względu na szacunek dla okresu, którego nazwę przyjął Pan(Pani) jako
              pseudonim reszta komentarza zostanie zachowana dla celów archiwalnych. Jako
              człowiek roztropny wie Pan (Pani) zapewne, że anonimowość w sieci jest rzeczą
              mocno iluzoryczną, a admnistratorzy serwerów zobowiązani są do przestrzegania
              prawa. Proszę więc wyciągnąć z tego wnioski samodzielnie - zanim wyciągną je
              moi prawnicy. A zapewniam, że są znakomitymi specjalistami w swoim fachu.

              Z poważaniem

              Konrad Myślik
              • Gość: e-toshi Re: zdechną ! i szybko i cicho IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.03, 18:38
                Szanowny Panie.
                Ze zdumieniem przeczytałem Pana wpis dotyczący zarzutów skierowanych pod
                adresem niejakiego R. Jeśli to prawda, a z upływajacego czasu i braku
                odpowiedzi wnioskuję, że R nie starał się odeprzeć zarzutów, to muszę przyznać
                że takie zachowanie można nazwac w delikatny sposób: nagannym i bez zasad.
                Przeczytałem z uwagą w ostatnim numerze "Architektury" relację z czatu na temat
                PPS z Pana udziałem. Zgadzam się z prezentowanymi tam przez Pana poglądami i
                chętnie podyskutowałbym na ten temat ale w innym forze o mniej prowokacyjnym
                tytule.
                Zauważam jednak w Pana wypowiedziach pewną niekonsekwencję, co do roli
                architektów w kształtowaniu przestrzeni (nie tylko publicznej). Rzecz w tym, iż
                zdegustował mnie tytuł pod którym przedstawił Pan zarzuty wobec R.
                Ciekaw jestem co na ten temat mieliby do powiedzenia warszawscy autorzy
                projektu planowanego w Mogilanach przez firmę, którą reprezentował Pan na
                łamach czasopisma "Architektura". Wszak nazwał Pan zaprojektowaną tam
                przestrzeń publiczną jako jedyną taką dobrą propozycję w Polsce, a wydaje mi
                się, że powstała ona w biurze architektonicznym a nie w głowie developera.

                pozdrawiam i pozostaję z nadzieją na dyskusję na innych forach

                e-toshi
                • konrad.myslik Re: zdechną ! i szybko i cicho 12.09.03, 20:02
                  Gość portalu: e-toshi napisał(a):

                  > Szanowny Panie.
                  > Ze zdumieniem przeczytałem Pana wpis dotyczący zarzutów skierowanych pod
                  > adresem niejakiego R. Jeśli to prawda, a z upływajacego czasu i braku
                  > odpowiedzi wnioskuję, że R nie starał się odeprzeć zarzutów, to muszę
                  przyznać
                  > że takie zachowanie można nazwac w delikatny sposób: nagannym i bez zasad.
                  > Przeczytałem z uwagą w ostatnim numerze "Architektury" relację z czatu na
                  temat
                  >
                  > PPS z Pana udziałem. Zgadzam się z prezentowanymi tam przez Pana poglądami i
                  > chętnie podyskutowałbym na ten temat ale w innym forze o mniej prowokacyjnym
                  > tytule.
                  > Zauważam jednak w Pana wypowiedziach pewną niekonsekwencję, co do roli
                  > architektów w kształtowaniu przestrzeni (nie tylko publicznej). Rzecz w tym,

                  >
                  > zdegustował mnie tytuł pod którym przedstawił Pan zarzuty wobec R.
                  > Ciekaw jestem co na ten temat mieliby do powiedzenia warszawscy autorzy
                  > projektu planowanego w Mogilanach przez firmę, którą reprezentował Pan na
                  > łamach czasopisma "Architektura". Wszak nazwał Pan zaprojektowaną tam
                  > przestrzeń publiczną jako jedyną taką dobrą propozycję w Polsce, a wydaje mi
                  > się, że powstała ona w biurze architektonicznym a nie w głowie developera.
                  >
                  > pozdrawiam i pozostaję z nadzieją na dyskusję na innych forach
                  >
                  > e-toshi

                  Dzień dobry,

                  dziękujęza dobre słowo dotyczące mojego udziału w czacie "A-M". Chciałbym
                  zwrócić Pańską uwagę na kilka rozbieżności, które zawarł Pan w swojej opinii:

                  1. O projekcie w Mogilanach nie powiedziałem,że jest "jedyny w Polsce" jak Pan
                  zadje się sugerować,ale że "...jest jednym z nielicznych polskich projektów, w
                  których...". Tekst leży przede mną i cytuję z wydruku.
                  2. Jeśli wydaje się Panu, "...że powstała ona w biurze architektonicznym, a nie
                  w głowie dewelopera", to mogę tylko zapewnić Pana, że powstała ona w gowie
                  dewelopera, a nie w biurze architektonicznym. Tam powstał tylko jej obecny
                  kształt, który rodził się w długich dyskusjach pomiedzy stronami. Obcowanie
                  z "naszymi" architektami to prawdziwa przyjemność. Zamiar był i jest czytelnie
                  nasz. Było to dla architektów miłym zaskoczeniem - i nijak miało się do
                  polskiej codzienności, która wymusza od architektów "maksimum kluczy na minimum
                  przestrzeni".
                  3. Tzw "zarzutów wobec R" jak Pan to zgrabnie ujął nie przedstawiłem pod żadnym
                  tytułem, a już z pewnościąnie pod moim tytułem. Proszę o odrobinę uwagi -
                  posłużyłem się tylko tytułem Pana R., zastosowanym trzy wersy wyżej. Ponadto
                  uważam zawód architekta za ogromnie potrzebny i ubolewam nad częstym upadkiem
                  kultury i moralności tego zawodu.
                  To pozwoli Panu nie dostrzegać w mojej wypowiedzi, jak Pan to ujął -
                  "niekonsekwencji".
                  4. Z racji powszechności dostępu internet jest w Polsce i wśród emigracji -
                  podług mojej oceny - raczej paradą osobowości niż tego, co strony mają do
                  powiedzenia. Jego pozorna anonimowość ośmiela jednostki, z którymi w normalnych
                  warunkach nigdy bym się nie zetknął, a które z umiejętności pisania i czytania
                  wywodzą prawo do obelżywych uwag, uporu mimo braku wiedzy, nieuzasadnionego
                  szyderstwa i temu podobnych zaszłości, z których analizy wielką uciechę czerpał
                  by zapewne Pan dr. Freud. Ale ja - nie.

                  Z poważaniem

                  Konrad Myślik
                  • e-toshi cd 15.09.03, 00:40
                    Witam.

                    dziękuję za odpowiedź, niniejszym odwzajemniam się i wyjaśniam:

                    ad.1: źródłem mojej relacji była zawodna pamięć bez korzystania z tekstu, tak
                    jak to Pan uczynił. Spontaniczny tekst na forum oparłem na moich odczuciach
                    zaczerpnietych z lektury tej części A-M. Zwróciłem wtedy uwagę na Pański ton
                    podkreślajacy niezwykłą wyjątkowość zamierzenia.
                    ad.2: Z zaciekawieniem będę śledził ten projekt nie tylko z powodu chęci
                    poznania dalszych losów podjętego przez Państwa ryzyka w kategoriach
                    marketingowych (zastanawiam się czy pomimo przyjęcia wszelkich atrybutów
                    koniecznych dla podkreślenia odpowiedniej jakości, przyszedł już czas na ten
                    sposób działania w tak dużej skali) ale i oczywiście z powodu zapowiadanej
                    wyjątkowości rozwiązań przestrzennych. (Przedstawiony na stronie www rysunek
                    zagospodarowania terenu nie zaskoczył mnie niczym wyjątkowym, ale być może jest
                    to wina zbyt dużej skali obrazka).
                    ad.3: miałem na myśli posłużenie sie tytułem niejakiego R i tym
                    samym "zaadoptowanie" jego treści dla własnych celów. Moim zdaniem wypadło to
                    niefortunnie lecz Pana słowa wyjaśnienia zamykają temat.
                    ad.4: przyznaję Panu w pełni rację. Otwierając jednak te strony www, zarówno
                    Pan jak i ja, z pełną świadomością godzimy się na konsekwencje tego działania i
                    bardzo często postępujemy w podobny sposób posuwając się również co najmniej do
                    szyderstwa. Uzasadnienie lub jego brak mogą być rozpatrywane przez inne osoby
                    wg kryteriów przez nas nie do przyjęcia. Pozostaje mi tylko wierzyć w to że
                    ironizowanie i szyderstwa można jakościować podobnie jak wiedzę.

                    z poważaniem

                    e-toshi

                    ps. pozwoli Pan, iż pomimo ujawnienia przez Pana tożsamości, pozostanę w
                    pierwotnej konwencji Forum korzystając z wybranego przeze mnie nicka.
    • Gość: leko Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.03, 17:13
      Jestem architektem, przeczytałem połowę wypowiedzi i coś wam powiem.
      Są między nami-jak wszędzie-dobrzy,źli i średni (i kilku geniuszy).
      Ale najważniejsze to to, że projektowanie architektura (budynek) to ma być
      połączenie dobrej funkcji (in. użytkowości), estetyki i dopasowania do
      otoczenia , a to wszystko ma być jeszcze fachowo (pod względem budowlanym )
      zaprojektowane.
      Sama funkcja - to dostosowanie do wyobrażeń inwestora, przeznaczenia
      budowli,różnych przepisów z różnych dziedzin i konwencji itd.
      Daję słowo - to nie to samo, co domek w bloku rysunkowym w przedszkolu.
      I jeszcze jedno - często najważniejsze!
      PROJEKT - TO PRELIMINARZ KOSZTÓW, KTÓRE ZAPŁACI INWESTOR!
      Jeśli projekt dobry -to pieniądze rozsądnie wydane.
      Jeśli zły - to pieniądze wyrzucone w błoto!
      A zauważcie, że budowa domku dla wielu - to budowa i wydatek życiowy.
      OTO - DLACZEGO MYŚLĘ , ŻE DOBRY ARCHITEKT ZAWSZE BĘDZIE POTRZEBNY.
      I tak jest pewnie w każdym innym zawodzie, tyle ,że błędy w architekturze są
      trochę trudne i drogie do usuwania.
      Architekt.
      • waldek.usa Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? 29.08.03, 22:26
        Gość portalu: leko napisał(a):

        > Jestem architektem, przeczytałem połowę wypowiedzi i coś wam powiem.
        > Są między nami-jak wszędzie-dobrzy,źli i średni (i kilku geniuszy).
        > Ale najważniejsze to to, że projektowanie architektura (budynek) to ma być
        > połączenie dobrej funkcji (in. użytkowości), estetyki i dopasowania do
        > otoczenia , a to wszystko ma być jeszcze fachowo (pod względem budowlanym )
        > zaprojektowane.
        > Sama funkcja - to dostosowanie do wyobrażeń inwestora, przeznaczenia
        > budowli,różnych przepisów z różnych dziedzin i konwencji itd.
        > Daję słowo - to nie to samo, co domek w bloku rysunkowym w przedszkolu.
        > I jeszcze jedno - często najważniejsze!
        > PROJEKT - TO PRELIMINARZ KOSZTÓW, KTÓRE ZAPŁACI INWESTOR!
        > Jeśli projekt dobry -to pieniądze rozsądnie wydane.
        > Jeśli zły - to pieniądze wyrzucone w błoto!
        > A zauważcie, że budowa domku dla wielu - to budowa i wydatek życiowy.
        > OTO - DLACZEGO MYŚLĘ , ŻE DOBRY ARCHITEKT ZAWSZE BĘDZIE POTRZEBNY.
        > I tak jest pewnie w każdym innym zawodzie, tyle ,że błędy w architekturze są
        > trochę trudne i drogie do usuwania.
        > Architekt.



        Np. Fallingwater (wiem, problem strukturalny, ale wine ponosi FLW)
        • Gość: verte Re: Czy architekt to zawod wymierajacy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.03, 21:03
          Jest jeszcze jedna b.ważna by nie rzec kluczowa cecha architekta czy też tzw.
          biura architektonicznego,zwłaszcza realizującego duże projekty.Otóż musi on
          szybko i bezproblemowo "pozałatwiać" wszelkie formalności z pozwoleniem na
          budowę itp.Tego na studiach nie uczą.
          • o13y pozwolenie 30.08.03, 22:31
            dostaje inwestor. Biuro załatwia go tylko wtedy, jesli wystepuje w imieniu
            inwestora. Natomiast uzgodnienia- sanepid, straż poż i inne w zalezności od
            obiektu - istotnie powinno załatwić Biuro . Ale jest to następstwem przepisów,
            które biuro musi stosować (i znać !) projektując budynek np. minimalna
            szerokość drzwi, odległośc od innych obiektów, konieczność stosowania
            atestowanych (tu upraszczam, bo czasem są nie tylko atesty ale i inne
            świadectwa potrzebne) materiałów i tzw. podstawową logikę też. Zdarzyło mi sie
            widzieć projekt modernizacji (tylko zmiana funkcji pomieszczen i aranżacji),
            gdzie radosna twórczość obejmowała rozmieszczenie łazienek na piętrach - każdą
            w innym miejscu . Dla niezorientowanych czytających to forum (całkiem sporo
            jest takich) informuję, że łazienki powinny być w jednym pionie aby umożliwić
            dostęp do wody - jeśli nie planuje sie zmiany instalacji.
            No jeśli tego nie uczą przyszłych architektów, to znaczy, że brak podstaw
            projektowania w systemie edukacyjnycm. No, nie chce mi sie wierzyć...
            • Gość: verte Re: pozwolenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.03, 22:48
              o13y napisała:

              > dostaje inwestor. Biuro załatwia go tylko wtedy, jesli wystepuje w imieniu
              > inwestora. Natomiast uzgodnienia- sanepid, straż poż i inne w zalezności od
              > obiektu - istotnie powinno załatwić Biuro . Ale jest to następstwem
              przepisów,
              > które biuro musi stosować (i znać !) projektując budynek np. minimalna
              > szerokość drzwi, odległośc od innych obiektów, konieczność stosowania
              > atestowanych (tu upraszczam, bo czasem są nie tylko atesty ale i inne
              > świadectwa potrzebne) materiałów i tzw. podstawową logikę też. Zdarzyło mi
              sie
              > widzieć projekt modernizacji (tylko zmiana funkcji pomieszczen i aranżacji),
              > gdzie radosna twórczość obejmowała rozmieszczenie łazienek na piętrach -
              każdą
              > w innym miejscu . Dla niezorientowanych czytających to forum (całkiem sporo
              > jest takich) informuję, że łazienki powinny być w jednym pionie aby umożliwić
              > dostęp do wody - jeśli nie planuje sie zmiany instalacji.
              > No jeśli tego nie uczą przyszłych architektów, to znaczy, że brak podstaw
              > projektowania w systemie edukacyjnycm. No, nie chce mi sie wierzyć...


              Technicznie to sobie może być wszystko ok.ale czasem bez smarowania się nie
              obejdzie zwłaszcza jak czas nagli a wiadomo,że czas to pieniądz z resztą do
              tylu rzeczy można się przypieprzyć.Kto budował ten wie.
              • o13y niestety, wiem 31.08.03, 19:11
                choć czasem istotniejsze od smarowidła są znajomości
                • waldek.usa Re: niestety, wiem 09.09.03, 20:34
                  o13y napisała:

                  > choć czasem istotniejsze od smarowidła są znajomości



                  Ano wlasnie. Moj profesor byl inspektorem i zbudowalem dom o metrazu znacznie
                  wiekszym, niz w PRL-u bylo dozwolone. Poszlismy na obiad i zalatwione, pozatem
                  bylem jednym z jego ulubionych studentow.
                  • o13y czegoś tu nie rozumiem 09.09.03, 21:45
                    -jako student dom budowałeś? i to w PRL-u?
                    -jako student chadzałeś z profesorem na obiad?
                    hm :-)))
                    • waldek.usa Re: czegoś tu nie rozumiem 10.09.03, 19:28
                      o13y napisała:

                      > -jako student dom budowałeś? i to w PRL-u?
                      > -jako student chadzałeś z profesorem na obiad?
                      > hm :-)))

                      jako byly student :)

                      Przepraszam za brak detali.


                      Profesor w pomaturalnym studium budowlanym, na politechnice majac zaplecze ze
                      studium robilem projekty dla znajomych i ich znajomych, facet z "Konstrukcji
                      Budowlanych" upewnial sie ze wszystko gra, no i robilo sie niezla forse. Z
                      ojcem do spolki sfinansowalismy, rekawy zakasalem i z murarzami pracowalem,
                      deskowania oraz beto sam poziomowalem i pilnowalem aby zbrojenie bylo poprawnie
                      zwiazane. Nie stac nas bylo na zaklad budowlany wysokiej klasy, dlatego to
                      wszystko robilem. Facet troche marudzil ze jestem drobiazgowy i ze ten wspornik
                      z tarasem sie zawali, ale po rozszalowaniu szczeka mu opadla i przekonal sie do
                      paru rzeczy. Stropow nawet nie musial tynkowac, tak gladko sie udaly...
                      • Gość: verte Re: czegoś tu nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.03, 19:53
                        waldek.usa napisał:


                        >
                        >
                        > Profesor w pomaturalnym studium budowlanym, na politechnice majac zaplecze ze
                        > studium robilem projekty dla znajomych i ich znajomych, facet z "Konstrukcji
                        > Budowlanych" upewnial sie ze wszystko gra, no i robilo sie niezla forse. Z
                        > ojcem do spolki sfinansowalismy, rekawy zakasalem i z murarzami pracowalem,
                        > deskowania oraz beto sam poziomowalem i pilnowalem aby zbrojenie bylo
                        poprawnie
                        >
                        > zwiazane. Nie stac nas bylo na zaklad budowlany wysokiej klasy, dlatego to
                        > wszystko robilem. Facet troche marudzil ze jestem drobiazgowy i ze ten
                        wspornik
                        >
                        > z tarasem sie zawali, ale po rozszalowaniu szczeka mu opadla i przekonal sie
                        do
                        >
                        > paru rzeczy. Stropow nawet nie musial tynkowac, tak gladko sie udaly...



                        No widzisz jak fajnie było.A teraz mieszkasz pewnie w badziewiastym domku
                        z chudych drewienek i płyt gipsowych.I na co Ci przyszło.....
                        • o13y nie marudź 10.09.03, 20:31
                          technologie sie zmieniaja. U nas też sie już ciężkie konstrukcje ogranicza. Też
                          mamy "badziewiaste" z drewienek i płyt gipsowych.
                          A właściwie dlaczego nie płyty gipsowe, co?
                          • Gość: verte Re: nie marudź IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.03, 20:46
                            o13y napisała:

                            > technologie sie zmieniaja. U nas też sie już ciężkie konstrukcje ogranicza.
                            Też
                            >
                            > mamy "badziewiaste" z drewienek i płyt gipsowych.
                            > A właściwie dlaczego nie płyty gipsowe, co?


                            Tak ale polskim wydaniu drewniane szkieletory są już wyjątkowo badziewiaste na
                            maxa.A gdzie sie reszte ogranicza?Chodzi Ci o Hebel lub Ytong?To co innego.
                            Obok domu mam osiedle takich szeregówek z drewnianych patyków,płyty gipsowej i
                            wełny szklanej.Wystarczyłby 5-kilowy młotek a wciągu godziny wszedł bym do
                            pierwszej szeregówki i przez sciany przeszedł do ostatniej.Jednak wolę
                            solidne budownictwo.
                            • o13y wszystko to prawda 10.09.03, 21:21
                              ale ściany nie służą do ataków młotem. Był taki okres, gdy wchodziły na rynek u
                              nas płyty gipsowo kartonowe ( albo wczesniej tzw.płyty pro-monta) i wszyscy sie
                              przed nimi rekami i nogami bronili.W tej chwili stosuje sie je powszechnie i ma
                              to swoje zalety. Pozwala na łatwą zmianę funcji i rozkładu pomieszczen,
                              wygłuszyć sie da łatwiej i skuteczniej niż ściany w "cięzszej" technologii.
                              Jednym słowem jest to technologia szybsza, bardziej czysta.
                              Co do patyków- no cóż, faktycznie piekne nie są ( i podejrzewam, że impregnaty
                              nie te)
                      • o13y a w zawodzie zostałeś? n/t 10.09.03, 21:22
                        • waldek.usa Re: a w zawodzie zostałeś? n/t 12.09.03, 19:09
                          Do '89 tak, przyszedl kryzys, wszystko stanelo, niewykonczonych biurowcow w
                          Bostonie stalo wiele, miejsca pracy znikaly, przestawilem sie na IT. Pracuje w
                          IT research, biura na calym swiecie z wyjatkiem ex-komuny i komuny, jakkolwiek
                          biuro w Tokyo przyglada sie Chinom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka