Gość: Krakus IP: *.kolornet.pl 01.02.08, 11:12 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: agawa Przygnębiające, sztuczne miasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.08, 11:31 Smutne, że coś takiego jak Nowa Huta powstało: na pięknych i żyznych terenach. Wyrzucono ludzi z domów i postawiono sztuczny twór: nieprzyjazne, gigantyczne miasto "idealne" - ucieleśnione marzenie zdolnych architektów, którym władza pozwoliła się "wyżyć" twórczo w takiej skali. Od kilku lat tę przygnębiajajacą konstrukcję próbuje się reanimować, nadać nowy, pozytywny sens - no cóż, to jedyne wyjście... Ech, jakoś mnie tam nie ciągnie. Odpowiedz Link Zgłoś
emelem1 Re: Przygnębiające, sztuczne miasto 02.02.08, 18:11 pewnie Cię ciagnie do nowych bloków np w Ruczaju , ciasnota jakich mało Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agawa Re: Przygnębiające, sztuczne miasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.08, 18:48 nie ciągnie mnie ani do Huty, ani do bloków. Jedno i drugie to nieprzyjazne człowiekowi budowle. Wybrałabym dom z ogrodem. A cóż - w blokowisku mieszkam, bo na razie nie mam wyjścia :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havi Re: Przygnębiające, sztuczne miasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.08, 19:48 wybudowane na siłe, ale jakby nie Ptaszycki Nowa Huta pewnie przypominalaby Magnitogorsk, a wiele projektów nie pasowałoby do siebie Odpowiedz Link Zgłoś
gregry Re: Przygnębiające, sztuczne miasto 02.02.08, 21:08 > Re: Przygnębiające, sztuczne miasto Idę z Tobą o zakład, że gdyby Nowa Huta nie została przyłączona do Krakowa, lecz była wolnym miastem jak Gdynia obok Gdańska, to dziś byłaby najwspanialszym miejscem do życia na ziemi - a każde inne miasto wydawałoby się (według dzisiejszych norm) sztuczne i przygnębiające (np. kiedy spojrzeć przez okno na podwórze). Co jest takiego fajnego w mieszkaniu w cukierkowej kamienicy, jeśli podwórze, w którym mam okno wygląda jak ciemna studnia i niczym nie przypomina "wspaniałej" frontowej fasady? Takie podejście do piękna przypomina mi sprzątanie tylko tu, gdzie widać. Jakim ja jestem "Panem" mieszkając w oficynie pięknej kamienicy, skoro wcześniej mieszkał w tej norze praprzodek człowieka pracy fizycznej z Nowej Huty? Co jest zatem dziś bardziej sztuczne - Nowa Huta czy Kraków? Gdyby Gdynia była dzielnicą Gdańska, i nie mogła decydować sama o sobie, ani nie miała adekwatnego do zarobków budżetu, to wyglądałaby dziś jak Nowa Huta. Gdyby każdą decyzję musiało zaakceptować całe grono nie mające z dzielnicą (miastem Gdynia) nic wspólnego (Plac Centralny im...). I gdyby na każdą inwestycję w jej centrum patrzeć przez pryzmat tego, że to nie centrum miasta, tylko dzielnica jak każda inna (w dodatku leżąca 7 kilometrów od centrum Krakowa). Ale jak widać konkurencja wcale nie zabiła Gdańska - wręcz przeciwnie. Ale Kraków bał się Nowej Huty już w momencie, kiedy pojawili się w wykopach ludzie w gumofilcach, a co dopiero, kiedy NH zaczynała rosnąć w oczach - co sprawiało, zapewne wrażenie snu na jawie ("Kraków budowano nie od razu") Jest władza, pojawiają się uczelnie, pojawiają się ludzie zainteresowani inwestowaniem, pojawiają się lokalne pomysły, Centrum miasta traktuje się jak skarb, a nie jak obrzeża miasta (i można w ten skarb zainwestować każde, dostępne pieniądze). itd. Kraków ssał z niej wszystko, co najlepsze nie dając przez 59 lat nic w zamian. Jakbyś wyglądała, gdybyś stała się umysłowym niewolnikiem jakiejś drugiej osoby? Zapewne on leżałby wygodnie w fotelu i liczył pieniądze, a Ty byś szorowała jego podłogi - za darmo Pod skrzydłami Krakowa rewitalizacja potrwa wieki - ale może kiedyś się uda... :) Odpowiedz Link Zgłoś
gregry dodam jeszcze (gdzie wolałbyś mieszkać? [fotki]) 02.02.08, 22:53 Zobacz na te fotografie i odpowiedz mi na pytanie: gdzie wolisz mieszkać: do każdej z opcji przypisz odpowiednią odpowiedź: - jesteś studentem (wolę mieszkać w...) - jesteś matką z dzieckiem (...) - jesteś gościem w mieście - turystą (...) - jesteś biznesmanem i pracujesz w biurze ( w ...) oto fotki: gregry.w.interia.pl/bloki-i-kamienice.html a teraz objaśnienie: Paradoksem jest to, że praprzodkiem Bloku jest właśnie Kamienica Czynszowa. Obrzucanie błotem bloków jest w dużej mierze odzewem kamieniczników (wynajmujących kiedyś swoje mieszkania za czynsz), którym spadły obroty w momencie pojawienia się Bloków. Zupełnie jak: Panie, ta mąka z Poznania jest radioaktywna, bierz Pan krakowską (dobra reklama dźwignią handlu...). Zwłaszcza, jak się nie ma czasu, wiedzy lub laboratorium, by to sprawdzić (najlepiej w ogóle się do niej nie zbliżać - bo przecie zabije - i efekt osiągnięty). Na obrzeżach żyje się znacznie lepiej - przestrzeń, świeże powietrze, miejsce do spacerów i wypoczynku, miejsce do parkowania i komunikacji, brak tłoku, cisza - centrum jest salonem miasta (w salonie można czasami przenocować imprezowiczów) ale jednak dzieci i rodzina... to przedmieścia (ta grupa ludzi nie wymaga tak bardzo posiadania dostępu do rzeczy znajdujących się w centrum, nie tak bardzo by przedłożyć je ponad zdrowie, zieleń, ciszę (brak spalin, hałasu, przewietrzanie, przestrzenie). Ba, w dzisiejszych czasach mogę dojechać w 15 minut (metrem w 2) z odległego zakątka miasta do centrum i tak naprawdę wciąż mam wszystko pod nosem Miasto, powinno być idealnym miejscem do życia dla każdego, kogo miasto potrzebuje i musi być zróżnicowane tak pod względem społecznym, komunikacyjnym jak i urbanistycznym czy architektonicznym. Budowniczowie osiedli nie zatracili idei miasta - oni stworzyli nową, na miarę potrzeb. Problem w tym, że na chwilę ją odrzuciliśmy (a co ciekawe nadal budujemy wszystko według niej [paradoks]). Pojawiła się w nas niedorzeczna tęsknota za tym, co było kiedyś (cukierkowe kamienice i prostota kwartałów). Ale przecież już nigdy nie powstaną takie przyjemne pierzeje jak Grodzka - zwłaszcza na osiedlach [jedyne, co w ten sposób uzyskamy to ekrany akustyczne, ciasnotę, brak przewietrzania i brak przestrzeni do życia]. Tak samo jak idea, tak każdy wytwór człowieka, ma okres fascynacji nad nim, przesytu nim, (często pogardy nim), a później historia weryfikuje, czy po 50, 100, 1000 latach (ta ostatnia cyfra jest optymistyczna dla każdego wytworu) znów powróci fascynacja. Wiele z nich się nie doczeka. Kiedy nadejdzie kres obecnej idei? Na pewno nie w momencie, kiedy ona nam się znudzi, lecz w momencie, kiedy zaistnieje potrzeba stworzenia nowej (a właściwie, to nie mamy się o co martwić - bo to i tak dzieje się wszystko samoczynnie). BTW na pewno istnieje konieczność stworzenia alternatywnej idei dla szpetnych ekranów akustycznych (to moja propozycja i229.photobucket.com/albums/ee52/wolontariusz/wykop.gif) bo to, co sprawdzało się w założeniach 25 lat temu, legło w gruzach pod naporem dzisiejszej motoryzacji Można powiedzieć tak: Centrum jest wspaniałym miejscem do odwiedzenia, imprezowania, pracy biurowej, a osiedle idealną oazą do życia (nie próbować odwrotnie). Miasto można przyrównać do domu: Mamy sypialnię, w której sypiamy, i nikomu jej nie pokazujemy (osiedle) Mamy kuchnię i warsztat, w których pracujemy (przemysł) Mamy biuro, w którym pracujemy umysłowo i w którym przyjmujemy petentów (biurowce) I wreszcie mamy salon i centrum, w którym przyjmujemy gości, w którym imprezujemy i w którym nie mieszkamy - czasami ktoś tam sypia - np. biedny student rządny imprez, albo pijany imprezowicz. Często też bezdomni i bandyci (bliskość pożywki). (centrum) W czasach Lokacji, w Krakowie, wszystko rozłożone było po całym mieście mieszczącym się w obrębie "Plant" i co najśmieszniejsze, tak pozostało pod dziś dzień (reszta to zbędna, nieukrwiona [brak ulic] nieunerwiona [brak łączności] i niespełniona [brak funkcji], zatłuszczona tkanka. Kraków jak każdy normalny organizm posiadał narządy rozmieszczone po całym Ciele (mózg - na obrzeżach [Wawel], serce i żołądek w środku [Rynek]. skórę na wierchu [mury] i bakterie. Dziś Kraków jest nadal Krakowem (w obrębie plant), a reszta - to nowotwór złośliwy (i tak to właśnie jest, kiedy się nie dba o swój organizm - zwłaszcza, kiedy ten wymaga lekarza, który będzie w stanie usunąć wadę genetyczną, objawiającą się brakiem zdolności normalnego rozwijania się z poziomu embrionu [lata lokacji] do rozmiarów metropolii [lata współczesne]. Dzisiaj serce i mózg powinny być o wiele większe i nie znajdować się tam gdzie kiedyś - bo inaczej położone są w samym środku organizmu (nienaturalny stan rzeczy). Centrum, może być jednak przyjaznym miejscem do mieszkania - takim centrum jest serce Nowej Huty Odpowiedz Link Zgłoś
mmaly Re: Przygnębiające, sztuczne miasto 08.05.09, 15:05 Jakoś Cię tu do nas nie ciągnie? No to się nie wypowiadaj może, bo wyraźnie tu nie byłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
gregry "Nie od razu Kraków zbudowano" 02.02.08, 20:31 "Nie od razu Kraków zbudowano" to ciekawe, że Nowa Huta kontrastuje pozytywnie, w zestawieniu z Krakowem, na tak wielu płaszczyznach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havi Re: "Nie od razu Kraków zbudowano" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.08, 20:36 za wzór moze słuzyc obecnosc jednej koncepcji architektonicznej na tak duzym obszarze, co pózniej nie mialo miejsca, az do dzis, gdzie w całym miescie nie ma zadnej koncepcji architaktonicznej a inwestorzy buduja jak chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
gregry Re: "Nie od razu Kraków zbudowano" 02.02.08, 21:11 dokładnie. a przecież to były czasy kryzysu. Spodziewałem się zatem, że kiedy Kraków wpadnie na taki kurs niezłego "prosperity" jak dzisiaj, to pokaże mi, że Nowa Huta to tylko taki mały nieznaczący planik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havi Re: "Nie od razu Kraków zbudowano" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.08, 00:19 a tu mamy boom i owszem, budowa za budową ale to sie ni kupy ni d. nie trzyma, Centrum NH choćby i przez tylko to powinno zaslugiwać na pamięć, choc powstało w niechlubnych latach. Odpowiedz Link Zgłoś